PBF - Grzechy ojców

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 23 października 2011, 22:14

Organizacją porządku powinni zająć się miejscowi, to ich problem tak naprawdę. Ich problemy przełożyły się na śmierć lub agonię naszych towarzyszy więc nie widzę powodu dla którego mielibyśmy jeszcze dodatkowo się w to mieszać.

Myślę, że powinniśmy wykurować naszych towarzyszy i ruszyć w dalszą drogę...
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 24 października 2011, 00:31

- Niechaj rodziny opłakujące swych bliskich w akcie ostatniego uczynku dla nich wspomogą jak potrafią przeprowadzających pochówek. Proponuję, aby pomocnicy poległego kapłana, ustalili w jaki sposób przeprowadzą ceremonię. Dajmy też możliwość ocalałym Esajanom, aby pożegnali swych towarzyszy tak, jak nakazuje im ich wiara. Nie wiem, które z bóstw Uhra wybrała sobie na patrona i wobec niemocy Eitharta pozostaje nam uhonorować jej śmierć zwyczajem ziemi, na której poległa. Truchła mrówkoludów najlepiej spalić, gdyż padły od zarazy, która nękała również Duvik.


Wątek techniczny

Mamy jednak pewien problem: nie udało się z hasarytów wydobyć sposobu na uleczenie zarazy i zginął też kapłan, który dysponował konieczną do tego magią. Jeśli ona sama nie ustąpi, wkrótce kolejne osoby pójdą śladem Uhry.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 października 2011, 19:57

Duvik, następnego dnia

Pogrzebowe stosy płonęły przez cały dzień, a do ich rozniecenia oraz podtrzymania ognia Duvikanie zużyli bez mała każdy kawałek drewna znaleziony w osadzie: płoty i paliki, pokrycie dachów, ściany szopek i dwukołowe wózki, skąpe zasoby chrustu. Rozpalone w korycie starej rzeki, stosy biły w bezchmurne niebo tłustymi czarnymi kłębami dymu, który przyprawiał o torsje swym trupim odorem i smrodem palonego mięsa. Początkowo w płomienie rzucono wszystkie wywleczone z osady truchła mrówkoludów, później jednak miejscowi poszli za radą mdlejącego z przemęczenia Hakana Harmuna i rzucili w ogień również ciała swych bliskich oraz esajańskich karawanników. Każdy, kto umarł tej pamiętnej strasznej nocy, znalazł swój koniec w żarłocznych płomieniach strzelających wysoko w górę na rozpalonych słońcem piaskach pogranicza.

Trehant i Skela odprawili na uboczu własną ceremonię, skromną i bez udziału któregoś z młodych graamickich akolitów Jareda Brunty. Sami przywlekli na brzeg wyschniętej rzeki opał i sami zbudowali stos, umieszczając na oblanych skalnym olejem polanach obmyte wpierw czystą wodą ciało Uhry. Gwardzistka wyglądała niczym pogrążona we śnie, z rękami skrzyżowanymi na piersiach i z dwiema srebrnymi monetami ułożonymi na zamkniętych powiekach. Ogień pod stos podłożył półork, przez wzgląd na powinowactwo rasowe z Uhrą.

Przygnębiająca ceremonia odjęła łowcom resztę ochoty do czynienia czegokolwiek. Skela wrócił do chatki dla gości ignorując ostentacyjnie wszystko, co działo się wokół niego do końca dnia, Trehant poprzestał na udzieleniu miejscowym kilku płynących z dobrego serca rad dotyczących palenia zwłok, po czym poszedł znużony w ślady Skeli.

Dobre wieści pojawiły się tuż po zapadnięciu zmierzchu. Pierwszą z nich było odzyskanie świadomości przez Eitharta, złożonego na posłaniu w domu zgromadzeń, gdzie graamiccy akolici doglądali wszystkich rannych. Gorlamita wymamrotał kilka słów, wypił kilka łyków wody, a potem zapadł w głęboki sen. Leżący obok z pękniętą czaszką Mordil uparcie odmawiał zejścia z tego padołu łez, zdumiewając akolitów Brunty swą wolą przeżycia. Chociaż mało kto dawał barbarzyńcy szansę na wyzdrowienie, nikt też nie przesądzał już z całkowitym przekonaniem o śmiertelnej naturze jego ciężkich obrażeń.

Drugą dobrą wieść przyniósł Hakan Harmun, który po śmierci Brunty i Magura zezwolił swym ziomkom zejść do pieczary będącej miejscem odosobnienia chorych, by dojrzeć biedaków porzuconych tam bez opieki i słowa pocieszenia na czas nocnej rzezi.

Chociaż zdawało się to niewiarygodne, chorzy na zarazę zaczynali zdradzać pierwsze objawy powrotu do zdrowia.


Wątek techniczny

Minął spokojny dzień (o ile to, co się dzieje w Duviku można określić mianem spokoju, zwłaszcza całodzienne palenie zwłok). Dobre wieści są takie, że Wasze konie wyszły z zadymy bez szwanku (gulmak też). Co z ekwipunkiem Uhry? (koń, siodło z uprzężą, broń i zbroja, rzeczy osobiste). Co palicie razem z nią, a co zostawiacie dla siebie? Jak się dzielicie?

Szacuję, że Eithart i Mordimer potrzebują tygodnia, by wyzdrowieć w stopniu umożliwiającym dalszą podróż - czy Skela i Trehant na nich zaczekają czy też ruszą czym prędzej do Tureganu?

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 26 października 2011, 22:14

Co do rzeczy Uhry to jest mi to obojętne aczkolwiek złoto na pewno się przyda. Była wojowniczką więc mimo wszystko zbroja i broń powinna być złożona z nią, resztę ekwipunku myślę że spieniężymy i podzielimy na resztę. Co do rannych to myślę, że trzeba poczekać aż wydobrzeją na tyle by wspólnie ruszyć w drogę. To niebezpieczne tereny więc mimo że zdrowi są dwaj łowcy to różnie może się skończyć taka podróż. Zresztą, sami tez jesteśmy ranni w mniejszym czy większym stopniu. Kto wie, może jakieś szkolenie uda się odbyć w czasie kiedy tu zostaniemy?
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 października 2011, 23:47

Wątek Techniczny

Eithart gdy tylko wstanie z łoża weźmie się za niesienie pomocy innym. W końcu jest chirurgiem i pewnie zajmowanie się rannymi nie jest niczym dziwnym. Wypadałoby pomóc Duvikowi w kwestii wyboru nowych "władz". Eithart zapewne, jako swojego rodzaju autorytet być może namaści kogoś z dzielnych obrońców Duviku na nowego "burmistrza".

Przy okazji stara się może zyskać kilku nowych wyznawców;) a chwila jest ku temu sposobna. W końcu utracili duchowego przywódce.

Kapłan nie zamierza zresztą zostać w Duviku na stałe. Jak już wszyscy dojdą do siebie, wyszkolą itp. to ruszamy w dalszą drogę, a w najbliższej świątyni Gorlama/Asteriusza Eithart przekaże wieść by wysłano misję do Duviku, celem szerzenia wiary

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 27 października 2011, 00:19

Wątek techniczny

W czasie oczekiwania na wydobrzenie najbardziej poszkodowanych towarzyszy, z pewnością możemy się zająć doprowadzeniem do porządku naszego ekwipunku - choćby uszkodzone zbroje wymagają interwencji krawca, a może nawet jeszcze innego specjalisty. Wydaje mi się też, że będzie trochę pracy z przywróceniem działalności pobliskiej kopalni. Warunkiem koniecznym odbycia szkoleń jest zdolność Hakana do ich przeprowadzenia - z niedowładem ręki może to być trudne. Ponadto wymaga to ileś monet, a Trehant do bogatych nie należy. Gdyby okazało się, że wspomniane szkolenia są możliwe, to z pewnością zainteresuje nas to, czego z łowieckich zdolności możemy się tu nauczyć. Kolejna kwestia to dalszy los karawanników - czy planują dalszą podróż, czy też wracają po ziomków, by się zemścić?
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 27 października 2011, 07:49

No cóż nie tak łatwo się mnie pozbyć, w moich żyłach płynie krew starożytnych bohaterów gobliniego rodu, więc walczę o zycie jak umiem najlepiej, przecież jeszcze mam parę spraw do załatwienia:-)))
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 października 2011, 18:43

Duvik, kilka dni później

Mintong wciąż trwał, czego dowodem była kupiecka karawana z Esai przybyła do Duviku trzy dni po nocy żywych trupów. Dwanaście zaprzężonych w kosmate woły zaprzęgów dotarło na wysokość starej wieży strażniczej i dymiących wciąż pozostałości po całopalnych stosach, po czym zawróciło na złamanie karku w głąb rzecznego koryta, woląc ryzykować popas na otwartym terenie za dnia miast wjazdu do przesiąkniętej trupim odorem osady. Esajańczycy nawet nie próbowali rozmawiać, chociaż Harmun Hakan wyszedł do nich w towarzystwie Trehanta i Skeli, zatroskany o wieści, które karawannicy mogli roznieść po całym pograniczu.

Duvik żył z handlu z przejezdnymi kupcami. Miejscowi sprzedawali wozakom wodę, strawę i paszę dla zwierząt, przede wszystkim zaś dawali im schronienie na czas upiornie skwarnego dnia. Pogłoski o zarazie, siłą rzeczy wyolbrzymiane przy każdej kolejnej rozmowie, mogły zadać stojącej na granicy zapaści społeczności ostatni cios, po którym Duvik już by się nie podniósł.

Widok dymiących stosów i rannych ludzi oraz potworny smród spalonego mięsa i tłuszczu wystarczył Esajanom w zupełności. Strzelając bykowcami i mierząc w próbujących podejść Duvikan z kusz smagli wozacy zawrócili pośpiesznie i odjechali pośród wzbijanej kołami zaprzęgów kurzawy w kierunku, z którego przybyli, woląc raczej stawiać czoła słonecznym promieniom niż ryzykować popas w Duviku.

Trehant cieszył się w duchu, że kupcy nie mieli okazji poznać losu swych ziomków uwięzionych w osadzie. Żaden esajański karawannik nie ocalał z nocnej bitwy, chociaż łowca makunów pewien był, że trzej ostatni więźniowie bynajmniej nie zginęli z rąk martwiaczych mrówkoludów. Zbyt słabi, by pójść w ślady próbujących ucieczki kompanów zabitych później bądź to przez arkany bądź ręką tajemniczego miotacza gwiazdek, trzej ranni wozacy umarli w domostwie pełniącym rolę więzienia, wszyscy uśmierceni pchnięciem wąskiego długiego ostrza w serce. Półork nie miał pewności co do tego, kto ich zabił rozwiązując tym samym definitywnie duvikański kłopot z karawannikami, żywił jednak pewne podejrzenia, które wolał zachować dla siebie.

Eithart szybko wracał do zdrowia; szybciej niż przepowiadali graamiccy nowicjusze. Rany gorlamickiego kapłana goiły się nie zdradzając śladu infekcji, podobnie jak trawiąca jego ciało choroba, która tak podstępnie zaatakowała mężczyznę tuż po przybyciu do osady. Przyjmując ów fakt za przejaw miłosierdzia swego niebiańskiego patrona, gorlamita zaczął opuszczać posłąnie, kiedy tylko okazało się, że nogi władne są utrzymać ciężar jego ciała, na przemian doglądając rannych, głosząc nauki swego kultu i odprawiając pokutne praktyki w obliczu grzechu niedostatecznej odwagi.

Wszyscy niecierpliwie wyglądali dnia, w którym stan zdrowia Mordila pozwoliłby wszystkim wyruszyć w dalszą drogę do Tureganu.

KONIEC

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 października 2011, 18:49

Podsumowanie sesji

Tradycyjnie, w pierwszej kolejności pragnę podziękować wszystkim uczestnikom za grę. To była dobra sesja i miło ją będę wspominał. Chociaż pierwotnie nawet tego nie planowałem, udało się stworzyć epicki wątek dla niskopoziomowców. Mam nadzieję, że nieuniknione przestoje i lagi nie zepsuły ogólnego klimatu.

Punkty Doświadczenia i możliwości szkoleń omówię niebawem, teraz zaś chętnie dowiem się jak Wy sami oceniacie tę przygodę. Jeśli macie jakieś pytania, również te dotyczące mechaniki, piszcie. Tu korzystając z okazji chciałbym podziękować osobno Mastugowi za czas poświęcony na żmudne liczenie wszystkich sekwencji bitewnych, bez niego batalistyka bardzo by się rozciągnęła w czasie.

Naturalnie ciekawi mnie też, kto chciałby nadal kontynuować wędrówkę po piaskach Archipelagu Wschodniego (w ewentualnym sequelu przygody)?

Czekam niecierpliwie na komentarze (również, a zwłaszcza krytyczne, zawsze to nauka do wyciągnięcia na przyszłość). Oczywiście komentarze nie są ograniczone do grona graczy, chętnie usłyszę to i owo od czytaczy.

Dziękuję raz jeszcze za kawał dobrej sesji PBF!

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 27 października 2011, 19:17

Jeśli moja postać przeżyje i nikt mojego gulmaka nie ukradnie to z wielką chęcią będę kontynuował dalszy ciąg przygód mojego Mordila.
Ostatnio zmieniony 27 października 2011, 19:30 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 27 października 2011, 19:43

Brawo, bravissimo. To był kawałek porządnej roboty. Śledziłem tego PBF-a prawie od początku, i wciągnął mnie jak chodzenie po bagnach. Moim zdanie ekstraklasa wśród pbf-ów. Gratuluje prowadzącemu i graczom. Żałuje tylko że Uhra nie dotrwała do końca, dawał całości przyjemny dla podniebienia posmaczek.

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 27 października 2011, 19:54

W kwestii dalszej kontynuacji to jestem jak najbardziej za. W końcu nie na darmo tworzyłem postać wraz z budowaniem jej historii. Skela podróżuje w konkretnym celu i chętnie będzie go kontynuował.

Co do samej sesji to było jak najbardziej w porządeczku. Świetnie mi się czytało i uczestniczyło w całej przygodzie. Nie ukrywam, że przywiązałem się do mojego milczącego łowcy i nawet poza portalem rozmawiałem z czegojem, gdzie wyrażałem przekonanie że Keth chyba się uwziął na moją postać rzucając na nią co i rusz jakiegoś przeciwnika lub rzucając kłody pod nogi jak przy arkanie-martwiaku na dachu domostwa. Sam niemowa również mnie lekko zestresował gdy na niego trafiłem. Ale udało się i tym bardziej się cieszę. Szkoda Uhry ale taki jest los bohaterów - stają się nimi po śmierci.

Dziękuję Mistrzowi Gry oraz członkom drużyny za pół roku sesji (tak tak, tyle to trwało). Pozdrawiam
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 27 października 2011, 19:54

Normalnie masakra, biorę udział w dwóch pbf i w obydwóch moje postaci leżą i kwiczą, za co, why, dlaczego? To zmowa jest normalnie, mój gulmak zemści się na wszystkich winnych:-))) Gwałtom i przemocy nie będzie dość!
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 27 października 2011, 20:20

Koniec... I nareszcie, i niestety. Nareszcie, bo epilog to niesamowita kumulacja walk i innych wyzwań. Niestety, bo wydaje mi się, że nie wykorzystałem w pełni potencjału postaci, której odgrywanie sprawiało mi dużą frajdę i wnosiło jakieś urozmaicenie do prozy życia. Dziękuję MG i jego asystentowi oraz pozostałym uczestnikom, choć czasami niecierpliwie czekałem na ich update'y, które pchnęłyby akcję do przodu. To sprawiało, że wystawiałem Trehanta na większe ryzyko, za cel stawiając sobie płynność akcji. Pamiętam też, że spodziewałem się zakończenia przygody jeszcze w sierpniu, a tu taka niespodzianka. Chyba to tak długi czas rozrywki zniechęcił Ulę do wspólnej zabawy, a z bojowym wsparciem Uhry przygoda mogłaby się zakończyć inaczej. Niegdyś obmyśliłem sobie, że przeprowadzę krótkie wywiady z uczestnikami tego pbf'a (z Kethem i Mastugiem również) i Ula w takim przedsięwzięciu trochę odczaruje RPG jako zabawę dla (dużych) chłopców. Jeśli macie ochotę na chwilę zwierzeń, to naszykuję pytania i może cały materiał nada się na arta do KC-towca.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 października 2011, 20:55

A jak oceniacie ten pomysł z dywersyfikacją języków? Chodzi mi o mowę Esajańczyków - ciekawe urozmaicenie czy niepotrzebna komplikacja?

ODPOWIEDZ