Strona 1 z 1

Spotkania w Ogra-garze i w okolicy

: 03 stycznia 2026, 09:55
autor: Gregu
Trasda to tylko pierwszy trop po ciągnącej się przez całe miasto sieci goblińskich gangów.
El Ohaaraa, ogrowa pani kapitan straży miejskiej
Znów ci przeklęci mundurowi
Prywatna pani detektyw Tan Mesmes, dwoinka
wraz ze swym wierną towarzysz panią tan Coson, krasnoludką.



Tytułem wstępu
Spoiler!
Szanowni gracze i mistrzowie gry.
W tej sekcji forum krysztalyczasu.pl postanowiłem przygotować sporą dawkę własnych pomysłów na przygody. Poniższych inspiracji nie można nazwać przygodami. Niemniej, wprawny mistrz gry z łatwością zaadaptuje wybrane motywy do swojej kampanii.
Rzecz się dzieje pośród szemranych uliczek Ogra-garu. Oznacza to, że większość treści, przynajmniej tej początkowej wzorowałem na mini przygodzie Gnorika i Trasdy. Niniejsza narracja wprowadza graczy w nielegalne interesy goblińskich kupców. Stąd pomysł na tytuł tego posta.
Choć starałem się utrzymać konwencję tak mocno jak potrafiłem, wygląd miasta i okolic zawarty w poniższym zestawieniu nie w każdym przypadku jest wiernym odwzorowaniem wizji autora Kryształów Czasu, gdyż prawdopodobnie byłoby to niewykonalne.

Lista poniższych zdarzeń jest stale powiększana. Zapraszam do lektury.


Nie zadzieraj z goblinami
Spoiler!
O ile ogry górują ponad tłumem swymi wielkimi, owłosionymi gębami, o tyle gobliny są małe i wszechobecne w Ogra-garze. Jakim przewrotnym szczęściem musi być fakt, że ta mała poczwarna rasa zyskała sobie szacunek pospołu. Widocznie spełniają one wyjątkową rolę w planie Katana, a kapłani jego świątyni całymi dniami przyjmują dary od tych sprytnych i jakże pracowitych rączek. W mieście wiele się mówi o tym, że to właśnie gobliny stanowią tu prawo. Choć jedynym prawem niezaprzeczalnie jest Katan, to orki wyniosłe, każdego dnia korzystają na tym w jaki sposób goblińskie mrowie rozprawia się z niechcianym elementem. Gobliny, dzięki przymykaniu oka władz Ogra-garu na ich poczynania są krnąbrne, chytre i bezwzględne, a przede wszystkim nie szczędzą chwili na wywyższaniu się do rangi wybrańców Katana, czego nie da się dostrzec w żadnym innym mieście Orkusa.
Istnieje miejska legenda, że gobliny prowadzą tajną sieć klubów nienazwanej gildii goblińskiej, które utrzymują w swoich maleńkich labiryntach pod miastem. Sprawa jest trudna do zwęszenia gdyż tunele są niewielkie i trudno dostępne. Gobliny trzymają gębę na kłódkę, a co bardziej gadatliwe padają trupem zanim cokolwiek się wyda. Niziołki mają wyjątkowo trudne życie w tym mieście więc na ich pomoc, z uwagi na podobny wzrost, nie nie ma zbytnio co liczyć. Jedynie druidzi próbują od czasu do czasu pod postacią szczura dostać się w podobne miejsca i ponoć doszli już do pewnych wniosków. Jednak mają wiele kłopotu z powracającymi stamtąd ochotnikami, gdyż nieszczęśnicy zwykle natrafiają na mnogo i rozmyślnie rozstawione trujące i magiczne goblińskie pułapki, które utrudniają powrót druida do ludzkiej formy. Kapłanom natury udało się odczarować kilku swoich ale niestety nie przywrócono im rozumu.
W świecie mówi się wiele o Ogra-garze i nietypowym stylu życia mieszkańców tego miasta. Są też tacy, którzy nazywają to miejsce Krainą Goblinów. I choć określenie owo to zwykła abstrakcja, ci którzy byli tam i przeżyli choć jedną noc w niespokojnych karczmach wiedzą co tamci mają na myśli.
Nie zadzieraj z goblinami to hasło wyryte na niejednej ścianie w mieście.
Spoiler!
Glusk. Laboratorium alchemiczne
Spoiler!
Niewielki budynek pracowni goblińskiego mistrza alchemii ma dość niecodzienną reputację. Właściwie nie ma o co się przyczepić. Dosłownie każdy może odwiedzić to miejsce i złożyć zamówienie na dość spory wachlarz asortymentu. Prawo Katana zwykle zabrania sprzedaży trucizn, chyba że chodzi o tępienie polnych chwastów. El Glusk często miewa nietuzinkowych i dość charakterystycznych klientów, których widok wywołuje mieszane uczucia, choć tacy faktycznie najczęściej odwiedzają go nocą. Mistrz nie zamierza zawieść zaufania swych gości i zawsze ma sposób na to by czuli się u niego komfortowo. Jedną z metod zaradnego goblina, na zachowanie dyskrecji podczas negocjacji cen z takimi kontrahentami jest rzucenie znanego doskonale alchemikowi Dymnego Obłoczka (czar gazowy, I kręgu alchemika). Glusk przez lata nauczył się kontrolować ten czar tak, by działał na jego korzyść. Powietrze wokół staje się nieprzejrzyste poprzez duży mglisty obłok w kształcie obwarzanka, a wewnątrz negocjacje przebiegają w głębokim kręgu zaufania.
Spoiler!
Ostatnimi czasy alchemik wyżywa się na swoich czeladnikach bardziej niż to zwykle bywało. Gobliny, które terminują u niego wyglądają na wyraźnie strute. W pobliskiej karczmie aż huczy od plotek, a pośród lokalnych opryszków rozmowy nagle milkną, kiedy idzie o temat el Gluski i jego pracowni. Alchemik zatrudni dyskretnych awanturników, najlepiej z zewnątrz, którzy zajmą się sprawą skradzionego urządzenia. Sam Glusk opisze przedmiot i odpowie na wszystkie pytania ale nie przyzna się, że chodzi o Rozpylacz Dymnego Obłoczka. Jak twierdzi, owe urządzenie nie jest w pełni sprawne, a jego zastosowanie nie do końca określone. To jeszcze prototyp, który nie powinien trafić do niczyich oczu, a przede wszystkim nie powinien zostać użyty, by nie zaszkodził nikomu, i by sam nie został uszkodzony przez niewprawne ręce. Z tego powodu zapłaci dobrą cenę za odnalezienie sprzętu zanim ulegnie zniszczeniu.

Co jakiś czas na biurko pani kapitan el Ohaaraa, trafiają zarzuty dotyczące nielegalnej działalności zakładu alchemicznego el Gluski. Sama pani kapitan straży miejskiej jest przekonana co do tego, że nie wszystkie interesy prowadzone przez goblińskiego uczonego są właściwe wedle prawa Katana. Jak dotąd nie znalazła jednak żadnych poważnych dowodów na działalność przestępczą zakładu pomimo osobistego wystosowania kilku nalotów straży na to miejsce w ostatnim czasie.
Prywatna detektyw tan Mesmes zaprosi na rozmowę awanturników do jej prywatnego domu, jeśli zechcą podjąć się delikatnej sprawy. Nie ukrywa, że w przypadku powierzonego zadania należy zastosować rozważne kroki, gdyż w przeciwnym wypadku można poważnie narazić się straży miejskiej Ogra-garu. Wraz ze swoim partnerem tanem Cosonem, detektyw Tan Mesmes wyjaśni bohaterom, że gromadzi dowody przeciwko el Gluskowi, a raczej przeciwko jego stałym klientom spod ciemnej gwiazdy. Problem polega na tym, że gdy tylko staje o krok od zdobycia tych dowodów, do akcji wkraczają służby miejskie pod dowództwem pani kapitan El Ohaary.
Zadaniem drużyny będzie odciągnięcie uwagi służb w momencie wyznaczonym przez detektywów, na tyle skutecznie, by mogli nakryć przestępców i zebrać odpowiednie dowody na ich działalność. Wtedy dopiero powinna wkroczyć straż miejska oraz bohaterowie jako świadkowie. Należy dobrze skoordynować działania w czasie by zlecenie można było uznać za w pełni wykonane przez drużynę.
Zmartwienia księcia Czepaka
Spoiler!
Na nieszczęście wszystkich ziemie rycerza tana Alferona Pokornego od północnego-wschodu leżą obok ziem księcia Czepaka Szalonego oraz przylegają do granicy miasta Ogra-gar od południa, choć po prawdzie są dość rozległe i sięgają głębokich gór na północy.
Książę Czepak jest goblińskim barbarzyńcą i poplecznikiem tana Guzdy oraz jednym z ważniejszych generałów Hordy Zachodniej należącej do tegoż radnego Ostrogaru. Otrzymał od Hordy Zachodniej wyjątkowe zadanie.
Jego armia barbarzyńców i nieokrzesańców słynie z tego, że wedrze się niepostrzeżenie w każdy teren. Potrafią wspiąć się do najwyższych gniazd i węszyć po najgłębszych norach. Pilnują by harpie nie porywały zbyt wielu samotników, a centaury nie rokochiwały w sobie zbyt wielu białogłowych. Słowem książę ma tak zarządzać swoją ziemią, by dynamicznie rozwijająca się dzietność wśród potworów nie zagrażała okolicy. Musi też rządzić tak swoim państewkiem by jego mieszkańcy nie stali się zagrożeniem dla Ogra-garu i okolic. Wobec tego, w tym celu powołał do służby liczny oddział goblińskich wichrzycieli, których głównym zadaniem jest rozpalanie waśni międzyrasowych wewnątrz kraju. Jak dotąd ten zabieg polityczno-militarny skutecznie hamuje zapał do manipulacji co bardziej kreatywnych demonów lęgnących się od wieków w mrocznych górskich jaskiniach.
Cała ta sielanka trwałaby w najlepsze gdyby nie tan Alferon Pokorny ze swoim krajem sąsiadującym. Jako człowiek i syn Osmundu oraz jeden z cenniejszych ambasadorów tegoż kraju stał się ważną postacią na arenie międzynarodowej, której zawiłości sięgają pałacu Katana. Pochodzi z dyplomatycznego rodu. Niegdyś podróżował wraz z ojcem do Ogra-garu i miał okazję poznać ważne persony należące do tegoż dworu. Zdarzył się też moment, gdy będąc jeszcze chłopakiem przebywał jakiś czas pod opieką tegoż dworu i miał okazję ćwiczyć szermierkę z innymi szlacheckimi młodzianami. Poznał tam wówczas młodą ogrzycę tan Warchlę, aspirującą na dowódczynię rycerkę, w której się zakochał. Była niesamowitą pięknością pośród członków swej rasy, której uroku dodawały majestatyczne błotne smoki, których stajni doglądała. Natomiast tan Alferon pośród lokalnego kwiatu rycerstwa miał u niej wyjątkowe względy. Sam też nie ukrywał swych uczuć co do niej i choć była duża, silna i owłosiona widział w niej jedynie piękno i silną energiczną osobowość. Szczodry los chciał, że po kilku latach rozłąki przyszło im spotkać się ponownie i wtedy wzięli ślub.
Niedługo potem pałac katana potrzebował armii do swoich ekspansji i Osmund zgodził się na wsparcie militarne w zamian za osadzenie w pobliżu Ogra-garu swojej placówki dyplomatycznej. Tan Alferon, dzięki swemu politycznemu pochodzeniu oraz rodzinnemu zapleczu stał się idealnym kandydatem na to stanowisko. W owym czasie pojawił się jeszcze jeden warunek trwałości traktatu osmund-ostrogarskiego, tym razem ze strony Ogra-garu. Wymogiem stawianym przez radę miejską wobec osmundzkiej placówki dyplomatycznej pod dowództwem tana Alferona Pokornego było trzymanie pieczy nad okolicą i chłodzenie zapałów księcia Czepaka Szalonego. Owo porozumienie na najwyższym szczeblu po dziś dzień okazuje się być znamienne i dotkliwe dla ludów zamieszkujących tą część obszaru okołoogrogarskiego. Nierzadko bowiem dochodzi do starć i zaściennych wojen między obiema krainami. Tan Warchla wyrosła na twardą rycerkę, której chorągwie co dnia, patrolują granice dwóch tak różnych państewek. Ze swym oddziałem ogrzych jeźdźców błotnych smoków strzeże nienaruszalności granic, a tan Alferon jej w tym towarzyszy.
Obrazek
Spoiler!
już wkrótce...
Miłość księżnej Heibraj nie zna granic
Spoiler!
W górach na południe od Ogra-garu gromadzi się lud z całej okolicy. Ciągną tam nawet mieszkańcy samego Ogra-garu. Pokrzepieni boską pieśnią żaru swojej kapłanki, nie czując głodu, wędrują wprost w stronę krateru, budzącego się do życia wulkanu.
Na miejscu czeka na nich półbóginka księżna Heibraj, a pielgrzymkę prowadzą tajemniczy nieznajomi podający się za kapłanów żaru. Boginka wykorzystuje Majestat, czar specjalny VIII kręgu półboga. Wiele w jej słowach i pieśniach jest rozpraw o wiecznym żarze miłości. Tylko o jaką miłość chodzi? I kim jest tajemniczy ukochany? Plotki głoszą, że tajemniczym ukochanym boginki jest Czerwony Smok. Chociaż nikt dotąd go nie widział, nie jest nikomu obca wiedza, iż smoki potrafią przyjmować ludzkie postacie.
Spoiler!
Dostrzeżono spory ruch pośród mieszkańców Ogra-garu i okolic. Co rusz znika ludność, a zwiad dostrzegł gromody pochodników kierujących się w stronę Gór na Południe od Ogra-garu. Na domiar tego od kilku miesięcy zaobserwowano wzmożoną aktywność wulkanu w tamtym obszarze.

Wzgórze Strażniczki Pszczół

: 09 stycznia 2026, 01:00
autor: ghasta_
Ponad północną częścią murów Ogra-garu wznosi się wzgórze porośnięte niską trawą i kępami jałowców, które szumią nawet przy lekkim wietrze. Na szczycie stoi posąg kobiety wykonany z utwardzonego czarami cedrowego drewna. Na skutek działania słońca i słonej wody dawno temu przybrało barwę głębokiego brązu. Wysoka, smukła sylwetka odziana w krótką szatę trzyma miecz skierowany ostrzem ku ziemi w geście spoczynku. Okrągła tarcza opiera się o biodro. Twarz spokojna, a oczy skierowane są w stronę portu, jakby czuwała nad statkami wpływającymi do zatoki. Posąg jest niemal tak stary jak samo miasto mimo tego nie poddał się upływowi czasu i zachował niezwykłe szczegóły nie zniszczone pogodą.
Rzeźba znajduje się na piedestale wykonanym z czarno-szarego granitu takiego samego jak budulec miejskich murów Ogra-garu. Ten zaś otoczony jest kręgiem grubo ciosanego bruku porośniętego mchem. Kilka jałowców zapewnia ochronę przed palącym słońcem i szarpiącymi podmuchami wiatru. Plac przy Strażniczce otacza w kręgu sześć wąskich kolumn wykonanych z nieznanego w okolicy czerwonego kamienia. Między nimi rozrósł się wiekowy krzew wisterii, którego ogromne kwiatostany przez kilka wiosennych tygodni nadają miejscu magicznego charakteru zaś zapach i nektar przyciąga pszczoły z całej okolicy.

Nie wiadomo kogo przedstawia. Jedni mówią, że to posąg bogini Arianny, inni że to zapomniana przed wiekami opiekunka żeglarzy. Jedno jest jednak pewno - przyciąga do siebie roje pożytecznych owadów.
Najszybciej można się tutaj dostać opuszczając miasto przez północną bramę mijając wioskę łagiewników. Teren uniemożliwia wjechanie na szczyt konno ponieważ ścieżka wije się zakosami pomiędzy skalnymi załomami.
Ze względu na piękny widok na podgrodzie i port Strażniczka stałą się popularnym miejscem odwiedzanym tak przez miejscowych jak i przyprowadzanych tu przyjezdnych. Wieczorami można obserwować port rozświetlony dziesiątkami lamp oliwnych, których odbicia tańczą na wodach zatoki. Widok dzieci, kochanków, poetów, strażników czy tych, którzy szukają chwili spokoju od trudów codziennego życia nie jest niczym niezwykłym.
Mieszkańcy wierzą, że kiedyś odbywały się tu rytuały, choć dziś to przede wszystkim miejsce spacerów, spotkań i chwil wytchnienia.
Obrazek
Spoiler!
Zawsze dostępne
Jeśli podpyta się lokalsów można dowiedzieć się, że w czasie kwitnienia wisterii z kwiatostanów i dobrej jakości olejków można wykonać proste perfumy utrzymujące długo zapach. Zaś rokroczne odrosty krzewu dają bardzo duże szanse na zrobienie zaszczepek i wyrośnięcie wisterii w nowym miejscu
Wiosna. Dla dobrych
Gracze zostają poproszeni o przysługę będąc w Ogra-gar. Miejscowa zielarka/alchemik/działacz 😊 zauważył(a) że w tym roku wisteria rosnąca na wzgórzu ma dużo mniej kwiatów, mniej jest też przylatujących pszczół. Dokładne obejrzenie miejsca ujawni ze ktoś kombinował przy wąskich kolumnach i wszystkie są mniejsze o jeden zdobiony kanelurami trzon (powinno być ich 24 per kolumna, a każda sekcja waży ok 50 kg). Woluty są niżej i niektóre z nich po prostu się chwieją. Przy próbie obejrzenia okazuje się że najwyższy trzon na powierzchni łączenia ozdobiony jest nieznanymi runami. Ktoś kradnąc górne sekcję zakłócił naturalny przepływ energii na wzgórzu lub jakąś magię którą w miejscu utrzymują kolumny. Gdyby chcieli zdjąć jeden trzon zobaczą ze na łączeniu z kolejnym znowu jest zestaw runów.
Zadaniem graczy będzie znalezienie kto to zrobił. Jakiś zdesperowany kolekcjoner, a może ktoś kto wie co kryje się pod wzgórzem a może po prostu tajemniczy złodziej miał ochotę na posiadanie ładnej kolumny w domu a nie wiedział że spowoduje to problemy? Co uwolni się ze wzgórza jeśli pieczęcie zostały osłabione?
Dowolna pora ale złole :P
Legenda głosi że wzgórze nie zostało wzniesione przypadkowo. Dawno temu podczas wielkiej bitwy u bram Ogra Gar doszło do starcia z sharanami. Jakaś bliżej nieznajoma półbogini poświęciła się aby odeprzeć atak . Posiadała przy sobie silny artefakt wzmacniający jej moc. Został pochowany w grobie, którym jest wzgórze zaś rzeźba jest jej nagrobkiem. Gracze musza odnaleźć wejście do kurhanu-wzgórza i ukraść przedmiot z podziemi. Niestety wejście jest centralnie pod rzeźbą. Czy są na tyle zdesperowani żeby zniszczyć posąg? Czy chcą, za koszt nieznanego przedmiotu magicznego zaryzykować gniew mieszkańców miasta? A może pod wzgórzem będzie coś co uwolni się na skutek działań graczy i spadnie niczym plaga na Ogra-gar?
Dla MG
do opisu wykorzystałem: Kolumny w stylu jońskim, warto przeczytać

Re: Spotkania w Ogra-garze

: 09 stycznia 2026, 11:10
autor: Gregu
Coś pięknego🍇

Pod przyciskiem spoiler zwykle zamieszczam dwie zahaczki do przygód.
Jedna dla drużyn względnie dobrych.
Druga dla drużyn o niekoniecznie dobrych charakterach.

Re: Spotkania w Ogra-garze i w okolicy

: 09 stycznia 2026, 23:00
autor: ghasta_
Dodałem dwa proste pomysły, ale niech zostaną :)
Pewnie jak wstanę od komputera wymyślę ciekawsze bo temat będzie za mną łaził :)

Targ Towarowy

: 18 stycznia 2026, 20:56
autor: ghasta_
Obrazek

Od dawna na Orkusie Wielkim funkcjonuje instytucja niewolnictwa. Choć w wielu regionach powszechnie wykorzystuje się martwiaki jako siłę roboczą, wciąż nie sposób przecenić pracy wykonywanej przez istoty humanoidalne. Martwiaków nie można wprowadzić wszędzie — w wielu miejscach budzą niechęć lub wręcz strach — a ich kontrola wymaga kosztownych specjalistów, zdolnych utrzymać nad nimi pełną władzę.

Niewolnikiem na Orkusie można stać się zarówno z powodów wynikających z surowego prawa, jak i z przyczyn czysto faktycznych. Do pierwszej kategorii należą piraci pojmani przez wojska Katana, jeńcy wojenni, drobni przestępcy czy dłużnicy uchylający się od spłaty zobowiązań. Druga obejmuje osoby uznane za cudzą własność lub urodzone w niewoli.

Nietrudno dostrzec podobieństwa między losem takich niewolników a sytuacją chłopów pracujących na rozległych majątkach szlacheckich czy wyznawców wielkich kultów, gdzie obowiązki są liczne, a prawa — niemal żadne.

Stąd też obecność targów niewolników w wielu dużych miastach. Nie inaczej jest w Ogra‑gar. Targ położono niedaleko portu, przy jednej z licznych zatok otaczających miasto. Ponieważ trafiają tu niewolnicy z różnych, często odległych krain, miejsce to nie znajduje się w obrębie miejskich murów — z obawy przed zarazą i innymi zagrożeniami. Sam teren targowiska jest rozległy; obejście go pieszo zajmuje co najmniej dwie godziny. Oprócz otwartej przestrzeni, gdzie można oglądać „towar”, znajdują się tu liczne magazyny, zwykłe sklepy, dwie karczmy oraz kilka większych budynków przeznaczonych na spotkania kupców.

Główny plac przykryty jest wielkimi płachtami materiału, rozpiętymi na wysokich, pięcio‑ lub sześciometrowych słupach. Tworzą one prowizoryczny dach, który ma chronić zarówno kupców, jak i niewolników przed kaprysami pogody. Zimą pomiędzy słupami rozstawia się kosze pełne węgla — po rozpaleniu mają zapewnić odwiedzającym choć odrobinę ciepła. Zdarza się również, że gdy na targ przybywają bogaci kupcy, zwłaszcza powiązani z katańską rodziną lub lokalnym księciem, do koszy dorzuca się wiązki kadzidła, by zamaskować nieustanny, przykry odór unoszący się nad okolicą. Często kadzidła płoną także w glinianych misach ustawionych wzdłuż głównych przejść.
Aukcje przeznaczone dla zamożnych kupców odbywają się w specjalnie przygotowanych domach aukcyjnych, oddalonych od głównego placu i strzeżonych znacznie lepiej niż reszta targowiska. Budynki te wyróżniają się solidną konstrukcją, grubymi ścianami i wysokimi, wąskimi oknami, które wpuszczają światło, ale nie pozwalają zajrzeć do środka. Wnętrza są chłodne, kamienne, a mimo to utrzymane w pozornej elegancji — na tyle, by bogacze czuli się komfortowo, lecz nie na tyle, by zapomnieć, że uczestniczą w interesie, którego lepiej nie omawiać publicznie.

Aukcje prowadzone są przez wyszkolonych krzykaczy, którzy znają wartość każdego prezentowanego niewolnika i potrafią podkreślić jego umiejętności, pochodzenie czy potencjalną przydatność. W takich miejscach sprzedaje się hetery, uczonych, rzemieślników o rzadkich talentach, a także ubezwłasnowolnione białe martwiaki — towary, które wymagają odpowiedniej prezentacji i gwarancji jakości. Kupcy zasiadają na podwyższonych ławach, a obsługa dba o to, by nikt nie musiał mieszać się z tłumem zwykłych handlarzy. Licytacje bywają szybkie, ostre i pełne napięcia; niekiedy towarzyszą im szeptane rozmowy o przyszłych inwestycjach, sojuszach lub długach, które można spłacić nie monetą, lecz wpływami.

Zupełnie inaczej wygląda zwykła sprzedaż na zewnątrz, na otwartym placu. Tam handel jest głośny, chaotyczny i pozbawiony jakiejkolwiek elegancji. Niewolników ustawia się w rzędach, często na prowizorycznych podestach lub po prostu na ubitej ziemi. Kupcy przechadzają się między nimi, oceniając ich wzrokiem, zadając krótkie pytania lub żądając demonstracji podstawowych umiejętności. Strażnicy pilnują porządku, ale ich obecność ma przede wszystkim odstraszać złodziei i utrzymywać pozory kontroli.

Na zewnątrz ceny są niższe, a targowanie — znacznie bardziej agresywne. Tu sprzedaje się ludzi z transportów masowych: robotników, służących, jeńców wojennych, dłużników oraz tych, którzy trafili na targ wskutek wyroków lokalnych sądów. W powietrzu unosi się zapach kadzideł, dymu z węglowych koszy i wilgoci znad rzeki, a nad wszystkim panuje nieustanny gwar rozmów, nawoływań i sporów.

Choć oba światy — aukcje dla bogaczy i zwykła sprzedaż — funkcjonują obok siebie, łączy je jedno: Syndykat czuwa nad każdym ruchem, każdą transakcją i każdym szeptem. Niezależnie od tego, czy ktoś kupuje rzadkiego specjalistę za fortunę, czy zwykłego robotnika za garść monet, część zysku zawsze trafia do tej samej kieszeni.

Magazyny, w których przechowuje się niewolników, to niskie, masywne budynki z kamienia i gliny. Nowo przywiezionych poddaje się tam kwarantannie trwającej od jednego do dwóch tygodni, zanim trafią do wspólnych cel. Bramy strzeżone przez uzbrojonych ludzi, okratowane okna i płaskie dachy dopełniają obrazu surowej funkcjonalności. Warunki wewnątrz — zwłaszcza dla najtańszych niewolników — są opłakane: ciasne boksy oddzielone grubymi kratami, trochę starego siana na podłodze i wiadra na odchody, opróżniane przez wyznaczonych do tego niewolników. Wszędzie kręcą się kupcy i strażnicy, a atmosfera pozostaje napięta niezależnie od pory dnia czy roku. Tutaj każdy może zostać potraktowany jak towar.

Rankiem cały teren spowija gęsta, chłodna mgła spływająca z rzeki. Tworzy ona tłumiący dźwięki całun, który sprawia, że targowisko wydaje się jeszcze bardziej ponure i odizolowane.

Targiem zarządza jedna, doskonale zorganizowana gildia — Syndykat. To przestępcza korporacja kierowana silną ręką przez Dedario z Osmundu (kupiec, 12. poziom). Członkowie Syndykatu są pragmatyczni i bezwzględni wobec każdego, kto próbuje naruszyć ich wpływy. Dysponują rozbudowaną siecią informatorów — wśród straży miejskiej, dokerów, a nawet kilku radnych. Wspiera ich dobrze opłacana grupa skrybów, dbających o dokumentację i skutecznych w sporach z władzami miasta.

Na targowisku członków Syndykatu można rozpoznać po żelaznych pierścieniach noszonych na małych palcach lewej dłoni — przynajmniej tych, którzy mają dawać do zrozumienia, że „Syndykat patrzy”. Drugie tyle ludzi działa bez oznaczeń, mieszając się z tłumem kupców i niewolników. W razie problemów starają się ograniczać chaos, bo ten szkodzi interesom. Każda transakcja zawierana na targu — oprócz podatku miejskiego, opłat licencyjnych i kosztów przechowania towaru, nadzorowanych przez skrybów świątyni Katana — obciążona jest „dobrowolną” opłatą dla Syndykatu. Karczmy należą do nich w całości, a drobni sprzedawcy i wieśniacy chcący rozstawić stragany również muszą płacić haracz.
Spoiler!
Pod przykrywką spokoju w Syndykacie wrze. Pojawiła się grupa silnorękich pod wodzą Miltosa Maynarda (zabójca 8 poz), którzy uważają że za delikatnie obchodzą się z dłużnikami, a akcja wejścia w inne rynki powinna być ostrzejsza nie poprzez gotówka ale i szybką i celnie skierowaną przemoc. Prowadzi to do kłótni oraz oskarżeń o sabotaż i zdradę pomiędzy członkami organizacji. I nie pomaga Deadario w kierowaniu grupą.
Jak to wykorzystać?
  • Gracze mogą zostać wciągnięci w próbę siłowego przejęcia władzy nad targiem i eliminacji przywódców zwalczających się frakcji.
    Innym zawiązaniem przygody będzie pojawienie się trzeciej siły z innego miasta, która zleci atak na magazyny i celowe uszkodzenie towaru. A może to gildia kupiecka Ogra- gar chce przejąć targ dla siebie?
  • Niewolni mogą próbować uciec, poprzez kontakty rodzinnego gracze mogą próbować uwolnić kogoś zanim zostanie sprzedany i wywieziony w siną dal.
  • A może to gracze zechcą stworzyć ochronkę nad targiem i samodzielnie nim zarządzać lub przejąć z niego zyski?
  • Walka polityczna prowadzi do celowego wpłynięcia na układ sił w mieście podczas wyborów na nowego kapitana straży miejskiej – bardziej spolegliwego lub mocniej powiązanego z syndykatem, co umożliwi sprzedaż nie dopuszczanych do tej pory niewolników. Gracze mogą spróbować wpłynąć na wybory np. zastraszając elektorów lub próbując ich przekupić.

Re: Spotkania w Ogra-garze i w okolicy

: 19 stycznia 2026, 18:37
autor: Gregu
Ciekawa wizja targu w Ogra-garze. Fajnie, że zrobiłeś porównanie wartości niewolnika żywego do umarlaka. Nie zastanawiałem się nad tym zagadnieniem wcześniej. Co więcej kosztuje: jedzenie czy pm? oraz że nie wszystko do czego zdolny jest martwiak może zrobić niewolnik i na odwrót. Klimat przestępczy lekko pachnie okresem prohibicji. Dobry sos. Jest w czym pływać :)

Re: Spotkania w Ogra-garze i w okolicy

: 19 stycznia 2026, 23:12
autor: ghasta_
Tak jak to teraz czytam to widzę, że strasznie porwałem zdania w tekście i przed wystawieniem na forum przydałaby się gruba obróbka. Przynajmniej zdania nie mają odwróconej kolejności (większość :) ) Nie wiem skąd u mnie taki koślawy styl pisania. Przecież nie mówię ta na co dzień....
p.s.
Musze przyznać si generując grafikę trafiła tu w punkt z klimatem obrazka.

Re: Spotkania w Ogra-garze i w okolicy

: 21 stycznia 2026, 11:10
autor: Gregu
Ja osobiście zaraz po obublikowaniu naciskam sobie długopis nad swoim postem i jeszcze nanoszę poprawki. Niektórzy twierdzą, że liczy się pierwsze wrażenie ale jakoś i tak nie mam spokoju, że na pewno jest jeszcze coś do poprawy ;)

Re: Spotkania w Ogra-garze i w okolicy

: 22 stycznia 2026, 00:58
autor: ghasta_
Tym razem się nie oszukiwałem i cały tekst wygładziłem z użyciem copilota. Teraz zdecydowanie łatwiej się go czyta.

I oczywiście jak wrzuci się go do si to ta proponuje kolejne zahaczki .... które czasem ciężko zignorować. Tutaj dostałem takie:
Jeśli chcesz, mogę dopisać:
- opis przebiegu konkretnej aukcji krok po kroku,
- sylwetki krzykaczy i mistrzów ceremonii,
- typowe konflikty i oszustwa podczas sprzedaży,
albo scenę, w której gracze trafiają na targ w trakcie ważnego wydarzenia.
Część pomysłów będzie generyczna jednak z tego sosu można wyłapać fajne rzeczy. Widzę też, że aktualnie udostępniony model produkuje dużo lepszy tekst niż pół roku temu.

Zastanawiam się czy to fajne czy straszne ... szczególnie że np. pisarze masowo korzystają ze wsparcia si. Były już przypadki, że wklejali bezpośrednio do tekstu książki wrzutki z copilota - np. Lena McDonalds. Nie jest pewnie jedynym rodzynkiem, a reszta lepiej się kryje.

i z podsumowania si (a jakże)
Badania wskazują, że około 45% autorów korzysta z jakiejś formy generatywnej sztucznej inteligencji, często do marketingu lub edycji, jednak ukrywanie tego faktu przy tworzeniu fabuły wywołuje największe kontrowersje

Re: Spotkania w Ogra-garze i w okolicy

: 22 stycznia 2026, 08:05
autor: Gregu
Korzystania z ai dziś już nikt nikomu nie zabroni. Można za pomocą kopiuj/wklej stworzyć całą encyklopedie lub napisać władcę pierścieni na nowo.
Pytanie czy praca autora ma być podyktowana przez ai czy raczej autor ma wyrazić siebie w tekście.
Korekta, inspiracje, ortografia interpunkcja, tłumaczenie, to myślę są dobre strony ai. Można być dobrym pisarzem ale mieć np. dysortografię.
Fajna jest też zabawa z ai kiedy się wrzuci gotowy tekst, a program zacznie nam go rozgałęziać wtedy do każdego rozgałęzienia piszemy nowy tekst i dalej program nam na to odpowiada. To dobre ćwiczenie na wyobraźnię. Jednak po pewnym czasie nie potrzeb już ai, bo nasz mózg się wystarczająco szybko uczy takich systemów myślowych i jest w stanie przewidzieć co się będzie chciało stworzyć. Po pewnym czasie ai przestaje być potrzebne i pozostaje jedynie wartość jaką niesie korekta tekstu.
Obawiam się co będzie potem ale mam nadzieję że to już sufit jaki osiągnęła ta technologia..
I tak namieszała tyle, że w wielu sytuacjach, np. zawodowych nie da się bez niej żyć xd

Re: Spotkania w Ogra-garze i w okolicy

: 26 stycznia 2026, 01:44
autor: mastug
Gregu miałem teraz chwilę i mogłem na spokojnie przeczytać spotkania w Ogra-garze. Super są. Oczywiście każdy wybierze sobie z tego co lubi, ale takie źródło pomysłów jest bardzo użyteczne.

Re: Spotkania w Ogra-garze i w okolicy

: 26 stycznia 2026, 22:05
autor: Gregu
Bardzo się cieszę, że jest warte uwagi no i że może inspirować. Zapraszam do dołączenia :)