PBF - Płonąca granica
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Nieco ryzykując ale chcąc jak najszybciej zakończyć walkę i licząc na to że lekko ranny mutant walczy w szale berserkera i nie będzie parował, Wilson uderza za 3 sukcesy nie parując w ogóle, tym samy dostaje 3 lekkie rany równające się ciężkiej atakuje ostro i wykańcza mutka...
Edit: Jeśli mam rację i mutek nie paruje to powinienem dostać 2 lekkie rany bo jestem szybszy i go zabijam nim mi zada mi 3-cia ranę lekką, więc licząc 2 nowe lekkie i jedną lekką w głowe z poprzedniej walki mam w sumie jedną ranę ciężką lub o ile teraz dostane 3 lekkie to mam jedną lekką i jedną ciężką w sumie. A mutek umiera.
Edit: Jeśli mam rację i mutek nie paruje to powinienem dostać 2 lekkie rany bo jestem szybszy i go zabijam nim mi zada mi 3-cia ranę lekką, więc licząc 2 nowe lekkie i jedną lekką w głowe z poprzedniej walki mam w sumie jedną ranę ciężką lub o ile teraz dostane 3 lekkie to mam jedną lekką i jedną ciężką w sumie. A mutek umiera.
Ostatnio zmieniony 18 grudnia 2011, 19:29 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Wokół wciąż trwała zawzięta walka, Wilson dostrzegał kątem oczu zwarte ze sobą sylwetki ludzi i mutantów, słyszał niesłabnącą strzelaninę i krzyki bólu przemieszanego z nienawiścią. Chcąc czym prędzej pozbyć się przeciwnika, nim w sukurs przyjdzie mu inny odmieniec, mężczyzna skrócił jednym krokiem dzielący go od wroga dystans, łapiąc włócznię oburącz w połowie drzewca i podrywając ręce wysoko w górę.
Zakrwawiona maczeta świsnęła w powietrzu wbijając się w odsłonięty bok gladiatora, rozcięła z miejsca ubranie, skórę i mięśnie człowieka, ale przez wzgląd na niemożność wzięcia szerszego zamachu przez mutanta zabrakło jej energii niezbędnej do przecięcia któregoś z organów wewnętrznych. Ubiór Wilsona natychmiast przesiąknął gorącą krwią, ściekającą po biodrze mężczyzny i barwiącą na czerwono nogawkę spodni.
Paul zagryzł zęby z bólu tak mocno, że omal ich sobie nie skruszył, a mimo to nie zdołał powstrzymać słabego wizgu. Wciąż ściskając kurczowo drzewce włóczni pchnął nią przed siebie, nim mutant wyrwał maczetę z ciała człowieka, wraził ostrze broni prosto w jedno z szeroko otwartych oczu wkładając w ten cios całą swą siłę.
Grot włóczni przeszył oczodół mutanta i puszkę mózgową, a potem wyszedł potylicą wybijając w grubokościstej czaszce odmieńca nieforemną dziurę. Stwór runął z nóg bez najmniejszego dźwięku, niczym kukiełka o przeciętych sznurkach, impetem swego upadku wyrywając zaklinowaną w czaszce włócznię z dłoni Wilsona.
Wątek techniczny
Wilson zaliczył ranę ciężką, natomiast mutant krytyczną i nie żyje. Zanim pociągnę dalej wątek Paula, muszę poczekać na rozstrzygnięcie pozostałych dwóch sparingów, ponieważ wszystkie trzy walki toczą się symultanicznie. Goldwinie, Deliadzie, czekamy...
Wokół wciąż trwała zawzięta walka, Wilson dostrzegał kątem oczu zwarte ze sobą sylwetki ludzi i mutantów, słyszał niesłabnącą strzelaninę i krzyki bólu przemieszanego z nienawiścią. Chcąc czym prędzej pozbyć się przeciwnika, nim w sukurs przyjdzie mu inny odmieniec, mężczyzna skrócił jednym krokiem dzielący go od wroga dystans, łapiąc włócznię oburącz w połowie drzewca i podrywając ręce wysoko w górę.
Zakrwawiona maczeta świsnęła w powietrzu wbijając się w odsłonięty bok gladiatora, rozcięła z miejsca ubranie, skórę i mięśnie człowieka, ale przez wzgląd na niemożność wzięcia szerszego zamachu przez mutanta zabrakło jej energii niezbędnej do przecięcia któregoś z organów wewnętrznych. Ubiór Wilsona natychmiast przesiąknął gorącą krwią, ściekającą po biodrze mężczyzny i barwiącą na czerwono nogawkę spodni.
Paul zagryzł zęby z bólu tak mocno, że omal ich sobie nie skruszył, a mimo to nie zdołał powstrzymać słabego wizgu. Wciąż ściskając kurczowo drzewce włóczni pchnął nią przed siebie, nim mutant wyrwał maczetę z ciała człowieka, wraził ostrze broni prosto w jedno z szeroko otwartych oczu wkładając w ten cios całą swą siłę.
Grot włóczni przeszył oczodół mutanta i puszkę mózgową, a potem wyszedł potylicą wybijając w grubokościstej czaszce odmieńca nieforemną dziurę. Stwór runął z nóg bez najmniejszego dźwięku, niczym kukiełka o przeciętych sznurkach, impetem swego upadku wyrywając zaklinowaną w czaszce włócznię z dłoni Wilsona.
Wątek techniczny
Wilson zaliczył ranę ciężką, natomiast mutant krytyczną i nie żyje. Zanim pociągnę dalej wątek Paula, muszę poczekać na rozstrzygnięcie pozostałych dwóch sparingów, ponieważ wszystkie trzy walki toczą się symultanicznie. Goldwinie, Deliadzie, czekamy...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Czerwona mgiełka zagościła na oczach i umyśle kaznodziei. Czas spowolnił a myśli przyspieszyły. Bitwa trwała, nie było czasu na rozglądanie się i ocenę walk. Był tylko on i jego wróg. W głowie nagle eksplodował wyuczony niegdyś wiersz.
Odruchowo zaczął coraz głośniej go recytować.
" Brygado Lekka, w cwał!"
Czy który zbladł lub drżał?
Że wodza błąd tu był
Wiedzieli jeźdźce.
Nie im - komendy prym,
Badać, co? jak? - nie im,
Ich rzecz - iść w bitew dym."
W BITWY DYM !!!
Wątek techniczny:
Wolną chwilę czasu poświęcam na chwycenie za moją nabijaną kolcami pałkę. Wchodzę w zwarcie. Paruję cios mutola pałką i z bezpośredniej odległości posyłam mu kulkę z Beretty. Jak się da to wykorzystuję cechę "amen".
Odruchowo zaczął coraz głośniej go recytować.
" Brygado Lekka, w cwał!"
Czy który zbladł lub drżał?
Że wodza błąd tu był
Wiedzieli jeźdźce.
Nie im - komendy prym,
Badać, co? jak? - nie im,
Ich rzecz - iść w bitew dym."
W BITWY DYM !!!
Wątek techniczny:
Wolną chwilę czasu poświęcam na chwycenie za moją nabijaną kolcami pałkę. Wchodzę w zwarcie. Paruję cios mutola pałką i z bezpośredniej odległości posyłam mu kulkę z Beretty. Jak się da to wykorzystuję cechę "amen".
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Po pokonaniu swojego przeciwnika ruszam na pomoc Jackowi, mam nadzieję, że wielebny sobie poradzi jako niezły zabijaka,a Jack nie ma wielkich szans z pustym magazynkiem przeciwko wprawionemu w walce wręcz mutantowi z jakim się zmaga. Jak to mozliwe staram się podbiec jak najszybciej by wspomóc Jacka, i staram się zmusić mutanta by walczył ze mną...
Ostatnio zmieniony 18 grudnia 2011, 21:10 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Mam już deklaracje pozostałych dwóch BG, więc możemy znowu to i owo policzyć. Najpierw wezmę na tapetę Ebenezera, walczącego jednocześnie pałką i Berettę (nie wiem, czy to zgodne z zasadami, ale na pewno klimatyczne).
Ebenezer (ZR 19, walka wręcz +1): 15, 13, 13. Trzy sukcesy, ale żaden z nich nie jest krytykiem. Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 20, 5, 3. Dwa sukcesy będące jednocześnie krytykami. Wielebny może wykorzystać dwa swoje sukcesy na dwa bloki mutka, a trzeci na bezkarne zadanie rany, dopalonej Amenem do poziomu krytyka i rany ciężkiej (ale mutant musi zaliczyć trzy rany ciężkie, żeby zejść). Może też przyjąć na siebie jakieś rany kosztem bloku, żeby wymierzyć przeciwnikowi dodatkowe celne trafienie. Tu uwaga - mutant ma Budowę 14, więc pałka zadaje w jego rękach obrażenia L/L/C normalnie, a w przypadku krytyka C/C/K. Dla Deliada oznacza to, że "przepuszczony" przez blok cios zada mu ranę ciężką. Deliadzie, co robisz?
Cecha kaznodziei "Amen"
Jeśli podczas testu na jednej z kości wypadnie jedynka, liczy się ona jak dwa sukcesy (a w walce zmienia inną kość w sukces z wynikiem 1). Jedynka to znak od tego z góry, że jesteś na dobrej drodze. Wypatruj znaków. Możesz tego użyć maksymalnie 3 razy na sesję. A decydujesz już po rzucie.
Źródło: podręcznik podstawowy Neuroshima 1.5, str. 56.
Teraz Jack Salt (ZR 11, walka wręcz +2). Rozliczam test ZR na poziomie łatwym, bo Winchester leży w zasięgu ręki. Łatwy test to bonus +2, więc ZR Salta podnosi się w tym momencie do 13. Rzut 3k20 i co tam mamy? Wyniki 15, 15 i 9. Dwie porażki i jeden sukces, a to oznacza, że Jack NIE zdążył złapać karabinu przed atakiem mutanta! Oj, niedobrze. W takim razie kurier pozostaje tylko z nożem w ręce. W rundzie zostały dwa wolne segmenty, więc rozliczę dwa segmenty walki wręcz.
Salt (ZR 11, walka wręcz +2): 7, 19. Jeden sukces. Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 17, 3. Dwa sukcesy, w tym jeden krytyk. Zdecydowanie sugeruję zablokowanie krytyka i akceptację otrzymanej lżejszej rany. Obrażenia zadawane toporem to L/C/K. Goldwinie, co robisz?
Mam już deklaracje pozostałych dwóch BG, więc możemy znowu to i owo policzyć. Najpierw wezmę na tapetę Ebenezera, walczącego jednocześnie pałką i Berettę (nie wiem, czy to zgodne z zasadami, ale na pewno klimatyczne).
Ebenezer (ZR 19, walka wręcz +1): 15, 13, 13. Trzy sukcesy, ale żaden z nich nie jest krytykiem. Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 20, 5, 3. Dwa sukcesy będące jednocześnie krytykami. Wielebny może wykorzystać dwa swoje sukcesy na dwa bloki mutka, a trzeci na bezkarne zadanie rany, dopalonej Amenem do poziomu krytyka i rany ciężkiej (ale mutant musi zaliczyć trzy rany ciężkie, żeby zejść). Może też przyjąć na siebie jakieś rany kosztem bloku, żeby wymierzyć przeciwnikowi dodatkowe celne trafienie. Tu uwaga - mutant ma Budowę 14, więc pałka zadaje w jego rękach obrażenia L/L/C normalnie, a w przypadku krytyka C/C/K. Dla Deliada oznacza to, że "przepuszczony" przez blok cios zada mu ranę ciężką. Deliadzie, co robisz?
Cecha kaznodziei "Amen"
Jeśli podczas testu na jednej z kości wypadnie jedynka, liczy się ona jak dwa sukcesy (a w walce zmienia inną kość w sukces z wynikiem 1). Jedynka to znak od tego z góry, że jesteś na dobrej drodze. Wypatruj znaków. Możesz tego użyć maksymalnie 3 razy na sesję. A decydujesz już po rzucie.
Źródło: podręcznik podstawowy Neuroshima 1.5, str. 56.
Teraz Jack Salt (ZR 11, walka wręcz +2). Rozliczam test ZR na poziomie łatwym, bo Winchester leży w zasięgu ręki. Łatwy test to bonus +2, więc ZR Salta podnosi się w tym momencie do 13. Rzut 3k20 i co tam mamy? Wyniki 15, 15 i 9. Dwie porażki i jeden sukces, a to oznacza, że Jack NIE zdążył złapać karabinu przed atakiem mutanta! Oj, niedobrze. W takim razie kurier pozostaje tylko z nożem w ręce. W rundzie zostały dwa wolne segmenty, więc rozliczę dwa segmenty walki wręcz.
Salt (ZR 11, walka wręcz +2): 7, 19. Jeden sukces. Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 17, 3. Dwa sukcesy, w tym jeden krytyk. Zdecydowanie sugeruję zablokowanie krytyka i akceptację otrzymanej lżejszej rany. Obrażenia zadawane toporem to L/C/K. Goldwinie, co robisz?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Widząc, że Jack uzbrojony w nóż ma poważne problemy w walce z mutantem, ruszam na mutka krycząc by Jack ustąpił mi miejsca i wziął karabin, chcę związać mutka walką jeden na jednego by Jack mógł wziąć z ziemi broń palną... Liczę na współpracę Kolegi.
Ostatnio zmieniony 18 grudnia 2011, 23:01 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Zatraciwszy się w walce o własne życie ze sprawniejszym od siebie przeciwnikiem, Salt ledwo usłyszał wykrzyczane przez Paula słowa. Widząc kątem oka nadciągającą odsiecz odskoczył jak najdalej od przeciwnika i rzucił się po karabin aby z dystansu ustrzelić mutanta gdy skieruje swoją uwagę na nowe zagrożenie.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Wątek techniczny:
Bez szaleństw. Poświęcam dwa sukcesy na parowanie. Zostaje mi jeden. Wolał bym go poświęcić na strzał z beretty. Jak się nie da to wykorzystuję go do na cios odtrącający wroga o kilka kroków. Wtedy do niego strzelę.
Mam walkę wręcz 3, a rzucanie 1. Pomyłka na karcie pisałem o tym na PW, jak biliśmy pieski.
[KETH] Wypadło mi autentycznie z głowy, od teraz liczę według właściwych parametrów!
Bez szaleństw. Poświęcam dwa sukcesy na parowanie. Zostaje mi jeden. Wolał bym go poświęcić na strzał z beretty. Jak się nie da to wykorzystuję go do na cios odtrącający wroga o kilka kroków. Wtedy do niego strzelę.
Mam walkę wręcz 3, a rzucanie 1. Pomyłka na karcie pisałem o tym na PW, jak biliśmy pieski.
[KETH] Wypadło mi autentycznie z głowy, od teraz liczę według właściwych parametrów!
Ostatnio zmieniony 19 grudnia 2011, 14:57 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Nabijana gwoździami metalowa rura mutanta i podobna do niej, chociaż drewniana maczuga kaznodziei zderzyły się z donośnym trzaskiem, a impet tego zderzenia poraził ramię wielebnego dreszczem odrętwienia, tak okazał się mocarny. Odmieniec naparł na Ebenezera chcąc go przewrócić na pobliski pień obalonego wiatrem drzewa i złamać człowiekowi kręgosłup, Radeford jednak kopnął go z miejsca w kolano, a kiedy mutant zatrzymał się z pomrukiem bólu w miejscu, ksiądz poderwał dzierżoną w lewej dłoni Berettę.
Pistolet szczęknął donośnie wypluwając z lufy dziewięciomilimetrowy pocisk. Odmieniec dostrzegł przystawioną mu niemalże do skroni broń w ostatniej chwili, ale zareagował z nadludzką szybkością, odchylając głowę w bok w tym samym ułamku sekundy, w którym Ebenezer pociągnął za spust. Kula rozorała mutantowi twarz wzdłuż prawego boku czaszki, od krawędzi łuku brwiowego po ucho, ryjąc głęboką bruzdę w opuchniętej tkance i kości skroniowej.
Ryk bólu odmieńca zdawał się przewyższać swą tonacją huk wystrzału, ale nabita ćwiekami pałka natychmiast zatoczyła w powietrzu następny łuk, tym razem mierząc w nadgarstek uzbrojonej w pistolet dłoni człowieka.
Wątek techniczny
Mutant zaliczył ranę ciężką (skorzystałem z cechy Amen, do końca sesji Radefordowi zostały jeszcze dwa takie boosty). I kolejna runda walka wręcz, trzecia - Ebenezer (ZR 19, walka wręcz +3): 13, 18, 1. Trzy sukcesy, w tym jeden krytyk. Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 1, 10, 13. Trzy sukcesy, w tym jeden krytyk. Jak mam rozdzielić trafienia i bloki?
Nabijana gwoździami metalowa rura mutanta i podobna do niej, chociaż drewniana maczuga kaznodziei zderzyły się z donośnym trzaskiem, a impet tego zderzenia poraził ramię wielebnego dreszczem odrętwienia, tak okazał się mocarny. Odmieniec naparł na Ebenezera chcąc go przewrócić na pobliski pień obalonego wiatrem drzewa i złamać człowiekowi kręgosłup, Radeford jednak kopnął go z miejsca w kolano, a kiedy mutant zatrzymał się z pomrukiem bólu w miejscu, ksiądz poderwał dzierżoną w lewej dłoni Berettę.
Pistolet szczęknął donośnie wypluwając z lufy dziewięciomilimetrowy pocisk. Odmieniec dostrzegł przystawioną mu niemalże do skroni broń w ostatniej chwili, ale zareagował z nadludzką szybkością, odchylając głowę w bok w tym samym ułamku sekundy, w którym Ebenezer pociągnął za spust. Kula rozorała mutantowi twarz wzdłuż prawego boku czaszki, od krawędzi łuku brwiowego po ucho, ryjąc głęboką bruzdę w opuchniętej tkance i kości skroniowej.
Ryk bólu odmieńca zdawał się przewyższać swą tonacją huk wystrzału, ale nabita ćwiekami pałka natychmiast zatoczyła w powietrzu następny łuk, tym razem mierząc w nadgarstek uzbrojonej w pistolet dłoni człowieka.
Wątek techniczny
Mutant zaliczył ranę ciężką (skorzystałem z cechy Amen, do końca sesji Radefordowi zostały jeszcze dwa takie boosty). I kolejna runda walka wręcz, trzecia - Ebenezer (ZR 19, walka wręcz +3): 13, 18, 1. Trzy sukcesy, w tym jeden krytyk. Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 1, 10, 13. Trzy sukcesy, w tym jeden krytyk. Jak mam rozdzielić trafienia i bloki?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Salt rzucił się szczupakiem po myśliwskiego Winchestera, gnany desperacją zrodzoną z lęku. Schyliwszy się ku broni mężczyzna stęknął znienacka z bólu, kiedy ciężki but mutanta trafił go w bark odrzucając człowieka prawie metr w bok. Jack przekoziołkował po mchu klnąc paskudnie, zerwał się ponownie na nogi stając w obliczu szarżującego renegata z rzeźnickim toporem.
Jakiś człowiek z Bluewell, jeden z garstki ocalonych z zasadzki Holtza uciekinierów, skoczył mutantowi naprzeciw i zginął w ułamku chwili, kiedy szerokie ostrze topora przecięło jego włócznię i tors na podobieństwo patroszonego zwierzęcia. Odmieniec odrzucił tryskające krwią ciało jednym ciosem nogi, rzucił się w stronę sięgającego po nóż kuriera.
Salt uciekł unikiem przed pierwszym cięciem, ostrze topora omal nie odrąbało mu przy tym prawego ramienia przy barku. Oręż mutanta świsnął w odwrotnym cięciu, tym razem mężczyzna nie był dość szybki, ostra krawędź broni rozciął mu do mięśni lewe przedramię. Posykując z bólu Jack skoczył do przodu próbując dźgnąć mutanta w oko klingą swego noża, degenerat był jednak zaprawionym w walce wręcz przeciwnikiem. Odbił uzbrojoną w nóż rękę człowieka w bok, a potem płynnie uderzył go styliskiem topora w splot słoneczny, wyduszając z płuc Salta powietrze.
Wątek techniczny
Opisałem fabularnie dwie pierwsze rundy (oznaczające dla Salta dwie lekkie rany). Przy okazji chciałem podkreślić, że zawaliłem wynik drugiej z nich, bo mając dwa sukcesy mutanta przeciwko jednemu Salta mogłem przeprowadzić atak łączony zamiast zwykłego - Salt nie mógłby go zatrzymać, bo zasady wymagają poświęcenia na blok tylu samo sukcesów, ile zainwestował w łączony atak przeciwnik. A jaka byłaby różnica? Ano, rana ciężka zamiast lekkiej. Ale teraz się poprawię, buhahaha (demoniczny śmiech).
Uznałem, że Wilson potrzebuje dwóch segmentów na dotarcie do nowego przeciwnika, więc początkowo Jack musi sobie radzić sam. Turlam kostki. Salt (ZR 11, walka wręcz +2): 3, 20, 10. Dwa sukcesy, w tym jeden krytyk. Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 11, 17, 7. Trzy sukcesy, ale bez krytyków. Wilson (ZR 16, walka wręcz +4): 5, czyli krytyk.
Jeśli żaden z graczy nie zechce przyjąć na siebie rany, najprostsze rozliczenie rundy jest takie: Salt umyka unikami przed dwoma pierwszymi ciosami mutanta, a trzeci - ten celny w Salta - kontruje własnym sukcesem Wilson. Inna opcja jest taka, że Paul nie interweniuje pozwalając mutantowi ciąć Salta, a zaraz potem wsadza odmieńcowi ostrze w bary! Co robicie?
Salt rzucił się szczupakiem po myśliwskiego Winchestera, gnany desperacją zrodzoną z lęku. Schyliwszy się ku broni mężczyzna stęknął znienacka z bólu, kiedy ciężki but mutanta trafił go w bark odrzucając człowieka prawie metr w bok. Jack przekoziołkował po mchu klnąc paskudnie, zerwał się ponownie na nogi stając w obliczu szarżującego renegata z rzeźnickim toporem.
Jakiś człowiek z Bluewell, jeden z garstki ocalonych z zasadzki Holtza uciekinierów, skoczył mutantowi naprzeciw i zginął w ułamku chwili, kiedy szerokie ostrze topora przecięło jego włócznię i tors na podobieństwo patroszonego zwierzęcia. Odmieniec odrzucił tryskające krwią ciało jednym ciosem nogi, rzucił się w stronę sięgającego po nóż kuriera.
Salt uciekł unikiem przed pierwszym cięciem, ostrze topora omal nie odrąbało mu przy tym prawego ramienia przy barku. Oręż mutanta świsnął w odwrotnym cięciu, tym razem mężczyzna nie był dość szybki, ostra krawędź broni rozciął mu do mięśni lewe przedramię. Posykując z bólu Jack skoczył do przodu próbując dźgnąć mutanta w oko klingą swego noża, degenerat był jednak zaprawionym w walce wręcz przeciwnikiem. Odbił uzbrojoną w nóż rękę człowieka w bok, a potem płynnie uderzył go styliskiem topora w splot słoneczny, wyduszając z płuc Salta powietrze.
Wątek techniczny
Opisałem fabularnie dwie pierwsze rundy (oznaczające dla Salta dwie lekkie rany). Przy okazji chciałem podkreślić, że zawaliłem wynik drugiej z nich, bo mając dwa sukcesy mutanta przeciwko jednemu Salta mogłem przeprowadzić atak łączony zamiast zwykłego - Salt nie mógłby go zatrzymać, bo zasady wymagają poświęcenia na blok tylu samo sukcesów, ile zainwestował w łączony atak przeciwnik. A jaka byłaby różnica? Ano, rana ciężka zamiast lekkiej. Ale teraz się poprawię, buhahaha (demoniczny śmiech).
Uznałem, że Wilson potrzebuje dwóch segmentów na dotarcie do nowego przeciwnika, więc początkowo Jack musi sobie radzić sam. Turlam kostki. Salt (ZR 11, walka wręcz +2): 3, 20, 10. Dwa sukcesy, w tym jeden krytyk. Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 11, 17, 7. Trzy sukcesy, ale bez krytyków. Wilson (ZR 16, walka wręcz +4): 5, czyli krytyk.
Jeśli żaden z graczy nie zechce przyjąć na siebie rany, najprostsze rozliczenie rundy jest takie: Salt umyka unikami przed dwoma pierwszymi ciosami mutanta, a trzeci - ten celny w Salta - kontruje własnym sukcesem Wilson. Inna opcja jest taka, że Paul nie interweniuje pozwalając mutantowi ciąć Salta, a zaraz potem wsadza odmieńcowi ostrze w bary! Co robicie?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Widząc co się dzieje Paul ostro zaatakował mutanta zbijając jego cios jaki powinien dosięgnąć Jacka, gladiator stracił przez to możliwość poważnego zranienia odmieńca ale bezpieczeństwo towarzysza jest ważniejsze.
Tym samym mamy starcie nr 4, ja jestem nieco porąbany (jedna ciężka rana + 1 lekka), mutek zdaje się tylko draśnięty jak na razie ma ranę lekką chyba. A wg mnie przy ataku łączonym za 3 sukcesy toporem - Jack dostał by krytyka a nie ranę ciężką ale ja tam początkujacy w Neuroshimie jestem. Z drugiej strony nie każdy mutant musi być berserkerem ten może nieco mysleć i wolał parować uznając, że wkrótce i tak pokona człowieka z nożem...
Tym samym mamy starcie nr 4, ja jestem nieco porąbany (jedna ciężka rana + 1 lekka), mutek zdaje się tylko draśnięty jak na razie ma ranę lekką chyba. A wg mnie przy ataku łączonym za 3 sukcesy toporem - Jack dostał by krytyka a nie ranę ciężką ale ja tam początkujacy w Neuroshimie jestem. Z drugiej strony nie każdy mutant musi być berserkerem ten może nieco mysleć i wolał parować uznając, że wkrótce i tak pokona człowieka z nożem...
Ostatnio zmieniony 19 grudnia 2011, 18:07 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.