Strona 1 z 1

: 22 września 2011, 19:04
autor: mordimer00
Co się u Was działo śmiesznego na sesjach.

: 22 września 2011, 19:10
autor: Mrufon
Mieliśmy kola, który lubił czasem zagrać babkami. Kiedyś grał zabójczynią. Akurat drużynie wypadł nocleg na piętrze karczmy w lesie. W nocy zrobiła się zadyma, fizyk (ów gość) wrzeszczy - coś tam coś tam "zszedłem na dół już ubrana". Ubaw był po pachy.

Albo taki Jasiu. Grał wojem-kapłanem Sharami i kiedyś doszło do rozmowy z Uruk-haiem. Nie chciał nam nic zdradzić ów uruk, więc Jasiu wrzeszczy do niego "Słuchaj..." po czym jak się zorientował do kogo mówi od razu cichutko... "Proszę pana". Powiedział to razem i ze zmianą tonu tak szybko, że laliśmy w pieluchy.

: 22 września 2011, 19:11
autor: mordimer00
Pewien gracz z naszej ekipy morglith nasz forumowicz zresztą:-)) miał postać, a nasz MG był cięty na niego i zaplanował sobie eksterminację doskonałą, więc odbyło się to tak:
Jechaliśmy wąwozem nad stromą i bezdenną przepaścią ,w czterech, ja Księciem Reptyliońskim-pijakiem, alkoholikiem i dziwkarzem, Kolega 1-nekromanta/kapłan chyba, który wziął od nas paznokcie i włosy do wskrzeszenie w rzaie jakby co:-)) a na dodatek wykorzystywał meche i zasady KC do granic możliwości, Kolega 2-półolbrzymem mistrzem kamieniarstwa, który do swojego konia zamówił sobie specjalny wóz do ciągnięcia głazów za sobą, Kolega 3-krasnolud, który przez pół sesji nie robił praktycznie nic, nawet się nie odzywał w ciężkich momentach (walka, ucieczka, skradanie się) a po wszystkim sam pierwszy wyskakiwał zza krzaka...
I tak jechaliśmy wąwozem i w pewnym momencie wyskoczyło na nas kilku olbrzymów i ten nasz Kolega1 był ich celem, dostał z głaza, zmiotło go z siodła, spadł na ziemie, a MG stwierdził, że nasze konie się wystraszyły i poniosły. OK ale zanim olbrzymy doskoczyły do Kolegi1, udało się nam powstrzymać konie, Kolega2 półolbrzym wytargał ze swojego wózka swój ulubiony głazik i cisnął nim w olbrzyma (krytyk) i olbrzym zleciał od strzała, Kolega3- drze się, że rzuca swoim DW toporzyskiem wykonanym na zamówienie i co i krytyk i kolejny olbrzym pada na ziemie, a nasz kapłan-nekrofil powoli odzyskuje przytomność tak samo jak i ja z alkoholickiego otępienia zaczynam się wyrywać i widząc, że leci na nas jeszcze 2 olbrzymów strzelam z kuszy i co..... i nic nie trafiłem ale w przebłysku geniuszu dojrzałem, iż na mojej karcie w ekwipunku widnieje TRUCIZNA NA OLBRZYMY kupiona xyz czas temu i co się stało, olbrzymy chyciły ode mnie dwa krytyki z trucizną a nasz MG załamał się, stwierdził, że ma dość, że przygotował sobie tak zajebiaszczy plan uwalenia Kapłanka naszego, że miał najpierw głazem oberwać, potem dostać maczugą, zostać zmiażdżony i na koniec miał być wrzucony w przepaść a tutaj co 3 rzuty i po planach MG:-))

: 22 września 2011, 19:15
autor: mordimer00
To jeszcze nie koniec:-))
Kolega 1-kapłan/nekromanta, prowadził też przygody nam, wymienialiśmy się co jakiś czas z graczy na MG i u niego im więcej dostałeś wpiernicz im więcej straciłeś ekwipunku, zdrowia, ogólnie wszystkiego tym więcej zyskiwałeś, więc wielokrotnie było tak, że wychodziliśmy z przygody w samych przepaskach biodrowych i z jedną (główną bronią) ale za to obładowani po granice SF złotem, skarbami itp.