Czerwone smoki a ogień
: 29 maja 2020, 18:54
Witam wszystkich.
Mam nieco nietypowe pytanie dotyczące smoków. Weźmy takiego smoka czerwonego, jest odporny na ogień, a nawet może mieć działanie leczące. Może sobie nurkować w lawie i nic się nie dzieje. Nie obawia się także, że jak przygotowuje się do ziania, ktoś mu zrobi psikusa i zapali łatwopalny wyziew, zanim opuści paszczę. Krótko mówiąc "włos mu z głowy nie spadnie". Nawet oczy musi mieć odporne, skoro nie szkodzi mu lawa (nawet nie dotykając lawy okiem, tylko płynąc w niej, oko poddane mogłoby być temperaturze pod tysiąc stopni Celsiusza). Teraz przejdę do sedna, ktoś takiego smoka zabił (nieważne kto, demon czy bard
). Różne jego części można umiejętnie wykorzystać (skórę, krew, zęby itd.). Wyobraźmy sobie sytuację, że ktoś ma na przykład problem z prowiantem i zdecydował się skosztować mięso smoka. Na surowo chyba niewielu miałoby odwagę tego próbować. Rozpalamy więc ognisko i... ciało smoka jest w pełni odporne na ogień! Czy nie da się go upiec? Przecież wszystkie tkanki smoka są w pełni odporne na ogień (także magiczny). Jak rozwiązać ten dylemat? Nie przekonuje mnie podejście, że tkanki żywego smoka są odporne na ogień, a po śmierci można je zwyczajnie przypiekać. Zapraszam do dyskusji.
Mam nieco nietypowe pytanie dotyczące smoków. Weźmy takiego smoka czerwonego, jest odporny na ogień, a nawet może mieć działanie leczące. Może sobie nurkować w lawie i nic się nie dzieje. Nie obawia się także, że jak przygotowuje się do ziania, ktoś mu zrobi psikusa i zapali łatwopalny wyziew, zanim opuści paszczę. Krótko mówiąc "włos mu z głowy nie spadnie". Nawet oczy musi mieć odporne, skoro nie szkodzi mu lawa (nawet nie dotykając lawy okiem, tylko płynąc w niej, oko poddane mogłoby być temperaturze pod tysiąc stopni Celsiusza). Teraz przejdę do sedna, ktoś takiego smoka zabił (nieważne kto, demon czy bard