Ze spuszczoną głową wyglądam na całkowicie załamanego i pogodzonego z losem, to jednak tylko gra pozorów. Nadal obserwuję uważnie otoczenie i szukam okazji do ucieczki.
- Jakieś pomysły? Nawet magiczne? (otwieram na chwilę dłoń, w której spoczywa amulet - tak jednak żeby widział to elf, ale nie strażnicy). - Macie coś ostrego do przecięcia więzów?
Nie opisywałem tego w ekwipunku, więc nie sądzę żebyś pozwolił na jakieś ukryte w ubraniu, czy butach patenty - chociaż jak już pisałem Moriento to pomysłowy gadżeciarz. Czy istneje szansa np. ściągnąć noż od któregoś ze strażników przy pomocy Magicznej Siły, nie będąc jednocześnie przy takiej manipulacji zauważonym?
PBF - Łuski na oczach
Na twarzy elfa wciąż było widać spokój, jaki zagościł tam jeszcze przed opuszczeniem sali przesłuchań. Głębokie wdechy, które robił sugerowały, że na jego twarzy znajduje się kulfon jak u półolbrzyma, nie natomiast wciąż smukły elficki noc, który mimo opuchlizny i delikatnego odbarwienia, wciąż zachował łagodne łuki i gładkość. Hariquiel starał się czerpać z tej chwili, a przede wszystkim z powietrza przesyconego dymem i sadzą, jak najwięcej. Wpatrując się w towarzyszy, nawet na moment nie spojrzał na nowego dziesiętnika, jakby chciał przekazać współpojmanym wyraźną sugestię, iż nikogo poza nimi tu nie ma, nie ma się czym przejmować i wlać więcej optymizmu w ich serca.. to albo być może to jedynie ciemność i gra świateł pochodni, które cienie różne na twarzy elfa, która nie wygląda jak w czasach swej świetności, dziwne miny stroją i niczym służki podstępnych siostrzanych bogiń chcąc fałszywą nadzieję wlać w głowę wystraszonego Moriento, by później bolesną niespodzianką go uraczyć.
Edit: Kiedy tylko koło wozu głośniej uderzyło w przydrożny kamień, powodując chwilę napięcia u strażników i przysłuchiwanie się okolicy miast oskarżonym elf skrzywił się tylko w stronę katańczyka - Zostaw, czekaj... - wyszeptał jedynie w orklashu
Edit: Kiedy tylko koło wozu głośniej uderzyło w przydrożny kamień, powodując chwilę napięcia u strażników i przysłuchiwanie się okolicy miast oskarżonym elf skrzywił się tylko w stronę katańczyka - Zostaw, czekaj... - wyszeptał jedynie w orklashu
Nemo Me Impune Lacessit..
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Hmm, zastanówmy się. Rzucenie Magicznej Siły to tylko jeden segment, w zasadzie jedno sekretne słowo-aktywator. Ręce masz związane na brzuchu, amuletu dosięgniesz. Wóz podskakuje na bruku, jest ciemno... jest pewna niewielka szansa na skryte wyciągnięcie noża z pochwy jednego ze strażników, a przynajmniej można spróbować - najwyżej się zorientują i dostaniesz lanie.
Tyle tylko, że Hariquiel zaleca Wam pasywną postawę i chyba sugeruje, by nie podejmować prób ucieczki... a do pałacu coraz bliżej...
Hmm, zastanówmy się. Rzucenie Magicznej Siły to tylko jeden segment, w zasadzie jedno sekretne słowo-aktywator. Ręce masz związane na brzuchu, amuletu dosięgniesz. Wóz podskakuje na bruku, jest ciemno... jest pewna niewielka szansa na skryte wyciągnięcie noża z pochwy jednego ze strażników, a przynajmniej można spróbować - najwyżej się zorientują i dostaniesz lanie.
Tyle tylko, że Hariquiel zaleca Wam pasywną postawę i chyba sugeruje, by nie podejmować prób ucieczki... a do pałacu coraz bliżej...
Bezceremonialnie wepchnięty do wnętrza wozu upadł na podłogę obijając sobie boleśnie kolano. Wstał jednak zaciskając zęby na dolnej wardze, spojrzał spode łba na odprowadzającego go strażnika. Cała gama odczuć przemknęła w jego spojrzeniu, odmalowując chęć policzenia się za delikatność obstawy. Usiadł w kącie opierając się o burtę wozu, z jego ust wyrwało się głuche stęknięcie. Widać żebra odczuły zabawę z dębowymi pałkami. Popatrzył uważnie dokoła rozważając dostępne sposoby wydostania się z zaistniałej sytuacji jednak szybko opuścił głowę widząc niewielkie szanse. Nie dając po sobie poznać, iż ma nadzieję na chwilę nieuwagi, obserwował czujnie otoczenie.
Drgnął silnie gdy wóz zachybotał się na kamieniu i usłyszał przyciszony szept Hariquiela. Maskując zdziwienie spojrzał ukradkiem w jego kierunku z niemym pytaniem w oczach.
Drgnął silnie gdy wóz zachybotał się na kamieniu i usłyszał przyciszony szept Hariquiela. Maskując zdziwienie spojrzał ukradkiem w jego kierunku z niemym pytaniem w oczach.
Moreinto westchnął tylko ciężko... i odczekał na dogodną chwilę. Wóz podskoczył na kamieniach, woźnica zaklął na jakiegoś pijaka, który nie dość szybko uciekał spod kół. Gładka jazda została zakłócona, strażnicy przez moment patrzyli gdzie indziej. Ciche słowo i nóż znalazł się w ręce więźnia...
[KETH] A skąd żeś taki pewien, że Ci się udało, hę?
[KETH] A skąd żeś taki pewien, że Ci się udało, hę?