Strona 67 z 170
: 22 października 2013, 22:10
autor: Dobro
- Eno, ja tylko tak, coby żadna puma ci na plecy nie skoczyła - gnom szybko wyjął bełt i zabezpieczył kusze. - Dobra, idźcie z Gusłkiem, my popilnujemy piwnicy i tego piwa, co tu nam przynieśli... toż to ważna sprawa!
: 22 października 2013, 23:35
autor: Araven
Ale rychło Barthur wracaj i nie wdawajta się w żadne bijatyki z tym czarnym rycerzem.
: 23 października 2013, 18:11
autor: deliad
Piwnica kamienicy kupieckiej, noc, 38 dni kepon-ranu
Czas oczekiwania na powrót Barthura dłużył się niemiłosiernie. Mordil wraz ze Frakim starali się nasmarować oliwą miejsce wyjścia ułamanego uchwytu na pochodnie. Pozostali rozsiedli się na kufrach i starych krzesłach popijając ciepłe piwo.
Gdzieś spod piwnicy cały czas dochodziły miarowe dźwięki uderzeń.
Odprowadzenie Gusłka zabrało Barthurowi około kwadrans. Co prawda Gusłek chciał zawitać do czarnego rycerza, ale w końcu zrezygnował ze względu na późną porę i ruszył udzielać błogosławieństw w "Rezolutnym goblinie".
Gdy tylko "goblin" zszedł do piwnicy, od razu zatarł ręce i wetknął łychę do ułomka. Dał chwile reszcie na przygotowane się na nieprzewidziane i miast ciągnąć na dół pchnął wajchę ją do góry. Mięśnie pod skórą wróżbity zadrgały i napięły się, a na jego twarzy pojawił się wyraz wysiłku.
Ułamek zaczął się wolno przesuwać ku górze. Przesuwaniu towarzyszyło zgrzytania i piszczenia jakiegoś mechanizmu. Po kilku minutach Barthur przestał napierać i obtarł pot z czoła. Wziął kilka oddechów i naparł ponownie. Zgrzyty i piski nasiliły się.
Jedna ze ścian nagle zadrgała i z okropnym jazgotem przesunęła się wgłąb tworząc zarys wąskich drzwi. Sunęła się przez kilka sekund i stanęła mniej więcej w połowie przewidywanej szerokości bloku budującego ścianę i za nic na świecie nie miała zamiaru przesunąć się dalej. Improwizowana wajch dotarła do swojej górnej granicy.
: 24 października 2013, 06:46
autor: deliad
Karczma "Pod rezolutnym goblinem", noc, 38 dni kepon-ranu
Gdy Gusłed doszedł do znajomej sobie karczmy, poczuł się o wiele lepiej. W karczmie panował miły dla oka i ducha tłok, roześmianych, rozmawiających i pijących ludzi i innych ras. Wejście Gusłak nie umknęło gawiedzi i rozległy się zawołania i propozycje napitków.
W końcu Gusłek spoczął na ławie przy wygaszonym kominku i zaczął pracę. Doradzał, błogosławił, handlował i popijał za różne różniste toasty.
Nie później jak po półgodziny pracy dosiadł się do niego człowiek o głęboko osadzonych czarnych oczach i wielu ubytkach w uzębieniu.
Słowa, które zaczął wymawiać głośnym szeptem nijak nie pasowały do wyrazu życzliwości goszczącego na jego twarzy.
- Pozdrowienia od Mrocznych - szepnął na powitanie, a Gusłek poczuł zimno stali na wewnętrznej stronie uda, nieznajomy dyskretnie pokazał małe M wypalone na wewnętrznej powierzchni nadgarstka - dobrze, że pracujesz Gusłku, bo to jedyny powód dla którego jeszcze żyjesz. Posłuchaj uważnie, bo nie będę powtarzał. Twój dług wraz z odsetkami i umownymi karami wzrósł do stu złotych katańskich ryjów. Uiścisz go w całości jutro o tej samej porze w portowym magazynie o numerze 13. Spotkam tam kilku znajomków, to i coś do wypicia przynieś. Bądź sam, tak jak wtedy gdy pożyczałeś. A teraz nie przeszkadzam ci. Pracuj ciężko. Choćby i przez całą noc.
Człowiek odsunął się od Gusłka, szybko wstał i wtopił się w tłum.
: 24 października 2013, 11:04
autor: Araven
Barthurze, Bazookhu, spróbujmy we trzech jakoś poruszyć ten fragment ściany co się zablokował.
Jak nie damy rady Huskun albo Drayaharus tam zajrzą, albo Mordil, bo jesteście najchudsi.
MG Jak nie da rady we trzech ruszyć tego ustrojstwa, to czy krasnolud się przeciśnie? Odgłosy nadal słychać, da się powiedzieć coś więcej niż wcześniej, co to może być? Znaczy źródłem hałasu co jest?
: 24 października 2013, 11:58
autor: 8art
- Może by tak pyrlikiem te drzwia rozpirzyć w drobne? - Barthur uśmiechnął się rad z genialnego konceptu i podniósł leżący na podłodze młot.
Jak się nie damy rady przecisnąć, to można te drzwi rozwalić, ale wtedy istnieje ryzyko, że jak będziemy musieli się wycofać z lochów, to niczym nie będziemy mogli zamknąć wejścia. Ale jest ryzyko jest zabawa:D
: 24 października 2013, 13:12
autor: Araven
Jak się nie da odsunąć, trza rozwalić, dobrze Barthur gadasz.
: 24 października 2013, 15:28
autor: vampire1308
poczekajcie może da się to cholerstwo przesunąć, albo znaleźć jakiś sprzęt do tego by to ruszyć. poczekajcie rozejrzę się.
: 24 października 2013, 15:31
autor: vampire1308
mistrzu rozglądam się po pomieszczeniu. i patrzę czy jak rozwalimy to coś to czy na łeb nam się to wszystko nie zwali. Jeżeli to coś pomoże to mam architekta i minerologa:)
: 24 października 2013, 19:21
autor: Dobro
- Dobra, dobra, wam tylko rozpierducha w głowie! To ja was ubezpieczam! - szczęknął Drayaharus głosem pełnym podniecenia. Położył się na ziemi i wyciągając kuszę przed siebie nałożył bełt i przycelował w tajemnicze drzwi.
- Załadowany i niebezpieczny! - zameldował gnom, czekając aż drużynowe osiłki rozwalą ścianę w drobny mak.
: 24 października 2013, 20:18
autor: deliad
Piwnica kamienicy kupieckiej, noc, 38 dni kepon-ranu
Balin mocniej ściskał trzonek topora widząc jak popychana przez Barthura dźwignie przesuwa fragment ściany. Stary mechanizm działał z wielkim oporem i nim drzwi otworzyły się na dobre, zaciął się.
-Barthurze, Bazookhu, spróbujmy we trzech jakoś poruszyć ten fragment ściany co się zablokował - powiedział krasnoludzki kapłan i podszedł do mobilnej ściany.
Naparli w trójkę, dwa krasnoludy na dole, a Barthur na górze.
W tym czasie gnom ponownie załadował kuszę i położył się do pozycji strzeleckiej zapierając rękojeść na ramieniu.
- Heeejooop - nadał rytm napierania Balin.
Rozległy się okropne zgrzyty i jazgoty dawno nie oliwionej maszynerii i ściana powoli zaczęła się przesuwać wgłąb ściany. Po jakichś trzech naparciach coś przeskoczyło z głośnym zgrzytem i ściana zmienił kierunek ruchy otwierając się jak drzwi na zawiasach w prawą stronę. Z lewej strony coraz bardziej powiększała się mroczna szpara, w którą Fraki zaświecił latarnią punktową. W wnętrza ukrytego pomieszczenia uderzył zapach stęchlizny i kadzidła.
Drayaharus poczuł jak jego prawa ręka drga nerwowo. Wstrzymał oddech i wpatrywał się w mroczne wnętrze. W promieniach latarni wirowały setki drobin kurzu i powiewały woale cieniutkich pajęczyn. Światło padło na miarowo zniżający się sufit.
- Jest tam jakiś krótki korytarz, po czym zaczynają się schody prowadzące po łuku ku dołowi w stronę domu kowala. Ani żywego, anie nieżywego ducha - poinformował Fraki.
: 26 października 2013, 15:11
autor: Keth
Piwnica kamienicy kupieckiej, noc, 38 dni kepon-ranu
Huskun oblizał swe kiełki czując narastającą ekscytację, dziwnie przypominającą mu czasy, kiedy odziany tylko w kapotkę przekradał się przez rodzinną wioskę w poszukiwaniu jakiegoś pobratymca dość pijanego, by dało się zwędzić mu resztki jedzenia albo kościaną ozdobę.
Upewniwszy się, że oba sztylety tkwią w pochwach na biodrach zaklinacz wysunął do przodu buńczucznie podbródek, a potem wciągnął w rozszerzone nozdrza bijący od strony tajemniczego przejścia odór stęchlizny. Jego zupełnie odmienne od ludzkich oczy natychmiast przystosowały się do ciemności korytarza.
- Coby nie było, że o was nie dbam, pójdę przodem - oznajmił zerkając z ukosa na swych towarzyszy - Nie tak, bym komuś ujmę chciał przynieść, ale co nieco wam brakuje w kunszcie cichacznego stąpania.
Myślę, że Huskun nada się na szpicę, dzięki kombinacji infrawizji, Nasłuchiwania, Cichego chodu oraz Krycia w cieniu. W razie konieczności sięgnę po magię, ale na początek jeden sztylet w prawicę i naprzód.
Reszta niech zachowa odpowiedni dystans, by ewentualnie czynionym hałasem nie pogrzebać infiltracji w wykonaniu goblina.
: 26 października 2013, 17:20
autor: deliad
Piwnica kamienicy kupieckiej, noc, 38 dni kepon-ranu
Huskun wśliznął się przez szparę w tajemnych drzwiach i przystanął nasłuchując. Miarowe uderzenia słychać było znacznie wyraźniej niż w piwnicy Frakiego. Teraz zdawały się przypominać dźwięki łupanego młotem kamienia.
Po chwili nasłuchiwania, mrok w korytarzu zaczął się rozjaśniać, to wzrok zaczynał przystosowywać się do warunków zmniejszonego natężenia światła. Kolory zanikły tworząc setki odcieni szarości.
Goblin stał w wąskim na półtora goblina korytarzu, który po kilkunastu krokach zaczynał łukowato opadać. Tam też zaczynały się z początku szeroki stopnie, które w miarę opadania stawały się coraz węższe.
Huskun ruszył przed siebie przy samej ścianie. Cichutko stąpając schodził w dół stąpając delikatnie po stopniach. Schody zakręcały cały czas w prawo, jednak nim dokonały pełnego obrotu wokół własnej osi, dochodziły do kolejnego korytarza. Ten jednak był dwa razy dłuższy niż jego wyższy poprzednik. Odchodziła od niego odnoga w lewo, jednak już po kilku krokach barykadowały ją zwały gruzu sięgające aż po sufit.
Korytarz wiodący prosto kończył się przewężeniem zaopatrzonym biegnącymi w ścianie łukowato wygiętymi szynami. Na owych szynach spoczywała tarasująca dalszą drogę ściana. Wszystko wskazywał na to, że była rodzajem ukrytych drzwi identycznymi jak te otwarte powyżej w piwnicy.
W jej pobliżu odgłosy uderzań były najintensywniejsze.
: 27 października 2013, 15:39
autor: Keth
Piwnica kamienicy kupieckiej, noc, 38 dni kepon-ranu
Huskun przycupnął tuż przy tarasującej mu drogę ścianie, nasłuchując przez dłuższą chwilę i smakując w myślach wypełniające jego nastroszone uszy dźwięki. Pracujący z dziką pasją kamieniarz wydawał się nie tracić czasu, dowodząc zarazem sporej krzepy drzemiącej w jego członkach. Łoskot młota nie ustawał i wsłuchany w niego gobliński zaklinacz już po krótkiej chwili zrozumiał, dlaczego krasnolud Fraki odchodził od zmysłów bezceremonialnie traktowany co noc podobną dawką hałasów.
Goblin oblizał bezwiednie spierzchnięte wargi, a potem przysunął ostrze sztyletu do przesuwnej jakoby ściany, próbując w delikatny sposób ruszyć ją z posad i przemieścić tycią odrobinkę, malutką na tyle, by zdołał zerknąć przez nią do sąsiedniego pomieszczenia.
Huskun spróbuje uchylić przejście na absolutnie minimalną odległość umożliwiającą łypnięcie do środka jednym okiem, by nie dać się zauważyć szalonemu kowalowi!
: 27 października 2013, 21:19
autor: Dobro
Drayaharus stwierdził, że w środku musi być czysto, inaczej Huskin darłby się w niebogłosy. Zaczekał, aż któryś z jego towarzyszy ruszy jako drugi, by móc szybko wskoczyć na przed ostatnie miejsce. Sprawdził jeszcze raz, dla pewności, czy kusza jest gotowa do strzału, i trzymając ją skierowaną do góry, ostrożnie przygarbiony wszedł w tajemniczy tunel.