Relacja z Kryształkonu nr 1

W dniach 18-20 lutego po raz pierwszy od czasu założenia portalu, udało nam się spotkać osobiście w całkiem niemałym gronie. Pomysłodawcą i organizatorem zlotu w pobliżu pozostałości zamku w Iłży był nasz najaktywniejszy forumowy dyskutant i zarazem zwycięzca I edycji konkursu na najlepszy scenariusz do systemu Kryształy Czasu – Mrufon. Podczas spotkania miało się odbyć oficjalne wręczenie nagród, z którego od dawna miałem nadzieję zrobić relację, jednak kapryśna aura skutecznie zniechęciła laureata do długiej, niemal 500-kilometrowej podróży.

Piątek

Większość uczestników dotarła do gospodarstwa agroturystycznego w piątek wieczorem. Podróż samochodem z Łodzi (dołączyłem do gonzora i Denvera) w okolice Radomia trwała około 3 godzin. Na powitanie wyszedł nam czegoj, którego w pierwszym momencie z powodu panujących ciemności nie poznałem. Zakwaterowaliśmy się w jednym z dwóch pokoi, które szybko zmieniły się w sypialnie, gdyż większość atrakcji odbywała się w kuchni. Nie bez satysfakcji przyznaję, że udało mi się ulokować w wystarczająco długim łóżku. Późny przyjazd nie oznaczał jednak rychłego zakończenia dnia – zebraliśmy się w stanowiącej nasze główne pomieszczenie kuchni, gdzie na dysputach, rozmowach, żartach i konsumpcji spędziliśmy kawał nocy. Kwestia kapłanów złych bóstw tworzących wodę święconą o identycznych właściwościach jak przez ich dobrych odpowiedników przerodziła się wkrótce bardziej ogólną debatę dotyczącą słabego odzwierciedlenia etosu i wyznania kleryków w repertuarze posiadanych czarów. Porównywaliśmy również magię kapłańską z dostępną czarodziejom, jednak nie udało nam się pokonać pewnej różnicy zdań. Mastug, który zadeklarował się jako Mistrz Gry wywoływał kolejno uczestników, którzy nie przygotowali dla siebie postaci na potrzeby prowadzonej przez niego przygody. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że bogowie postanowili pokarać nas aż trzema (jeszcze w piątek były tylko dwie) ułomnymi postaciami z powodu nieobecności Mrufona.

Sobota

Mimo późnego udania się do łóżek, nie spędziliśmy w nich zbyt wiele czasu. Rano przećwiczyliśmy temat „jedna łazienka – wielu chętnych do skorzystania z niej”. Miłą niespodziankę sprawił venar, który zaprosił wszystkich głodnych na jajecznicę. Po skończonym posiłku przyszła pora na testy zainspirowanej KC karcianki autorstwa czegoja. Hans696 i ja zetknęliśmy się z nią po raz pierwszy, jednak nie dane nam było ukończyć choć jednej partii, gdyż do gospodarstwa przywiezieni zostali specjalni goście: autor systemu – Artur Szyndler wraz synem o tym samym imieniu (na portalu znany jako Never). Było mi niezmiernie miło, gdyż ojciec Kryształów Czasu potraktował nas fanów po koleżeńsku. Przyszła pora na pytania, które odczytywał pełniący również funkcję kronikarza mastug. Artur nakreślił słuchaczom sytuację prawną swojego systemu, wyjaśnił w jaki sposób wydawnictwo MAG przywłaszczyło sobie jego pracę. Zadeklarował także, że historia zamieszczona w tzw. podręczniku nie jest zgodna ze stworzoną przez niego, gdyż została napisana przez osoby, które z Kryształami Czasu miały (delikatnie mówiąc) niewiele wspólnego. Autor przyznał, że dość długo nie zajmował się KC, m.in. z powodu pracy nad biologicznym systemem „Alternatywna Rzeczywistość”. Przykłady wzięte z mechaniki brzmiały dość ciekawie, choć sprawiały na mnie wrażenie skomplikowanych obliczeniowo. Nie padła jednak deklaracja na temat przeniesienia tych doświadczeń na grunt Kryształów Czasu, co mogłoby stanowić oczekiwany przez wielu fanów powiew świeżości. Artur pochwalił się dość dobrym postępem prac w zakresie pisania historii dojścia Katana do władzy. Ku zapewne ogólnemu niezadowoleniu, ojciec KC stwierdził, że na edycji prawdziwego podręcznika do systemu nie da się zbić kokosów ze względu na ogólny zastój w branży klasycznych RPG. Wedle jego słów jako przedstawiciela GAMES WORKSHOP dzieje się tak ze względu na dynamiczny rozwój MMORPG, który sprawił, że bogaty niegdyś rynek „papierowych” RPG skurczył się dziesięciokrotnie. Autor postawił więc na inny model – nawiązał współpracę z grupą, która zajmuje się przeniesieniem realiów Orchii w cyberprzestrzeń i zamierza tam poszukać profitów. Nie oznacza to jednak, że podręcznika z prawdziwego zdarzenia nigdy nie zobaczymy – Artur doskonale zdaje sobie sprawę, że system żyje tak długo, jak długo wydawane są do niego we w miarę regularnych odstępach czasu kolejne dodatki. Ze względu na dość wysokie koszta produkcji, postawiłby on na format A5 podręcznika zawierającego podstawowe zasady i zeszytową formę tych periodyków. Odniósł się także do projektu „Żyjąca Orchia” zainaugurowanemu przez Ketha – chciałby najchętniej odpłatnie korzystać z dobrych pomysłów osób wprawiających w ruch statyczną do tej pory historię. Przyłączyłem się do dyskusji dotyczącej sposobów pozyskiwania PM (Potencjału Magicznego) przez gildie, co wkrótce zaowocowało wiedzą na temat ulepszonych zdolności profesjonalnych (podejrzewam, że takich jak udoskonalona forma powstrzymania z Masaura) oraz istnienia 4 odmian formuł czarów (podstawowej, antycznej, zakazanej oraz zakazanej antycznej). Poza znanymi nam sposobami (zdolności druida, półboga, czarnoksiężnika i iluzjonisty oraz przelewania z ŻYW dzięki odpowiedniej umiejętności i posiadaniu regeneracji) wymienił wykorzystywaną przez magów technikę zwielokrotniania PM wskutek uderzenia naturalnego pioruna w posiadający go obiekt. Niestety konkretów dotyczących tego procesu nie poznałem. W dość dynamiczną polemikę w zakresie liczebności armii stacjonujących w miastach wszedł gonzor1. Przy okazji dyskusji na temat łuków i kusz dowiedziałem się, że Vademecum Walki jest dziełem Artura. Pozostał jednak pewien niedosyt – na niektóre szczegółowe pytania twórca KC nie potrafił odpowiedzieć ze względu na zbyt długą rozłąkę z systemem, a innych odczytywanych przez mastuga nie zdążyliśmy już publicznie przerobić ze względu na konieczność odwiezienia Artura na pociąg, którym wracał do Warszawy. Okazało się także, że materiały publikowane w początkowych numerach Magii i Miecz to skrócone wersje tekstów autora. Przykładem niech będzie rozdział dotyczący bóstw Orchii – Artur puścił w obieg materiały, w których opisane było dodatkowych 9 bogów, gdyż powinno być po trzech na każdy charakter. Niestety zaangażowany w dyskusję nie dałem rady poświęcić uwagi ich choćby pobieżnej lekturze.

Miłym zaskoczeniem był fakt, że Never został z nami do końca trwania zlotu. Sobotni wieczór wypełnił prowadzony przez mastuga scenariusz. Mieliśmy wiele powodów do śmiechu podczas trwania przygody, choć moim zdaniem ilość graczy była moim zdaniem odrobinę za duża i w drużynie powoli tworzyły się nieco antagonizujące frakcje. Byłem zdecydowanie najmniej aktywny – jako właściwe tylko teoretyk systemu (nie grałem dobrze ponad 5 lat, jeśli nawet nie prawie 10) nie potrafiłem się przebić przez kilku najbardziej wygadanych i przebojowych graczy. Sesja pozostawiła jednak po sobie miłe wspomnienia i będę namawiał Mistrzów Gry na kolejnych zlotach, aby zezwolili na grę profesjami stworzonymi przez użytkowników portalu – kto w końcu ma je promować jeśli nie nasze grono?

Niedziela

Niestety dzień, w którym przyszło nam się rozstać nadszedł szybko. Około południa opuściliśmy kwatery, skąd większość uczestników pojechała zwiedzać pozostałości zamku w Iłży. Wybraliśmy dość strome podejście, które w połączeniu z zalegającym wszędzie śniegiem niemal zamieniło szlak w ślizgawkę. Wspólnymi siłami wspięliśmy się na szczyt wzgórza, gdzie zrobiliśmy trochę zdjęć na tle ruin. Niestety ostała w całości zamkowa wieża była akurat zamknięta dla zwiedzających. Po nie mniej trudnym niż wspinaczka zejściu, pożegnaliśmy się z jak sądzę wspólnym przekonaniem, że czas mysleć o kolejnym zlocie, tym razem w miejscu łatwiej dostępnym dla użytkowników z zachodniej i północnej części kraju.

P.S. Podziękowania dla Maniusa za dokumentację fotograficzną.

Bookmark the permalink.

21 Comments

  1. treant – sprawozdanie rewelacja :/ cyk

  2. Dzięki 🙂 Warto było poświęcić cały wieczór

  3. Treant !
    Dzięki za świetne sprawozdanie… znów doła złapałem , że nie mogłem uczestniczyć w tym spotkaniu );(

    Nie mniej jednak w trakcie czytania poczułem się jakbym tam był z Wami – dzięki

  4. good job! :/toast

  5. Naprawdę przyzwoita robota. :/cyk

  6. Świetne! Tego oczekiwałem!

  7. Relacja BAJKA! ciesze się że długo nie musiałem czekać. Pozostaje tylko żałować że nie byłem …

  8. I ten zły co wziął Artura w krzyżowy ogień również dziękuje. Głównie za to że został potraktowany tak ulgowo 😉

  9. niby taki cichy na sesji a tu grzmotnął tekst, że mucha nie siada 🙂 Poczułem jakbym znów tam był:)
    haha ta na zdjęciu wyglądam jak Bilbo gdy chciał odebrać Frodowi pierścień 😉

  10. Moim założeniem nie była krytyka któregokolwiek z uczestników, lecz nasączenie artykułu odrobiną humoru, którego przecież nie brakowało na zlocie.
    Manius, pokaż swoje zdjęcie szefowi w pracy 😀

  11. może za długość języka mnie awansują 😉

  12. musiałbyś mieć szefową

  13. w pewnym banku;)

  14. Chata i Sieć – ten bank 😛

  15. Denver! Ja podesłałem link do tej relacji swoim znajomym… VVV

  16. może nie zrozumieją? 😛

  17. Zauważyłem że Treant pominął z relacji jedno bardzo ważne wydarzenie. A mianowicie wspólne zażeranie się sobotnio-poranną jajecznicą na śniadanie 🙂

  18. Jest – 3 zdanie w sobocie.

  19. Faktycznie, zwracam honor 🙂

  20. no ładnie… 😮 Denver!!!

  21. Idę sobie kupić linę i taboret. I'm SOOORRYY 😐

Pozostaw odpowiedź Mrufon Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *