PBF - Grzechy ojców
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Brunta jest w tłumku, podobnie jak inni członkowie starszyzny. Kapłana i jego brata, strażnika praw, otacza krąg duvikańskich wojowników, więc nie ma szans na skryte do niego podejście. Jest tam też Sanna, bliżej pierwszego szeregu miejscowych, z ręką na ramieniu kapitana Detlefa i najwyraźniej coś mu podniesionym głosem tłumacząc.
Generalnie jesteście świadkami wielkiego tumultu i wrzasku, obie strony potrząsają bronią i wyzywają się wzajemnie, chociaż nie rozumiecie z tej odległości praktycznie nic.
Z Waszych deklaracji wywnioskowałem, że podejdziecie do zbiegowiska dyskretnie, nie ujawniając z marszu swej obecności i próbując wyłowić z harmideru podniesionych głosów przyczyny awantury, tak?
Brunta jest w tłumku, podobnie jak inni członkowie starszyzny. Kapłana i jego brata, strażnika praw, otacza krąg duvikańskich wojowników, więc nie ma szans na skryte do niego podejście. Jest tam też Sanna, bliżej pierwszego szeregu miejscowych, z ręką na ramieniu kapitana Detlefa i najwyraźniej coś mu podniesionym głosem tłumacząc.
Generalnie jesteście świadkami wielkiego tumultu i wrzasku, obie strony potrząsają bronią i wyzywają się wzajemnie, chociaż nie rozumiecie z tej odległości praktycznie nic.
Z Waszych deklaracji wywnioskowałem, że podejdziecie do zbiegowiska dyskretnie, nie ujawniając z marszu swej obecności i próbując wyłowić z harmideru podniesionych głosów przyczyny awantury, tak?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-"My tam leźć lepiej bo one gotowe się posiekać o byle co, my iść bo jeszcze moja gulmak oberwie"
Wątek techniczny
A może zanim się wmieszamy w cokolwiek najpierw zdecydujmy się co i jak rozegrać w osadzie? Co im powiedzieć, kto z kim pogada i na jakie tematy? Bo oni coś ukrywają przed nami dlaczego my mamy od razu swoje karty odkrywać przed nimi? Co wy na to? Może mała intryga?
Wątek techniczny
A może zanim się wmieszamy w cokolwiek najpierw zdecydujmy się co i jak rozegrać w osadzie? Co im powiedzieć, kto z kim pogada i na jakie tematy? Bo oni coś ukrywają przed nami dlaczego my mamy od razu swoje karty odkrywać przed nimi? Co wy na to? Może mała intryga?
Ostatnio zmieniony 24 czerwca 2011, 21:48 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Wątek techniczny
Jeśli nie uda nam się powyższym sposobem uzyskać informacji, to podejdę do grupki miejscowych, wybiorę tego najbardziej z tyłu, lekko pociągnę go za przedramię i powiem:
- Ta wrzawa umarłego by zbudziła. Co tu się właściwie dzieje?
Staram się też, żeby mój opatrunek nie pozostał niezauważony przez potencjalnego rozmówcę.
Jeśli nie uda nam się powyższym sposobem uzyskać informacji, to podejdę do grupki miejscowych, wybiorę tego najbardziej z tyłu, lekko pociągnę go za przedramię i powiem:
- Ta wrzawa umarłego by zbudziła. Co tu się właściwie dzieje?
Staram się też, żeby mój opatrunek nie pozostał niezauważony przez potencjalnego rozmówcę.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Wątek tech:
My tu gadamy a pewnie Hakan już tam biegnie, jeśli on już ruszył to lecę przed niego i wołam swojego gulmaka (wabi się Szczoch
po goblińsku znaczy się kuleczka:D ) i mam nadzieję, że jego widok i mój głos wstrzymają zapędy tych ludków.
My tu gadamy a pewnie Hakan już tam biegnie, jeśli on już ruszył to lecę przed niego i wołam swojego gulmaka (wabi się Szczoch
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Duvik, wczesny poranek
Hakan Harmun przyglądał się awanturze tylko chwilę, nie wierząc widać w pierwszej chwili własnym oczom. Zaciskając dłoń na mieczu wydał z siebie zduszony pomruk i nim ktokolwiek zdołał go powstrzymać, rzucił się na złamanie karku w stronę ludzkiej ciżby.
- I tyle skrytego zachodzenia ich od zadków - westchnął ciężko Eithart wydłużając krok i puszczając się truchtem w ślad za myśliwym. Przywiązane do palików u wylotu wąwozu wejhury podniosły dziki jazgot na widok intruzów, skrzecząc donośnie i młócąc skrzydłami, ale przekrzykujący się zawzięcie ludzie nie zwrócili na to najmniejszej uwagi.
Wędrowcy puścili się biegiem w ślad za gorlamickim kapłanem, wsłuchując się w coraz wyraźniejsze krzyki. Zgodnie z podejrzeniami wielu, wnet stało się jasne, że Esajanie gromko domagali się umożliwienia im wyjazdu z osady, czemu Duvikanie byli zdecydowanie przeciwni, obie zaś strony wymachiwały orężem dowodząc tego, że w razie potrzeby nie omieszkają po niego sięgnąć. Niektórzy miejscowi tłoczący się w tyle ciżby obejrzeli się za siebie potrąceni przez Harmuna, podnieśli nowe larum dostrzegając przybyszów, zwłaszcza zaś przerażający łeb arkana przyciskany wciąż do piersi przez Eitharta.
Miotane wzjemnie groźby i obelgi natychmiast zelżały, choć nikt nawet o cal nie opuścił broni, w zamian wszyscy poczęli stawać na palcach i wyciągać szyje z zamiarem dojrzenia koszmarnego trofeum. Strzeżeni przez grupkę wojowników o zaciętych obliczach, starsi Duviku zaczęli się przepychać wśród ziomków zmierzając ku śmiałkom powracającym z kopalni. Eithart rozumiał doskonale przeniknięte cierpieniem grymasy na licznych obliczach: wszak oto przynosił tym ludziom wieści o ich zaginionych dotąd bez śladu mężach, synach i braciach.
Pędzący w ślad za Harmunem Mordil odbił w bok, w stronę chatki dla gości, wydając z siebie przeraźliwe gwizdy. Słysząc ów znajomy dźwięk gulmak wydał z gardzieli chrapliwy ryk szczęścia i skoczył na cztery łapy ruszając swemu panu naprzeciw z wywalonym jęzorem.
- Cóż znaleźliście?! - zakrzyknął Jared Brunta - Cóż to za przerażająca bestia?!
Wątek techniczny
Nie myślcie sobie, że atmosfera przy wozach karawanników zelżała z Waszym przybyciem, nic z tego. Wzajemna wrogość wręcz kipi w powietrzu, ale uwaga wszystkich jest teraz skupiona na Was właśnie, zwłaszcza na dzierżącym odcięty łeb mrówkoluda Eitharcie.
To dobry moment na nowe deklaracje.
Hakan Harmun przyglądał się awanturze tylko chwilę, nie wierząc widać w pierwszej chwili własnym oczom. Zaciskając dłoń na mieczu wydał z siebie zduszony pomruk i nim ktokolwiek zdołał go powstrzymać, rzucił się na złamanie karku w stronę ludzkiej ciżby.
- I tyle skrytego zachodzenia ich od zadków - westchnął ciężko Eithart wydłużając krok i puszczając się truchtem w ślad za myśliwym. Przywiązane do palików u wylotu wąwozu wejhury podniosły dziki jazgot na widok intruzów, skrzecząc donośnie i młócąc skrzydłami, ale przekrzykujący się zawzięcie ludzie nie zwrócili na to najmniejszej uwagi.
Wędrowcy puścili się biegiem w ślad za gorlamickim kapłanem, wsłuchując się w coraz wyraźniejsze krzyki. Zgodnie z podejrzeniami wielu, wnet stało się jasne, że Esajanie gromko domagali się umożliwienia im wyjazdu z osady, czemu Duvikanie byli zdecydowanie przeciwni, obie zaś strony wymachiwały orężem dowodząc tego, że w razie potrzeby nie omieszkają po niego sięgnąć. Niektórzy miejscowi tłoczący się w tyle ciżby obejrzeli się za siebie potrąceni przez Harmuna, podnieśli nowe larum dostrzegając przybyszów, zwłaszcza zaś przerażający łeb arkana przyciskany wciąż do piersi przez Eitharta.
Miotane wzjemnie groźby i obelgi natychmiast zelżały, choć nikt nawet o cal nie opuścił broni, w zamian wszyscy poczęli stawać na palcach i wyciągać szyje z zamiarem dojrzenia koszmarnego trofeum. Strzeżeni przez grupkę wojowników o zaciętych obliczach, starsi Duviku zaczęli się przepychać wśród ziomków zmierzając ku śmiałkom powracającym z kopalni. Eithart rozumiał doskonale przeniknięte cierpieniem grymasy na licznych obliczach: wszak oto przynosił tym ludziom wieści o ich zaginionych dotąd bez śladu mężach, synach i braciach.
Pędzący w ślad za Harmunem Mordil odbił w bok, w stronę chatki dla gości, wydając z siebie przeraźliwe gwizdy. Słysząc ów znajomy dźwięk gulmak wydał z gardzieli chrapliwy ryk szczęścia i skoczył na cztery łapy ruszając swemu panu naprzeciw z wywalonym jęzorem.
- Cóż znaleźliście?! - zakrzyknął Jared Brunta - Cóż to za przerażająca bestia?!
Wątek techniczny
Nie myślcie sobie, że atmosfera przy wozach karawanników zelżała z Waszym przybyciem, nic z tego. Wzajemna wrogość wręcz kipi w powietrzu, ale uwaga wszystkich jest teraz skupiona na Was właśnie, zwłaszcza na dzierżącym odcięty łeb mrówkoluda Eitharcie.
To dobry moment na nowe deklaracje.
Ostatnio zmieniony 25 czerwca 2011, 12:53 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.