Nawiązując do moich gwałtownych wymian poglądów z Sigilem. Na mechanice WoD znam się powierzchownie. Klimat traktowałem, zawsze z przyzwoleniem MG, jako scenerię. Oto jak sobie radziła moja koteria z takiej jednej prześmiewczej rozgrywki jak wpadliśmy na paczkę Sabatników co odpalili Zulo (4 poziom Zniekształcenia, działa bazowo jak Crinos wilkołaków podwajając bojowe staty przeciętnie):
Torreador - Strzelał z takiego śmiesznego pistoleciku i biegał dookoła na Akceleracji. Dość dobrze mu szło rozpraszanie przeciwników, ranienie ... dobrze poszło tylko jak się w stopę postrzelił i na rękach wiał potem.
Nosferatu - Zniknął ... a potem "niewidzialna" siła urywała rączki i nóżki. Przypadkowo wpadł pod samochód i resztki urody utracił. Szał. Pozostał niewidzialny jak go policja przypadkowo przestrzeliła, udało mu się dopełznąć do kanału niemal o świcie.
Ventrue - Zdominował jednego po tym jak ten go przetrulał pod samochód. Ventrue stracił ząbek i ucho jak go tir przejechał. Potem kazał przeciwnikowi z 3 do 4 razy rzucać się pod samochody. Jako że dla wampira to nie problem, choć boli, skakał.
Tremere - Jak zaczął odstawiać Przywołanie Płomieni, jeden Sabatnik zapytał się czy ma z Tremere do czynienia? Oblał go benzyną z rozbitego samochodu. I klaskał jak się nam czarownik fajczył i wrzeszczał. Tremere wskoczył do kanału. Z pomocą Torreadora.
*przyjeżdża policja, zaczyna walić z grubej rury do "ćpunów gotów" ... wszycy co nie spopieleni, wieją.*
W każdym bądź razie. Wilkołak drugiej rangi to, o ile wiem, nie jest przeciętny. Zwłaszcza Pomiot Fenrisa bo to jeden w drugiego Brujachowie wilkołaczy. Znaczy się ci młodzi i głupi. Starsi, wciąż głupi, pozują na wikingów.
Następne starcie było z Tzimisce, który kulturalnie umówił się z Tremerem na solówkę. Tremere, obecnie przezywany muminkiem, przystał na to. Kumple z Fundacji dali mu jakichś mikstur i artefaktów "coby tego plugawego robaka plującemu Klanowi w oko" pognębił. Koteria się zebrała, Torreador rozesłał bilety na "Tremere vs Tzimisce! Magiczny pojedynek!" ... starsi się obrazili bo tylko SMSy poszły w świat. Książę z Ventrów przyjechał w obstawie ochroniarzy. Jakieś Ghule naćpane.
Tzimisce otworzył pojedynek, wpadając w szał jak Tremere wyseplenił jego nazwisko w trakcie rytualnego ubliżania przeciwnikowi. Publika ryknęła śmiechem, Tzimisce poczuł się obrażony do żywego i MG powiedział że niestety ale spaprał rzut na Szał.
Tremere dostaje kopa i frunie sobie ozdabiając pięknie betonowy słup. Bo to się wszystko w garażu jakiegoś supermarketu działo.
Publika wstrzymuje oddech, zakładający się zaczynają się szczerzyć lub krzywić ... paczka wilkołaków wybiega z lustra na ścianie. Ostrzeliwując się z jakimiś obleśnymi zjawami. Wszyscy szczęki na podłodze, Książe dominuje jednego z obleśnych duchów i każe mu iść się pierdolić! Wilkołaki atakują, kilku Brujachów rzuca w nie vanem. Tzimisce urywa łebek jednemu z obleśnych duchów, co się na wszystkich rzuciły jakoś tak ... ochroniarze księcia łapią go i wybiegają w podskokach. Piszcząc.
Gracze siorbią jak pokręceni z jednego wilkołaka przywalonego vanem, i pakują. Poza Tremere, on wciąż ozdabia filar. I grozi, pieścią wymachuje.
Nosferatu znika. Tzimisce opędza się od wilkołaków jakimś motorem, ledwie zipie. Książe wyje że Krwawe Łowy na wszystkich jak go nie puszczą! Wilkołaki biją karabinami Tzimisce jak jakimiś pałami. Obleśny duch zdominowany przez Księcia, zachodzi Tremere od tyłu. Tremere walczy z bardzo perfidną formą opętania.
Reszta Koterii wyciąga dynamit z vana. Torreador rzuca na Akceleracji. Sufit się wali na wszystkich, wilkołaki ... poza krwiodawcą, wieją w lustro. Lustro pęka. Kilka pozostałych obleśnych duchów atakuje i opętuje wilkołaka, ten wpada w Szał. Odrzuca vana na Ventrue i Torreadora. Rzuca się na Nosferatu, siłują się. Tremere zwlókł się ze słupa i przebija serce Tzimisce ołówkiem. Wilkołak mu rękę urywa. Ten podpala wilkołaka. Ventrue wystawia łebek spod samochodu I dominuje Wilkołaka. Łgają Księciu jak z nut że to wszystko wina Tzimisce co Księciu zazdrościł ... na pewno! A wilkołaki to były takie najmusy na wszelki wypadek i siły wierne księciu wszystko miały pod kontrolą i niech się Sabat trzęsie portami przed majestatem i potęgą Księcia.
Zaleta, z mechy była taka że było za dużo badziewia dziejącego się na raz ... i MG używał bazowego systemu by określać wyniki zachowań graczy. Rzuty kontestowane pomiędzy bijącymi się Głównymi Aktorami, a Statyści mieli przydzielone poziomy trudności i mogli utrudniać nie-życie Głównym Aktorom. Wyszło śmiesznie i fajnie, ale totalnie z olaniem 99% mechaniki walki w WoD. Jeden rzut kośćmi określał wyniki każdego "starcia". Bonusy były od kreatywnego podejścia.
Z użyciem normalnej mechaniki walki w WoD to by trwało całą noc i było mordęgą, a nie emocjonujące pół godziny, i późniejsza komedia by się nie wydarzyła. Nawet gracze co im Nosferatu i Tremere zostali trwale okaleczeni się cieszyli bo walka poszła jak z płatka. O Torreadorze wszyscy zapomnieli i była chryja jak się na intensywnej terapii spalił.