PBF - Droga do... nikąd

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 05 listopada 2011, 21:28

Mów dalej. twój protektor o ile nie łgasz jest bardzo bogaty. Czyli Ty nie jesteś żadnym magiem a skrybą? Hm. Dziwne. Ja tam posłucham, nie wiem jak moi towarzysze, ale ja jestem gotów sprzedać czasowo mój miecz na usługi Twego Pana o ile nic zbrodniczego nie będę musiał czynić no i o ile zapłata będzie odpowiednia. Tak czy tak wisisz nam co nieco złota za koszty i jako ekwiwalent za ciężkie rany jakich nasi zacni druhowie doznali ratując Cie z opresji.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 05 listopada 2011, 21:49

- Ja być może Ci wierzę. Pokarz mi tu te swoje skrępowane łapska.

Podchodzę do maga. Pod pozorem ściągnięcia więzów oceniam jego dłonie. Czy widać na nich plamy atramentu, tak charakterystyczne dla zawodu skryby? Jak nie to uderzam go otwartą dłoniom w potylicę, dla skarcenia za kłamstwo. Osobiście nie wierzę w tą jego bajeczkę. Mimo, że nie pochodzę z wielkiego miasta, to jednak jestem synem majętnego kupca i wiem, że gra kupiecka nigdy nie jest tak ordynarnie widowiskowa. Sztylet w plecy - owszem, zaginiony na morzu statek -także, ale szalejąca w mieści trąba powietrzna, w stolicy praworządnych orków, którzy dysponują potężną magią i niedoścignionym wywiadem. Taka osoba, dla przykładu, dyndała by nazajutrz, powieszona za przyrodzenie na haku, ku uciesze gawiedzi, i to głównym rynku .
Ostatnio zmieniony 06 listopada 2011, 06:33 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 listopada 2011, 22:52

Uruk wyciagnał reke z butelką i zatrzymał ją w powietrzu. Rzucił krótko:

- Zdzieli go któryś w końcu? Bo takich występów tom nie słyszał na żadnej błazenadzie. Albo zaczniesz mówić od rzeczy albo wstanę... Ale jak podejde do Ciebie to łeb urwe krętaczu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 listopada 2011, 22:52

Pod Skolopendrą, Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Uderzony mocno w potylicę mag jęknął głośno, bardziej z zaskoczenia niż z bólu. Stojący obok niego Deliad wyprostował się i potarł swoją dłoń spoglądając na więźnia karcącym wzrokiem.

- Skryba dłonie zwykł mieć umorusane atramentem tak, że nie sposób ich domyć, a tu proszę, łapki czyste jak purzytka szlacheckiego niemowlęcia - wycedził przez zęby sharamita - I ładnie to łgać jak pies przed swoimi dobrodziejami, ładnie wystawiać na próbę ich ufność i pobłażliwość?

Noszący bordowe odzienie mężczyzna zmierzył druida wzrokiem mogącym bardziej lękliwemu człekowi zmrozić krew w żyłach, ale sharamita tylko uniósł znacząco brwi i pogroził więźniowi palcem.

- Skryba czy nie skryba, co to za różnica? - odpowiedział powoli czarodziej - Ważne winno być dla was jeno to, żem jest zausznikiem mego pana i że dbam o to, by jego wola, również ta sekretna, przelewana była na pergaminy. A klucz, o którym żem rzekał potrzebny jest nie do otwarcia skarbca, jeno szkatuły, w której te kupieckie listy spoczywają... jeno, żem go w ucieczce postradał, a muszę szybko odzyskać.


Wątek techniczny

Brawo, Deliadzie, na rękach więźnia praktycznie nie było plam atramentu.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 06 listopada 2011, 18:18

Magu jako Elf jestem dość opanowany, ale widzę, że jednak łgasz jak z nut i idziesz w zaparte. Gadaj prawdę nim skonczy mi sie cierpliwośc i rozbije Ci czaszke ubiegając w tym Bartha. Ja od poczatku jakoś chcialem ci pomóc, ale zaczynam tego żałować. Bo Ty dalej nie doceniasz naszego poświęcenia kilku z nas odniosło cięzkie rany walcząc z twoimi przesladowcami. wreszcie jestes w miare bezpiecznym miejscu i zamiast zacząc byc szczerym wstawiasz nam bajki o handlu agawą. Oj nieładnie, mów prawdę nim oddamy Cię Twoim przesladowcom... jakoś ich znajdziemy....
Ostatnio zmieniony 06 listopada 2011, 18:53 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 06 listopada 2011, 21:59

- Do życi z waszym poświeceniem! - magowi na policzki aż wyszedł niezdrowy rumieniec. - Pytał was kto, albo o radę prosił? Jasne, wielcem rad, żeście mi pomogli i te kanalie co mnie ścigały zarżnęli, ale jakie prawo sobie rościcie do takiego traktowania mojej osoby? Że wam wdzięczności nie okazuję? Wypuśćcie mnie, to do nóg padnę. Grosiwa za pomoc chcecie? Też zapłacę, aleć mnie te szubrawce w mojej kammiennicy napadli, a potem na łeb niemal zwalili, tedy nie dziwcie się, że złotem nie sypię na prawo i lewo, bo i sam nie wiem ile z moich ksiąg ocalało, a ileć w popiół się przemieniło. - zwócił się do Aravena - i nie groź mi tu chłystku, boć wiem lepiej niż ty, że jeślibyś mnie im oddał to dla mnie żywot skończony, aleć głupcze ty łba w jednym kawałku też byś nie unióśł. Od razu widać, że bladego pojęcia nie masz o kim gadasz i jeno pleciesz co ci ślina na język przyniesie.
A jak mnie tak trzymać w kajadanach będziecie, to miast wdzięczności kolejnego sobie jeno wroga narobicie...


Mag chyba nieco otrząsnął się z lania, które mu spuściliście w zaułku i nadal wygląda na trudny orzech...

- Chcecie się coś dowiedzieć to pytajcie, ale nie każcie mi całego mojego żywota opowiadać...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 07 listopada 2011, 07:02

- Mamy czas i wino przednie, a Twoja opowieść czas nam umili. Może i nieco brutalnie z Tobą postępujemy, ale sam zauważ, że po dobroci współpracować nie chcesz. A mnie bardzo interesuje emanacja mocy w postaci wiru powietrznego. Chcę wiedzieć kto tak sił przyrody nadużywa dla swojego interesu i zysku. Ale, żeby nam się przyjemniej gawędziło, pęta Ci ściągniemy, a Ty, już bez bajeczek, zaczniesz odpowiedzi udzielać. Jak Cię naprawdę zwą i kim jesteś?
Ostatnio zmieniony 07 listopada 2011, 10:23 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 07 listopada 2011, 18:51

- Słuchaj no "skrybo". Mów o co w tym wszystkim chodzi, albo zaraz w ręce straży Cie wydamy. Za takie magii czynienie i porządku katańskiego zakłócenie grozi ci skrócenie o głowę w okolicznościach niezbyt przyjemnych i ku uciesze gawiedzi. Chciałem ci tylko przypomnieć ostatnie dekrety Katana odnośnie zgromadzeń i magii w miejscach publicznych. A stoi tam wyraźnie, że kto magiją zagrożenie dla postronnych a także własności prywatnej lub państwowej stanowi, głową lub majątkiem zapłaci poszkodowanym. Jako, że magiczne trąby powietrzne do zagrożeń większych się zaliczają to obwieszon zostaniesz jak obwieś bylejaki jak ten czarnoksiężnik co chciał swego konkurenta przegonić z ulicy dwie niedziele temu. Lepiej więc gadaj albo zaraz poślę po straż.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 listopada 2011, 20:00

A jak nazwiesz mnie jeszcze raz chłystkiem to straż nie będzie potrzebna gdyż ja własnoręcznie Cię ubiję. Nie chcesz po dobroci to możemy inaczej pogadać. Strasznie , mnie wkurzylews tymi obelgami pod moim adresem.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 07 listopada 2011, 21:14

Mag zacisnął zęby i widać, że walczy ze sobą, żeby znów wam nie odpyskować... Po chwili jednak zamyka na sekundę oczy, bierze głebszy wdech... wypuszcza powietrze i wygląda jakby próbował się uspokoić.

- Zdejmijcie mi więzy, to pogadamy jak bardziej cywilizowane istoty.
- Zwę się el Kederien.
(imię brzmi raczej elficko...) Jeśli chcecie mnie zabić, to proszę - jakoś nie pasujecie mi do zimnokrwistych morderców, ale jeśli chcecie odpowiadać za kaźń i mord, tedy wasza wola. - to popatrzył na Aravena - Tyś chyba nietutejszy, więc może twoi towarzysze oświecą cię odnośnie ostrogarskiej sprawiedliwości... A ty mości orku - zwraca się do Bartha jeśliś tak obyty w prawie, tedy wiesz, że krwawa awantura, którą żeście na ulicy wyprawili, też pod ten przepis podpaść może. Tedy pomiarkuj trochę i z tonu spuść, bowiem uruków w mieście wielu i może okazać się, że moi znajomi wcale nie nizsze stanowiska piastują niż twoi. Wtedy to nie ja, ale wy gardłem zapłacicie... Chcesz po straż słać? A ślij, a chętnie zobaczę, jak tłumaczysz czemu całkiem niewinnego w więzach trzymasz i żelazem straszysz. Może nie jestem wysokiego stanu, więc ty jeno grzywną się wywiniesz, aleć twoi towarzysze w kazamatach jak raz skończą...

- Jestem, jak już zapewne zauważyliście adeptem magii, zarówno teoretykiem jak i praktykiem.
- tu na jego twarzy znów pojawił się złośliwy półuśmieszek, który jedank po chwili zniknął. - Jeśli zaś chodzi o owe zjawisko magiczne, to przecież mówiłem wam już, że całą kamiennicę, całe moje laboratorium na łeb mi zwalono. To wszystko wina moich prześladowców. Przeszkodziłem im w realizacji ich niecnego planu, ale dopadli mnie i ścigali aż tam. Więc raz jeszcze powtarzam, rozwiążcie mnie, to i pogadać możemy.

I co teraz planujecie robić?
Ostatnio zmieniony 07 listopada 2011, 21:19 przez tzeentch, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 07 listopada 2011, 21:29

Uruk ruszył się z krzesła i podszedł do Kederiena. Zamachnał się i spoliczkował mieszczanina z całej siły:

- Jak śmiesz sugerować, że mogliśmy dopuścić się przestępstwa pokurczu! Jakby nie to, że nas zaatakowano to byś już trupem był! - wycedził przez zęby, po czym spoliczkował maga drugi raz. - I nie mów mi tu kiedy mam z tonu spuszczać, bo sie strasznie rozsierdzam jak mi hołota miast dziękować za życia uratowanie, o prawie mnie poucza! Widzę, że trochę dobrych manier trzeba Cie nauczyć El Kederienie, dla swego własnego dobra. Ale mam nadzieję, że będziesz ponętnym uczniem i nauka nie pójdzie w las, jak mawiają elfy. A teraz porozmawiajmy jak cywilizowane istoty, a jak sobie zasłużysz to może więzów popuścimy.

Rycerz oczywiście nie wspomniał więźniowi jak skończyła się interwencja straży, ale nie widział takiej potrzeby. Więźień był w ich rękach i wiedział, że z czasem dowiedzą się wszystkiego.


Wątek techniczny

Niech kontynuuje opowieść. Jak my go z więzów puśmimy do drapaka da przy pierwszej okazji.
Ostatnio zmieniony 07 listopada 2011, 21:43 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 08 listopada 2011, 10:02

Krzywię się nieco na widok takiego traktowania skrępowanej osoby.
- Kontynuuj Kederienie, kto i dlaczego zdmuchnął z powierzchni ziemi Twoja pracownię? Jaką dziedziną magii się zajmujesz? I co za niecne plany chcesz pokrzyżować? Ino nie kłam, bo nas bardziej rozsierdzisz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 listopada 2011, 12:24

Pod Skolopendrą, Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Spoliczkowany przez uruka czarodziej wyraźnie spuścił z tonu, a w jego ciemnych oczach pojawił się na ułamek chwili dziwny błysk, który mógł ujść za ukłucie strachu.

- Najlepszym kłamstwem jest takie, które składa się z półprawd - powiedział niechętnie po krótkiej chwili milczenia - Chciałem wam oszczędzić kłopotów, które mogą przynieść stratę życia, bom nieskory do tego, by innym przysparzać opresji, ale wyście się uparli jako osieły skończone! Niech wam będzie po waszemu i wybaczcie, szlachetny panie, żem takie udawał rozsierdzenie. Zazwyczaj odnoszę się do lepszych od siebie z należnym szacunkiem, tym razem musiałem jednak skryć swój respekt pod udawaną maską.

Tan Vader spoglądał na el Kederiena z pozornie beznamiętną miną, więc czarodziej chrząknął tylko cicho, a potem przeniósł wzrok z powrotem na sharamickiego druida.

- Nie skłamałem mówiąc, że służę el Horgotowi i nie skłamałem wyjawiając, że dzierży on w garści handel agawą na bez mała całym kontynencie - powiedział mag w bordowych szatach - Jeślim gdzieś minął się z prawdą, to jeno wtedy, kiedym się podał za skromnego skrybę, zaiste bowiem jestem wiele znaczniejszą personą. Dzięki bogactwu mego pryncypała mogłem prowadzić alchemiczną pracownię, w niej zaś prowadzić prace mające przynieść czcigodnemu Horgotowi znacznie większe korzyści niż te przynoszone przez agawę. Znacznie większe. Zaiste, wiele się dzieje pod przykryciem kupieckich interesów.

Siedzący na krawędzi łóżka rozumny jaszczur wydał z siebie przeciągłe syknięcie, niskie i gardłowe, mogące w równym stopniu uchodzić za aprobatę, odrazę lub przejaw zwykłego znudzenia.

- Ci, którzy mnie ścigali, chcieli przejąć pewien sekret, tajemnicę alchemicznych badań mogących przynieść fortunę temu, kto wiedziałby jak je wykorzystać. Jeśli naprawdę chcecie mnie ochronić i ocalić od zguby mojego czcigodnego pryncypała, hojnie was za to wynagrodzimy, wszelako musimy mieć pewność, żeście nie są tchórzem podszyci. Straciłem coś wielce ważnego w ucieczce, bez czego tamci mogą wygrać.

- Klucz, o którym wspominałeś? - rzucił półgłosem Deliad.

- Tak - skinął głową mag - Klucz w postaci łańcucha z talizmanem. Pozbyłem się go mocą magii w chwili, gdy ruszyli za mną w pogoń. Myślę, że jest w jednej karczm w ulicy, gdzie mnie opadli.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 listopada 2011, 12:43

Chłopskie Krocze, 17 kosar-ran 9455 KI

Niewielki mulisty kanał biegnący poprzez Chłopskie Krocze do brzegu jeziora wypełniony był stojącą, pełną odpadków czarną wodą, okropnie cuchnącą i wabiącą roje malutkich uciążliwych muszek. Bawiący się na jego brzegu ulicznicy, bezdomne dzieci żywiące się ochłapami rzucanymi przez mieszczan lub jadłem skradzionym ze straganów, ciągnęły poprzez kanał sznurki zaopatrzone w rybackie haczyki, łudząc się nadzieją na wyłowienie z kanału czegoś, co mogłoby mieć jakąś wartość w oczach ostrogarskich handlarzy.

Uliczni zbóje z Chłopskiego Krocza wrzucali czasami do kanału ciała swych ofiar lub kamratów zadźganych w nożowniczych sprzeczkach i zdarzało się wówczas, że ulicznicy znajdowali przy zwłokach rzeczy wymieniane później na miedź mogącą wykarmić bezdomnych przez kilka dni.

Znalezione w półmroku pod palami jakiegoś pomostu ciało nie należało do miejscowego opryszka, z miejsca zwracało na siebie uwagę strojem, który do tej dzielnicy zupełnie nie pasował. Martwy mężczyzna był niski i wyciągnięty na brzeg wspólnymi siłami kilkunastu podekscytowanych małoletnich żebraków okazał się nie człowiekiem, lecz gnomem. Umorusane błotem dzieci wycofały się wpierw o kilka kroków, bo nawet pełne brutalności życie bezdomnych nie pozbawiło ich do końca lęku przed okrucieństwem dorosłych.

Gnom naznaczony był potwornymi ranami, jego twarz przecinały głębokie szramy po nożu, obie dłonie pozbawione były palców. Stada padlinożernych much próbowały szczelnie obsiąść jedyne oko nieboszczyka, właziły do krwawego oczodołu pozbawionego wyłupionej z wielką wprawą gałki ocznej. Mali ulicznicy wiedzieli jak wyglądają ciała tych, którzy poddawani byli torturom i nie wątpili, że nieszczęsny gnom srogo cierpiał, nim jego męki litościwie zakończyła śmierć.

Przełamawszy w końcu swój strach dzieci opadły trupa przeszukując go pośpiesznie w nadziei na znalezienie pierścieni lub drobnych monet.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 08 listopada 2011, 13:55

Przez ciało druida przeszedł niespodziewany zimny dreszcz. Druid rozejrzał się, ale nie widząc przyczyny przeciągu, zrzucił to na karby wyśmienitego ,aczkolwiek zimnawego wina.
- O twoim mecenasie i jego sprawie jeszcze pomówimy. Pierwej jednak powiedz kto na interesy jego nastaje i czyimi rękoma pracownię Ci zniszczył?

ODPOWIEDZ