PBF - Łuski na oczach

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 04 października 2011, 22:54

I mi także było miło :) Naprawdę, przyjemna rozrywka i znakomite prowadzenie

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 października 2011, 23:09

30 bakis-ranu 9454, Tahar-gar, siedziba Perłowej Gildii

Siedzący w wyrzeźbionym z jednego kawałka drewna krześle mężczyzna pogładził długimi palcami masywne podłokietniki, tym jednym krótkim gestem ujawniając kipiącą pod maską pozornego opanowania złość. Widząc ten gest inny mężczyzna, noszący na sobie ciemne proste szaty ozdobione jedynie złotym łańcuchem, zesztywniał na ułamek chwili, siłą woli zmuszając się do ukrycia targającego nim zdenerwowania.

Mistrz Perłowej Gildii wyjrzał przez pyszniące się wielobarwnym witrażem okno na panoramę portowej dzielnicy Tahar-garu, milcząc przez dłuższą chwilę i potęgując owym milczeniem jeszcze bardziej skryte zdenerwowanie swego zausznika.

- Zawaliłeś sprawę, Sesto - powiedział w końcu srebrzystowłosy dostojnik, odrywając spojrzenie od skąpanych w promieniach słońca kolorowych dachów - Wszyscy mieli zabrać tajemnicę do grobu, a tymczasem chwacko ci uciekli.

- Nie troskaj się o nich, panie - odpowiedział czym prędzej młody mężczyzna w ciemnych szatach, przemawiając głosem niejakiego Jeruda Orresa, ale zupełnie nie przypominając go z pucołowatej i pozornie niewinnej twarzy - To zwykli rębacze, pozbawieni krzty pomyślunku. Musieliby postradać rozum do szczętu, by tu jeszcze kiedyś powrócić.

- Nie będę się zdawał na łaskę bogów, Sesto - w spokojny dotąd ton mistrza Perłowej Gildii wkradł się ton przypominający dźwięk pocieranego osełką ostrza - Znajdź ich i zabij. Jak najszybciej. Nie wracaj, póki nie będziesz miał wieści, które ucieszą me ucho.

- Umrą niebawem, mój panie - Sesto pojął, że w jego własnym interesie leży jak najszybsze zakończenie rozmowy, toteż pokłonił się natychmiast swemu pryncypałowi - Wypłynę osobiście na poszukiwania. Nie skryją się przed moimi chowańcami ni na ziemiach Osmundu ni nawet na Arianach.
Ostatnio zmieniony 04 października 2011, 23:17 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 października 2011, 23:24

30 bakis-ranu 9454, Tahar-gar, domostwo rodu Fortanzów

Najmłodszy z synów ela Gurla Fortanza miał na imię Karel i ledwie tydzień temu skończył jedenaste urodziny. Ciesząc się z hojnych podarków ojca i trzech dorosłych już braci nigdy nawet by nie pomyślał, że ledwie tydzień później przyjdzie mu tkwić w pełnym rozpaczliwego niedowierzania szoku w kącie sali jadalnej, pośródku której matka i jego bracia z żonami otaczali kręgiem złożone na marach ciało ojca. Szlochy matki i lamenty bratowych docierały do uszu chłopca, ale prosty umysł wciąż nie akceptował niesionego nimi przesłania.

El Gurl Fortanz, dowódca kupieckiej straży konnej Tahar-garu, poważany mieszczanin i mężny sługa wielkiego księcia, odszedł ze świata żywych w kwiecie wieku, zabity bełtem cudzoziemskiej kuszy w chwili, kiedy dzielnie stawiał czoła zamorskim rzezimieszkom próbującym podłożyć pod portową dzielnicę miasta. Rodzina i przyjaciele rodu opłakiwali go licznie, miotając jednocześnie klątwy na głowy morderców i prosząc bogów o sprawiedliwą dla nich karę.

Karel otarł mokre od łez oczy starając się ze wszelkich sił nie wybuchnąć płaczem. Na jego twarz padł znienacka jakiś cień, toteż podniósł głowę zaciskając usta w grymasie, który skrzywił je w pełną rozpaczy podkówkę. Trzej bracia - Horlan, Ketto i Lagan - stanęli przy Karelu kładąc prawicę na jego ramionach. Widząc załzawionymi oczami po ich posępnych zaciętych twarzach chłopiec zaczął z wolna pojmować, co oznaczał dziwny błysk w ich oczach.

- Opiekuj się matką, mały - powiedział Horlan, najstarszy z wszystkich - Ona bardzo tego potrzebuje. Módl się za nią i nas do Asteriusza. Wrócimy tak szybko jak to możliwe.

- Dokąd... dokąd wyjeżdżacie? - wyjąkał chłopiec nie odrywając wzroku od oczu Horlana.

- Pomścimy ojca. Ktokolwiek go zabił, odpowie za to głową. Przysięgam ci na Białą Księgę, znajdziemy ich i zabijemy, wszystkich bez wyjątków. Tak nam dopomóż, Boże.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 października 2011, 23:42

30 bakis-ranu 9454, Tahar-gar, portowa tawerna

Siedzący na dębowej ławie mężczyzna ukrywał twarz pod rondem nasuniętego na czoło kapelusza, dzięki któremu bez trudu wtapiał się w półmrok panujący w kącie wyludnionej o tej porze dnia tawerny. Był dobry w swym fachu i chociaż stosownie się cenił, zasiadający po drugiej stronie stołu właściciel tawerny słyszał o nim dość wiele, by nie szczędzić złota upchniętego do pokaźnych rozmiarów mieszka.

- Wielu ją widziało, tedy żem pewien, że odpłynęła wraz z nimi! - powiedział karczmarz dusząc się wręcz kipiącymi od gniewu słowami - Przemocą ją tam zawlekli, pewnikiem ku temu, coby z niej niewolnicę uczynić w osmundzkiej krainie.

Mężczyzna o skrytej pod rondem twarzy znał na tyle dobrze Królestwo Złotych Twierdz, by wiedzieć jak wielką niechęcią otaczano tam handel niewolnikami, nie widział jednak potrzeby w informowaniu o tym swego rozdartego lękiem o córkę rozmówcy. Pokiwał jedynie z udawanym współczuciem głową, w skrytości ducha kontemplując z lubością rozmiary podanej mu sakiewki.

- Jeśli odpłynęła tą szebeką, nie będę miał trudu z podjęciem tropu - powiedział niskim głosem, pochylając się ponad stołem i podnosząc kapelusz dostatecznie wysoko, by wpadające przez okienka światło dnia ukazało karczmarzowi dwa okazałe kły sterczące z ust łowcy - Przywiozę ją z powrotem, jeśli tylko odnajdę ją żywą. A co z porywaczami?

- Niechaj sczezną! - warknął właściciel tawerny zaciskając dłonie w pięści - Zabij ich, ale się z tym nie śpiesz, niechaj stosownie pocierpią.

- Klient płaci, klient wymaga - odparł enigmatycznie mężczyzna w kapeluszu podnosząc się ze swego miejsca i chowając pod płaszczem sakiewkę - Przywiozę ją z powrotem.

- Jesteście tego pewni, panie? - w głosie karczmarza prócz gniewnej rozpaczy zabrzmiała też nuta lęku.

- Nazywam się Hran, Durdur Hran - rzekł lodowatym tonem uruk - To powinno ci wystarczyć za gwarancję, dobry człowieku.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 października 2011, 00:00

30 bakis-ranu 9454, Tahar-gar, rezydentura Gildii Białych Magów

Młodziutki, ale obdarzony na co dzień żywym umysłem sekretarz sędziwego Totusa Almandra wytrzeszczył szare oczy, kiedy jego pryncypał wyraził swą wolę - miast jednak rzucić się do pakowania osobistych bagaży czarodzieja zamarł w bezruchu wciąż mając kłopot z przyjęciem do wiadomości otrzymanego właśnie polecenia.

- Wyjeżdżamy? Przecie dopiero...

- Chłopcze, nie każ mi się powtarzać, wiesz przecież jak tego nie lubię - napomniał go dobrotliwie Totus Almander - I wyślij do portu jakiegoś bystrego służbitę. Będziemy potrzebowali jakiś szybki statek, na wyłączność, cena nie gra roli. Wypływamy, kiedy tylko spakujesz nasze rzeczy.

- Ale gdzie, mój panie?!

- Na południe, chłopcze. Tyle na razie ci wystarczy. Nie szczędź nóg, czas ucieka.

Kiedy szarooki sekretarz zniknął za drzwiami przestronnej komnaty, pozostawiony samemu sobie Totus Almander przestał się uśmiechać na pokaz i przybrał zasępioną minę oddającą dobitnie jego prawdziwy stan ducha.

Zeznania mieszczan biorących udział w pościgu za osmundzkimi zamachowcami pokrywały się w niepokojącym stopniu, kierując uwagę czarodzieja na nazwę, która w jego złudnej nadziei została wymazana z pamięci śmiertelników dobre sześćset lat temu, teraz zaś wychynęła na powierzchnię niczym zapowiedź nadciągającej zguby.

Gildia Czarnej Ręki. Zbrodnicza organizacja, która zgodnie z kronikami Bractwa Białych Magów została doszczętnie zniszczona pół tysiąclecia temu, zabierając ze sobą wielu znamienitych członków Bractwa. Ktoś wykrzyczał w nocy w porcie tę nienawistną nazwę, budząc swymi czarami grozę mieszczan i zmuszając ich do ucieczki. Almander rozmyślał długo na zeznaniami rozhisteryzowanych świadków, przez jakiś czas dopuszczając do siebie myśl, że ów tajemniczy czarownik mógł sięgnąć po tożsamość Gildii przez czysty przypadek, być może blefując w nadziei na przestraszenie tahargarskiego tłumu.

Lecz Totus Almander nie wierzył w przypadki. Ktoś dokonał w nocy licznych aktów zbrodni powołując się na Gildię Czarnej Ręki, a potem zbiegł uchodząc zwinnie pogoni. Biali Magowie nie mogli pozostawić tej sprawy samej sobie, a jeśli dochodzenie zdołałoby doprowadzić ich do tajemniczego czarownika, zobowiązani byli uczynić wszystko, aby go unicestwić.

Trzeba było niezwłocznie ruszać w drogę...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 października 2011, 00:05

Podsumowanie sesji

Drodzy gracze, drodzy obserwatorzy, ponieważ przygoda dobiegła końca, mamy teraz okazję podzielić się opiniami na jej temat. Napiszcie proszę: jak Wam przypadła do gustu fabuła przygody, czy zwroty akcji były dostatecznie często czy też może nudziły dłużyzny, czy jako BN mieliście dostateczną swobodę działania czy może trochę Was krępowały moje opisy?

Co w części fabularnym Wam nie przypadło do gustu jako wyobrażenie świata Orchii? Czy od strony mechanicznej przebieg gry nie budził większych kontrowersji i był dostatecznie czytelny? (tryb fabularny i tryb techniczny, rozbicie zapisu na dwa kolory, itp.)

I najważniejsze: czy jesteście zainteresowani ewentualną kontynuacją?

Chętnie poznam oponie nie tylko samych graczy, ale i osób śledzących biernie ten topik.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 05 października 2011, 17:53

Coż, przyznam szczerze, że grałem z wielką przyjemnością. Barwne i dynamiczne opisy świetnie oddawały klimat. Częste aktualizacje popychały akcję do przodu. Nie powiem też, żebym czuł się zbytnio przez MG ograniczony. Gdy była możliwość wyboru Keth ją dawał, a gdy akcja szła liniowo... to po prostu tak było.

Odnośnie intrygi - znakomity pomysł od strony strategicznej. Było sporo kombinowania i była też okazja wykazania zdolności survivalu bojowego :) Pewne wątpliwości może budzić wybranie grupki nieznajomych do sprowokowania konfliktu tabadańsko-osmudzkiego (o ile o to w tym zabójstwie chodziło), chociaż akurat w naszym przypadku obecność 2 nieludzi i obcokrajowca podawała wyjaśnienie na tacy. Nie wiem, jednak jak by to się sprawdziło w innym zestawieniu (innym składzie drużyny).

Zwroty akcji jak najbardziej na miejcu chociaż dostrzegłem 2 słabe punkty
- co by się stało, gdybyśmy wiedzeni moją paranoją nie wrócili do gospody po akcji, tylko od razu dali nogę gdzieś w las? Przewidywałeś polowanie z nagonką, czy byłby to nieco przedwczesny koniec przygody?
- kwestia rozdzielenia drużyny w trakcie ucieczki. Gdyby każdy uciekał na własną rękę byłaby to udręka dla MG...

Mam także pytanie odnośnie ewentualności, gdybyśmy jednak oparli się przesłuchaniu katanitów - rozumiem, że miałeś jakąś niespodziankę i na taką ewentualność?

Nie mam żadnych zastrzeżeń odnośnie opisu świata, czy twojego wyobrażenia Orchii (z małym wyjątkiem nieporozumienia z wskrzeszeniami - kleryk nie powinien strzelić takiej gafy). Tryb fabularny i techniczny jak najbardziej się sprawdził.

Ogólna ocena - celujący. Uwagi, które opisałem powyżej nie są naprawdę nieznaczące w kontekście znakomitej zabawy, którą miałem grając w tą przygodę. Bardzo mi zresztą podpasował język MG - dopasowany do drużyny (czytając posty Ketha widac jak ewoluował od górnolotnych opisów do nieco ironicznego zdystansowania).

Zygi
Reactions:
Posty: 164
Rejestracja: 31 grudnia 2008, 15:41

Post autor: Zygi » 05 października 2011, 22:13

Cóż zacznijmy od Orchii, bo to, że grało się przyjemnie, pewnie widać choćby z częstości postowania i braku przerw.
Przyznam szczerze, że w królestwach ludzkich nigdy nie grałem (jakoś Orkusy+Wielki Wal i wyprawy na arch. Pajęczy zazwyczaj starczały), więc i specyfika inna. Na pewno uderzyła mnie znienacka informacja o wskrzeszeniach, bo mimo wszystko to istotny element świata i gafa wyszła spora, aczkolwiek to dobra nauczka na przyszłość, by w pw czy pierwszych postach przekazać, ale i pytać o te 'co ciekawsze' elementy. Poza tym trochę zabrakło mi podkreślenia napięcia na linii tabadańczycy-osmundczycy, rozumiem że to dopiero początek konfliktu, ale bójka i reakcja na osmundczyków czy oskarżenie o wspieranie Osmundu pokazywały, że coś jest na rzeczy, jednak w porcie brakowało mi troszkę tego - choć to pewnie kwestia tego, że tak naprawdę cała przygoda trwała bardzo krótko.
Natomiast bardzo podobała mi się forma przedstawienia klimatu - karczma, potrawy, ciasne uliczki, czy ucieczka w porcie, oddawały dość obrazowo co się dzieje, również ze względu na sposób pisania dialogów, nawet tych nie wnoszących nic do akcji (czy o których się nie domyśliliśmy, że wnosiły) - aż się prosi : więcej tego, nawet takie rozmowy w obcych językach, z których wyłapujemy pojedyncze wyrazy: jeśli masz chwile czasu na takie smaczki, więcej barwnych opisów i dokładniejszej relacji czy strategicznej czy 'co kto robi, co rysowało się wtedy na jego twarzy' bo świetnie to wychodzi, niestety właśnie o czas się rozchodzi a rozumiem, że dzielisz swój wolny czas na portalu dzielisz choćby na kilka PBFów, o innych rzeczach nie wspominając.

Co do samej przygody - ciekawe zwroty akcji, niespodziewane spotkania.. szczerze żałuje, że jednak była rozgrywana jako PBF, bo opóźnienia dnia czy kilku czasem wytrącało z całości ;] Jak pisałem na początku grało się przyjemnie i szkoda tylko, że drużyna nie dokończyła w takim składzie, w jakim zaczęła. Oceniać nie chcę, bo na wystawianie ocen mam jeszcze z 4miesiace i zawsze robi się to jakoś niezręcznie, z pewnością jednak byłaby wysoka.

Co do ewentualnej kontynuacji to chętnie, choć ilość mojego czasu przez najbliższe 3tyg. rozstrzygnie się dopiero na dniach.
Nemo Me Impune Lacessit..

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 października 2011, 22:01

Tzeentch - odnośnie planu ucieczki do lasu miałem w zanadrzu kilka zniechęcaczy puszczańskich, wśród nich skolopendrę właśnie. Wierzcie mi, prędzej czy później zawrócilibyście do miasta (teraz pewnie posypią się na mnie gromy za nastawienie na grę liniową, ale co tam, jakoś to przeżyję). Rozdzielenie drużyny to faktycznie męcząca sprawa, dlatego ucieszyłem się, że jednak do niej zawróciłeś (ale podział na dwa osobne wątki nie był jeszcze ekstremalnie kłopotliwy; gorzej, gdyby KAŻDY z Was uciekał w inną stronę).

Wybrnięcie obronną ręką z przesłuchania byłoby trudne (przecież to Jerud Orres doradzał komendantowi straży na karteczkach, o co ten ma pytać), gdybyście temu jednak podołali, zbiry Orresa zasadziłyby się na Was ulicę dalej, by spróbować sprowokować podniesienie ręki na sługi namiestnika.

Zygi - tylko i wyłącznie czynnik czasu spowodował ograniczenie tła w opisówkach, gdybym miał go więcej, byłoby faktycznie więcej smaczków takich jak chociażby te kałambuki. Wiem, że przestoje w aktualizacjach potrafią skutecznie zerwać więź gracza z bohaterem, ale czasami trudno jest zapewnić tempo updatów w trybie codziennym.

Dziękuję serdecznie za Wasze oceny i komentarze :)

A jak Wam się widzi ewentualny ogon nadciągający od strony Tahar-garu?

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 07 października 2011, 00:58

Bardzo mi się podobają te ogony :)

Moja paranoja na pewno spodziewa się poszukiwań ze strony Tabadańczyków (jako państwa - zarówno w formie oficjalnego śledztwa jak i ew. silnorękich nasłanych potajemnie) oraz na potencjalnie zabójczego zainteresowania naszego mocodawcy, jednak osoby prywatne próbujące nas znaleźć będą dla mnie niespodzianką :)

Zygi
Reactions:
Posty: 164
Rejestracja: 31 grudnia 2008, 15:41

Post autor: Zygi » 08 października 2011, 19:24

Cześć ogonu jest oczywista, część będzie niespodzianką. Teraz chodzi o to, by nim nas dogonią być przygotowanym i ich czymś zaskoczyć :) ..a jeśli myślimy by kiedyś na Tabadan jeszcze wrócić trzeba będzie przygotować nie tyle odpowiednią wyprawę, co nowe życie i twarde historie za nim stojące.. póki co jednak wypadałoby odpocząć od zgiełku miasta i tych pijanych tłumów, które ciągle gonią, w jakimś zagajniku czy nad błękitnym jeziorem..
Nemo Me Impune Lacessit..

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 09 października 2011, 00:07

Zatem przyszła pora i na mnie.

Na wstępie wybaczcie późną wypowiedź, chwilowe braki czasowe (remoncik który wlecze się straszliwie).
Jako gracz jestem tu nowicjuszem, stawiam pierwsze kroczki, raczkuję i staram się wybrnąć jak najlepiej z zaistniałych sytuacji. Dlatego też powstrzymam się od oceny Świata, mechaniki czy małej wpadki ze wskrzeszeniem.
Darujcie również wypociny literkowe, mam nikłą nadzieję, iż dało się przez nie przebrnąć jak i tragiczne nieraz w skutkach pomysły (patrz: ziółka do wina) :)

Teraz Keth i jego rola w tworzeniu naszej przygody...

Według mnie rolę jaką spełnia MG od strony Narratora, pomysłodawcy, prowadzącego, uważam od początku styczności z Jego twórczością, za wyśmienitą. Opisy żywe, odpowiednio ubarwione w zależności od sytuacji, wciągające i intrygujące. Poza tym nie popełnia literówek. Jest to dość męczące u, co poniektórych, prowadzących. Starannie dobrane, przemyślane i budowane zdania. A to, jeśli chodzi o słowo pisane, liczyć się powinno za duży plus. Od początku "Grzechów Ojców" niecierpliwie dopadałem kompa w oczekiwaniu co też kolejny wpis przyniesie garczom. W "Łuskach..." było podobnie, nie jeden raz kobiałka dziwiła się po co targam lapka w góry z kablami do podpięcia pod tel i ślęczę po nocy zamiast wyspać się przed kolejną wedrówką :) Było warto, mogę się pod tym podpisać rękoma i nogami.

Przygoda.

Szkoda, że do końca dobrnęliśmy w okrojonym składzie, ale życie jest jakie jest. Chętnie piszę się na kontynuację, nie ukrywam, iż odczułem pewien niedosyt zakończenia z wielkim guzem na czole :)
Wstępniak kontynuacji jaki przygotował nam Keth na zakończenie jest mocno intrygujący i obiecuje wiele niespodzianek. Bardzo mnie ciekawi jak byśmy z nich wybrnęli, w szczególności z prywatnych rękodajłów. Jak wspomniano powyżej, pościgu państwowego można się spodziewać ale zemsta rodowa czy poszukiwanie córki, która została zaciągnięta gwałtem na gwałt... Brzmi interesująco. Szczególnie dla Hariquiel'a. Da sobie smycz założyć, jej ci on będzie czy zamknie dziewoję w wysokiej wieży aby jeszcze kilka wschodów słońca pooglądać z Akkim :)
Od strony technicznej (podział na kolorki) również nie mam przeciwskazań, dwa wystarczyły w zupełności i świetnie można się było odnaleźć. A nawet dobrze, bo tęcza przysparza czasem trudności w odczytywaniu zamysłów, propozycji i konkluzji graczy.

Na zakończenie: Oby więcej tak barwnych, ciekawych i intrygująco budowanych fabuł. Istnieje wtedy duża szansa, iż czytacze zamienią się w graczy, przybędzie użytkowników i wzrośnie zainteresowanie Systemem. Nie pozostanie tylko bierne wczytywanie się w pomysły i propozycje zainteresowanych. Niektórych z ogromnym talentem.

Pozdrawiam graczy, czytaczy, samego Autora, Goldasth vel Jacek :)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 października 2011, 10:01

Dzięki raz jeszcze za komentarze (co prawda żaden Czytacz nie odważył się na choćby słowo krytyki, ale opinie graczy to już coś). Ewentualna kontynuacja przygody w bliżej nieokreślonym terminie (najpewniej po zakończeniu sesji NS), ale nie wyrzucajcie nigdzie swoich kart postaci, dobrze?

Punkty Doświadczenia postaram się podliczyć do tygodnia, potem podyskutujemy o możliwościach awansu.

ODPOWIEDZ