: 06 lutego 2016, 15:18
W czwartek czwartego lutego udałem się ze znajomym do oddaleonego od nas o około 50km muzeum czołgów w wojskowym miasteczku Bovington. Byłem tam już parokrotnie i za każdym razem wycieczka w to miejsce dawała super wrażenia. Tym razem jednak zdecydowalismy się kupić specjalne wejściówki na organizowaną cyklicznie impreze zwaną "All Access Day", pozwalającą, jak się można łatwo domysleć, zwiedzić wszystko od kuchni, w tym miejsca, które nie są normalnie dostępne dla zwiedzających. Genrealnie trafiliśmy świetnie, bo początek roku jest dość cichy w Bovington, do tego jeszcze dzień tygodnia i grupa licyła jedynie 9 osób (normalnie 30-40).
Na miejscu byliśmy o 08:30. Przywitano nas skromnym śniadaniem i kawą, rozdano identyfikatory i dależe jazda! Najpierw trafiliśmy do działu archiwalnego, gdzie mieliśmy mozliwość obejrzeć rozmaite dokumenty, od oryginalnych instrukcji dla załóg czołgowych, przez bogatą kolekcje zdjęć, map, ksiąg itp. Później przeszliśmy do drugiej części, gdzie znajduje się najbogatsza na świecie kolekcja mundurów czołgistów. Zwiedziliśmy także magazyn wszystkiego innego, co jest powiązane z czołgami: od amunicji, po broń czołgistów.
[center]
[/center]
Następne kilka godzin spędziliśmy w głównej cześci muzeum oprowadzani przez jednego z dyrektorów, który kwieciście opowiadał ciekawostki związane z eksponatami, jak na przykłąd historia zdobycia muzelanego Tygrysa przez Brytyjczyków i jak na stan wiedzy o tym czołgu wpływa fakt, że jest wciąż "na chodzie". Skąd się wzięła zupełnie nowa Pantera w muzeum, dlaczego na Whippecie z końca I WŚ wymalowane są dziwne kreski. Mówiąc krótko niesamoiwte informacje, których odnalezienie samemu pochłonęłoby ogromne ilosci czasu.
[center]
[/center]
[center]
[/center]
Po przerwie na lunch przeszliśmy do warsztatów i The Conservation Centre. W warsztatach akurat była niemal w pełni rozebrana Matylda
Chalennger, a także zbudowana na bazie koparki kopia Mark I wyprodukowana na potrzeby filmu S. Spielberga pt Warhorse.
Największą atrackcją był ogromny hangar Conservation Centre, wypełniony po brzegi tonami stali. Nie pomyliłbym się, gdybym stwierdził , że kolekcja zgromadzonych tam czołgów jest co najmniej tak samo wielka jak eksponaty dostępne dla zwiedzających w głównej części muzeum. Znajdowały się tam absolutne "białe kruki" jak np różne prototypy Challengerów, Chieftainów.
[center]
[/center]
W muzuem jest też kilka poslkich akcentów. Na wystawie mozna zobaczyć Cromwella z Dywizji Gen. Maczka. T34 Ludowego Wojska Polskiego. Museum pozyskało w zeszłym roku T72 z Bydgoszczy, ale ten eksponat nie jest dostępny dla zwiedzających. Armia brytyjska przez spore zaangażowanie na Bliskim Wschodzie bardzo interesuje się postsowieckimi technologiami i nasz T72 często jest testowany przez ekspertów z armii.
Zwiedzanie zakończyło się przed 14:00 ale jeszcze pokręciliśmy się po muzeum. Najlepszą sprawą jest to, że bilet pozwala na całoroczny wstęp w to miejsce, więc napewno będę jeszcze tam nie raz w tym roku
Oczywiście nie mogło się obyć bez obowiązkowego zdjęcia z czołgiem FURIA z filmu pod tym samym tytyułem. Jako ciekawostę dodam, że muzealny Tygrys też występował w pamiętnej scenie pojedynku z Shermanami (mało realistycznej;)).
[center]
[/center]
Generalnie wrażenia niesamowite, pomimo tego, że byłem tam już wielokrotnie. Dla każdego fanatyka historii zwiedzenie Tank Museum to absolutne MUST!
http://www.tankmuseum.org/home
Na miejscu byliśmy o 08:30. Przywitano nas skromnym śniadaniem i kawą, rozdano identyfikatory i dależe jazda! Najpierw trafiliśmy do działu archiwalnego, gdzie mieliśmy mozliwość obejrzeć rozmaite dokumenty, od oryginalnych instrukcji dla załóg czołgowych, przez bogatą kolekcje zdjęć, map, ksiąg itp. Później przeszliśmy do drugiej części, gdzie znajduje się najbogatsza na świecie kolekcja mundurów czołgistów. Zwiedziliśmy także magazyn wszystkiego innego, co jest powiązane z czołgami: od amunicji, po broń czołgistów.
[center]
[/center]Następne kilka godzin spędziliśmy w głównej cześci muzeum oprowadzani przez jednego z dyrektorów, który kwieciście opowiadał ciekawostki związane z eksponatami, jak na przykłąd historia zdobycia muzelanego Tygrysa przez Brytyjczyków i jak na stan wiedzy o tym czołgu wpływa fakt, że jest wciąż "na chodzie". Skąd się wzięła zupełnie nowa Pantera w muzeum, dlaczego na Whippecie z końca I WŚ wymalowane są dziwne kreski. Mówiąc krótko niesamoiwte informacje, których odnalezienie samemu pochłonęłoby ogromne ilosci czasu.
[center]
[/center][center]
[/center]Po przerwie na lunch przeszliśmy do warsztatów i The Conservation Centre. W warsztatach akurat była niemal w pełni rozebrana Matylda
Największą atrackcją był ogromny hangar Conservation Centre, wypełniony po brzegi tonami stali. Nie pomyliłbym się, gdybym stwierdził , że kolekcja zgromadzonych tam czołgów jest co najmniej tak samo wielka jak eksponaty dostępne dla zwiedzających w głównej części muzeum. Znajdowały się tam absolutne "białe kruki" jak np różne prototypy Challengerów, Chieftainów.
[center]
[/center]W muzuem jest też kilka poslkich akcentów. Na wystawie mozna zobaczyć Cromwella z Dywizji Gen. Maczka. T34 Ludowego Wojska Polskiego. Museum pozyskało w zeszłym roku T72 z Bydgoszczy, ale ten eksponat nie jest dostępny dla zwiedzających. Armia brytyjska przez spore zaangażowanie na Bliskim Wschodzie bardzo interesuje się postsowieckimi technologiami i nasz T72 często jest testowany przez ekspertów z armii.
Zwiedzanie zakończyło się przed 14:00 ale jeszcze pokręciliśmy się po muzeum. Najlepszą sprawą jest to, że bilet pozwala na całoroczny wstęp w to miejsce, więc napewno będę jeszcze tam nie raz w tym roku
[center]
[/center]Generalnie wrażenia niesamowite, pomimo tego, że byłem tam już wielokrotnie. Dla każdego fanatyka historii zwiedzenie Tank Museum to absolutne MUST!
http://www.tankmuseum.org/home
[/center]