Orchiańskie wynalazki
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Co chwila mi przychodzą do głowy różne dziwaczne przedmioty, konstrukcje i wynalazki, które może by mogły pasować do ogólnej wizji KC, a może się z nią kłócą, ale wydają się ciekawe na tyle, by się nimi podzielić z innymi.
Żarna obrotowe - żarna napędzane za pomocą wielkiego bębna, w którego wnętrzu zawieszony jest na osi głodny drapieżnik. Siłę napędową stanowią wsadzone do środka wbrew swej woli gobliny lub inne małe stwory, które wprawiają mechanizm w ruch uciekając przed ustawicznie dyszącym im na karki stworem i obracając go tym samym swym ciężarem na podobieństwo chomika i jego obrotowej zabawki.
Gogle jeźdźców pegazów - metalowy hełm z dwiema nachodzącymi na siebie przyłbicami. Pierwsza z nich, wewnętrzna, posiada wizjery wykonane z cieniutkiego, ciętego przez krasnoludzkich mistrzów kryształu pełniącego rolę szybek (chroniących oczy jeźdźca przed pędem wiatru w trakcie podniebnych akrobacji). Druga, nasuwana w razie potrzeby na pierwszą, wyposażona jest w znacznie grubsze kryształowe szkła, które w połączeniu z wewnętrznymi wizjerami tworzą soczewkę lunety (wyborny instrument do obserwacji tego, co dzieje się daleko w dole przy jednoczesnym uwolnieniu rąk potrzebnych przecież do kierowania pegazem).
Będę tu wpisywał sukcesywnie różne inne dziwadła mojego autorstwa, a w międzyczasie chętnie poznam Wasze wynalazki.
Żarna obrotowe - żarna napędzane za pomocą wielkiego bębna, w którego wnętrzu zawieszony jest na osi głodny drapieżnik. Siłę napędową stanowią wsadzone do środka wbrew swej woli gobliny lub inne małe stwory, które wprawiają mechanizm w ruch uciekając przed ustawicznie dyszącym im na karki stworem i obracając go tym samym swym ciężarem na podobieństwo chomika i jego obrotowej zabawki.
Gogle jeźdźców pegazów - metalowy hełm z dwiema nachodzącymi na siebie przyłbicami. Pierwsza z nich, wewnętrzna, posiada wizjery wykonane z cieniutkiego, ciętego przez krasnoludzkich mistrzów kryształu pełniącego rolę szybek (chroniących oczy jeźdźca przed pędem wiatru w trakcie podniebnych akrobacji). Druga, nasuwana w razie potrzeby na pierwszą, wyposażona jest w znacznie grubsze kryształowe szkła, które w połączeniu z wewnętrznymi wizjerami tworzą soczewkę lunety (wyborny instrument do obserwacji tego, co dzieje się daleko w dole przy jednoczesnym uwolnieniu rąk potrzebnych przecież do kierowania pegazem).
Będę tu wpisywał sukcesywnie różne inne dziwadła mojego autorstwa, a w międzyczasie chętnie poznam Wasze wynalazki.
Żarna obrotowe - nie wiem jak ów osobnik poradziłby sobie z wizją zmęczenia, potknięcia i przewrócenia co w konsekwencji mogłoby skutkować dostaniem się w paszczę drapieżnika. Chyba można by pozostać przy niewolnictwie i bacie (jak obracanie kołowrotem) czy też zamiana bębna na stalowa powierzchnię i podgrzewanie. Żeby się nie poparzyć i tak musiałby przebierać nóżkami/łapkami
Pomysł ciekawy do zastosowań jako napęd.
Gogle jeźdźców pegazów - przyłbica nr. 1 i owszem, ale chyba wykonana z jakiegoś lekkiego materiału z wbudowanym mniejszym kryształem. Powód: wykonanie takich dwóch przyłbic chyba było by piekielnie kosztowne, co pociągałoby za sobą efekt, iż nie wszyscy jeźdźcy mogliby chyba z nich korzystać... I trochę ciężko dzwigać coś takiego "pilotowi". Zatem do przyłbicy nr. 2 po prostu zastosować niewielką lunetę/soczewkę w oprawie na odpowiednim wysięgniku umocowanym na szczycie/boku hełmu.
Ze swej strony wcisnąłbym takie ustrojstwo:
Gnomi Hełm Górnika: na metalowym hełmie (chroniącym przed odłamkami podczas wydobywania rudy/pracy w kopalni) umieszczona w odpowiednim uchwycie mała lampka zasilana olejem czy też innym produktem łatwopalnym. Przed nią umieszczone dwie ruchome soczewki, z tyłu małe lusterko odbijające światło płomienia. Pierwsza soczewka miałaby za zadanie skupianie światła w jednym punkcie, druga zaś rozproszenia aby rozświetlać większą powierzchnię.
Może przydałaby się również wersja dla wędrowców, odpowiedni uchwyt mocujący do hełmu lub obręcz na głowę. Rozwiązałby się odrobinę kłopot z pochodniami w jaskiniach.
Gogle jeźdźców pegazów - przyłbica nr. 1 i owszem, ale chyba wykonana z jakiegoś lekkiego materiału z wbudowanym mniejszym kryształem. Powód: wykonanie takich dwóch przyłbic chyba było by piekielnie kosztowne, co pociągałoby za sobą efekt, iż nie wszyscy jeźdźcy mogliby chyba z nich korzystać... I trochę ciężko dzwigać coś takiego "pilotowi". Zatem do przyłbicy nr. 2 po prostu zastosować niewielką lunetę/soczewkę w oprawie na odpowiednim wysięgniku umocowanym na szczycie/boku hełmu.
Ze swej strony wcisnąłbym takie ustrojstwo:
Gnomi Hełm Górnika: na metalowym hełmie (chroniącym przed odłamkami podczas wydobywania rudy/pracy w kopalni) umieszczona w odpowiednim uchwycie mała lampka zasilana olejem czy też innym produktem łatwopalnym. Przed nią umieszczone dwie ruchome soczewki, z tyłu małe lusterko odbijające światło płomienia. Pierwsza soczewka miałaby za zadanie skupianie światła w jednym punkcie, druga zaś rozproszenia aby rozświetlać większą powierzchnię.
Może przydałaby się również wersja dla wędrowców, odpowiedni uchwyt mocujący do hełmu lub obręcz na głowę. Rozwiązałby się odrobinę kłopot z pochodniami w jaskiniach.
Przez moment załóżmy, że ani Hariquiel ani moje dwa króliki tego nie widzą ;pKeth napisał(a):
Żarna obrotowe - żarna napędzane za pomocą wielkiego bębna, w którego wnętrzu zawieszony jest na osi głodny drapieżnik. Siłę napędową stanowią wsadzone do środka wbrew swej woli gobliny lub inne małe stwory, które wprawiają mechanizm w ruch uciekając przed ustawicznie dyszącym im na karki stworem i obracając go tym samym swym ciężarem na podobieństwo chomika i jego obrotowej zabawki.
Czy nie efektywniejszym sposobem byłoby skorzystanie zamiast z siły goblinów wykorzystać siłę drapieżnika?
Taki warg wydaje się być silniejszym/wytrzymalszym źródłem energii, a na zachętę zamiast goblinów można byłoby mu jakieś tańsze, futrzane stworzonko wrzucić.. i nie byłoby problemu z ew. potknięciami
Nemo Me Impune Lacessit..
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
To takie koncepcje robocze, bez dogłębnej analizy z rzutem technicznym w 3D 
Jak ktoś zechce przerobić je w swojej Orchii na coś użytecznego, niechaj mu wyjdzie na zdrowie! Nie zamierzam wcielać ich do ŻO, to po prostu taka burza mózgów heretyckich wynalazców, którym w świecie Orchii odmówiono prawa istnienia (ach, te religijne wojny ze świętokradczymi ideami postępu cywilizacyjnego.
Jak ktoś zechce przerobić je w swojej Orchii na coś użytecznego, niechaj mu wyjdzie na zdrowie! Nie zamierzam wcielać ich do ŻO, to po prostu taka burza mózgów heretyckich wynalazców, którym w świecie Orchii odmówiono prawa istnienia (ach, te religijne wojny ze świętokradczymi ideami postępu cywilizacyjnego.
czegoju, ale o ile wyobrażam sobie przeciętną wioskę, gdzie udaje się jakimś sposobem pochwycić warga, niedźwiedzia czy inszego drapieżnika, o 'ofiarach' już nie wspominając, to ciężko by w każdej wiosce ktoś mógł kontrolować martwiaka.. poza tym strach prostych ludzi, co się stanie jeśli ucieknie, wyssa ich EŻ i w ogóle..
Nemo Me Impune Lacessit..
-
Shadowrunner
- Reactions:
- Posty: 263
- Rejestracja: 24 stycznia 2009, 18:27
Goblińska Żywa Bomba - zakładamy szkołę koraniczną dla goblinów. Przyśpieszonym kursem szkolimy ich w jakiejś profesji magicznej - obowiązkowo też pierzemy goblinom mózgi - coś o tym jakie to ich życie w la-la-landiach wszelkiej maści jest niesprawiedliwe, jak to zawsze robią za mięso armatnie (nawet u dobrego wuja Katana), jak się ich prześladuje, pomiata nimi, lży, nie szanuje, nie pisze eposów z nimi w roli głównej itd. Wmawiamy im iż jest szansa aby się zemścili za te podłości - nie tylko dla siebie, ale też i za współbraci ze wszystkich systemów i światów fantasy. Goblinków którzy będą niepokorni lub zadawać za dużo pytań w najszej szkole utylizujemy przy użyciu czarnoksiężnika na PM. PM wlewamy w medaliony. Szyjemy goblinom pasy szahida i w kieszonki władamy amulety (uwaga: kieszonki muszą mieć przestrzeń przylegającą do ciała). Zakładamy na gobasa także specjalną skórznię, impregnowaną alchemicznie lub przy użyciu czaru, tak by nie przypuszczała wody. Następnie wysyłamy gobasa na upatrzony cel - gdzie gobas ma za zadanie nieudanie manipulować przy amuletach, wyowłując ich...
i tu dwie wersje - w zależności kto czego się trzyma:
Eksplozję - cały potencjał wylatuje w powietrze niszcząc wszystko wokoło, pozostawiając spaloną ziemię i anomalie w polu magicznym
Implozję - kawałki goblina rykoszetują o siebie wewnątrz goblina z powodu próżni, wywołanej samodestrukcją PM... i tak dalej - tą wersję znacie
Tą drugą wersję można niekoniecznie używać jako broń - istnieje spory potencjał wykorzystania tego na jarmarkach jako atrakcji rozrywkowej - można wręcz zrobić z tego niezły przemysł turystyczny - "Słuchajcie, słuchajcie!!! Tylko u nas - implodujące gobliny!!!"
i tu dwie wersje - w zależności kto czego się trzyma:
Eksplozję - cały potencjał wylatuje w powietrze niszcząc wszystko wokoło, pozostawiając spaloną ziemię i anomalie w polu magicznym
Implozję - kawałki goblina rykoszetują o siebie wewnątrz goblina z powodu próżni, wywołanej samodestrukcją PM... i tak dalej - tą wersję znacie
Tą drugą wersję można niekoniecznie używać jako broń - istnieje spory potencjał wykorzystania tego na jarmarkach jako atrakcji rozrywkowej - można wręcz zrobić z tego niezły przemysł turystyczny - "Słuchajcie, słuchajcie!!! Tylko u nas - implodujące gobliny!!!"
"-Kat An!!! - najg?o?niej jak mog?a, sykn??a ci??arna orczyca.
-Kacie! Jeszcze raz spróbujesz mnie podgryza?! - doda?a uderzaj?c wielk? niczym bochen chleba pi??ci? w swój nabrzmia?y brzuch." [sic!]
-Kacie! Jeszcze raz spróbujesz mnie podgryza?! - doda?a uderzaj?c wielk? niczym bochen chleba pi??ci? w swój nabrzmia?y brzuch." [sic!]
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Tak apropos martwiaków. W rękach średnio wprawnego operatora;) są darmową siłą roboczą, NIE WYMAGAJĄCĄ NICZEGO: jedzenia, wody, powietrza itp. I robią 24/7 bez przerwy na lunch, śniedanie, kolację, spanie czy wódeczkę.
Wstawienie takiego zombiaka w kierat i np pomachanie mu jakąś żywą istotą zaraz poza zasięgiem ramion. Zombie rusza do przodu i będzie tak chodził dopóki nóg do pachwin nie pozdziera, a i potem się będzie czołgał. Innym sposobem jest rozkazanie martwiakowi by po prosztu szedł. Zombiaki będą idealne: wolne i głupie. Do napędzania żaren czy np zombiakowego koła młyńskiego w sam raz. Trzeba się tylko do zapachu przyzwyczaić
Fakt faktem domu martwiaki nie postawią, bo z murarką będą raczej na bakier ale przy prostych pracach np kopaniu fosy czy kręceniu kieratem idealne. Nawet jak się taki pracownik zdenrewuje, podejmie strajk i zamiast współpracy zdecyduje wysysać innym mózgi;) to byle wojownik albo chłopina z kosą raz dwa wyśle go w plan martwiaczy;P
Wstawienie takiego zombiaka w kierat i np pomachanie mu jakąś żywą istotą zaraz poza zasięgiem ramion. Zombie rusza do przodu i będzie tak chodził dopóki nóg do pachwin nie pozdziera, a i potem się będzie czołgał. Innym sposobem jest rozkazanie martwiakowi by po prosztu szedł. Zombiaki będą idealne: wolne i głupie. Do napędzania żaren czy np zombiakowego koła młyńskiego w sam raz. Trzeba się tylko do zapachu przyzwyczaić
Fakt faktem domu martwiaki nie postawią, bo z murarką będą raczej na bakier ale przy prostych pracach np kopaniu fosy czy kręceniu kieratem idealne. Nawet jak się taki pracownik zdenrewuje, podejmie strajk i zamiast współpracy zdecyduje wysysać innym mózgi;) to byle wojownik albo chłopina z kosą raz dwa wyśle go w plan martwiaczy;P