PBF - Grzechy ojców
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chodniki kopalni miedzi, noc
Walcząc z paraliżującym uczuciem bólu, od którego drętwiały mięśnie rąk i łzawiły oczy, Trehant zawirował w desperackim uniku tnąc jednocześnie szablą w napierającego na niego arkana. Ostrze broni trafiło w chitynową tarczkę na cielsku potwora, ześlizgnęło się po niej z przeraźliwym zgrzytem. Arkan odciągnął w tył wszystkie mocarne kończyny, pochylając się nad półorkiem z zamiarem zmiażdżenia mu czaszki lub odcięcia szczypcami głowy.
Kute przez wyśmienitych zbrojmistrzów ostrze półtoraręcznego miecza wbiło się pod jedną z pach mrówkoluda, wyrywając z gardzieli stwora dziwaczny nieludzki dźwięk przywodzący na myśl charkot przemieszany z rzężeniem.
- Na chwałę Pana! - huknął niczym spiżowy dzwon Eithart - Na chwałę Światłości Elysionu! Zdychaj, kurwi synu!
Porażony bólem arkan zachwiał się na dolnych odnóżach, poleciał na ścianę chodnika przeciągając po niej z przeraźliwym zgrzytem szczypcami i żłobiąc w twardej skale głębokie bruzdy. Trehant zmienił ułożenie nóg, zamachnął się szablą łapiąc ją mocno oburącz i rąbiąc wprost przez chitynowy łeb tracącego równowagę stwora. Fontanna krwi chlusnęła ponownie na półorka, a wstrząsany paroksyzmami agonii mrówkolud grzmotnął o dno chodnika.
- Właśnie tak - wydyszał Eithart wysuwając się przed szarpiącego zaklinowany w czaszce swej ofiary miecz Skelę - Zdychaj, a żwawo!
- Kurwiwości! - wrzasnął rozżalonym tonem Mordil - Nie mogliśta ostawować jednygo?
Wątek techniczny
Kolejna konfrontacja dobiegła końca. Dwa mrówkoludy wciąż żyją, aczkolwiek znajdują się w ciężkiej agonii. Trehant jest ciężko ranny, reszta ekipy wyszła bez draśnięcia. Hakan Harmun właśnie do Was dobiega, od strony schodków wiodących na pierwszy level słychać plugawe przekleństwo rozzłoszczonej czymś Uhry.
Deklaracje? Komentarze? Podsumowania sparingu? Adrenalina wciąż wysoko?
Walcząc z paraliżującym uczuciem bólu, od którego drętwiały mięśnie rąk i łzawiły oczy, Trehant zawirował w desperackim uniku tnąc jednocześnie szablą w napierającego na niego arkana. Ostrze broni trafiło w chitynową tarczkę na cielsku potwora, ześlizgnęło się po niej z przeraźliwym zgrzytem. Arkan odciągnął w tył wszystkie mocarne kończyny, pochylając się nad półorkiem z zamiarem zmiażdżenia mu czaszki lub odcięcia szczypcami głowy.
Kute przez wyśmienitych zbrojmistrzów ostrze półtoraręcznego miecza wbiło się pod jedną z pach mrówkoluda, wyrywając z gardzieli stwora dziwaczny nieludzki dźwięk przywodzący na myśl charkot przemieszany z rzężeniem.
- Na chwałę Pana! - huknął niczym spiżowy dzwon Eithart - Na chwałę Światłości Elysionu! Zdychaj, kurwi synu!
Porażony bólem arkan zachwiał się na dolnych odnóżach, poleciał na ścianę chodnika przeciągając po niej z przeraźliwym zgrzytem szczypcami i żłobiąc w twardej skale głębokie bruzdy. Trehant zmienił ułożenie nóg, zamachnął się szablą łapiąc ją mocno oburącz i rąbiąc wprost przez chitynowy łeb tracącego równowagę stwora. Fontanna krwi chlusnęła ponownie na półorka, a wstrząsany paroksyzmami agonii mrówkolud grzmotnął o dno chodnika.
- Właśnie tak - wydyszał Eithart wysuwając się przed szarpiącego zaklinowany w czaszce swej ofiary miecz Skelę - Zdychaj, a żwawo!
- Kurwiwości! - wrzasnął rozżalonym tonem Mordil - Nie mogliśta ostawować jednygo?
Wątek techniczny
Kolejna konfrontacja dobiegła końca. Dwa mrówkoludy wciąż żyją, aczkolwiek znajdują się w ciężkiej agonii. Trehant jest ciężko ranny, reszta ekipy wyszła bez draśnięcia. Hakan Harmun właśnie do Was dobiega, od strony schodków wiodących na pierwszy level słychać plugawe przekleństwo rozzłoszczonej czymś Uhry.
Deklaracje? Komentarze? Podsumowania sparingu? Adrenalina wciąż wysoko?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chodniki kopalni miedzi, noc
Dziewczyna sięgnęła po wiszący przy pasie nóż z szybkością piaskowej żmii, łapiąc za rękojeść ostrej jak brzytwa broni i posyłając ją z całej siły w ślad za umykającym w ciemność chodnika kształtem. Nóż wpadł w górny otwór zejścia i zniknął, odbijając się ku wściekłości gwardzistki od skały z metalicznym trzaskiem, który poniósł się echem po chodniku.
- A żeby cię szlag! Whasit ert burduk! - wrzasnęła Uhra zawracając w miejscu i zeskakując po kilka stopni w stronę dolnego poziomu kopalni. Poruszający się szybko i zwinnie cień nie dawał jej spokoju, ale wiedziała, że miała teraz na głowie ważniejsze sprawy i intruz z górnego korytarza mógł na razie poczekać.
Wpadła do chodnika opuszczając wzdłuż uda szablę i wodząc wzrokiem po drgających konwulsyjnie mrówkoludach.
- Nie mogliście zostawić jednego dla mnie? - zapytała z przekąsem odrzucając lewą dłonią opadające na oczy włosy.
Wątek techniczny
I to jest na razie tyle, jeśli o bieżącą akcję idzie. Przeanalizujcie swoją sytuację, zaplanujcie dalsze akcje, podedukujcie nad różnymi aspektami poszukiwań - róbcie cokolwiek, co może Wam przysporzyć uznania Mistrzów Gry i pedeków
Dziewczyna sięgnęła po wiszący przy pasie nóż z szybkością piaskowej żmii, łapiąc za rękojeść ostrej jak brzytwa broni i posyłając ją z całej siły w ślad za umykającym w ciemność chodnika kształtem. Nóż wpadł w górny otwór zejścia i zniknął, odbijając się ku wściekłości gwardzistki od skały z metalicznym trzaskiem, który poniósł się echem po chodniku.
- A żeby cię szlag! Whasit ert burduk! - wrzasnęła Uhra zawracając w miejscu i zeskakując po kilka stopni w stronę dolnego poziomu kopalni. Poruszający się szybko i zwinnie cień nie dawał jej spokoju, ale wiedziała, że miała teraz na głowie ważniejsze sprawy i intruz z górnego korytarza mógł na razie poczekać.
Wpadła do chodnika opuszczając wzdłuż uda szablę i wodząc wzrokiem po drgających konwulsyjnie mrówkoludach.
- Nie mogliście zostawić jednego dla mnie? - zapytała z przekąsem odrzucając lewą dłonią opadające na oczy włosy.
Wątek techniczny
I to jest na razie tyle, jeśli o bieżącą akcję idzie. Przeanalizujcie swoją sytuację, zaplanujcie dalsze akcje, podedukujcie nad różnymi aspektami poszukiwań - róbcie cokolwiek, co może Wam przysporzyć uznania Mistrzów Gry i pedeków
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Eithart litościwie i szybko dobił konającego arkana. W tym samym momencie topór goblina wbił się w ciało drugiego mrówkoluda. Gorlamita upewnił się, czy w pobliżu nie czai się już żadne niebezpieczeństwo. Gdy Venar uporał się z wyciągnieciem zakleszczonych w arkanie broni, kapłan rzucił okiem na rannego Trehanta - Wszystko w porządku tropicielu? Niech no spojrze na ranę, bo jeszcze gotowa się zaognić. - Sięgnął do torby - Trza chleba z pajęczyną zagryźć a wcześniej ranę gorzałką skropić, bo pono taka ofiara łaskę boską przynosi i łącniej się goi.
Wątek techniczny
Opatruję Trehanta gdy jest już bezpiecznie i po rozwiązaniu wątku Uhry i "czegoś", chyba, że rana tropiciela wymaga natychmiastowej reakcji. Upewniam się, że ktoś z drużyny stanie na czatach - nie chciałbym z Trehantem być zaskoczony przez szarżującego arkana podczas gdy w rękach mam tylko uśliniony chleb:)
Wątek techniczny
Opatruję Trehanta gdy jest już bezpiecznie i po rozwiązaniu wątku Uhry i "czegoś", chyba, że rana tropiciela wymaga natychmiastowej reakcji. Upewniam się, że ktoś z drużyny stanie na czatach - nie chciałbym z Trehantem być zaskoczony przez szarżującego arkana podczas gdy w rękach mam tylko uśliniony chleb:)
- Proponowałem ci miejsce na przedzie.. - zwracam się w kierunku Mordila - Więc w końcu je zajmij, to nie będziesz się nudzić.
- Eitharcie, mógłbyś rzucić okiem na moje rany? Nie zaraziła mnie ta mrówa czymś?
- Eitharcie, mógłbyś rzucić okiem na moje rany? Nie zaraziła mnie ta mrówa czymś?
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Możemy spokojnie przyjąć, że Eithart opatrzył głębokie rany na piersiach Trehanta bandażując cały tors myśliwego w towarzystwie gapiących się na ów zabieg towarzyszy. Stan półorka jest nadal poważny, kolejny cios mrówkoluda może go kosztować życie.
Co planujecie? Chcecie zbadać trzeci poziom czy zawrócić? Zamierzacie dokładniej przyjrzeć się zabitym arkanom, może przeszukać ich cielska? Jakieś zmiany w ewentualnym szyku? Modlitwy dziękczynne? Odcinane części mrówkoludzi zabierane jako trofea?
W mrocznych chodnikach panuje nieprzenikniona cisza.
Możemy spokojnie przyjąć, że Eithart opatrzył głębokie rany na piersiach Trehanta bandażując cały tors myśliwego w towarzystwie gapiących się na ów zabieg towarzyszy. Stan półorka jest nadal poważny, kolejny cios mrówkoluda może go kosztować życie.
Co planujecie? Chcecie zbadać trzeci poziom czy zawrócić? Zamierzacie dokładniej przyjrzeć się zabitym arkanom, może przeszukać ich cielska? Jakieś zmiany w ewentualnym szyku? Modlitwy dziękczynne? Odcinane części mrówkoludzi zabierane jako trofea?
W mrocznych chodnikach panuje nieprzenikniona cisza.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Zatem uzgodnijmy ten szyk: przód Mordil i Hakan jako miotacze, tył Uhra, środek Trehant. Skela i Eithart powinni jakoś się dogadać co do pozycji. Proponuję udać się na 3 poziom - zawracaniem teraz okazalibyśmy tchórzostwo, niekompetencję i egoizm. A przecież chcemy udowodnić radzie, że nasza decyzja była słuszna, dlatego nie wolno nam zrezygnować, póki nie odnajdziemy ostatniego górnika lub tego, co z niego zostało.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chodniki kopalni miedzi, noc
Mordil przykucnął pomiędzy dobitymi brutalnie arkanami, odkładając na dno chodnika swój topornie grawerowany topór i obmacując wprawnymi ruchami skąpe odzienie mrówkoludów. Jego grube silne palce natrafiły na kilka interesujących kształtów, noszonych przez stwory na rzemieniach opinających ich torsy i pod przepaskami wykonanymi z dziwacznych splecionych ze sobą włókien, nie przypominających goblinowi żadnej znanej mu tkaniny.
- Pośpiesz się - mruknęła Uhra przekraczając ostrożnie jedno z martwych cielsk i mierząc pełnym fascynacji wzrokiem masywne chitynowe szczypce mrówkoluda - Trza nam dalej.
Barbarzyńca burknął coś pod nosem, wciskając mizerne łupy za pazuchę i podnosząc się szybko z klęczek. Pochwycony w krzepką dłoń topór przeciął na próbę powietrze, zalśnił w kiepskiej poświacie lamp.
- Nie marudasuj, otroko! - prychnął Mordil przepychając się na przód grupki śmiałków i prężąc ostentacyjnie swe muskuły - Chodujta wszelaśne, ochroniję was wszytkich.
Pozostawiając za sobą pogrążony w ciemności chodnik i leżące w nim nieruchomo trupy pięciu wciąż broczących posoką arkanów, wędrowcy ruszyli w głąb północnej odnogi chodnika.
Wątek techniczny
Przyjąłem do wiadomości deklarowany szyk drużyny, więc pora ruszać w drogę. Trehant porusza się przez wzgląd na poważne obrażenia nieco wolniej, ale zakładam, że wszyscy dopasowaliście szybkość marszu do niego.
Mordil przykucnął pomiędzy dobitymi brutalnie arkanami, odkładając na dno chodnika swój topornie grawerowany topór i obmacując wprawnymi ruchami skąpe odzienie mrówkoludów. Jego grube silne palce natrafiły na kilka interesujących kształtów, noszonych przez stwory na rzemieniach opinających ich torsy i pod przepaskami wykonanymi z dziwacznych splecionych ze sobą włókien, nie przypominających goblinowi żadnej znanej mu tkaniny.
- Pośpiesz się - mruknęła Uhra przekraczając ostrożnie jedno z martwych cielsk i mierząc pełnym fascynacji wzrokiem masywne chitynowe szczypce mrówkoluda - Trza nam dalej.
Barbarzyńca burknął coś pod nosem, wciskając mizerne łupy za pazuchę i podnosząc się szybko z klęczek. Pochwycony w krzepką dłoń topór przeciął na próbę powietrze, zalśnił w kiepskiej poświacie lamp.
- Nie marudasuj, otroko! - prychnął Mordil przepychając się na przód grupki śmiałków i prężąc ostentacyjnie swe muskuły - Chodujta wszelaśne, ochroniję was wszytkich.
Pozostawiając za sobą pogrążony w ciemności chodnik i leżące w nim nieruchomo trupy pięciu wciąż broczących posoką arkanów, wędrowcy ruszyli w głąb północnej odnogi chodnika.
Wątek techniczny
Przyjąłem do wiadomości deklarowany szyk drużyny, więc pora ruszać w drogę. Trehant porusza się przez wzgląd na poważne obrażenia nieco wolniej, ale zakładam, że wszyscy dopasowaliście szybkość marszu do niego.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Ula, miałaś dwa noże? Ten pierwszy leży gdzieś w ciemnościach górnego chodnika, wpadł tam po niecelnym ciśnięciu ostrzem w uciekającego ze szczytu schodów intruza, a nie deklarowałaś, że zamierzasz wejść na górę w jego poszukiwaniu
Jeśli chcesz teraz po niego zawrócić, musisz odłączyć się od grupy (albo wszyscy muszą zawrócić z Tobą).
Ula, miałaś dwa noże? Ten pierwszy leży gdzieś w ciemnościach górnego chodnika, wpadł tam po niecelnym ciśnięciu ostrzem w uciekającego ze szczytu schodów intruza, a nie deklarowałaś, że zamierzasz wejść na górę w jego poszukiwaniu
Jeśli chcesz teraz po niego zawrócić, musisz odłączyć się od grupy (albo wszyscy muszą zawrócić z Tobą).
Wątek techniczny
Na 10 stronie Uhra zadeklarowała, że bierze ze sobą m.in. noże, więc co najmniej jeden jeszcze ma.
Ja również zmieniam broń - chwytam kordelas, którym będzie można w razie czego rzucić w pobliskiego wroga.
EDIT [Keth] - dzięki, troszkę się pogubiłem w ekwipunku naszej uroczej gwardzistki!
Na 10 stronie Uhra zadeklarowała, że bierze ze sobą m.in. noże, więc co najmniej jeden jeszcze ma.
Ja również zmieniam broń - chwytam kordelas, którym będzie można w razie czego rzucić w pobliskiego wroga.
EDIT [Keth] - dzięki, troszkę się pogubiłem w ekwipunku naszej uroczej gwardzistki!
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chodniki kopalni miedzi, noc
Chłodne korytarze podziemnych przejść ciągnęły się pozornie bez końca, a napięte jak postronki nerwy mężczyzn i towarzyszącej im kobiety zdawały się docierać do granic wytrzymałości. Każdy wyimaginowany szelest sprawiał, że wszyscy zamierali w bezruchu, ściskając z całej siły broń i wodząc wzdłuż chodnika wzrokiem.
Zapuścili się w prowadzące jeszcze głębiej w trzewia podziemi zejście jeden po drugim, stąpając w ślad za strzygącym niespokojnie uszami goblinem. Wycięte w skałach kamienne stopnie podobne były jak łza do wcześniejszych, wyciosane topornie w twardej materii.
Mordil zstępował w ciemność krok za krokiem, wytężając błyszczące nad górną krawędzią tarczy ślepia i próbując wwiercić się w smolisty mrok wzrokiem. Kiedy raptownie się zatrzymał unosząc znacząco dzierżącą topór dłoń, wszyscy zamarli w bezruchu, a niejeden oblizał mimowolnie spierzchnięte wargi.
- Cosik tamoj leżuje - rzucił głośnym szeptem barbarzyńca - Na samuskim dole, za ostatkowym schodakiem.
Wątek techniczny
Jesteście w połowie zejścia na trzeci level. Z przodu nieprzenikniona cisza, z tyłu nieprzenikniona cisza, aż szarpie nerwami. Mordil coś tam spostrzegł na samym dole schodów, ale ciemności są tak atramentowe, że nawet infrawizja nie bardzo pomaga... trzeba będzie zejść niżej...
Chłodne korytarze podziemnych przejść ciągnęły się pozornie bez końca, a napięte jak postronki nerwy mężczyzn i towarzyszącej im kobiety zdawały się docierać do granic wytrzymałości. Każdy wyimaginowany szelest sprawiał, że wszyscy zamierali w bezruchu, ściskając z całej siły broń i wodząc wzdłuż chodnika wzrokiem.
Zapuścili się w prowadzące jeszcze głębiej w trzewia podziemi zejście jeden po drugim, stąpając w ślad za strzygącym niespokojnie uszami goblinem. Wycięte w skałach kamienne stopnie podobne były jak łza do wcześniejszych, wyciosane topornie w twardej materii.
Mordil zstępował w ciemność krok za krokiem, wytężając błyszczące nad górną krawędzią tarczy ślepia i próbując wwiercić się w smolisty mrok wzrokiem. Kiedy raptownie się zatrzymał unosząc znacząco dzierżącą topór dłoń, wszyscy zamarli w bezruchu, a niejeden oblizał mimowolnie spierzchnięte wargi.
- Cosik tamoj leżuje - rzucił głośnym szeptem barbarzyńca - Na samuskim dole, za ostatkowym schodakiem.
Wątek techniczny
Jesteście w połowie zejścia na trzeci level. Z przodu nieprzenikniona cisza, z tyłu nieprzenikniona cisza, aż szarpie nerwami. Mordil coś tam spostrzegł na samym dole schodów, ale ciemności są tak atramentowe, że nawet infrawizja nie bardzo pomaga... trzeba będzie zejść niżej...