PBF - Grzechy ojców
- Nie lubię pozbywać się broni więc poprzeczka będzie bardzo przydatna na wypadek gdybym szybko potrzebował z niej skorzystać ponownie. Mam nadzieję, że pomożecie mi w naprawie włóczni? Nie jestem biegły zarówno w zbrojmistrzostwie jak i w płatnerstwie więc fachowa pomoc byłaby mi niezbędna.
- Przy okazji mistrzu, jak pewnie doszły Cię słuchy w kopalni natrafiliśmy na mrówkoludzi. Czy w tej okolicy często można ich spotkać?
Chciałbym go jeszcze podpytać czy wie coś może o jakiś zapomnianych jaskiniach w okolicy, może kurhanach czy grobowcach do których nikt już nie zagląda z takich czy innych powodów.
- Przy okazji mistrzu, jak pewnie doszły Cię słuchy w kopalni natrafiliśmy na mrówkoludzi. Czy w tej okolicy często można ich spotkać?
Chciałbym go jeszcze podpytać czy wie coś może o jakiś zapomnianych jaskiniach w okolicy, może kurhanach czy grobowcach do których nikt już nie zagląda z takich czy innych powodów.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kuźnia w Duviku, poranek
Słysząc pytanie Skeli dotyczące pomocy w naprawie włóczni Sura Hoshun tylko uśmiechnął się niewesoło, a potem uderzył młotkiem na próbę w jedną z żelaznych obręczy. Ostry dźwięk poniósł się echem po wnętrzu rozgrzanej szopy, pomagając przemęczonemu tropicielowi w skoncentrowaniu się na konwersacji. Kilkanaście godzin na nogach, w skalnej czeluści, w orężnym starciu z potwornymi mrówkoludami, omal nie zmogło mężczyzny zupełnie i tylko resztkami siły woli powstrzymywał się on przed przyłożeniem głowy do najbliższego wiklinowego koszyka z zamiarem natychmiastowego uśnięcia.
- Pewnie, że pomożemy, przyjacielu - odparł duvikański kowal - Tak się składa, żem jest biegły w kowalskich, a płatnerskich rzemiosłach, tedy zrobię ci nową włócznię w geście podzięki za ubicie tych bestyjów z kopalni.
Dwaj pomocnicy Sury poszeptali coś między sobą, spojrzeli na gościa nieco przyjaźniej uświadamiając sobie ponownie, z kim właściwie mają do czynienia.
- Często można onych arkanów napotkać w tutejszej krainie? - zapytał Skela odpędzając od siebie senność i spoglądając na pracującego nad drzewcem włóczni Hoshuna.
- Raz czy dwa razy do roku przeciągają okolicą - odpowiedział Sura nie przerywając roboty nad metalowymi obręczami, za pomocą których zamierzał umocować ostrze na drzewcu broni - Ale się z nami nie zadają, a my z nimi. Ostatni raz z takowymi stworami żeśmy handlowali z tuzin lat temu, a jeno troszkę wody od nas kupili.
- A macie w okolicy jakie stare jaskinie, gdzie by się takowe mrówkoludy mogły chować? - indygował dalej Skela - Jakieś kurhany albo grobowce, do których się już nie zagląda?
- Jest parę rozpadlin na płaskowyżu - odpowiedział po chwili zastanowienia Sura Hoshun - Ale grobowców żadnych u nas nie ma ani kurhanów. Co by na jakie prastare ruiny natrafić, trza dwa albo trzy dni na północ wędrować, do zasypanego Simeonu.
Wątek techniczny
Naprawa włóczni potrwa nie dłużej jak godzinę, ale jeśli Skela będzie chciał pójść wcześniej się położyć, kowal chętnie odniesie broń później do chatki dla gości.
Słysząc pytanie Skeli dotyczące pomocy w naprawie włóczni Sura Hoshun tylko uśmiechnął się niewesoło, a potem uderzył młotkiem na próbę w jedną z żelaznych obręczy. Ostry dźwięk poniósł się echem po wnętrzu rozgrzanej szopy, pomagając przemęczonemu tropicielowi w skoncentrowaniu się na konwersacji. Kilkanaście godzin na nogach, w skalnej czeluści, w orężnym starciu z potwornymi mrówkoludami, omal nie zmogło mężczyzny zupełnie i tylko resztkami siły woli powstrzymywał się on przed przyłożeniem głowy do najbliższego wiklinowego koszyka z zamiarem natychmiastowego uśnięcia.
- Pewnie, że pomożemy, przyjacielu - odparł duvikański kowal - Tak się składa, żem jest biegły w kowalskich, a płatnerskich rzemiosłach, tedy zrobię ci nową włócznię w geście podzięki za ubicie tych bestyjów z kopalni.
Dwaj pomocnicy Sury poszeptali coś między sobą, spojrzeli na gościa nieco przyjaźniej uświadamiając sobie ponownie, z kim właściwie mają do czynienia.
- Często można onych arkanów napotkać w tutejszej krainie? - zapytał Skela odpędzając od siebie senność i spoglądając na pracującego nad drzewcem włóczni Hoshuna.
- Raz czy dwa razy do roku przeciągają okolicą - odpowiedział Sura nie przerywając roboty nad metalowymi obręczami, za pomocą których zamierzał umocować ostrze na drzewcu broni - Ale się z nami nie zadają, a my z nimi. Ostatni raz z takowymi stworami żeśmy handlowali z tuzin lat temu, a jeno troszkę wody od nas kupili.
- A macie w okolicy jakie stare jaskinie, gdzie by się takowe mrówkoludy mogły chować? - indygował dalej Skela - Jakieś kurhany albo grobowce, do których się już nie zagląda?
- Jest parę rozpadlin na płaskowyżu - odpowiedział po chwili zastanowienia Sura Hoshun - Ale grobowców żadnych u nas nie ma ani kurhanów. Co by na jakie prastare ruiny natrafić, trza dwa albo trzy dni na północ wędrować, do zasypanego Simeonu.
Wątek techniczny
Naprawa włóczni potrwa nie dłużej jak godzinę, ale jeśli Skela będzie chciał pójść wcześniej się położyć, kowal chętnie odniesie broń później do chatki dla gości.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kuźnia w Duviku, poranek
Sura Hoshun oddał młotek i drzewce w ręce obu pomocników, wiedzących bez słowa objaśnienia, co winni czynić, przysiadł w zamian na drewnianej ławeczce obok Skeli upijając łyk wody z bukłaka sporządzonego z żołądka wasihana.
- Nie wiesz, co to Simeon? - uniósł pytająco brwi Duvikanin, po czym ponownie niewesoło się roześmiał - Wybacz, często człek zapomina, że turegańskie pogranicze to nie środek cywilizowanego świata. Wy tam pewnie na wybrzeżu zupełnie inne dziwy macie, a legendy, o których nam nic niewiadome.
Tropiciel pokiwał niemo głową czekając cierpliwie, aż starszy wioski zechce przejść do odpowiedzi na jego pytanie. Hoshun napił się ponownie, otarł czoło z drobnych kropelek potu. Słoneczny skwar zdawał się wsiąkać z góry w skalną rozpadlinę opadając na jej dno na podobieństwo upiornego całunu utkanego z żaru, wysysając z ludzi i zwierząt pospołu ostatnie krople wilgoci. Skela spróbował sobie przez chwilę wyobrazić jaki upał musiał panować na powierzchni pustkowi, na płaskowyżu skąpanym w promieniach słońca.
Wzdrygnął się mimowolnie i przeniósł spojrzenie na Hoshuna.
- Widziałeś tę starą wieżę strażniczą przy korycie dawnej rzeki? - zapytał kowal - Tyle pozostało po Simeończykach, chociaż niektórzy powiadają, że daleko na północnych pustkowiach można znaleźć pod piaskiem całe wymarłe miasta, nawiedzane przez zjawy i inne odrażające istoty. Będzie pół tysiąca lat temu jak ten lud począł oddawać cześć Małpiemu Królowi, tak przynajmniej powiada się w starych legendach. Katan z państwa uruków najechał wtedy Simeon, by pokarać jego mieszkańców za czczenie zwierząt miast porządnych bogów i w wielkiej ruchawce wyrżnął wszytkich do ostatka.
Sura Hoshun oddał młotek i drzewce w ręce obu pomocników, wiedzących bez słowa objaśnienia, co winni czynić, przysiadł w zamian na drewnianej ławeczce obok Skeli upijając łyk wody z bukłaka sporządzonego z żołądka wasihana.
- Nie wiesz, co to Simeon? - uniósł pytająco brwi Duvikanin, po czym ponownie niewesoło się roześmiał - Wybacz, często człek zapomina, że turegańskie pogranicze to nie środek cywilizowanego świata. Wy tam pewnie na wybrzeżu zupełnie inne dziwy macie, a legendy, o których nam nic niewiadome.
Tropiciel pokiwał niemo głową czekając cierpliwie, aż starszy wioski zechce przejść do odpowiedzi na jego pytanie. Hoshun napił się ponownie, otarł czoło z drobnych kropelek potu. Słoneczny skwar zdawał się wsiąkać z góry w skalną rozpadlinę opadając na jej dno na podobieństwo upiornego całunu utkanego z żaru, wysysając z ludzi i zwierząt pospołu ostatnie krople wilgoci. Skela spróbował sobie przez chwilę wyobrazić jaki upał musiał panować na powierzchni pustkowi, na płaskowyżu skąpanym w promieniach słońca.
Wzdrygnął się mimowolnie i przeniósł spojrzenie na Hoshuna.
- Widziałeś tę starą wieżę strażniczą przy korycie dawnej rzeki? - zapytał kowal - Tyle pozostało po Simeończykach, chociaż niektórzy powiadają, że daleko na północnych pustkowiach można znaleźć pod piaskiem całe wymarłe miasta, nawiedzane przez zjawy i inne odrażające istoty. Będzie pół tysiąca lat temu jak ten lud począł oddawać cześć Małpiemu Królowi, tak przynajmniej powiada się w starych legendach. Katan z państwa uruków najechał wtedy Simeon, by pokarać jego mieszkańców za czczenie zwierząt miast porządnych bogów i w wielkiej ruchawce wyrżnął wszytkich do ostatka.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chatka dla więźniów, poranek
Eithart sięgnął do boku, wyciągnął z pochwy swój miecz pośród przeciągłego zgrzytu metalu. Oczy Esajan rozszerzyły się mimowolnie na ów widok, ale zaraz zagościł w nich ponownie wyraz ulgi, bo gorlamita podał broń Uhrze klękając przy jednym z ciężko rannych karawanników i spoglądając na poszarpany kikut jego odciętej w boju ręki.
- Posłuchajcie mnie dobrze - powiedziała Uhra kładąc miecz Eitharta w zgięciu prawej ręki - Czy przed przyjazdem do tej osady przytrafiło się wam cosik, co teraz może się wam widzieć jako związane z tą chorobą?
Karawannicy poszeptali ponownie między sobą, tym razem już nie szturchając się wzajemnie łokciami, tylko zgodnie kręcąc głowami w geście zaprzeczenia.
- Ne, pana - odpowiedział ten, który rozmawiał wcześniej z Eithartem - Nitocho se ne spamnali, pana.
Gwardzistka przygryzła nerwowo wargi, sfrustrowana brakiem klucza do przerażającej duvikańskiej zagadki.
- A żaden z tych chorych wcześniej nie słabował? - zapytała ponownie śledząc jednocześnie wzrokiem poczynania gorlamity, który ostrożnie odrywał przyschnięte do rany Esajanina kawałki szmat.
- Mysme nie chorywatne - zaprzeczył natychmiast mężczyzna - Nikte z mysme nie uwidnał plachu dot tu mistinu.
Wątek techniczny
8ART, rany dwóch nieprzytomnych karawanników są paskudne, bardzo głębokie. Jeśli ci ludzie nie umrą w najbliższym czasie, pewnie w sprawę wda się infekcja. W zasadzie tutaj pomóc może tylko magia lecznicza lub specjalne zioła, ale wiadomo, cuda się zdarzają i bez tych specyfików. Odpowiedzi na pytania Uhry już mamy, został jeszcze Mordimer...
Eithart sięgnął do boku, wyciągnął z pochwy swój miecz pośród przeciągłego zgrzytu metalu. Oczy Esajan rozszerzyły się mimowolnie na ów widok, ale zaraz zagościł w nich ponownie wyraz ulgi, bo gorlamita podał broń Uhrze klękając przy jednym z ciężko rannych karawanników i spoglądając na poszarpany kikut jego odciętej w boju ręki.
- Posłuchajcie mnie dobrze - powiedziała Uhra kładąc miecz Eitharta w zgięciu prawej ręki - Czy przed przyjazdem do tej osady przytrafiło się wam cosik, co teraz może się wam widzieć jako związane z tą chorobą?
Karawannicy poszeptali ponownie między sobą, tym razem już nie szturchając się wzajemnie łokciami, tylko zgodnie kręcąc głowami w geście zaprzeczenia.
- Ne, pana - odpowiedział ten, który rozmawiał wcześniej z Eithartem - Nitocho se ne spamnali, pana.
Gwardzistka przygryzła nerwowo wargi, sfrustrowana brakiem klucza do przerażającej duvikańskiej zagadki.
- A żaden z tych chorych wcześniej nie słabował? - zapytała ponownie śledząc jednocześnie wzrokiem poczynania gorlamity, który ostrożnie odrywał przyschnięte do rany Esajanina kawałki szmat.
- Mysme nie chorywatne - zaprzeczył natychmiast mężczyzna - Nikte z mysme nie uwidnał plachu dot tu mistinu.
Wątek techniczny
8ART, rany dwóch nieprzytomnych karawanników są paskudne, bardzo głębokie. Jeśli ci ludzie nie umrą w najbliższym czasie, pewnie w sprawę wda się infekcja. W zasadzie tutaj pomóc może tylko magia lecznicza lub specjalne zioła, ale wiadomo, cuda się zdarzają i bez tych specyfików. Odpowiedzi na pytania Uhry już mamy, został jeszcze Mordimer...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kuźnia w Duviku, poranek
Sura Hoshun wzdrygnął się na dźwięk pytania tropiciela jakby go zimny wiatr omiótł, chociaż o tej porze roku i w tej krainie zimny powiew wiatru był jedynie nieosiągalnym marzeniem.
- Nikt z nas się tam nie wybiera, co jeno dobrze o zdrowym rozsądku świadczy - odpowiedział kowal - To przecie przeklęte ziemie, przez upiory nawiedzane! Kto raz tam zawędruje, ten i życiem płaci i własną duszą, przez pustynne demony porwany.
W szopie zapadła na chwilę ciężka cisza, przerywana jedynie stukotem młotków, którymi pomocnicy Hoshuna okładali nasadzone na drzewce włóczni obręcze mocując w miejscu obejmę z żelazną poprzeczką.
- Ponoć koczownicy się czasami zapuszczają w tamte strony, ale czy wracają, tego mi nie wiedzieć - wzruszył ramionami Sura - Ja sam bym tam nigdy nie polazł, bo i po co? Wszytko, co nam potrzebne tukej mamy, wodę i cień i spokój, jeno ziemi żyznej do uprawy nam nie zbywa. Karawany czasami przejeżdżają, to z nimi pokupczyć można, a turegańscy poborcy dwa razy do roku przybywają po miedź. W inne sprawy nikt się nam nie wtrąca, to i dało się tutaj żyć... dotąd.
Sura Hoshun wzdrygnął się na dźwięk pytania tropiciela jakby go zimny wiatr omiótł, chociaż o tej porze roku i w tej krainie zimny powiew wiatru był jedynie nieosiągalnym marzeniem.
- Nikt z nas się tam nie wybiera, co jeno dobrze o zdrowym rozsądku świadczy - odpowiedział kowal - To przecie przeklęte ziemie, przez upiory nawiedzane! Kto raz tam zawędruje, ten i życiem płaci i własną duszą, przez pustynne demony porwany.
W szopie zapadła na chwilę ciężka cisza, przerywana jedynie stukotem młotków, którymi pomocnicy Hoshuna okładali nasadzone na drzewce włóczni obręcze mocując w miejscu obejmę z żelazną poprzeczką.
- Ponoć koczownicy się czasami zapuszczają w tamte strony, ale czy wracają, tego mi nie wiedzieć - wzruszył ramionami Sura - Ja sam bym tam nigdy nie polazł, bo i po co? Wszytko, co nam potrzebne tukej mamy, wodę i cień i spokój, jeno ziemi żyznej do uprawy nam nie zbywa. Karawany czasami przejeżdżają, to z nimi pokupczyć można, a turegańscy poborcy dwa razy do roku przybywają po miedź. W inne sprawy nikt się nam nie wtrąca, to i dało się tutaj żyć... dotąd.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Nie mam już głowy dzisiaj pisać nowych fabularek, dlatego tym razem pozwolę sobie na wpis techniczny w obu wątkach. Duvik jest jedyną znaną społecznością w promieniu jednej nocy podróży, najbliższa jest turegańska strażnica wojskowa na południowy zachód od Duviku. W okolicznych pieczarach nie żyją żadne rozumne istoty.
Esajanie będą twierdzili, że całe jadło i napitki dostali od Duvikan, ale trudno im będzie wskazać konkretne osoby. Pierwszego dnia, zaraz po wjeździe do osady, handlowali z mnóstwem tubylców, następnego zaś strawę przyniosła im na polecenie Brunty grupka mężczyzn i kobiet. Nic ciekawego ani dziwnego nie widzieli za dnia, bo drzemali, a w nocy nic interesującego się nie działo, dopóki sikający na uboczu Szalach nie przybiegł tuż przed świtem z wrzaskiem twierdząc, że widział demona, który do niego przemówił. Poza porami na karmienie żadni obcy się przy nich nie kręcili. Wyjechać chcieli na polecenie Szalacha oraz dlatego, że w ogóle im się w Duiku nie podoba.
Poproszę o kolejny pakiet pytań lub nowe deklaracje. Wciąż pozostaje otwarta kwestia dyskretnej obserwacji Sanny, ale oprócz tego dosłownie padacie z nóg ze zmęczenia.
Nie mam już głowy dzisiaj pisać nowych fabularek, dlatego tym razem pozwolę sobie na wpis techniczny w obu wątkach. Duvik jest jedyną znaną społecznością w promieniu jednej nocy podróży, najbliższa jest turegańska strażnica wojskowa na południowy zachód od Duviku. W okolicznych pieczarach nie żyją żadne rozumne istoty.
Esajanie będą twierdzili, że całe jadło i napitki dostali od Duvikan, ale trudno im będzie wskazać konkretne osoby. Pierwszego dnia, zaraz po wjeździe do osady, handlowali z mnóstwem tubylców, następnego zaś strawę przyniosła im na polecenie Brunty grupka mężczyzn i kobiet. Nic ciekawego ani dziwnego nie widzieli za dnia, bo drzemali, a w nocy nic interesującego się nie działo, dopóki sikający na uboczu Szalach nie przybiegł tuż przed świtem z wrzaskiem twierdząc, że widział demona, który do niego przemówił. Poza porami na karmienie żadni obcy się przy nich nie kręcili. Wyjechać chcieli na polecenie Szalacha oraz dlatego, że w ogóle im się w Duiku nie podoba.
Poproszę o kolejny pakiet pytań lub nowe deklaracje. Wciąż pozostaje otwarta kwestia dyskretnej obserwacji Sanny, ale oprócz tego dosłownie padacie z nóg ze zmęczenia.
Wątek techniczny
Mam jeszcze jedno pytanie do Esajan: co zamierzają począć po rozwiązaniu zagadki ich tajemniczej choroby, schwytaniu sprawców i wyleczeniu?
Poza tym sprawdzam, czy mój wierzchowiec nie wymaga oporządzenia (jeśli wymaga, to zajmuję się tym) i udaję się na spoczynek do naszej chatki.
Mam jeszcze jedno pytanie do Esajan: co zamierzają począć po rozwiązaniu zagadki ich tajemniczej choroby, schwytaniu sprawców i wyleczeniu?
Poza tym sprawdzam, czy mój wierzchowiec nie wymaga oporządzenia (jeśli wymaga, to zajmuję się tym) i udaję się na spoczynek do naszej chatki.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kuźnia w Duviku, przedpołudnie
Skela nie miał pojęcia, kiedy właściwie zasnął, mimo stukających głośno młotków i posykiwania miechów, którymi Duvikanie podsycali żar w palenisku. Tropiciel ocknął się potrząsany delikatnie za ramię, otwierając zaspane oczy i spoglądając na stojącego przed nim Surę Hoshuna. Na ustach kowala błąkał się smutny uśmiech, a w jego oczach Skela dostrzegł iskierkę głębokiego zadowolenia, toteż podróżnik przeniósł czym prędzej spojrzenie na swą włócznię.
Długie na prawie dwa metry drzewce miało ciemną barwę i porowatą fakturę, dzięki czemu doskonale leżało w dłoni i nie wyślizgiwało się podczas zmiany ułożenia palców. Nałożone na nie ostrze umocowane było na drzewcu za pomocą czterech solidnie dopasowanych żelaznych obręczy, przy czym najniższa z nich klamrowała jednocześnie poprzeczny metalowy uchwyt zapobiegający zbyt głębokiemu wbiciu włóczni w ciało ofiary.
- Dobra robota - uśmiechnął się zdawkowo posępny na co dzień tropiciel, z miejsca rozpoznając w dziele Hoshuna i jego pomocników godną zaufania broń - Rzekłbym wręcz, iż warto było złamać na mrówkoludzie tę starą, by dostać do ręki nową. Przyjmijcie me podziękowania.
Wątek techniczny
Gwoli formalności, włócznia zmajstrowana przez Duvikan posiada wszelkie normalne właściwości prócz bonusu +5 do TR za doskonałe wyważenie.
Skela nie miał pojęcia, kiedy właściwie zasnął, mimo stukających głośno młotków i posykiwania miechów, którymi Duvikanie podsycali żar w palenisku. Tropiciel ocknął się potrząsany delikatnie za ramię, otwierając zaspane oczy i spoglądając na stojącego przed nim Surę Hoshuna. Na ustach kowala błąkał się smutny uśmiech, a w jego oczach Skela dostrzegł iskierkę głębokiego zadowolenia, toteż podróżnik przeniósł czym prędzej spojrzenie na swą włócznię.
Długie na prawie dwa metry drzewce miało ciemną barwę i porowatą fakturę, dzięki czemu doskonale leżało w dłoni i nie wyślizgiwało się podczas zmiany ułożenia palców. Nałożone na nie ostrze umocowane było na drzewcu za pomocą czterech solidnie dopasowanych żelaznych obręczy, przy czym najniższa z nich klamrowała jednocześnie poprzeczny metalowy uchwyt zapobiegający zbyt głębokiemu wbiciu włóczni w ciało ofiary.
- Dobra robota - uśmiechnął się zdawkowo posępny na co dzień tropiciel, z miejsca rozpoznając w dziele Hoshuna i jego pomocników godną zaufania broń - Rzekłbym wręcz, iż warto było złamać na mrówkoludzie tę starą, by dostać do ręki nową. Przyjmijcie me podziękowania.
Wątek techniczny
Gwoli formalności, włócznia zmajstrowana przez Duvikan posiada wszelkie normalne właściwości prócz bonusu +5 do TR za doskonałe wyważenie.
Ostatnio zmieniony 02 sierpnia 2011, 20:58 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chatka dla więźniów, przedpołudnie
Esajanie umilkli na chwilę widząc stojącego w progu izby Trehanta, kiwnęli głowami widząc uniesioną w geście pozdrowienia rękę łowcy. Półork spojrzał uważnie na próbującego oczyścić z zaschłej krwi rany jakiegoś karawannika Eitharta, potem przykucnął obok więźniów.
- Co zamierzacie począć, kiedy wszystko się już wyjaśni i uwolnieni wrócicie do domu? - zapytał spoglądając na czterech rozmówców Uhry i Mordila. Na twarzach karawanników pojawił się natychmiast wściekły grymas, który zdradził półorkowi odpowiedź, zanim jeszcze jeden z Esajan wyrzucił ją z siebie jadowitym tonem.
- Z krajnemu owratimy, a uchnich bratow ubitnych odpłatnymy! - wysyczał mężczyzna zaciskając dłonie w pięści.
Wątek techniczny
Przyjmuję, że Eithart opatrzył obu rannych na tyle, na ile potrafił, więc jeśli nie macie innych pytań, pora się z więzienia zabierać. 8ART deklarował pokręcenie się przed spoczynkiem po osadzie z zamiarem odszukania Sanny, ktoś chce mu towarzyszyć? Ktoś ma inny jeszcze pomysł, zanim się położy do snu?
Esajanie umilkli na chwilę widząc stojącego w progu izby Trehanta, kiwnęli głowami widząc uniesioną w geście pozdrowienia rękę łowcy. Półork spojrzał uważnie na próbującego oczyścić z zaschłej krwi rany jakiegoś karawannika Eitharta, potem przykucnął obok więźniów.
- Co zamierzacie począć, kiedy wszystko się już wyjaśni i uwolnieni wrócicie do domu? - zapytał spoglądając na czterech rozmówców Uhry i Mordila. Na twarzach karawanników pojawił się natychmiast wściekły grymas, który zdradził półorkowi odpowiedź, zanim jeszcze jeden z Esajan wyrzucił ją z siebie jadowitym tonem.
- Z krajnemu owratimy, a uchnich bratow ubitnych odpłatnymy! - wysyczał mężczyzna zaciskając dłonie w pięści.
Wątek techniczny
Przyjmuję, że Eithart opatrzył obu rannych na tyle, na ile potrafił, więc jeśli nie macie innych pytań, pora się z więzienia zabierać. 8ART deklarował pokręcenie się przed spoczynkiem po osadzie z zamiarem odszukania Sanny, ktoś chce mu towarzyszyć? Ktoś ma inny jeszcze pomysł, zanim się położy do snu?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44