PBF - Grzechy ojców
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Ostatnia rubież Duviku, noc
Eithart napiął mięśnie nóg gotując się do szaleńczego biegu, zdecydowany dopaść czym prędzej hasaryckiej wiedźmy i wymierzyć jej sprawiedliwość ostrzem swego miecza. Oświetlona magiczną poświatą Sanna wciąż nie odsuwała od ust piszczałki, wygrywając na niej melodię, która swym złowróżbnym brzmieniem targała za trzewia gorlamickiego kapłana.
- To rytuał! - za plecami Eitharta rozległ się rozwibrowany trwogą krzyk Jareda Brunty - Ona przyzywa...
Pomiędzy okrzyk Brunty, szczęk metalu i chrapliwe oddechy walczących obrońców wbił się znienacka inny dźwięk, dźwięczący skrajną zgrozą. Gorlamita zawirował w miejscu spoglądając w stronę osady i poczuł jak jakaś lodowata ręka zaciska mu się znienacka na gardle.
Leżące dotąd nieruchomo w pyle mrówkoludy podnosiły się jeden po drugim na nogi, wyrastając ponad przerażonymi tym widokiem Duvikanami, podnosząc w górę swe chitynowe odnóża. Porąbane wcześniej ostrzami, pogruchotane wskutek upadku z krawędzi przepaści, powracały wbrew zdrowemu rozsądkowi z krainy umarłych, by nieść śmierć żywym.
Jared Brunta wrzasnął krótko, urywanie, kiedy para potężnych szczypiec ujęła go za głowę z niemalże czułą dokładnością, zamykając się zgrzytliwie i rozcinając czaszkę sędziwego gorlamity na kilka obryzganych krwią i mózgiem kawałków. Dwaj mający strzec kleryka Duvikanie zemdleli w tej samej chwili, a Eithart mógłby iść w zakład, że mdlejąc zdążyli jeszcze zrobić coś w spodnie. Na oczach wstrząśniętego gorlamity dwaj uduszeni przez ożywieńców wojownicy z muru tarcz poruszyli się i złapali za nogi całkowicie zaskoczonego tym atakiem Mordila, uwieszając się na nim z zamiarem obalenia krzepkiego barbarzyńcy na stos zwłok.
Śmierć ucieleśniona w dziesiątkach chitynowych skorup zstąpiła do Duviku niesiona dźwiękami demonicznej piszczałki.
Wątek techniczny
Hmm, wiem, było przez chwilę nudnawo, ale teraz w końcu Wam to wynagrodziłem, prawda?
Eithart napiął mięśnie nóg gotując się do szaleńczego biegu, zdecydowany dopaść czym prędzej hasaryckiej wiedźmy i wymierzyć jej sprawiedliwość ostrzem swego miecza. Oświetlona magiczną poświatą Sanna wciąż nie odsuwała od ust piszczałki, wygrywając na niej melodię, która swym złowróżbnym brzmieniem targała za trzewia gorlamickiego kapłana.
- To rytuał! - za plecami Eitharta rozległ się rozwibrowany trwogą krzyk Jareda Brunty - Ona przyzywa...
Pomiędzy okrzyk Brunty, szczęk metalu i chrapliwe oddechy walczących obrońców wbił się znienacka inny dźwięk, dźwięczący skrajną zgrozą. Gorlamita zawirował w miejscu spoglądając w stronę osady i poczuł jak jakaś lodowata ręka zaciska mu się znienacka na gardle.
Leżące dotąd nieruchomo w pyle mrówkoludy podnosiły się jeden po drugim na nogi, wyrastając ponad przerażonymi tym widokiem Duvikanami, podnosząc w górę swe chitynowe odnóża. Porąbane wcześniej ostrzami, pogruchotane wskutek upadku z krawędzi przepaści, powracały wbrew zdrowemu rozsądkowi z krainy umarłych, by nieść śmierć żywym.
Jared Brunta wrzasnął krótko, urywanie, kiedy para potężnych szczypiec ujęła go za głowę z niemalże czułą dokładnością, zamykając się zgrzytliwie i rozcinając czaszkę sędziwego gorlamity na kilka obryzganych krwią i mózgiem kawałków. Dwaj mający strzec kleryka Duvikanie zemdleli w tej samej chwili, a Eithart mógłby iść w zakład, że mdlejąc zdążyli jeszcze zrobić coś w spodnie. Na oczach wstrząśniętego gorlamity dwaj uduszeni przez ożywieńców wojownicy z muru tarcz poruszyli się i złapali za nogi całkowicie zaskoczonego tym atakiem Mordila, uwieszając się na nim z zamiarem obalenia krzepkiego barbarzyńcy na stos zwłok.
Śmierć ucieleśniona w dziesiątkach chitynowych skorup zstąpiła do Duviku niesiona dźwiękami demonicznej piszczałki.
Wątek techniczny
Hmm, wiem, było przez chwilę nudnawo, ale teraz w końcu Wam to wynagrodziłem, prawda?
Jeśli Skela orientuje się w powyższej sytuacji to obierze jakieś strategiczną pozycję np. na dachu i stamtąd będzie strzelał z łuku. Będzie starał się unikać bezpośredniej walki z martwiaczymi mrówkoludami
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
Wątek techniczny
O ile Trehantowi udało się ustalić, jaki efekt spowodowała dziwna muzyka, spodziewa się, że obrońcy, których namawiał do powrotu na pole walki nie wytrzymają nerwowo i rozbiegną się w panice. Niezmiennie będzie podążał w kierunku towarzyszy, sprawdzając, czy uciekinierzy nie pozostawili przydatnego dlań uzbrojenia - interesują go długie strzały oraz mała, niekrępująca ruchów tarcza, którą będzie mógł wykorzystać podczas walki szablą. Rzecz jasna, jeśli zostanie przez kogoś zaatakowany, będzie się bronić korzystając ze zdolności Powstrzymanie.
O ile Trehantowi udało się ustalić, jaki efekt spowodowała dziwna muzyka, spodziewa się, że obrońcy, których namawiał do powrotu na pole walki nie wytrzymają nerwowo i rozbiegną się w panice. Niezmiennie będzie podążał w kierunku towarzyszy, sprawdzając, czy uciekinierzy nie pozostawili przydatnego dlań uzbrojenia - interesują go długie strzały oraz mała, niekrępująca ruchów tarcza, którą będzie mógł wykorzystać podczas walki szablą. Rzecz jasna, jeśli zostanie przez kogoś zaatakowany, będzie się bronić korzystając ze zdolności Powstrzymanie.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Eithart rozejrzal sie i zrozumial zagrozenie. Mial nadzieje, ze wciaz moga przerwac odbywajacy sie na ich oczach rytual. Ach, zeby mial tak przy sobie pozostawiona przy koniu kusze to moglby wrazyc jedna hasarytce. Moze Treant lub Skela sa gdzies w poblizu i celny strzal lub rzut przerwie inkantacje. Postanowil rzucic czar i zewrzec sie z Sanna w smiertelnej walce. Poki co mial chociaz te przewage, ze nie atakowaly go powstajace ze wszad martwiaki.
Watek techniczny
Poniewaz wciaz jestem niewidoczny dla umarlakow, probuje przerwac rytual - jesli rzucenie Ataku Bolu wyrwie hasarytke z rytmu rytualu to czynie to. Jezeli Eithartowi wydaje sie to marnym pomyslem, to daze do jak najszybszego zwarcia z Sanna
Watek techniczny
Poniewaz wciaz jestem niewidoczny dla umarlakow, probuje przerwac rytual - jesli rzucenie Ataku Bolu wyrwie hasarytke z rytmu rytualu to czynie to. Jezeli Eithartowi wydaje sie to marnym pomyslem, to daze do jak najszybszego zwarcia z Sanna
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Treant, w pobliżu Twojej ekipy podniosło się kilka arkanów, więc testy strachu będą nieodzowne. W przypadku, gdyby martwiaki próbowały Cię przechwycić, podejmujesz z nimi walkę czy za wszelką cenę przedzierasz się w stronę reszty ekipy przy murze tarcz? (oczywiście Ty sam jesteś na strach tej nocy uodporniony, swój test już zaliczyłeś).
Mordi, rozliczę w Twoim przypadku kolejną rundę walki z martwiakami. Ula się nie odzywa, przyjmę zatem w jej przypadku postawę obronną.
8ART, rzucenie Ataku Bólu wydaje się dobrym pomysłem, ale nie zapominaj, że ciągniesz z własnej ŻYW 10 pkt. Atak wręcz też jest dobrym pomysłem, ale będziesz musiał poświęcić dwie rundy na obiegnięcie martwiaków, bo frontalnie osłaniają Sannę przed obrońcami.
Venarze, czy Skela nie zostawił aby łuku i strzał w chatce dla gości?
Treant, w pobliżu Twojej ekipy podniosło się kilka arkanów, więc testy strachu będą nieodzowne. W przypadku, gdyby martwiaki próbowały Cię przechwycić, podejmujesz z nimi walkę czy za wszelką cenę przedzierasz się w stronę reszty ekipy przy murze tarcz? (oczywiście Ty sam jesteś na strach tej nocy uodporniony, swój test już zaliczyłeś).
Mordi, rozliczę w Twoim przypadku kolejną rundę walki z martwiakami. Ula się nie odzywa, przyjmę zatem w jej przypadku postawę obronną.
8ART, rzucenie Ataku Bólu wydaje się dobrym pomysłem, ale nie zapominaj, że ciągniesz z własnej ŻYW 10 pkt. Atak wręcz też jest dobrym pomysłem, ale będziesz musiał poświęcić dwie rundy na obiegnięcie martwiaków, bo frontalnie osłaniają Sannę przed obrońcami.
Venarze, czy Skela nie zostawił aby łuku i strzał w chatce dla gości?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Jeśli poprawi mi to pozbycie się rąk martwiaków to podnoszę nogę do góry i tnę toporzyskiem aby szybciej pozbyć się ciężaru, jeśli uda mi się z jedną nogą to robię tak z drugą.
A teraz pytanko: czy widzę Sannę? i czy mogę lewą ręką rzucić w nią moimi 2 toporkami do rzucania? Jeśli tak to tak robię wyrzucam w jej stronę moje dwa toporki lewą ręką, może nie trafię a przynajmniej uda mi się ją choć trochę rozproszyć. A jeśli nie to staram się po uwolnieniu moich nóżek z rąk martwiaczych, przerzucić topór do lewej dłoni a prawą rzucić w stronę Sanny dwoma toporkami zatkniętymi za pasem.
A teraz pytanko: czy widzę Sannę? i czy mogę lewą ręką rzucić w nią moimi 2 toporkami do rzucania? Jeśli tak to tak robię wyrzucam w jej stronę moje dwa toporki lewą ręką, może nie trafię a przynajmniej uda mi się ją choć trochę rozproszyć. A jeśli nie to staram się po uwolnieniu moich nóżek z rąk martwiaczych, przerzucić topór do lewej dłoni a prawą rzucić w stronę Sanny dwoma toporkami zatkniętymi za pasem.
Ostatnio zmieniony 06 października 2011, 22:48 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
Wątek techniczny
Podejmuję walkę tylko z tymi mrówkoludami, które będą mi uniemożliwiać dotarcie do towarzyszy. Deklaracja dotycząca używania Powstrzymania pozostaje w mocy.
Podejmuję walkę tylko z tymi mrówkoludami, które będą mi uniemożliwiać dotarcie do towarzyszy. Deklaracja dotycząca używania Powstrzymania pozostaje w mocy.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Mordi, Sanna jest poza Twoim polem rażenia, zasłaniają Cię wciąż aktywne martwiaki, które na dodatek górują ponad Tobą wzrostem.
Zaklęcie Eitharta się udało (wynik 37 w teście UM) i Sanna przestała grać z okrzykiem cierpienia wydartym z gardła, ALE Tobie właśnie wsiada na plecy mrówkolud, który zabił Bruntę!
Mordi, Sanna jest poza Twoim polem rażenia, zasłaniają Cię wciąż aktywne martwiaki, które na dodatek górują ponad Tobą wzrostem.
Zaklęcie Eitharta się udało (wynik 37 w teście UM) i Sanna przestała grać z okrzykiem cierpienia wydartym z gardła, ALE Tobie właśnie wsiada na plecy mrówkolud, który zabił Bruntę!
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Eithart cudem dostrzegl zblizajace sie niebezpieczenstwo. Niewiele myslac chwycil poltoraka oburacz i cial z calej sily
Watek techniczny
Mialem nadzieje, ze wciaz pozostane niewidoczny po rzuceniu czaru ale jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma. Wciaz bede sie staral do jak najszybszego zwarcia z Sanna
[KETH] Poczekaj z deklaracją, martwiak skręcił na Uhrę, przeanalizuj sytuację i ponownie zgłoś zamiary!
Watek techniczny
Mialem nadzieje, ze wciaz pozostane niewidoczny po rzuceniu czaru ale jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma. Wciaz bede sie staral do jak najszybszego zwarcia z Sanna
[KETH] Poczekaj z deklaracją, martwiak skręcił na Uhrę, przeanalizuj sytuację i ponownie zgłoś zamiary!
Ostatnio zmieniony 07 października 2011, 18:35 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Uliczki Duviku, noc
Dociągnąwszy węzeł uciskającej bandaż chusty Skela podniósł się z klęczek i spojrzawszy raz jeszcze na ciało hasaryty ujął w dłoń rękojeść noża Uhry. Broń była doskonale wyważona i dobrze leżała mu w ręce, ale wiedziony dziwnym impulsem postanowił ją oddać właścicielce miast zatrzymać tak wyborne ostrze dla siebie. Niosąc nóż w jednej dłoni, w drugiej zaś włócznię zawrócił w miejscu i potruchtał w kierunku wejścia do osady, przyciągany tam dźwiękami wciąż toczonej walki.
Lecz ponownie nie dane mu było dotrzeć do zamierzonego celu. Zrzucone wcześniej z krawędzi urwiska mrówkoludy ożyły w niewytłumaczalny dla tropiciela sposób, górując ponad uciekającymi w ślepej panice ludźmi i mordując w bezlitosny sposób tych, którzy nie dość szybko przed nimi uciekali. Na oczach Skeli jeden z tych odstręczających stworów, stojący prosto mimo połamanych dolnych kończyn i nie tracący wcale równowagi, wyłamał drzwi najbliższego obejścia i zniknął w środku. Przez pozbawione szyb i zasłon małe okienka buchnęły natychmiast przeraźliwe wrzaski kobiet i wyrostków, milknące jeden po drugim z mrożącą krew w żyłach szybkością. Skela zwolnił kroku nie chcąc wpaść z rozpędu na któregoś z innych arkanów, ale jego obecność i tak została spostrzeżona. Jakiś sunący wolnym krokiem przez środek ulicy mrówkolud odwrócił swój ciężki chitynowy łeb w stronę człowieka, wpatrując się w niego martwymi oczami przywodzącymi na myśl szkliste paciorki wyciosane z wulkanicznej skały. Masywne szczypce zaszczękały złowróżbnie, kiedy przywołany z krainy zmarłych stwór ruszył z narastającym impetem na kurczowo ściskającego swą włócznię tropiciela.
Wątek techniczny
Jak szło za łatwo, byłoby nudno, prawda? Droga do chatki, przy której walczy mur tarcz jest daleka i usłana chitynowymi przeszkodami (wszak arkany spadły na całej długości wioski). Jeden z mrówkoludzi zainteresował się Skelą, ale muszę tu zaznaczyć, że człowiek jest od martwego arkana nieznacznie szybszy, więc ucieczka na złamanie karku może liczyć na spore powodzenie (do czasu, kiedy człowiek się zmęczy, naturalnie). Opcjonalne jest podjęcie walki lub próba ukrycia się w pobliskich budynkach (w sensie zatarasowania drzwi albo wskoczenia do środka przez małe okienko, którego łatwiej będzie bronić włócznią).
W ramach błagalnej modlitwy rzuciłem 24 dla WI oraz 18 dla ZW: chociaż nie udało się pozyskać przychylności patrona, tym razem było naprawdę blisko.
Dociągnąwszy węzeł uciskającej bandaż chusty Skela podniósł się z klęczek i spojrzawszy raz jeszcze na ciało hasaryty ujął w dłoń rękojeść noża Uhry. Broń była doskonale wyważona i dobrze leżała mu w ręce, ale wiedziony dziwnym impulsem postanowił ją oddać właścicielce miast zatrzymać tak wyborne ostrze dla siebie. Niosąc nóż w jednej dłoni, w drugiej zaś włócznię zawrócił w miejscu i potruchtał w kierunku wejścia do osady, przyciągany tam dźwiękami wciąż toczonej walki.
Lecz ponownie nie dane mu było dotrzeć do zamierzonego celu. Zrzucone wcześniej z krawędzi urwiska mrówkoludy ożyły w niewytłumaczalny dla tropiciela sposób, górując ponad uciekającymi w ślepej panice ludźmi i mordując w bezlitosny sposób tych, którzy nie dość szybko przed nimi uciekali. Na oczach Skeli jeden z tych odstręczających stworów, stojący prosto mimo połamanych dolnych kończyn i nie tracący wcale równowagi, wyłamał drzwi najbliższego obejścia i zniknął w środku. Przez pozbawione szyb i zasłon małe okienka buchnęły natychmiast przeraźliwe wrzaski kobiet i wyrostków, milknące jeden po drugim z mrożącą krew w żyłach szybkością. Skela zwolnił kroku nie chcąc wpaść z rozpędu na któregoś z innych arkanów, ale jego obecność i tak została spostrzeżona. Jakiś sunący wolnym krokiem przez środek ulicy mrówkolud odwrócił swój ciężki chitynowy łeb w stronę człowieka, wpatrując się w niego martwymi oczami przywodzącymi na myśl szkliste paciorki wyciosane z wulkanicznej skały. Masywne szczypce zaszczękały złowróżbnie, kiedy przywołany z krainy zmarłych stwór ruszył z narastającym impetem na kurczowo ściskającego swą włócznię tropiciela.
Wątek techniczny
Jak szło za łatwo, byłoby nudno, prawda? Droga do chatki, przy której walczy mur tarcz jest daleka i usłana chitynowymi przeszkodami (wszak arkany spadły na całej długości wioski). Jeden z mrówkoludzi zainteresował się Skelą, ale muszę tu zaznaczyć, że człowiek jest od martwego arkana nieznacznie szybszy, więc ucieczka na złamanie karku może liczyć na spore powodzenie (do czasu, kiedy człowiek się zmęczy, naturalnie). Opcjonalne jest podjęcie walki lub próba ukrycia się w pobliskich budynkach (w sensie zatarasowania drzwi albo wskoczenia do środka przez małe okienko, którego łatwiej będzie bronić włócznią).
W ramach błagalnej modlitwy rzuciłem 24 dla WI oraz 18 dla ZW: chociaż nie udało się pozyskać przychylności patrona, tym razem było naprawdę blisko.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Ostatnia rubież Duviku, noc
Większość walczących w polu widzenia Eitharta nieumarłych padła już pod ciosami obrońców, zwłaszcza zaś siejących istną rzeź wśród ożywieńców Uhry i Mordila. Oszołomiona widać szaleńczą walką dziewczyna wycofała się w pewnej chwili z szyku, opuściła ubroczoną posoką aż po palce szablę ku ziemi i poczęła przecierać drugą dłonią klejące się od cuchnącej krwi martwiaków oczy. Gorlamita poczuł, że jego myśli też zaczynają biec oszalałym rytmem, a oczy pieką coraz mocniej przy wtórze demonicznie brzmiącej piszczałki. Widząc w półmroku szczupłą sylwetkę kobiety, której tak niedawno zaufał, której na pierwotnym poziomie świadomości być może nawet pragnął, zacisnął z całej siły szczęki, a potem targnął się spazmatycznie, kiedy wraz z wyrzuconymi z ust słowami magicznej inkantacji opuściła go brutalnie cząstka własnej witalności wydarta z ciała mocą rodzącego się zaklęcia.
Czar dosięgnął nie mogącej się już bezpiecznie kryć w ciemności Sanny, poraził ją znienacka falą niewysłowionego cierpienia, pod wpływem którego krzyknęła wysoką nutą upuszczając jednocześnie swój instrument. Wibrowało w tym okrzyku brzmienie, które innego dnia mogło wykrzesać z duszy Eitharta cień litości, tej jednak nocy gorlamita pozostawał na pojęcia miłosierdzia czy współczucia zupełnie nieczuły. Nie był askabadańczykiem, nie popierał ideałów nakazujących nadstawić wrogowi drugi policzek. Niszcz zło, byś mógł chronić dobro!
Szarpiące niewidzialnymi palcami za umysł dźwięki diabolicznej muzyki umilkły, lecz chociaż z pewnością to one były odpowiedzialne za przywołanie do życia martwych istot, moc nekromantycznej melodii już zdążyła zebrać swe owoce. Wszędzie w zasięgu wzroku Eitharta powstawali na nogi ci, którzy ledwie chwilę temu byli martwi, wyciągając swe zachłanne ręce w stronę istot o wciąż bijących sercach. Przerażający mrówkolud mający za sobą zabójstwo sędziwego Jareda Brunty okręcił się w miejscu i ruszył w stronę odsłoniętych pleców Uhry, niejako przy okazji następując całym swym ciężarem na głowę jednego z omdlałych strażników graamity i rozgniatając ją na karmazynową miazgę.
Wątek techniczny
Pewna istotna informacja, zanim w szeregach BN wybuchnie panika. Z martwych powstają ci, którzy zostali zabici po raz pierwszy (czyli mrówkoludy czy Duvikanie polegli w murze tarcz); zabite martwiaki pozostają niezywe, w myśl zasady uniemożliwiającej ponowne stworzenie martwiaka po jego drugiej śmierci. Jak już napisałem wcześniej, udany test UM przerwał Sannie grę, ale martwe ciała w zasięgu wzroku Eitharta i tak zostały już animowane (tu nasuwa się rzecz jasna pytanie, jaki efektywny zasięg ma ta piszczałka, bo przecież w głębi Duviku znajdują się zmarli na chorobę oraz ofiary mrówczego bombardowania, ale ta kwestia pozostanie na razie moją słodką tajemnicą).
Teraz brutalna kwestia: Ula nam zniknęła, a to oznacza, że Uhra ma kłopoty. Arkan, który zabił Bruntę odpuścił na razie Eithartowi, bardzo się w zamian interesuje gwardzistką (która na dodatek jest zwrócona do niego plecami). Na dotarcie do dziewczyny potrzeba mu dwóch rund (mniej więcej tyle samo, ile Eithartowi na dotarcie do Sanny). I tutaj pada pytanie, co będzie dla Eitharta mniejszym złem: pozostawienie na tę chwilę w spokoju hasarytki czy pozostawienie w potrzebie bezbronnej towarzyszki? Czekam niecierpliwie na deklaracje!
Większość walczących w polu widzenia Eitharta nieumarłych padła już pod ciosami obrońców, zwłaszcza zaś siejących istną rzeź wśród ożywieńców Uhry i Mordila. Oszołomiona widać szaleńczą walką dziewczyna wycofała się w pewnej chwili z szyku, opuściła ubroczoną posoką aż po palce szablę ku ziemi i poczęła przecierać drugą dłonią klejące się od cuchnącej krwi martwiaków oczy. Gorlamita poczuł, że jego myśli też zaczynają biec oszalałym rytmem, a oczy pieką coraz mocniej przy wtórze demonicznie brzmiącej piszczałki. Widząc w półmroku szczupłą sylwetkę kobiety, której tak niedawno zaufał, której na pierwotnym poziomie świadomości być może nawet pragnął, zacisnął z całej siły szczęki, a potem targnął się spazmatycznie, kiedy wraz z wyrzuconymi z ust słowami magicznej inkantacji opuściła go brutalnie cząstka własnej witalności wydarta z ciała mocą rodzącego się zaklęcia.
Czar dosięgnął nie mogącej się już bezpiecznie kryć w ciemności Sanny, poraził ją znienacka falą niewysłowionego cierpienia, pod wpływem którego krzyknęła wysoką nutą upuszczając jednocześnie swój instrument. Wibrowało w tym okrzyku brzmienie, które innego dnia mogło wykrzesać z duszy Eitharta cień litości, tej jednak nocy gorlamita pozostawał na pojęcia miłosierdzia czy współczucia zupełnie nieczuły. Nie był askabadańczykiem, nie popierał ideałów nakazujących nadstawić wrogowi drugi policzek. Niszcz zło, byś mógł chronić dobro!
Szarpiące niewidzialnymi palcami za umysł dźwięki diabolicznej muzyki umilkły, lecz chociaż z pewnością to one były odpowiedzialne za przywołanie do życia martwych istot, moc nekromantycznej melodii już zdążyła zebrać swe owoce. Wszędzie w zasięgu wzroku Eitharta powstawali na nogi ci, którzy ledwie chwilę temu byli martwi, wyciągając swe zachłanne ręce w stronę istot o wciąż bijących sercach. Przerażający mrówkolud mający za sobą zabójstwo sędziwego Jareda Brunty okręcił się w miejscu i ruszył w stronę odsłoniętych pleców Uhry, niejako przy okazji następując całym swym ciężarem na głowę jednego z omdlałych strażników graamity i rozgniatając ją na karmazynową miazgę.
Wątek techniczny
Pewna istotna informacja, zanim w szeregach BN wybuchnie panika. Z martwych powstają ci, którzy zostali zabici po raz pierwszy (czyli mrówkoludy czy Duvikanie polegli w murze tarcz); zabite martwiaki pozostają niezywe, w myśl zasady uniemożliwiającej ponowne stworzenie martwiaka po jego drugiej śmierci. Jak już napisałem wcześniej, udany test UM przerwał Sannie grę, ale martwe ciała w zasięgu wzroku Eitharta i tak zostały już animowane (tu nasuwa się rzecz jasna pytanie, jaki efektywny zasięg ma ta piszczałka, bo przecież w głębi Duviku znajdują się zmarli na chorobę oraz ofiary mrówczego bombardowania, ale ta kwestia pozostanie na razie moją słodką tajemnicą).
Teraz brutalna kwestia: Ula nam zniknęła, a to oznacza, że Uhra ma kłopoty. Arkan, który zabił Bruntę odpuścił na razie Eithartowi, bardzo się w zamian interesuje gwardzistką (która na dodatek jest zwrócona do niego plecami). Na dotarcie do dziewczyny potrzeba mu dwóch rund (mniej więcej tyle samo, ile Eithartowi na dotarcie do Sanny). I tutaj pada pytanie, co będzie dla Eitharta mniejszym złem: pozostawienie na tę chwilę w spokoju hasarytki czy pozostawienie w potrzebie bezbronnej towarzyszki? Czekam niecierpliwie na deklaracje!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Ostatnia rubież Duviku, noc
Trehant stęknął głucho, bo nawet jego nadludzka odwaga została przez ułamek chwili wystawiona na ciężką próbę. Arkan, który jednym pociągnięciem swych szczypiec pozbawił życia czcigodnego Bruntę ruszył w stronę nieświadomej śmiertelnego niebezpieczeństwa Uhry, ale nie był bynajmniej jedynym w okolicy ożywionym mrówkoludem. Cztery inne makabryczne stwory stały już na swych grubych odnóżach, przesuwając po niższych od siebie śmiertelnikach szklistymi czarnymi ślepiami osadzonymi powyżej nieruchomych, oklapniętych żuwaczek. Tuzin zebranych przez półorka obrońców, wciąż jeszcze zmieszanych i zalęknionych niedawną sromotną rejteradą, teraz zawrzasnął jednym głosem na widok upiornych adwersarzy, bo gdzie widok nieumarłych w ludzkiej skórze wzbudzał przerażenie, tam ożywieńczy arkan przynosił ze sobą ślepą grozę.
Kwartet okrytych grubą chityną istot ruszył w jednej chwili ku grupce Duvikan i próbującego im przewodzić Trehanta, stawiając sztywne, ale wcale nie mniej przez to przerażające kroki i unosząc złowieszczo swe rozwarte szeroko szczypcowate odnóża.
- Łapać za broń! - krzyknął ochryple łowca makunów, ściskając rękojeść szabli tak silnie, iż podświadomie spodziewał się wręcz jej złamania - Kto w dobrych bogów wierzy, niechaj na duchu nie opada! Łaska ich z nami!
- Litości! - rozszlochał się jakiś młody Duvikanin poddając się fali grozy i padając na kolana z wzniesionymi w górę pustymi rękami - Nawrócę się! Będę wam oddawał cześć! Podarujcie...
Szczypce najbliższego arkana pochwyciły go w żelazny ucisk i rozczłonkowały w jednej przerażająco krótkiej chwili, oddzielając swymi ostrymi krawędziami ciało człowieka w ukośnej linii biegnącej poprzez tors od obojczyka po biodro. Strugi gorącej krwi, smoliście czarnej w kiepskim świetle pochodni, obryzgały twarze i piersi pozostałych obrońców, zamykając im usta spazmem odbierającej dech trwogi.
Wątek techniczny
Treant, w Twoim pobliżu leżały wcześniej cztery arkany, które teraz już nie leżą. Teraz szarżują na Twoją grupę odwodową, a jeśli jej morale pęknie, musisz się liczyć z poważnymi kłopotami (i reszta ekipy w zasadzie też, bo po wyeliminowania Twojej ekipy mrówkoludy uderzą od tyłu na oddalony o jakieś trzydzieści metrów mur tarcz walczący z zombiakami Sanny). Nie zdążyłem jeszcze wykonać dla tej drużyny testów strachu i dzisiaj już tego nie sprawdzimy (bo zaraz wyjeżdżam na cały wieczór), ale najpóźniej jutro wieczorem dowiesz się jak wygląda Twoja sytuacja taktyczna (czy ktoś z Tobą został czy też zostałeś sam). W zależności od wyniku pomyślimy nad kolejnymi deklaracjami (natomiast w razie uwikłania w walkę pamiętam o Powstrzymywaniu).
Trehant stęknął głucho, bo nawet jego nadludzka odwaga została przez ułamek chwili wystawiona na ciężką próbę. Arkan, który jednym pociągnięciem swych szczypiec pozbawił życia czcigodnego Bruntę ruszył w stronę nieświadomej śmiertelnego niebezpieczeństwa Uhry, ale nie był bynajmniej jedynym w okolicy ożywionym mrówkoludem. Cztery inne makabryczne stwory stały już na swych grubych odnóżach, przesuwając po niższych od siebie śmiertelnikach szklistymi czarnymi ślepiami osadzonymi powyżej nieruchomych, oklapniętych żuwaczek. Tuzin zebranych przez półorka obrońców, wciąż jeszcze zmieszanych i zalęknionych niedawną sromotną rejteradą, teraz zawrzasnął jednym głosem na widok upiornych adwersarzy, bo gdzie widok nieumarłych w ludzkiej skórze wzbudzał przerażenie, tam ożywieńczy arkan przynosił ze sobą ślepą grozę.
Kwartet okrytych grubą chityną istot ruszył w jednej chwili ku grupce Duvikan i próbującego im przewodzić Trehanta, stawiając sztywne, ale wcale nie mniej przez to przerażające kroki i unosząc złowieszczo swe rozwarte szeroko szczypcowate odnóża.
- Łapać za broń! - krzyknął ochryple łowca makunów, ściskając rękojeść szabli tak silnie, iż podświadomie spodziewał się wręcz jej złamania - Kto w dobrych bogów wierzy, niechaj na duchu nie opada! Łaska ich z nami!
- Litości! - rozszlochał się jakiś młody Duvikanin poddając się fali grozy i padając na kolana z wzniesionymi w górę pustymi rękami - Nawrócę się! Będę wam oddawał cześć! Podarujcie...
Szczypce najbliższego arkana pochwyciły go w żelazny ucisk i rozczłonkowały w jednej przerażająco krótkiej chwili, oddzielając swymi ostrymi krawędziami ciało człowieka w ukośnej linii biegnącej poprzez tors od obojczyka po biodro. Strugi gorącej krwi, smoliście czarnej w kiepskim świetle pochodni, obryzgały twarze i piersi pozostałych obrońców, zamykając im usta spazmem odbierającej dech trwogi.
Wątek techniczny
Treant, w Twoim pobliżu leżały wcześniej cztery arkany, które teraz już nie leżą. Teraz szarżują na Twoją grupę odwodową, a jeśli jej morale pęknie, musisz się liczyć z poważnymi kłopotami (i reszta ekipy w zasadzie też, bo po wyeliminowania Twojej ekipy mrówkoludy uderzą od tyłu na oddalony o jakieś trzydzieści metrów mur tarcz walczący z zombiakami Sanny). Nie zdążyłem jeszcze wykonać dla tej drużyny testów strachu i dzisiaj już tego nie sprawdzimy (bo zaraz wyjeżdżam na cały wieczór), ale najpóźniej jutro wieczorem dowiesz się jak wygląda Twoja sytuacja taktyczna (czy ktoś z Tobą został czy też zostałeś sam). W zależności od wyniku pomyślimy nad kolejnymi deklaracjami (natomiast w razie uwikłania w walkę pamiętam o Powstrzymywaniu).