: 11 marca 2016, 13:10
[center]PROLOG[/center]
[center]Calli, 13 Pani Trzcin (Ilaxo), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
[center]
[/center]
[center]Podkład: https://www.youtube.com/watch?v=YyknBTm_YyM[/center]
Słońce wschodziło nad zasnutym mgłą horyzontem z wolna roztaczając swój miodowy blask. Promienie odbijały się od gładkich niczym lustro ścian Hool'ahutl, budząc do życia pałacową służbę i wszelkie ptactwo skrywające się wśród drzew królewskich ogrodów. Poniżej siedziby władcy roztaczało się olbrzymie miasto. Jego wykute z czarnego granitu budynki wznosiły się niczym obsydianowe wieże. Jedne kształty gwałtownie przechodziły w inne, większe konstrukcje niemalże pochłaniały mniejsze, a wszystko przypominało ciało olbrzymiej istoty wyrwanej wprost z sennych wizji.
Gdy bujna zieleń ogrodów dopiero rozkwitała pod gorącym pocałunkiem słońca, wijące się w cieniu budowli ulice dźwięczały gwarem rozmów, zgrzytem toczących się po brukowanej ziemi wozów i przeciągłymi rykami ryczyosłów prowadzonych przez kupców na któryś z wielu targów. Główne arterie miasta zaczynały pulsować własnym, niespokojnym tętnem. A wiodło ono do samego centrum, Dzielnicy Kupieckiej, miejsca wymiany najprzeróżniejszych dóbr. Z niewielkich straganów roznosił się aromat cennych przypraw - kardamonu, szafranu, timburu czy spotykanej wyłącznie na Szarych Równinach, gniewki ognistoskórej.
W świetle poranka pobliski Tęczowy Targ mienił się feerią barw. Niewielkie stragany uginały się pod licznymi przedmiotami z barwionego szkła. Kolczyki dla Dam i Panów, wazy, filigranowe grzebyki oraz urocze figurki rozweselające dziecięce twarzyczki, a to wszystko w tym pełnym życia miejscu, położonym niemalże w samym centrum granitowego miasta. Złote światło wnikało do domów, falami rozświetlało każdy zaułek oraz park.
Jego promienie nie dotykały jednak dzielnicy pod samymi murami miejskimi. Z rozlicznych okien i balkonów zwieszały się bowiem materie i różnego rodzaju płachty skutecznie tłumiąc wszelakie światło próbujące przeniknąć niezbadane zakamarki Pchlego Miasta. Pośród ciasno upakowanych domostw oraz przyklejonych do nich licznych dobudówek, przemykały samotne cienie tych, którzy szukali schronienia przed ramieniem prawa. Tutaj nikt ich nie znajdzie, tutaj nikt nie wypowie ich imienia, żyjąc w strachu przed poczuciem zimna stali na swym gardle. Dzielnica nie była jednak opuszczona. Zamieszkiwał ją bowiem sam margines społeczeństwa. Najubożsi spośród Siwja, prości wytwórcy lichych towarów, oraz kurtyzany zachęcające przechodniów krągłością widocznych spod tuniki bioder. Każdy szukał tutaj czegoś innego, a dzielnica zdawała się to w swój pokrętny sposób zapewniać. Szarość ich maleńkiego świata rozświetlał jednak śmiech dzieci, jak i radosne pieśni rolników zmierzających w kierunku tarasowych upraw. Poza murami miasta roztaczał się widok na pola wzrosłe świeżą zielenią roślin. Siwja pracowali bez wytchnienia, był to bowiem czas, gdy dzięki łasce Mnumbi rzeka otwierała swe wody, nawadniając spragnioną ziemię. Tak rozpoczynał się trzynasty dzień miesiąca Pani Trzcin.
[center]
[/center]
[center]Calli, 13 Pani Trzcin (Ilaxo), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
[center]
[/center][center]Podkład: https://www.youtube.com/watch?v=YyknBTm_YyM[/center]
Słońce wschodziło nad zasnutym mgłą horyzontem z wolna roztaczając swój miodowy blask. Promienie odbijały się od gładkich niczym lustro ścian Hool'ahutl, budząc do życia pałacową służbę i wszelkie ptactwo skrywające się wśród drzew królewskich ogrodów. Poniżej siedziby władcy roztaczało się olbrzymie miasto. Jego wykute z czarnego granitu budynki wznosiły się niczym obsydianowe wieże. Jedne kształty gwałtownie przechodziły w inne, większe konstrukcje niemalże pochłaniały mniejsze, a wszystko przypominało ciało olbrzymiej istoty wyrwanej wprost z sennych wizji.
Gdy bujna zieleń ogrodów dopiero rozkwitała pod gorącym pocałunkiem słońca, wijące się w cieniu budowli ulice dźwięczały gwarem rozmów, zgrzytem toczących się po brukowanej ziemi wozów i przeciągłymi rykami ryczyosłów prowadzonych przez kupców na któryś z wielu targów. Główne arterie miasta zaczynały pulsować własnym, niespokojnym tętnem. A wiodło ono do samego centrum, Dzielnicy Kupieckiej, miejsca wymiany najprzeróżniejszych dóbr. Z niewielkich straganów roznosił się aromat cennych przypraw - kardamonu, szafranu, timburu czy spotykanej wyłącznie na Szarych Równinach, gniewki ognistoskórej.
W świetle poranka pobliski Tęczowy Targ mienił się feerią barw. Niewielkie stragany uginały się pod licznymi przedmiotami z barwionego szkła. Kolczyki dla Dam i Panów, wazy, filigranowe grzebyki oraz urocze figurki rozweselające dziecięce twarzyczki, a to wszystko w tym pełnym życia miejscu, położonym niemalże w samym centrum granitowego miasta. Złote światło wnikało do domów, falami rozświetlało każdy zaułek oraz park.
Jego promienie nie dotykały jednak dzielnicy pod samymi murami miejskimi. Z rozlicznych okien i balkonów zwieszały się bowiem materie i różnego rodzaju płachty skutecznie tłumiąc wszelakie światło próbujące przeniknąć niezbadane zakamarki Pchlego Miasta. Pośród ciasno upakowanych domostw oraz przyklejonych do nich licznych dobudówek, przemykały samotne cienie tych, którzy szukali schronienia przed ramieniem prawa. Tutaj nikt ich nie znajdzie, tutaj nikt nie wypowie ich imienia, żyjąc w strachu przed poczuciem zimna stali na swym gardle. Dzielnica nie była jednak opuszczona. Zamieszkiwał ją bowiem sam margines społeczeństwa. Najubożsi spośród Siwja, prości wytwórcy lichych towarów, oraz kurtyzany zachęcające przechodniów krągłością widocznych spod tuniki bioder. Każdy szukał tutaj czegoś innego, a dzielnica zdawała się to w swój pokrętny sposób zapewniać. Szarość ich maleńkiego świata rozświetlał jednak śmiech dzieci, jak i radosne pieśni rolników zmierzających w kierunku tarasowych upraw. Poza murami miasta roztaczał się widok na pola wzrosłe świeżą zielenią roślin. Siwja pracowali bez wytchnienia, był to bowiem czas, gdy dzięki łasce Mnumbi rzeka otwierała swe wody, nawadniając spragnioną ziemię. Tak rozpoczynał się trzynasty dzień miesiąca Pani Trzcin.
[center]
[/center]Spoiler!
Witam na przygodzie W Mroku Oxanu. Proszę jeszcze jednak nie pisać, gdyż jest to dopiero opis miasta, a jeszcze pojawi się wprowadzenie do przygody.
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]