PBF - WARSAW 2055

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3694
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 56 times
Polajkowany: 105 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Suriel » 08 lipca 2019, 00:32

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15
-----------------------------------------------------------------------------------------

Spoiler!
Ketarski test Zdolności Przywódczych. OP 6, ZP +3. +k10 ( wyszło 6) razem 15
kontra rzut Blachy...


Niezdecydowana OSTRA patrzyła jak Nu oddala się z każdym krokiem poza zasięg jej szponów. Spojrzała porozumiewawczo na Blachę, szukając w jego wzroku aprobaty do tego co zamierzała za chwilę zrobić, ale olbrzym tylko mruknął i odwiesił karabin spowrotem na ramię. Metalowa twarz Blachy nie zdradzała żadnych emocji, jakby w ogóle ostatnie zdarzenia nie zrobiły na nim najmniejszego wrażenia. Rosyjskie bojowe płyty twarzowe nazywane na ulicy "fejsami", nie miały zbyt dużego repertuaru mimiki twarzy a taką właśnie nosił booster.

- Zostaw ją OSTRA. Jak grzybnia mówi, że można to znaczy, że.... chyba można. - Burknął w końcu.

Blacha zawiesił spokojnie swoje metalowe ręce na karabinie i zastygł w postawie profesjonalnego ochroniarza. Zastygł tak nieruchomo, jakby nagle stał się obojętną wszystkiemu bryłą i chromu stali.

Popchnięty w stronę Blachy 3Force zaczął się z wolna odczołgiwać i najwyraźniej nabierał odwagi z każdym metrem o który zwiększał dystans dzielący go od Wojskiego.

- Teraz! Blacha, wal! Masz go na czysto przecież. - Wycedził z nienawiścią, kiedy już uznał, że doczołgał się odpowiednio daleko.

Jednak blaszany olbrzym nawet nie drgnął na dźwięk tych słów. Nadal przypominając pusty stelaż na zbroję płytową z tysiąc sześćset pięćdziesiątego odcinka serialu "Korona Królów", który nie jest zainteresowany niczym oprócz stania jak atrapa.

Wyraźnie wściekły 3Froce dotarł w końcu, aż do nóg blaszanego towarzysza.

- To jeszcze nie koniec fiucino, jeszcze się spotkamy na Pradze! Obiecuję ci to kurwa. - Warknął w kierunku Wojskiego wystawiając przy tym środkowy palec.

W tym samym czasie Ketraski wraz z Wojskim docierali już do Nu, czekającej na nich przy samych drzwiach. Nagle wiązka lasera jednego z gatlingów przekierowała się mierząc wprost w pierś Wojskiego.


----------On nie był zaproszony.----------

---------- Tylko wasza dwójka Nu. ----------

----------Sorry nie lubimy tłumu. ----------

----------Zwłaszcza ostatnio----------

----------Ale wy wejdźcie. Proszę. Czekamy na Was. ----------



Wojski zatrzymał się chcąc nie chcąc przy śluzie odcinającej pomieszczenie, ale nawet z tej perspektywy omiatał wzrokiem niemal całe pomieszczenie.

Nu z Ketraskim weszli do sali w głąb ostrożnie przemieszczając się się przez ciała spoczywające na eleganckich materacach. Były to wysokiej klasy japońskie futony, markowe. Nawet one nie potrafiły zatrzymać pojawienia się odleżyn i widocznego już na ciałach powolnego regresu tkanki mięśniowej. Wszystkie ciała był lekko wychudzone i zdawały się być pogrążone w śnie. Pozostawione niczym puste skorupy pod nadzorem med-robota. Ich właściciele byli bowiem zupełnie gdzie indziej. W nowej lepszej, binarnej rzeczywistości złożonej z ciągów i algorytmów tworzących w sieci ich niemal doskonałe wizerunki samych siebie. W wirtualu byli zapewne królami w formie idealnej bo cyfrowej. Tam boginie i boginki w diamentowo-złotych pałacach, zbudowanych z terabajtów danych. Tu w realu puste skorupy. Ciała stanowiły teraz dla nich tylko zbędną kotwicę, której jednak nie dało się do końca pozbyć. Ciała musiały więc być obsługiwane na tyle dobrze, by białkowe mózgi pracowały nadal bez zakłóceń przerzucając cyfrowe dane. Mózgi były bardzo istotne. Reszta ciała, była trzeciorzędna.

Nu pochyliła się nad młodym chłopakiem przy którym stała jednostka medyczna. Był drobnej budowy. Oddychał. I był ciepły co dobrze rokowało. Puls był słaby, ale regularny.


----------Nie wylogował się ale nigdzie go nie ma.----------

----------Nie ma go w sieci. Nie widzimy go. ----------

----------Myśleliśmy żeby się mu wjebać do bazy danych. ----------

----------Ale uznaliśmy, że to byłoby bardzo nieeleganckie i... ryzykowne. ----------

----------Wydaje nam się, że jego Mięcho, zostało uszkodzone. On potrzebuje pilnie Twojej pomocy. ----------

----------Musisz go naprawić. Śmiało, rób co musisz. ----------


Nu otworzyła wizjer hełmu VR chłopakowi, nie odpinając go jednak od sieci. Poświeciła po zamglonych oczach. Tęczówki nie reagowały na światło. Nu zaczęła rozglądać się za lepszymi przybornikami do diagnozy. Robot mógł je posiadać w swych bocznych kieszeniach przeznaczonych dla medyków. Nie wszystko jednak działało w robocie sprawnie. Bok maszyny roztrzaskała kula i to ewidentnie niedawno, bowiem rozbite ampułki z lekami jakie tam były przechowywane nie zdołały jeszcze w pełni zastygnąć.


---------- Tylko niczego nie spierdol.----------

------------------Bo skończysz jak twój poprzednik.----------


Lekko ubrudzone krwią ramię robota poświeciło w jeden z zakamarków pomieszczenia grzybni. Ktoś tam leżał. Najpierw ramię robota oświetliło ciężkie wojskowe buty i medyczny fartuch. Niegdyś biały teraz ufarbowany był na czerwono od plam krwi. W piersi była sporej wielkości dziura wychodząca aż na plecy, o średnicy jak ulał pasującej do ramienia robota medycznego. Ciało oparte było dziwnej pozycji o ścianę, zupełnie jak porzucona po zabawie lalka. Twarz był zbyt zmasakrowana by można było rozpoznać rysy. Niedaleko od ciała leżał porzucony pistolet.


---------- Miał pomóc, a chciał ukradkiem wpierdolić nam pendraka we wtyk. ----------

----------Na marginesie, jak będziecie wychodzić to macie go stąd koniecznie zabrać. ----------

----------Bo w tym tempie niedługo zacznie brzydko pachnieć. ----------


Fetor gnijącego pod ścianą ciała był niemal nie do wytrzymania. Od razu zrozumieli skąd buchnął ów swąd, kiedy tylko otworzył się drzwi. Nic dziwnego, lipiec był wyjątkowo gorący tego lata.
Cicha praca wentylatorów rozdmuchiwała smród rozkładającego się trupa, wraz z chłodem niezbędnym do obniżania temperatury serwerów grzybni. Zapach był więc wdmuchiwany niemal wszędzie. W okablowania, interfejsy. Każdy kto znał się na medycynie wiedział jak trudno pozbyć się takiego smrodu.


----------A ty, obiekcie M4F715, co nam powiesz ciekawego?----------


Ramię robota obróciło się błyskawicznie mierząc soczewkami w stronę Ketarskiego. Zgromadzona tam optyka, zaszumiała ogniskując ciekawe spojrzenie na twarzy managera. Rejestrując każde nawet delikatne drgnięcie mięśni twarzy.


Nu. Będzie test diagnozy. Jaka decyzja z tym szczęściem?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 586
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Polajkował: 93 times
Polajkowany: 69 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 08 lipca 2019, 23:22

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Było coś archetypicznego w zadaniu powierzonym przez grzybnie nu. Pradawna mistyka nakazująca młodej dziewczynie ratować życie, jak sprawdzian przed rolą matki, której z przyczyn technicznych, czy kulturowych nie mogła się jeszcze podjąć. Toteż nieco wystraszona, ale mile podłechtana Lenka przystąpiła do oględzin młodego z pełną powagą i determinacją. Szczęściem podniecenie wkręcało jej enzymy na takie obroty, że te blokowały reakcje zwrotne przewodu pokarmowego, czy choćby zwykłe zawroty głowy od smrodu. Oczywiście psujące się zwłoki stanowiły dodatkowy powód, by potraktować zlecenie poważnie.

Ostrożnie dokonując oględzin palpacyjnie Lenka wysłuchała niewyszukanych komentarzy grzybni. Z kuferka wyjęła małą latareczkę z wziernikiem, zajrzała do gardła. - Jeśli chcecie - nie była pewna formy - żeby ciało zniknęło trzeba było wpuścić naszego sierżanta, ja jestem za słaba, a na taki bezładny worek z wodą trzeba by konia, albo Wojskiego. - Lenka mimowolnie oceniała, czy ciało może być jeszcze coś warte.

Przypomniał się jej stary kultowy serial około medyczny "Doktor Dom", o cynicznym geniuszu, który potrafił postawić diagnozę prowadząc tylko wywiad. Na studiach tak przezywali swojego profesora, ten bowiem podkreślał jak ważny w postawieniu diagnozy jest wywiad. I Lenka postanowiła zostać Sherlokiem

- Jak długo jest w takim stanie? - zaczęła, a uznając że to świetna chwila żeby polepszyć swe oprogramowanie dodału - Proszę program med6.66 do egg ver. 9. - Długo był wcześniej z Wami? Dlaczego właśnie jego chciał wykończyć doktorek i skąd się wziął ten martwy konował?

Następnie wciąż prowadząc wywiad, wyjęła egg i włączyła program diagnostyczny, raz za razem drążąc wiadomości o pacjencie.

Lenka prowadzi ostrożny wywiad, diagnozę wspomagając się programami, czy nawet jeśli zajdzie potrzeba zdejmie maseczkę i skorzysta z analizatora chemicznego.
SURIEL:
Spoiler!
To nie od analu, tylko od analizy.

Do testu diagnozy dodaje 3 punkty szczęścia. Jeśli będzie szansa na leczenie, Lenka ściągnie na smurtphona nawet lampę protonową do naświetlań nowotworów.

Przepraszam, nie mogę dziś napisać szerzej, a chciałoby się.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12602
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Polajkował: 104 times
Polajkowany: 57 times
Kontakt:

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Keth » 10 lipca 2019, 12:00

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15
Ruchami tak przesadnie powolnymi, ze nie sposob ich bylo uznac nawet za potencjalnie niebezpieczne, Ketarski zblizyl sie do cuchnacego upiornie trupa w lekarskim kitlu. Mikroaparat wbudowany w cyberoko mezczyzny wykonal serie bezglosnych zdjec ofiary, ostatnie dwa w sporym przyblizeniu, chociaz poziom obrazen glowy nie rokowal zbyt dobrze w kwestii identyfikacji tozsamosci zabitego.

- Jesli fetor wam przeszkadza, wyciagniemy cialo od razu na korytarz - zaproponowal manager duszac w gardle chec do wymiotow i lapiac trupa za rekaw - Ktos z naszych towarzyszy zabierze je dalej.

Ketarski najpierw sprawdzi kieszenie zabitego (probujac sie przy okazji nie porzygac), jesli znajdzie portfel lub dokumenty, zabierze. Potem bardzo ostroznie zabezpieczy i schowa za pasek swoich spodni pistolet ofiary. Na sam koniec zaciagnie zwloki pod wejscie do pomieszczenia i kaze ktoremus z boosterow zabrac je z widoku.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 586
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Polajkował: 93 times
Polajkowany: 69 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 14 lipca 2019, 14:07

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Ekran egg rozświetlił się słabo w trybie oszczędności energii, kiedy skaner wykrywał najdrobniejsze nieprawidłowości w ciele chorego. Oszczędność nie wynikała z obawy o rozładowanie urządzenia, bo przecież ostatnia aktualizacja pozwalała czerpać energię z otwartej sieci publicznej, wykorzystując techniki Tesli, które ten wyjawił w ezoterycznym seansie "Pośmiertnej Spowiedzi". Oszczędność była modą, niejako wymogiem, jak kosmetyki z naturalnych składników, znajomość literatury dwudziestego wieku, usamodzielnianie się zaraz po osiągnięciu dojrzałości. Była po prostu w dobrym tonie, częścią etykiety bytów wykształconych, dla Lenki stała się czymś mimowolnym.

Jednocześnie urządzenie połączone z pozostawioną w mieszkadle bazą-matką aktualizowało oprogramowanie diagnostyczne, kojarząc je z innymi używanymi programami i wszczepkami. Na tym polegała zaleta legalu w posiadanym softwerze, czym częściej używany, tym szybciej się ulepszał, miało to zachęcać legalnych odbiorców do częstszego i częstszego używania, w końcu zaś do całkowitego uzależnienia. Tymczasem diagnostyka używając nano rozpylonego w powietrzu, nałożyła łatkę na analizator chemiczny Lenki, który odcinał niechcianą przez organizm część widma zapachów. Smród zniknął jak widok slumsów w Mexico City na które w 2049 nałożono OVR.

Kątem oka dziewczyna rejestrowała jak Ketarski niby dyskretnie szarpie się z trupem. - Proszę jest koń, który chciałby pomóc w wyniesieniu wora. - próbowała zażartować. Wciąż nie dawało jej spokoju, dlaczego grzybnia mając tak olbrzymie możliwości śledzenia obu światów dopuściła do siebie niedoszłego terrorystę.

- Słuchajcie to jest ważne. Skąd wziął się ten człowiek, kto go przysłał? - i do byłego szefa - Krzysiu, możesz podać mi jego led-pad i aid-life-pack? - kontynuowała - Chłopak mógł być zaatakowany specjalnie, żebyście wpuścili tego delikwenta. Koń Trojański- tylko, że w tym wypadku KONIEM nie był jak to zwykle bywa program, bo przed nim byście się obronili, a konieczność ratowania mięsa. Czy to nie paradoks: Zepsute mięso przyczyną choroby Grzybni, przecież powinno być odwrotnie. Grzyby żywią się rozpadem.

Uznawszy jednak, że jej wywody na skraju biologii i technik rzeczywistości Virtualnej mogą zaciemnić przekaz, znów skupiła się na dokonywanej diagnozie.

Jako, że długo nic się nie działo postanowiłem cokolwiek dopisać.
Czy ten młody jest podpięty przez sztywne łącze, czy trody? czy w ogóle są w tym pomieszczeniu elektrody, którymi Lenka mogłaby wejść w virtual?

Jeśli przedstawione wizje rozwoju techniki i kultury kłócą się z Mistrza, lub graczy spojrzeniem to proszę o uwagi, ale pamiętam, że Suriel zachęcał do wespół budowania świata.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3694
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 56 times
Polajkowany: 105 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Suriel » 15 lipca 2019, 00:25

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15
-----------------------------------------------------------------------------------------

---------- Nu może mieć zajebistą rację, to może być podpucha żeby...----------

------------------Skończ pierdolić na tym kanale, bo nas wszyscy słyszą. Zresztą już rozważaliśmy ten scenariusz. No chodź qrwa to ci powiem...----------


Wszystkie głośnik zamilkły nagle. Powietrze wypełniła brzęcząca cisza.

- Dobra, my weźniemy. - Powiedział powoli Blacha mierząc dalej wzorkiem w Wojskiego. Obaj patrzyli nadal na siebie próbując ocenić na wzajem swoje umiejętności. Mimo, że ciężka atmosfera wyraźnie opadał to jednak nie zniknęła zupełnie. Obie strony niedoszłego konfliktu pozostawały wyraźnie spięte, gotowe do akcji w każdej chwili. W powietrzu wsiał wyczuwalny respekt. Żaden z nich dwóch nie wykonywał ruchów, zdając sobie świetnie sprawę z tego czym mogło by się to zakończyć, gdyby zostało źle odczytane przez przeciwnika.

- Rączka to twoje zdanie. - Burknął metalicznie Blacha nie spuszczając spojrzenia z sylwetki Wojskiego. Cyberoczy tliły się lekką czerwienią w półmroku korytarza.

- EJ... ja... - zaczął cicho protest booster ale urwał w pół i ostrożnym krokiem ruszył w do ciała z którym już mocował się Ketarski.

Manager podniósł w tym czasie zabawki nieznajomego. Coś mu przypominały. Podobnie jak sylwetka mężczyzny. Przez chwilę zdawało mu się, że skądś go zna. I kiedy już wspomnienie zaczęło się formować w jakąś konkretną wizję, w jego mózgu zabrzęczał cicho procesor monitujący. Wysłany elektryczny impuls pogasił w jednej chwili neurony, a wizja sama rozmyła się na powrót w mgle niepamięci.

- Dobra stary luz... sam go ogarnę - Mruknął Rączka z niepokojem obserwując Ketarskiego, który drżącą dłonią właśnie ocierał cieknącą mu z nosa krew. Manager czuł się źle. Chwiejnym korkiem wrócił do nu, które już miało przesłanki by postawić pierwszą diagnozę. Oczy Lenu przebiegały po monitorze kiedy zapoznawała się z bieżącym odczytami z ciała. Były nieco dziwne. Najbardziej niepokojące był odczyty mózgu, więc zleciła ich pełną analizę oraz ponowny kilkunastosekundowy odczyt by upewnić się nie są błędne. Do czasu aż Egg przetrawi dane, wypluwając jej na tacy rezultat zajęła się drobną kwestią w fizjologi chłopaka.

Delikatnie obróciła go na bok. Potzrebowała się dostać do jego szyi, tuż poniżej potylicy gdzie znajdowały się wpiny twardego łącza do sieci VR. Odchyliła ostrożnie wysoki kołnierzyk markowego ciucha. Pod tatuażem kodu kreskowego z numerem M5B730, na karku znajdował się duży nieregularny bąbel, lekko już zresztą ropiejący. Sięgnęła do przybornika medycznego po skalpel. Obute w białe gumowe rękawiczki palce lekko pomasowały guz, wyczuwając w nim pewną podejrzaną nabrzmiałą sztywność w samym centrum ropienia. Nu nacięła sprawnym ruchem. Ropiejąca krew trysnęła lekko na białe jak śnieg rękawiczki. Palcami rozchyliła delikatnie nacięcie, pozwalając reszcie zawartości rozlać się po karku chłopaka nim zajrzała do środka nacięcia.

- Acha.. tak jak myślałam... - powiedziała do siebie, mocono skoncentrowana na zadaniu.

Sięgnęła po pęsetę medyczną po czym ostrożnym ruchem zagłębiła ją w ranie na karku. Przez chwilą wyraz jet twarzy sugerował jakby delikatnie się mocowała z czymś co uchwyciła w środku rany. Coś mlasnęło.

- Oto nasz pasażer na gapę... po łacińsku nazywają się Calliphoridae , czyli krótko mówiąc jest to tak zwana muszyca.... - Powiedziała Lenu wyciągają z rany w pęsetce, wijącą się szybko, tłustą larwę. - Łaaa, ale duża... spasła się...


----------Nareperowałaś go? Czy będzie już teraz sprawny po resecie? ----------


Nu pokreciła przecząco głową.

- Nie. To nie jest to czego szukamy. One nie są groźne. A przynajmniej nie aż tak. - Powiedziało Nu odkładając miotającą się larwę do małego pojemniczka. - Musimy poczekać na komplet danych, aż Egg... O! Właśnie wypluło.

Oczy Nu przebiegały szybko po coraz to nowych danych na monitorze.


----------Pytałem się ciebie o coś koleś!----------


Ketarski milczał. Coraz bardziej kręciło się w głowie. Świat coraz bardziej wirował.A on stał w samy centrum tej jebanej karuzeli. Jedynym w miarę stabilnym punktem wydawała mu się teraz kulnięta obok Lenu.


----------Ejjj.... zostaw chłopaka. Nie widzisz, że z nim coś... nie teges. ----------

----------On nic nie wie. Mam jego teczkę. Wrzucam wam na wewnętrzny. Taką mu siekę zrobili "Brajn Dencem", że wszystko mu się pojebało. Szkoda mi gościa. ----------


- Ma podniesiony poziom całej grupy hormonów peptydowych. Czego zupełnie nie rozumiem. Opioidy endogenne... One są silnymi agonistami receptorów opioidowych μ, których pobudzanie wywołuje stany euforyczne. No jak endorfina, ale to nie istotne bo... Część jego mózgu po prostu nie funkcjonuje... jest jakby...

Nu spojrzała nagle znad wyników na Ketarskiego swoimi dużymi przestraszonymi oczami, które powiedziały mu już wszystko.

- Bardzo mi przykro Krzysiu... Utraty kognitywne są jak u osób w śpiączce, nieodwracalne i...

Lenu przez chwilę zastanawiało się jak delikatnie im powiedzieć, że ten chłopak... już na zawsze będzie tylko warzywem i niczym więcej.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 586
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Polajkował: 93 times
Polajkowany: 69 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 16 lipca 2019, 20:16

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

No właśnie - Jak im to powiedzieć? Nie byli przecież prawnymi spadkobiercami. A jeżeli byli? Jeszcze raz sprawdziłu numer na potylicy i wyprostowału się by ogarnąć wzrokiem bajzel dookoła. Cały entuzjazm towarzyszący ratowaniu życia opadł. Czy to na ziemi było jeszcze życiem, które należałoby ratować?

Prawo medyczne znowelizowane w 2040 mówiło, że ratowanie życia obejmuje też osobne narządy nadające się do życia i przeżycia w innym, tu patrz potrzebującym ciele. Oznaczało to, że należałoby oddać chłopaka na części zamienne do własnego medycznego ubezpieczyciela. Odpowiednie komórki wyszukiwały rodzinę, która mogla płacić za podtrzymywanie warzywa przy życiu, lub odsprzedać ciało ubezpieczycielowi. Takie ciało zwane dalej skórą, zalegało w komorze krionicznej, powoli rozkładane na części. Zgłaszający mógł przy tym liczyć na znaczne zniżki u ubezpieczyciela przez kilka lat. Cała więc sprawa by dostarczyć skórę była kusząca, ale ta właśnie sztuka spoczywająca u nu stóp nosiła znamiona trefności i śmierdziała kłopotami, jak psujące się ciało, które wynosił rączka. Nie tak dosłownie śmierdziało, bo tego Lenu nie mogłu poczuć, ale z pewnością światłowodami ciągnął się za tym paskudny robak palącej Pandemii.

Coś wreszcie wyrwało tkwiącą niczym spetryfikowana dziewczynę - Aj! - krzyknęła ta. Nieco roztargniona raz jeszcze rozejrzała się, zatrzymując wzrok na Krzyśku. - Jak oni do Ciebie powiedzieli na początku? - próbowała sobie przypomnieć.

Pozwoliłem sobie znów na drobne przemyślenia Lenu, ale już wstrzymuje wodze i czekam na pozostałych kolegów.
Mam za to kilka pytań: Czego objawem, lub następstwem mogła według Lenu być zalęgnięta larwa muchy? Czy chodzi o to że chłopak leży tam długo zaniedbany? Czy złapał to gdzieś indziej i przywlókł? Czy larwa na pewno jest biologiczna? Czy i tak mogła być programowana, żeby w jakiś sposób skazić grzybnie. Czy inne ciała są w niebezpieczeństwie? Czy takie zainfekowanie jest znakiem rozpoznawczym jakiegoś gangu? Co mówi lenu dziwny nr i kod kreskowy, co wypluje na ten temat sieć? Czy Lenu skojarzy to z tym jak grzybnia zwróciła się do Ketarskiego? Czy zauważyłu dziwne stany kolegi? Czy dostału wreszcie narzędzia martwego doktorka?
I najważniejsze: Co mogło być przyczyną wypłaszczenia fal mózgowych młodego?
Dlaczego oni nie mają tam jakiś komór z biologiczną odżywką?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3694
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 56 times
Polajkowany: 105 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Suriel » 16 lipca 2019, 22:30

Odpowiedzi na pytania Nu poniżej

Mam za to kilka pytań: Czego objawem, lub następstwem mogła według Lenu być zalęgnięta larwa muchy? Czy chodzi o to że chłopak leży tam długo zaniedbany?
Mogło tak być, to prawdopodobne, mogła się dostać przez wentylację albo jakąś dziurę, albo wleciała kiedy się drzwi otwierały albo... opcji wiele.

Czy złapał to gdzieś indziej i przywlókł?
Możliwe, jeśli wychodził ale wątpliwe żeby po coś musiał wychodzić. Trudno było by wyjść gdzieś na dłużej przy takim zaniku mięśni. Nie ma wszczepów więc mięśnie były by niemal konieczne. Chyba, że go nosili.

Czy larwa na pewno jest biologiczna?
Na pewno. Mogła by być genetycznie zmodyfikowana, ale nawet przepuszczenie przez prosty skaner wykazuje Nu, że nie jest.

Czy i tak mogła być programowana, żeby w jakiś sposób skazić grzybnie.
Nie bardzo. We krwi chłopaka nie ma i nie było zakażenia od momentu kiedy mózg zaczął wariację. Wiesz bo oni wszyscy są monitorowani na bieżąco przez robota medycznego w trybie offline. Historia się zapisuje na dysku, po jakimś czasie jest kasowana jak się nic nie dzieje. Larwa była zbyt płytko by dostać się do nerwów kręgowych.

Czy inne ciała są w niebezpieczeństwie?
Trudno powiedzieć. Masz dostęp do odczytów tylko z tego jednego ciała.

Czy takie zainfekowanie jest znakiem rozpoznawczym jakiegoś gangu?
Nie wiesz. Jesteś korpo-pizdą od robali, a nie ekspertem od ulicznych gangów.

Co mówi lenu dziwny nr i kod kreskowy, co wypluje na ten temat sieć?
Nic nie mówi, nic nie wypluje co by miało jakiekolwiek powiązanie.

Czy Lenu skojarzy to z tym jak grzybnia zwróciła się do Ketarskiego?
Skojarzy. Nu ma mózg geniusza takie rzeczy dla niej to nie problem.

Czy zauważyłu dziwne stany kolegi?
Zauważy. Stan się wcale nie poprawia. Wojski też może to dostrzec jeśli zdecydował się spuścić z oczu Blachę, zdecydował? (pytanie do 8arta, będzie decyzja, będą i konsekwencje 8) ).

Czy dostału wreszcie narzędzia martwego doktorka?
Ketarski dowlókł się do miejsca z Nu i trzyma je w dłoni. Nie puszcza, zaciska dłonie. Najwyraźniej kurczowo potrzebuje się czegoś przytrzymać póki świat wiruje... Zapomniałem o tym w poście poprzednim wspomnieć, wybacz, późno było.
Gracze współtworzą grę, powiedz mi zatem jakich konkretnie zabawek oczekujesz przy doktorze, muszę się im przyjrzeć zanim je dam. Nic wymyślnego proszę, bo nie będzie zgody. Sprzęt medyczny jest w podręczniku i chrombookach.

I najważniejsze: Co mogło być przyczyną wypłaszczenia fal mózgowych młodego?
HA! 8)

Dlaczego oni nie mają tam jakiś komór z biologiczną odżywką?
Nie mają komór kriotonicznych. To gang a nie laboratorium. Taka zabawka kosztuje nowa ok 100 koła, jakby tyle mieli poinwestowali by pewnie w serwer, jak na porządnego netrunera przystało. Żeby być szybszym i lepszym w sieci. A nie prowadzić jakieś tam inwestycje w mało istotne Mięcho. True Cowboys ride fast.

Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6183
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Polajkował: 65 times
Polajkowany: 47 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: 8art » 17 lipca 2019, 09:41

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Solo był w kropce. Nie mógł nawet chwilowo dzielić uwagi między swoich, a prężących się gangusów. Wyrwany z kabury 3Force'a pistolet dawał tylko mizerną namiastkę bezpieczeństwa. Bartkowski i tak przezornie trzymał go w bezpiecznym położeniu, robiąc wszystko by broń nie została uznana przez nikogo za akt agresji. Nie chciał eskalacji. Zginąłby czy to od kul gatlingów lub pocisków Blachy.

Jeden chuj... Ja pierdolę, ale bym się najebał... Chociaż małpkę bym przypierdolił... Kończę tę pieperzoną fuchę i wracam do domu... - Wojski jakby zaczynał sobie przypominać, że porachunki mętów i korporacji, to już nie jego świat. Jego był od kilku lat znacznie prostszy, tonący w oparach taniego syntoalkoholu i pijackiego savoir vivre. Ale był wciąż w akcji. Nie spuszczając czujnego wzroku z boosterów krzyknął do swoich:

- Wszystko gitara?
Staram się przesunąć gdzieś w martwe pole od gatlingów i znaleźć osłonę od boosterów.

ODPOWIEDZ