Podręczniki do bitewniaków WM&H pełne są fabularyzowanych wstawek opisujących aktualny bieg historii i mogą stanowić cenne źródło informacji dla graczy RPG biorących udział w scenariuszach osadzonych w najnowszych latach historii Immorenu.
Postaram się wrzucić w miarę możliwości jak najwięcej takich wstawek, na początek prezentując te pochodzące z najnowszego dodatku, pt. Warmachine: Vengeance.
Point Bourne, 25 Ashtoven, 608 OR
Constance Blaize wskazała częściowo zawaloną kamienicę i podążający za jej instrukcjami rycerze oraz piechurzy Strykera natychmiast zajęli się wyznaczonym celem. Kobieta nie potrafiła wyjaśnić im w zrozumiały sposób jak wyczuwała obecność ukrytych w ruinach martwiaków, ale w przypadku każdego wskazanego przez nią budynku w zgliszczach zniszczonych dzielnic Point Bourne, ani razu się nie pomyliła. Czuła nienawiść nieumarłych do wszystkiego, co było żywe; nienawiść przyprawiającą ją o gęsią skórkę i przeszywającą ciało zimnymi dreszczami, które w niczym nie przypominały ukąszeń zimowego wiatru.
Jeden z towarzyszącej jej rycerzy zamachnął się na drzwi kamienicy niesionym w rękach okutym taranem, roztrzaskując nadpalone drewno w drzazgi i wyłamując drzwi z zawiasów. Zdążył się cofnąć od progu w tej samej chwili, w której żywe trupy runęły poprzez wejście z rozciągającej się za nim ciemności. Miały zaciągnięte szklistą mgłą oczy i opuchnięte od gnilnych gazów naznaczone bluźnierczymi runicznymi symbolami ciała oraz wyciągnięte w stronę najbliższych żołnierzy ręce, gotowe rozedrzeć śmiertelników na krwawe strzępy.
Blaize podniosła dłoń otwierając szeroko palce i rozpalając powietrze pierścieniem oślepiających biało-złotych runów. Magiczne płomienie eksplodowały pośród żywych trupów, trawiąc ich animowane mrocznymi mocami ciała i pozostawiając na bruku podrygujące konwulsyjnie zezwłoki. Kolejni nieumarli opuszczali gromadnie wnętrze kamienicy, witani palbą strzelców wyborowych. Ulicę wypełniły z miejsca chmury prochowego dymu. Dostrzegając niebezpieczeństwo płynące z ograniczonej widoczności, dowodzący strzelcami porucznik głośnym okrzykiem nakazał im wstrzymać ogień. Na spotkanie żywych trupów ruszyli rycerze Blaize, chronieni ciężkimi tarczami z symbolem Radiancii Morrowa i dzierżący w rękawicach pobłogosławione korbacze.
Wykonywali niewdzięczne i przygnębiające zadanie, albowiem stające im na drodze splugawione czarnoksięskimi runami ciała były jeszcze kilka tygodni temu żywymi Cygnarczykami. Każdy z nich został wypaczony bluźnierczymi mocami nekromancji i Blaize rozpaczliwie próbowała czerpać spokój ducha ze świadomości, że każda kula oraz każdy cios pozwalały tym udręczonym istotom na ostateczny spoczynek. Zaledwie dwie ulice dalej lord generał i jego eskorta zajmowali się podobnym zadaniem, oczyszczając z nieumarłych inną kamienicę. Obserwując wkraczających do budynku żołnierzy Blaize chłonęła słuchem dobiegający z sąsiedniego kwartału trzask karabinowej kanonady.
Kiedy miasto zostało odbite przez cygnarską armię, wiele rodzin uchodźców zaczęło powracać w mury Point Bourne w zamiarze odbudowania przynajmniej po części zrujnowanego wojną życia. Mając za sobą prawdziwie upiorne przeżycia, gotowość do powrotu zawdzięczali w największej mierze potędze niezłomnego cygnarskiego ducha - tym większy zatem czekał ich wstrząs, kiedy pierwsi uchodźcy natrafili na pozostawione przez Cryxian potworne pułapki.
W zniszczonych, częściowo spalonych, częściowo zaś zawalonych budynkach, ukryte za zabarykadowanymi drzwiami i zatrzaśniętymi okiennicami czekały na nich żywe trupy. Nieskończenie cierpliwe, tkwiące w idealnym bezruchu, nie zdradzały w żaden sposób swej obecności aż do chwili, w której nieświadomi śmiertelnicy nie zbliżali się do nich dostatecznie blisko, by wpaść w zabójczą pułapkę. Blaize mimowolnie ścisnęła drzewce swej broni, poruszona wspomnieniem tych, którzy zginęli straszną śmiercią przekonani, że najgorsze było już za nimi. Po pierwszych zabójstwach armia zaczęła drobiazgowo przeczesywać opustoszałe dzielnice miasta, wpuszczając cywilów na ich teren dopiero po potwierdzeniu, że kwartały były wolne od obecności żywych trupów. Blaize pracowała niestrudzenie u boku innych ochotników, rekrutujących się spośród żołnierzy, którzy powrócili właśnie do miasta po klęsce doznanej głęboko w ostępach Ciernistej Puszczy. Wszyscy mieli za sobą udział w przerażającej bitwie i doświadczyli na własnej skórze potworności Cryxu, więc chociaż w pełni zasłużyli na odpoczynek, gnani poczuciem obowiązku odmawiali sobie wytchnienia w obliczu niebezpieczeństwa grożącego ziomkom. Ukryte w mieście żywe trupy nie przytłaczały co prawda swą liczebnością, ale ich obecność miała druzgoczący wpływ na morale ludności cywilnej, już mającej za sobą straszne wojenne przeżycia. Oczyszczenie Point Bourne z nieumarłych stało się priorytetem i szansą na to, by ci cierpiący od dawna ludzie odzyskali dawne życie.
- Uwaga z tyłu! - krzyknął któryś z żołnierzy.