Dreth - czasami jednak osoby, które lagują, wcale nie chcą oddać postaci. Widziałem już takie sytuacje ze trzy razy i cóż począć w takim wypadku? Jeśli ktoś sam rezygnuje z gry, bo nie ma czasu to doprawdy, znakomicie. Gorzej, gdy są tacy co deklarują, że chcą grać, a nie grają. I właściwie, gdy pytasz o przyczynę nie umieją jej podać. Jest to jak dotąd dla mnie chyba najgorszy rodzaj gracza.
Maciej - moim zdaniem zabijanie postaci w realu, tylko dlatego, że ktoś nie przychodzi na spotkania, to zdecydowanie przesada. Rozumiem taką sytuację w PBF, który stanowi jedną sesję i którego fabuła zależna jest od zaangażowanych w niego postaci. Ale jeśli ktoś ma swoją postać, do grania na żywo, to jest to jego bohater, jego własność, a nie jakaś pacynka MG. Przecież, ktoś może grać nie tylko na sesji u Ciebie, prawda? I to, że nie przychodzi grać z Twoją drużyną oznacza, że nie gra z Wami, a nie, że nie gra w ogóle. Poza tym nawet jeśli nie chce grać to ma prawo oprawić sobie postać w ramkę i powiesić nad łóżkiem i będzie to jego prywatna sprawa. Przynajmniej tak to widzę...
Tak więc nie rozumiem, jak można komuś zabić postać w realu, zwłaszcza, gdy tej osoby nie ma i nie może nawet temu przeciwdziałać. Dla mnie jest to naruszenie kompetencji Mistrza Gry. Zresztą, we wszystkich drużynach w których grałem była raczej zasada, że BG nie może zginąć, jeśli nie ma na sesji osoby, która go prowadzi.
Przecież takiego bohatera bardzo łatwo można odłączyć od drużyny i nie trzeba go wcale zabijać. Np może pójść w inną stronę, zgubić się w lesie, zalać w karczmie, cokolwiek... Naprawdę widzę tu ocean możliwości. I nie uważam, by od razu należało kogoś zabijać z tej przyczyny...
Natomiast jeśli idzie o PBF mamy inną sytuację - czasami, są postacie bez których przygoda nie ma szans zakończyć się dobrze dla drużyny. Niektóre postacie bywają kluczowe, ich brak może rozwalić sesję, a więc zabijanie ich nie jest najlepszym pomysłem... Owszem, jasne, czasem ktoś może je przejąć, ale co jeśli nikt się nie kwapi? Poza tym przejmowanie postaci to zawsze ryzyko. Czasem trafi się na niezłego gracza, ale czasem można trafić nie najlepiej i wtedy znów jest klapa.
