Wątek techn:
Gotmund nie potrafi określić która to była z płytek. Nie nikt z Was nie widział brata Gotmunda.
PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hallador, świątynia Gotam-gora, sala jadalna
Zauważalny opór Gotmunda przed nadaniem sprawom biegu mogącego zaszkodzić jego bratu wzbudził w sercu Kethera głęboką frustrację, kapłan miał jednak dość rozsądku, by nie naciskać wyraźnie zdenerwowanego pryncypała na rozwiązanie siłowe. Miast tego oriakanin przybrał zafrasowaną minę i uniósł w geście wymuszonej aprobaty ręce.
- Mój panie, rzekliśmy już, co podpowiedziały nam serce i rozum. W twej mocy leży skorzystanie z tych rad lub ich odrzucenie i tak też uczyniłeś. Miej wszelako baczenie na to, że wielce nierozważne byłoby pozostawienie tych złoczyńców bez nadzoru, choćby i skrytego. Wszak nie wiemy, co zamierzają teraz uczynić, prócz chęci udania się do fortecy w Barrak-var. Skoro tak wzbraniasz się przed aresztowaniem tych ludzi czy nieludziów, nakaż przynajmniej skrytą obserwację ich kryjówki.
Kapłan zerknął w trakcie swej przemowy na towarzyszy, żywiąc w duchu nadzieję, że ci poprą jego argumenty i zdołają w jakiś sposób wpłynąć na decyzję tana Gotmunda, przejawiającego w gestii działań prewencyjnych upór godny osła opasa.
- Wiemy zatem, gdzie miały trafić cztery płytki, ale nie sposób stwierdzić, która z nich wpadła w ręce malauka - podjął swój wywód oriakanin - Być może malauk jest krok przed nami, bo z podsłuchanej rozmowy wynika, że wybiera się do Barrak-varu. Podejrzewam, że tam znajduje się kolejny fragment układanki. Gdzie zamierzasz wyruszyć, mój panie, i kiedy? Czas wydaje się niebywale ważny!
Wątek techniczny
Priorytetem wydaje się zyskanie przewagi czasowej nad przeciwnikiem. Proponuję wyruszenie do Barrak-var. Co na to reszta ekipy oraz sam Gotmund?
Zauważalny opór Gotmunda przed nadaniem sprawom biegu mogącego zaszkodzić jego bratu wzbudził w sercu Kethera głęboką frustrację, kapłan miał jednak dość rozsądku, by nie naciskać wyraźnie zdenerwowanego pryncypała na rozwiązanie siłowe. Miast tego oriakanin przybrał zafrasowaną minę i uniósł w geście wymuszonej aprobaty ręce.
- Mój panie, rzekliśmy już, co podpowiedziały nam serce i rozum. W twej mocy leży skorzystanie z tych rad lub ich odrzucenie i tak też uczyniłeś. Miej wszelako baczenie na to, że wielce nierozważne byłoby pozostawienie tych złoczyńców bez nadzoru, choćby i skrytego. Wszak nie wiemy, co zamierzają teraz uczynić, prócz chęci udania się do fortecy w Barrak-var. Skoro tak wzbraniasz się przed aresztowaniem tych ludzi czy nieludziów, nakaż przynajmniej skrytą obserwację ich kryjówki.
Kapłan zerknął w trakcie swej przemowy na towarzyszy, żywiąc w duchu nadzieję, że ci poprą jego argumenty i zdołają w jakiś sposób wpłynąć na decyzję tana Gotmunda, przejawiającego w gestii działań prewencyjnych upór godny osła opasa.
- Wiemy zatem, gdzie miały trafić cztery płytki, ale nie sposób stwierdzić, która z nich wpadła w ręce malauka - podjął swój wywód oriakanin - Być może malauk jest krok przed nami, bo z podsłuchanej rozmowy wynika, że wybiera się do Barrak-varu. Podejrzewam, że tam znajduje się kolejny fragment układanki. Gdzie zamierzasz wyruszyć, mój panie, i kiedy? Czas wydaje się niebywale ważny!
Wątek techniczny
Priorytetem wydaje się zyskanie przewagi czasowej nad przeciwnikiem. Proponuję wyruszenie do Barrak-var. Co na to reszta ekipy oraz sam Gotmund?
Widząc zirytowanie tan Gotmunda pomysłem ataku na kamienicę malauka, Amras postanowił nie naciskać dodatkowo szlachcica pomysłem szturmu. Po przemyśleniu zgodził się z twierdzeniem kapłana że należy jak najszybciej wyruszyć do twierdzy. Pomysł z obserwacją siedziby brata jest też dobry, może uda się nam pozyskać informację czym i kiedy udają się do Barrak-varu. Mając taką informację, jeśli nie odbijemy sztabki w międzyczasie to możemy pozwolić odwalić im czarną robotę, malauk zdobędzie drugą sztabkę a My wtedy przeprowadzimy szturm na nich i im wykradniemy je. Jeśli się to nie uda to możemy ich śledzić dalej i czekać na okazję. Przypuszczam że po Barrak-var kolejnym celem będzie świątynia Gotamgora w Ostragarze i wyspa martwaków.
Panie ja jestem gotów niezwłocznie wyruszyć do twierdzy,. pomysłkapłana z obserwacją siedziby twego brat jest bardzo dobry dzięki niemy będziemy wiedzieli o sile wyprawy, wyposarzeniu, i postępie jak również kiedy i czym wyruszyli na wyprawe. Co do wyrównaniu rachunków sądze że jeszcze nadaży się okazja do tego
Wątek techniczy
Witam przez długi wekend nie miałem dostępu do netu stąd brak moich wpisów ale wszytko nadrobione. Co do wyprawy i obserwacji czekam na decyzję tana Gotmunda, jeśli trzeba wyruszyć to jestem gotów
Panie ja jestem gotów niezwłocznie wyruszyć do twierdzy,. pomysłkapłana z obserwacją siedziby twego brat jest bardzo dobry dzięki niemy będziemy wiedzieli o sile wyprawy, wyposarzeniu, i postępie jak również kiedy i czym wyruszyli na wyprawe. Co do wyrównaniu rachunków sądze że jeszcze nadaży się okazja do tego
Wątek techniczy
Witam przez długi wekend nie miałem dostępu do netu stąd brak moich wpisów ale wszytko nadrobione. Co do wyprawy i obserwacji czekam na decyzję tana Gotmunda, jeśli trzeba wyruszyć to jestem gotów
- Ja tam zem nigdy nie twierdzil, ze jaki sprytny jezdem, tedy jasno i prosto mi Panie powiedzcie. Czy te 4 plytki to kazda idenktyczna jezd, czy one sa kawalkami jakiej ukladanki? Bom tego nie pojal.
- A co do twego brata - Nie musimy ich napadac, jak nie chcesz. Wystarczy jedno straz liczna przed kamiennica postawic i utrudnic wszelkimi sposobami wyjazd. Nie mozemy ich napasc, ale jakby kto im zapasy chcial dostraczyc, albo konie przyprowadzic... Przeca jak tam przed bramom tlum luda pod bronia stac bedzie, to sie pare razy rozmysla nim cokolwiek zrobia... A czas jest tu po naszej stronie.
- A co do twego brata - Nie musimy ich napadac, jak nie chcesz. Wystarczy jedno straz liczna przed kamiennica postawic i utrudnic wszelkimi sposobami wyjazd. Nie mozemy ich napasc, ale jakby kto im zapasy chcial dostraczyc, albo konie przyprowadzic... Przeca jak tam przed bramom tlum luda pod bronia stac bedzie, to sie pare razy rozmysla nim cokolwiek zrobia... A czas jest tu po naszej stronie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
8ART, o ile się nie mylę, nasza tabliczka trafiła w ręce malauka po skoku na zajazd! Nam pozostała księga, płytka przepadła, a zatem jeden zero dla przeciwnika!
Ten pomysł z otwartym pokazem siły pod kamienicą też jest niczego sobie. Może zdenerwujemy wroga i sprowokujemy go do otwartego złamania prawa?
Ale co na to wszystko nasz pracodawca?
8ART, o ile się nie mylę, nasza tabliczka trafiła w ręce malauka po skoku na zajazd! Nam pozostała księga, płytka przepadła, a zatem jeden zero dla przeciwnika!
Ten pomysł z otwartym pokazem siły pod kamienicą też jest niczego sobie. Może zdenerwujemy wroga i sprowokujemy go do otwartego złamania prawa?
Ale co na to wszystko nasz pracodawca?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Wątek tech:
Tak jedyna płytka jaka była w "Waszym" posiadaniu została zabrana przez ludzi malauka w karczmie.
"Zastanowię się na Waszymi słowami w domu, może i macie rację"-rzekł Gotmund, po czym do sali wszedł ten sam starszy krasnolud, siadając za stołem zwrócił się do Was:
"-Jeśli dalej macie ochotę i podejmiecie się tej misji mamy już wszystko załatwione. Jutro wieczorem będzie czekał na Was statek w porcie o nazwie Zemsta, udacie się tym statkiem do Barrak-var. Jako, że i nam zależy na odnalezieniu tego skarbu, po uzgodnieniach z Gotmundem do Waszej ekspedycji dołączy dwóch moich krewniaków. Co do pewnego wsparcia w ramach współpracy, mogę zaopatrzyć Was w rożnego rodzaju potrzebny ekwipunek, tylko w granicach rozsądku.". Gotmund wysłuchawszy kapłana podjął szybko decyzję: "-Czyli wszystko uzgodnione, My się zastanowimy i spotykamy się jutro z rana aby jeszcze raz dogadać wszelkie szczegóły i podpisać odpowiednie pisma, czyli do jutra".
Szlachcic ukłonił się w stronę kapłana, po czym opuszczacie świątynie.
W drodze do posiadłości Gotmund zwrócił konia w stronę centrum miasta, w pewnym momencie popędził go do szybszego biegu, odwracając głowę dodał: "-Jedziemy na ratusz, namyśliłem się, trzeba jak najszybciej załatwić sprawę z moim bratem. "
Po drodze mijani przez przechodnie dziwili się tylu konnym, pędzącym przez zatłoczone uliczki, ale po kilku minutach dotarliście na główny rynek miasta.
Duży plac rynku otoczony był wielopiętrowymi kamienicami, przy placu znajdowały się również świątynie dwóch najważniejszych bogów Katana i Asteriusza Wielkiego. Ich wieże oznaczone symbolami wznosiły się w niebo, próbując dosięgnąć samego boga. Ratusz jako siedziba rady miejskie
Tak jedyna płytka jaka była w "Waszym" posiadaniu została zabrana przez ludzi malauka w karczmie.
"Zastanowię się na Waszymi słowami w domu, może i macie rację"-rzekł Gotmund, po czym do sali wszedł ten sam starszy krasnolud, siadając za stołem zwrócił się do Was:
"-Jeśli dalej macie ochotę i podejmiecie się tej misji mamy już wszystko załatwione. Jutro wieczorem będzie czekał na Was statek w porcie o nazwie Zemsta, udacie się tym statkiem do Barrak-var. Jako, że i nam zależy na odnalezieniu tego skarbu, po uzgodnieniach z Gotmundem do Waszej ekspedycji dołączy dwóch moich krewniaków. Co do pewnego wsparcia w ramach współpracy, mogę zaopatrzyć Was w rożnego rodzaju potrzebny ekwipunek, tylko w granicach rozsądku.". Gotmund wysłuchawszy kapłana podjął szybko decyzję: "-Czyli wszystko uzgodnione, My się zastanowimy i spotykamy się jutro z rana aby jeszcze raz dogadać wszelkie szczegóły i podpisać odpowiednie pisma, czyli do jutra".
Szlachcic ukłonił się w stronę kapłana, po czym opuszczacie świątynie.
W drodze do posiadłości Gotmund zwrócił konia w stronę centrum miasta, w pewnym momencie popędził go do szybszego biegu, odwracając głowę dodał: "-Jedziemy na ratusz, namyśliłem się, trzeba jak najszybciej załatwić sprawę z moim bratem. "
Po drodze mijani przez przechodnie dziwili się tylu konnym, pędzącym przez zatłoczone uliczki, ale po kilku minutach dotarliście na główny rynek miasta.
Duży plac rynku otoczony był wielopiętrowymi kamienicami, przy placu znajdowały się również świątynie dwóch najważniejszych bogów Katana i Asteriusza Wielkiego. Ich wieże oznaczone symbolami wznosiły się w niebo, próbując dosięgnąć samego boga. Ratusz jako siedziba rady miejskie