PBF - WARSAW 2055

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6195
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Polajkował: 93 times
Polajkowany: 65 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: 8art » 03 sierpnia 2019, 10:32

Legowisko grzybni, 27 lipca 2055, godzina 19:15

Wojski poczekał aż Lenu odejdzie dalej. W sumie nie było nawet w tunelach Grzybni dystansu który pozwoliłby wygłuszyć strzał tak żeby laska nie zorientowała się. Zresztą nawet gdyby tak było, to Lenu miała całkowitą świadomość tego, że brat Ketarskiego zgasi zaraz życie (o ile jeszcze można było to tak nazwać) netrunnera.

Solo czekał jednak aż dziewczyna oddali się choć trochę. Wiedział jak targały nią ogromne emocje, Przysięga Hipokratesa dla niektórych znaczenie, nawet w tak zjebanej rzeczywistości, gdzie ludzkie życie można było wycenić z dokładnością do złotówki, gdzie zabijanie było prawnie usankcjonowane, gdzie przedwczesna i najczęściej dramatyczna śmierć była powszechniejsza od życia.

Bartkowski w końcu splunął na ziemie i popatrzył w stronę gatlingów Grzybni:

- Pozwolenie na użycie broni palnej. - co jak co, ale Wojski nie miał zamiaru zostać wykasowany przez systemy obronne zbiorowej inteligencji.

  • -------- Pozwolenie przyznane-------


--------- Tylko bez głupot menelu!---------

------ Uważaj na niego, ja mu nie ufam.--------

Stary solo spokojnie wyciągnął zdobyczny pistolet, tak aby nie było wątpliwości, do kogo będzie strzelał. Miniguny i tak poruszyły się nieznacznie kierując większą część śmiercionośnych luf w jego stronę.

- Anielski orszak niech twą dusze przyjmie... - wyszeptał, odbezpieczył postolet i skierował go w stronę ciała. Strzeliłby pewnie od razu, ale warzywo otworzyło nagle oczy i złapało łapczywie oddech, jakby pomimo tego, że nie różniło się niczym od hodowanych w labach organów, wciąż czuło zbliżającą się nieuchronnie śmierć.

- Kurwa twoja mać - zakłął cicho, nie mogąć odwrócić wzroku od szklących się oczu nieświadomej chyba niczego ofiary.

To tylko wegetatywny, przypadkowy odruch, olej to i rób swoje - wytłumaczył sobie. Reszta była szybsza niż jego myśli. Dopalacz refleksu odpalił się automatycznie i palec wskazujący ruszył się wydając, natychmiastowy wyrok śmierci. Reszta była już tylko kwestią milisekund. Zwolniona iglica uderzyła w spłonkę bezłuskowej amunicji, powodując wybuch materiału pirotechnicznego, który wyrzucił z ponaddźwiękową prędkością kilkanaście gramów specjalnego stopu metalu. Nim gazy wylotowe cofnęły zamek umożliwiając wprowadzenie do komory kolejnego naboju było już po sprawie. Życie zgasło momentalnie i bezpowrotnie.

Wojski odwrócił się i ruszył za swoimi, chowając broń za pasek. Nie lubił tego robić. Zabijał, ale czymś innym było robienie tego w gorączkowej atmosferze walki, a co innego na zimno. Zabijał ale jeszcze nie zamordował. Aż do teraz i nie czuł się z tym dobrze. Chciał się napić, chciał się nawet nie napić, tylko się najebać w trupa...

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 621
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Polajkował: 135 times
Polajkowany: 98 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 04 września 2019, 23:22

Legowisko grzybni, 27 lipca 2055, godzina 19:15

Lenu odsunęłu się robiąc pole Wojskiem, udawału, że nie patrzy, ale patrzyłu. Spod grzywki, bardziej patrzyłu na solosa niż gasnącego kowboya sieci. Sekundy wyczekiwania, grymasy mężczyzny wciąż utrwalały w oczach Lenki obraz rycerza. Prawdziwego prawodzierżcy, ostatniego sprawiedliwego. Człeka manier przeszłego świata, gdy można było poza siecią kochać i nienawidzić, kiedy medialna śmierć nie doprowadzała dziewięćdziesięciu procent celebrytów do samobójstwa.

Tunk, tunk! - zadzwonił zamek broni i świst rozrywanego przez pocisk powietrza pośród szumów maszyn schładzających maszyny, które czyniły półbogów z gnijących ciał.

-PING-

Niemal niesłyszalny odezwał się zaraz potem support Egg Lenu. Nu odruchowo sprawdziłu wyświetlacz.

TREND ---

Tren poszedł, ruch na giełdach, którego nu długo wyczekiwału. Gdzieś na dnie, ale zaraz pociągnie lawinę.
Program giełdowy, był ustawiony na odbiór rozwoju techniki neuralnych połączeń sieciowych , poza bezpośrednim łączem. Lenu wiedziału, że to zawsze ruszało w Azji. Przynajmniej tam można było to wyśledzić, bo Ameryka i stary świat siedziały pod mocnym prawnym krypto. Dotychczasowe próby połączeń procesora w głowie z siecią za pomocą WI - Fi, wykazywały zgubny wpływ fal ultrakrótkich na mózg, szukano nowych rozwiązań, tymczasem najpopularniejsze było wciąż sztywne złącze interfacu. Zaczęto eksperymentować z krótkimi impulsami opartymi na Spowiedzi Tesli. W Azji ruszyło.

Lenu szybko sprawdziłu do kogo należą mikrospółki i nie tracąc sekundy (a ile by zyskału mając sztywne łącze), sprzdału wszystko. Akcje, owady i zainwesowału w wschodzące rynki. Za Tajwanem poszoło Nagasaki, trend leciał w górę jak rakieta z bajkonura.
Jeśli oficjalne media potwierdzą, zarobi krocie i mając aktywa, nawet tak mizerne, wykupi technologię jako jednu z kilku pierwszych milionów za symboliczną stówę.
Z pewnością pierwsze wersje programu nie będą tak szybkie jak sztywny interface, ale Lenu spodziewału się, że poleci lawinowo. Z danych wynikało, że Programowany procek, będzie operował wykorzystując mózg. Wystarczą aktualizacje oprogramowania i wolne nano w powietrzu, żadnych wszepek.

Kiedy dziewczyna oderwała rozpromienione lico od wyświetlacza, spostrzegła na sobie zdziwiony wzrok.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12613
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Polajkował: 132 times
Polajkowany: 79 times
Kontakt:

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Keth » 08 września 2019, 08:58

Legowisko grzybni, 27 lipca 2055, godzina 19:15

Ketarski odwrócił w bok głowę nie potrafiąc znieść oślepiającego blasku latarki, którym raziło go Lenu. Manager wciąż czuł się zdezorientowany, chociaż specyficzny stan niemal całkowitego myślowego paraliżu już mu przechodził. Nie pamiętał, by kiedykolwiek wcześniej odczuł równie silne rozkojarzenie i nie miał pojęcia, co było jego przyczyną. Zmysły mężczyzny ponownie zaczęły rejestrować przeraźliwy smród wypełniający wnętrze grzybni, odgłosy popiskującej aparatury, pomruk serwomechanizmów sterujących obrotowymi działkami systemu obrony.

Zwielokrotniony ciasnotą pomieszczenia huk wystrzału w jednej sekundzie przywrócił Krzysztofowi pełną trzeźwość myśli. Odsuwając zdecydowanym ruchem Lenu, manager ominął towarzyszkę i spojrzał w stronę przyrodniego brata cofającego się od zwiotczałego ciała jednego z netrunnerów. Lufa trzymanego przez niego pistoletu celowała ku stopom Wojskiego, ale gatlingi nieprzerwanie celowały w jego głowę. Nieco dalej, przyczajeni za wejściem do pomieszczenia, tkwili w bezruchu boosterzy. Wszyscy trzymali palce na spustach broni i Ketarski nie wątpił, że wystarczy najmniejszy pretekst, aby w podziemiach doszło do krwawej jatki.

- Zabierzcie stąd obydwa ciała - rzucił w stronę O.S.T.R.E.J. licząc na to, że jakakolwiek forma aktywności innej niż celowanie do jego ekipy rozrzedzi nieco atmosferę agresywnego napięcia. Co więcej, boosterka przez cały czas nosiła na szyi zapiętą obrożę, więc w przypadku strzelaniny jej przypadkowe zdetonowanie tylko pogłębiłoby skalę zniszczeń.

- Moi przyjaciele skrócili cierpienia tego biednego człowieka - powiedział manager odwracając się w stronę podpiętych do maszynerii netrunnerów - Jeśli nie macie w stosunku do nas żadnych dalszych życzeń, chcielibyśmy przejść do celu wizyty. Przyszliśmy za pozwoleniem Lockeda. Potrzebujemy informacji na temat pewnego człowieka. Nazywa się Molisabe Adobe i prawdopodobnie jest wam znany. Gdzie możemy go znaleźć?

...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3727
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 76 times
Polajkowany: 138 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Suriel » 10 października 2019, 21:46

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15
-----------------------------------------------------------------------------------------


Huk wystrzału rozszedł się echem niespełnionych nadziei, zabierających w odmęty niebytu tajemnicę osobliwego kodu kreskowego, podobnego do tego którego nosicielem był Ketarski. Kula sprawnie przeszła przez ciało chłopca, posyłając go gdzieś bardzo daleko poza sieć. Nu miała przez chwilę mgliste przeświadczenie, że wraz z tym życiem umyka im coś ważnego. Coś, co w jakiś trudny od wyjaśnienia sposób łączyło: netrunerra Grzybni, Krzysia oraz doktora na widok którego uruchomiła się dziwna i niekontrolowana reakcja obronna w umyśle Ketarskiego. Ale to już była przeszłość. Nawet jeśli coś ich łączyło, zniknęło na zawsze wśród rozkładających się neuronów w mózgach obu denatów.

O.S.T.R.A. posłusznie zaczęła wyciągać jedno z ciał. Bez ceregieli powlekała ciało doktora za nogi, którego głowa tarła po posadzce zostawiając krwawy ślad. Gangerka mruczała przy tym pod nosem słowa, które nie przystoiły do warg żadnej szanującej się kobiety ze stolicy. Drugie ciało, z nieco większym szacunkiem wyniósł za drzwi Wojski.

-------- Nic nam nie wiadomo o tym waszym Adobe, ale jak chcecie to możemy to wam sprawdzić.--------

--------Tja, trza by się było zrewanżować za waszą pomoc z… z tym naszym kolegą R.I.P.--------

-------- Po to was tu wezwaliśmy, Nu konkretnie. Potrzebowaliśmy kogoś z zewnątrz kto nie jest… powiązany z nikim szczególnym. --------

--------Po przypadku tego tu doktorka, niczego nie można było być pewnym. --------

--------To wszystko, spadajcie już. --------

Chwila skonfundowania ogarnęła zebranych. Nim się ogarnęli dwa gatlingi na nowo zaczęły się przemieszczać szukając dobrego miejsca do spełnienia swoich obowiązków.

--------No dobra, murzyn zrobił swoje, to murzyn może odejść, możecie grzecznie albo…--------

-------- On chciał powiedzieć. Spierdalać ekipa i… dziękujemy za pomoc. --------

Komórki piknęły na raz u całej ekipy Ketarskiego obwieszczając otrzymanie smsa. Treść była jednaka. Numer nie znany. Był tam jedynie adres emailowy.

--------Nie strasz ich. Wrzuciłam wam kontakcik do nas, przez sms. Puszczam oczko…. Cholerny syntezator mowy, nie czyta emotikownów, nie ważne. Jakby była potrzeba rewanżu z naszej strony to wystarczy dać znać. No, i nie gniewajcie się na to zachowanie ale nieco się nam teraz spieszy. --------

-------- Po prostu wyjdźcie. --------

Kiedy spokojnie wyszli czarne jak smoła drzwi zasunęły się za nimi, odcinając ich od komory w której skryta była Grzybnia. Kamery wsunęły się kiedy cała część bloku z drzwiami powoli zaczęła lekko drżeć przy wtórze zapalanego ciężkiego silnika, a potem odjechała zostawiając ich odsłoniętych od ulicy z martwymi ciałami.
Przez chwilę patrzyli na odjeżdżającą komorę z grzybnią, będącą w istocie bardzo dużym kontenerem przewożonym przez tira. Zapewne stale tak peregrynowała z miejsca na miejsce, po całej Pradze, nie zostając nigdzie na dłużej.

- Dobra… - powiedział Blacha zawieszając broń na ramię. – Tera zabierę was do miejsca gdzie odstawiłem czarnucha. Czyli na PKP, Warszawa-Lublyn. Odjechał nie dawno z godzine czy cuś.

Blacha obciął wzrokiem Wojskiego, który stał z gnatem w dłoni.

- Możesz go zatrzymać, Problem mówił, że mam wam nie dawać waszych rzeczy do póki nie traficie na peron. Dostaniecie wasze graty dopiero tam. - Blacha powlókł wzrokiem po ciałach i zamyślił się, co zresztą nie było jego specjalnie mocną stroną.

- Dobra... - wtrącił się Rączka, ja i 3Force zajmiemy się ciałami. Jak będzie trzeba to wspomogę się braćmi Wickami.

Chwilę później zeskoczyli z rampy do której dokowała Grzybnia i włączyli się w Praski tłum. Drogę torował im Blacha z przerzuconym przez ramię karabinem, przebijał się przez koloryt lokalsów, którzy w podejrzanie chętny sposób ustępowali mu z drogi.

Obrazek
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 621
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Polajkował: 135 times
Polajkowany: 98 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 11 października 2019, 21:31

Ulice Pragi, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Zostawszy na ulicy Lenu wraz z pragrupą Prepaka i boosterami nie mogłu otrzasnąć się z ze zdumienia o co tyle zachodu. Wypłaszczyło gościa, którego chciał ostrzyknąć doktorek, ale on też stał się workiem części zamiennych dla biedoty z Pragi. Czułu, że coś nu umknęło. Przeciskając się korytarzem w gąszczu ludni, tworzonym przez Blachę, Lenu rozważału, czy mając gniazdo sztywnego łącza użyłoby go po martwym netrunnerze. Na raz brud obcego ciała i myśli, podwójny samogwałt, by zbliżyć się do prawdy.

- Jak daleko to jeszcze dziś zabrnie?

Ziarenko zostało jednak zasiane i szybko kiełkowało w bluszcz umysłu większy niż poszukiwany czarny kwiat. A ten ponoć do Lublyna pojechał PKP. Kurwa pojebało bambusa - pomyślału na dobre rozdrażnionu Lenu.

- Hola! To po co na dworzec jak bambo już odjechał. - Wruciłu do telefonu, pospiesznie sprawdzając połączenia z Lublynem i wyszukując zoptymalizowaną formę transportu, pozwalającą złapać Adobe na dworcu. Wbrew obowiązującym trendom oszczędzania energii, których tu na Pradze i tak nikt nie przestrzegał, posłużyłu się zasobami Egg i zwirtualizowalo protezę Menu sieci by przyspieszyć wyszukiwanie.

Dziewczyna wciąż poszturchiwana i popychana kroczyła za grupą, na wpół, lub mniej jeszcze będąc obecna w Verite. Manipulowała przed sobą rączkami, protezami interfacu, przewracając kolejne sześciany zaklętych informacji. Kiedy dzieląc uwagę między poszukiwania Molisabe, a kontrolowanie wahań rynków azjatyckich, dostału dodatkowy rachunek, za użycie wolnego nano, zrozumiału, że będzie to kolejny trend giełdowy. Nano będzie coraz bardziej potrzebne, kiedy łącze pozakontaktowe się upowszechni. Sprzedału część udziałów w łączach, które już poszybowały i wykupiłu akcje małych azjatyckich i columbijskich firm tworzących tanie nano. Miału nadzieję, że w środku Europy nie będzie musiału z niego korzystać, ale z pewnością tam gdzie je wypuszczają, będzie niezwykle popularne.

Wysłału namiary pociągu, do którego miał by wsiąść Adobe, do Czarnej - Przejrzyj monitoring

Spoiler!
Jak szybko podróżuje się pociągiem i kiedy jest następny, bo może to faktycznie szybciej niż autem, a już na pewno elektrycznym. A nie mamy na jakąś AV-kę? Może jakąś ukradniemy? Umie to ktoś pilotować?
Ew. Jak długo asymiluje się chip pilotażu?

Czy wszystko co dzieje się na rynkach cybersprzętu i oprogramowania jest jasne?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6195
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Polajkował: 93 times
Polajkowany: 65 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: 8art » 14 października 2019, 10:32

Ulice Pragi, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Wojski wlókł się za grupą, niemal kompeltnie bez orientu, rozglądał się tylko nerwowo po afaltowym chodniku, jakby coś zgubił.

Kurwa, ale bym se golnął małpeczkę... Ja pierdolę... - Przed oczami solo po raz któryś mignął przedśmiertny spazm kolesia od Grzybni. - Kurwa, przecież to było warzywo... Nawet nie poczuł jak go wypłaszczyłem... Zaraz pierdolca dostanę... O kurwa JEST!!!

Nikt nie wiedział przez sekundę co spowodowało, że Bartkowski nadspodziewanie rzucił się na chodnik jakby próbował coś zasłonić własnym ciałem. Boosterzy niemal odruchowo skoczyli za zasłony, a zdezorietnotwana ekipa z Prepaka patrzyła skonsternowana.

Wosjki wstał tymczasem z szerokim uśmiechem na ustach i ignorując wszystkich powiedział do uratowanego z ziemi niedopałka:

- Ale zajebista pojara!

- Pierdolony pojeb!!! - krzyknęła wyłażąc zza śmietnika O.S.T.R.A. prąc w stronę solo ze złowrogo zaciśniętymi pięściami, ale drogę przeciął jej, nie wiedzieć czemu Blacha. Może już ocenił wystarczajaco, po potyczce z 3Forcem możliwości praskiego lumpa i nie chciał mieć kolejnej wyautowanej osoby w gangu, a może po prostuy zrobiło mu się żal zapitego solo:

- Zluzuj poślady siostra. - Po czym zwrócił sie bezdomnego: - Kurwa nie mogłeś spytać? Dałbym ci kurwa całego szluga! A tak to straszysz ludzi!

Ale Wojski był myślami już daleko. Teraz niemal całym swoim jestestwem chłonął drażniący krtań i płuca dym z jointa.

JOoooo kurwaaa... Prawie jakbym 100 gram przypierdolił...

- Kurwa... pierdolony menel... Zajebałabym go... - skwitowała tylko boosterka, wracajać na swoje miejsce.

Wojski strzelił sobie dwa buchy i jak już zaczął parzyć sobie palce wypuścił na ziemie to co zostało z pojary. Chyba zaczął wracać powoli do świata żywych, bo z ożywieniem przkeazał Nu kilka być może istotnych inforamcji i tym samym uświadamiając wszystkim, że choć zdawał się byc całkiem odłączony, to wciąz zdawał sobie sprawę z tego co dzieje się wokół:

- Pociągi do Lublyna jadą godzinę i pięćdziesiąt minut. Chyba że ekspresy, to godzinę dwadzieścia. Tyle że często ekoterroryści znad Biebrzy niszczą tory, to są opoźnienia. To był kiedyś mój rewir, ttochę tam kimałem, to wiem.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3727
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 76 times
Polajkowany: 138 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Suriel » 14 października 2019, 23:18

Praga, Piekielna Kolej Szatana, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15
-----------------------------------------------------------------------------------------


Niestety nie mam dostępu,tak jakby nie było tam zupełnie kamer kochana... Brzmiał sms od Czarnej. Kwestia avki też była kłopotliwa. O tej porze na Pragę żadna z sieci taxi nie ośmielała się wysłać swej limuzyny za kilkaset tysięcy PLNów. Poza tym to była Głęboka Praga. Kilka części z areodyny zapewniłyby spokojny żywot temu, który byłby chętny uszczknąć nieco dobrobytu z korpoświata. Nu szła o zakład, że umowy ubezpieczeniowe nie obejmowały tego typu incydentów w swych skomplikowanych klauzulach na ubezpieczenie tych latających luksusów. Zostawały dwie drogi. Albo PKP szybkiego ruchu albo polonez destruktor...

Nu szła w zamyśleniu obracając w dłoniach komórkę. Nawet się nie zorientowała kiedy stanęli na peronie. Wyglądał obleśnie. Pordzewiałe elementy stali wystawały z żelbetonów, głęboko zdobionych tagami i graffiti miejscowych booster gangów. Kikuty ułamanych kamer sterczały jak ułamane na wojnie cyberkończyny, strasząc urwanym okablowaniem. Było jeszcze w miarę widno, ale smog i nadchodząca burza dodawały ponurości temu zapomnianemu przez boga miejscu. Jednak... kilku pasażerów kręciło się w oczekiwaniu na szybkobieżne przestarzałe pendolino. Oczekujący na przyjazd kolei, szybko poodwracali wzrok od grupy Ketarskiego, która na pierwszy rzut oka wyglądała jak jeden z lokalnych boostergangów. Na peronie nie było rozkładu, w jego miejscu wymalował ktoś czerwonym sprayem napis "Piekielna Kolej Szatana - ostatni przystanek, witamy!"

Obrazek

Nu sprawdzała komórką listę odjazdu. Następny do Lublina dopiero za dwadzieścia minut. Ale to się jej w ogóle nie kleiło, co mógłby tam chcieć robić Adobe. Blacha z brzdękiem upuścił ich graty które niósł przewieszone do tej przez plecy, w poliestrowym worku, przerywając jej rozmyśłania.

- Mata... to wasze. - Jego soczewki spoczęły na Nu - A ty ho, no ze mnom...

Strego solosa zaniepokoił ten manewr, wielkolud jednak spojrzał na niego pojednawczo chcąć go uspokoić wzrokiem i gestem, że nie kombinuje nic złowrogiego.

Nu i Blacha odeszli nieco na bok. Było dosyć ciemno, ale Nu od razu zrozumiała w jak ustronne miejsce ją zaprowadził.

Obrazek

Wilekolud stał przez chwilę wisząc nad medyczką niczym góra. Było to trochę niepokojące. Ciszę która nagle zapadła, przerywało tylko bzyczenie skrzydlatego roju much, który napełniał łapczywie brzuchy w kwaśnym odorze rzygowin, jakie rozlewały się obok pękniętego sracza.
Blacha wystawił zaciśniętą pięść pod nos Nu. Na zgiętej pancernej ręce znać było wszystkie ślady wojen i bitew jakie kiedyś toczył. Wewnątrz zaś bielały, śnieżnobiałe płatki niewielkiej stokrotki.

- Masz. To dla ciebie. - burknął. - Jest... taka śliczna... i prawie naturalna. Jak Ty.

- A ten, no... - kontynuował blaszak - Ten twój czarny przyjaciel, to się mocno przebierał przed wyjazdem, w łachy. Zupełnie jakby chciał żeby go nikt nie poznał. I... tak naprawdę to nie wiem dokąd pojechał. Nie zdziwiłbym się jakby wysiadł gdzieś po drodze.

Nu zaskoczyła szybko otworzyła trasę przejazdu. Otwock, Dęblin, Lublin... Otwock! To było to. Tam właśnie miała dom rodzinny dziewczyna Adobe z którą mu kiedyś na studiach nie wyszło.

Tymczasem, na peronie Wojski schylił się po torbę by wydobyć z niej swego gnata - krasnoluda. I właśnie kiedy po niego sięgał usłyszał cichy świst wyciąganych ostrzy. Ten dźwięk poznałby wszędzie. Rozpruwacze. Już wiedział, że było źle. Obchodzili ich. Było ich pięciu. Zmełł w ustach przekleństwo, jeszcze tego im brakowało.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6195
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Polajkował: 93 times
Polajkowany: 65 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: 8art » 15 października 2019, 10:09

Praga, Piekielna Kolej Szatana, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Pistolet sprzągł się z umysłem solo w ułamku sekundy, a świat znów zwolnił, pozwalając Wojskiemu rozejrzeć się i wybrać cel. Nie miał zamiaru czekać na dalsze, łatwe do przewidzenia wydarzenia, tylko przejąć inicjatywę, jeszcze wtedy, gdy będzie mógł wykorzystać przewagę z dystansu dzielącego go od napastników i możliwości dwunastomilimetrowych pocisków Colta AMT - broni o ugruntowanej reputacji i kalibrze powalającym każdego nie opancerzonego jak czołg przeciwnika.

Nim jeszcze wyszarpnął broń z torby celownik cyberoptyki już namierzał najgroźniejszy cel, ręka czująca w dłoni dobrze znany chwyt pistoletu pomknęła wykonując bezwładnie myślowy impuls człowieka i zgrywając markery cyberoptyki z markerem broni. Wystrzelił...
Rozumiem, że napastników jest pięciu. Wojski oceni sytuacje i jezeli napastnicy nie sa jakimis jego starymi ziomkami z czasow gdy koczował na dworcu, to wybierze na cel typa, który stanowi najwięszke zagrożenie, lub którego wyeliminowanie pozwoli na jak najdłuższe strzelanie z pistoletu, nim dojdzie do zwarcia. Generalnie plan jest taki, żeby ich wyautować jak najwięcej zanim wpadną między nas z rozpruwaczami.

ODPOWIEDZ