Hallador, siedziba straży miejskiej
Kether wyprostował się władczo słysząc pretensjonalny ton urzędników, założył ramiona na piersiach spoglądając na uczestniczących w przesłuchaniu mężczyzn ponad głową lamentującego Aalmangara.
- Zechciejcie wysłuchać rady z serca płynącej, zacni mężowie - powiedział oriakanin, kiedy elf skończył składać własne wyjaśnienia - Mój towarzysz już w barwnych słowach opowiedział, kto tu ten zły i kto biednych przechodniów tratował, a ciężarne szlachcianki być może nahajem smagał. Czwororąk ów, co żywot tam postradał, niechybnie za sprawą kary zesłanej przez Mitrylowego Boga, był zbrodzieniem bezprzykładnym. Napadł on pod Libalem na zajazd, gdzie jego zbiry na moich oczach zbrojnych z pocztu czcigodnego tana Gotmunda pomordowały. Więcej rzeknę. Czwororąk ów mnie, kapłana Oriaka, przemocą potraktował, a o ból cielesny przyprawił. Wisiał nad nim list gończy przez waszą własną radę wydany, tedy dziwi mnie wielce, żeście sami zezwolili, by takowy oprych swobodnie chadzał po ulicach miasta, którego winniście strzec.
Kether umilkł na chwilę, powiódł po urzędnikach chłodnym wzrokiem.
- Wyświadczyliśmy ratuszowi przysługę uwalniając was od tego czterorękiego utrapienia. Nie oczekujemy za to podzięki ani nagrody, czynienie sprawiedliwych uczynków jest nagrodą samą w sobie i uszlachetnia naturę praworządnego człeka. Co do zadośćuczynienia poszkodowanym, opłaćcie żesz tych nieszczęśników ze spieniężonego majątku malauka. Poprzednim razem żeśmy go w płytowej zbroi widzieli. Przejmijcie majątek zbrodzienia, a nie zbraknie wam olardów na odszkodowania i jeszcze sobie splendoru przydacie jako prawi strażnicy ładu i porządku.
PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador, siedziba straży miejskiej.
Po przedstawieniu jakie odegrał Aalmangar Gotmund uśmiechnął się szczerze i podniósł z klęczek elfa, już miał coś chyba powiedzieć ale buńczuczna mina Kethera i ton jego wypowiedzi sprawiły iż jego uśmiech jeszcze się powiększył.
Po skończonej wypowiedzi oriakanina Gotmund uciszył ruchem ręki zbierającego się do mówienia Crandalla i ze szczery uśmiechem na ustach rzekł:
-Widzicie panowie rajcy jakich to przyjaciół zesłali mi bogowie? Nie dość, że o swoją to jeszcze i o czyjąś krzywdę się upomną! Zatem skończmy tą farsę bo żadnych monet od nich nie wyciągnięcie a tym bardziej ja nie mam zamiaru płacić nikomu, macie ich ekwipunek więc go sprzedajcie i tyle! A na dodatek za pojmanie złoczyńcy powinni otrzymać nagrodę a nie do celi ich zamykać. A teraz sprawdźmy co tam ma w tych swoich tobołach.
Dowódca straży wyciągnął fajkę i zaczął ją nabijać spoglądając w stronę rajców, którzy nagle nabrali wody w usta.
Medyk przykrył ciało malauka płachtą płótna i wszyscy podeszliście do stołu z leżącymi rzeczami. Po szybkich oględzinach leżącego na stole ekwipunku nie było tam nic ciekawego, jakieś drobiazgi, rzeczy osobiste.
Jedyną rzeczą która zainteresowała wszystkich była sakiewka mile brzęcząca, po wysypaniu jej zawartości ujrzeliście 7 platynowych monet, trzydzieści sztuk złota i kilkanaście srebrnych monet.
Ubranie zrobione z skóry dobrego gatunku teraz strasznie ubłocone i zakrwawione, płaszcz z podbiciem futrzanym.
Po przedstawieniu jakie odegrał Aalmangar Gotmund uśmiechnął się szczerze i podniósł z klęczek elfa, już miał coś chyba powiedzieć ale buńczuczna mina Kethera i ton jego wypowiedzi sprawiły iż jego uśmiech jeszcze się powiększył.
Po skończonej wypowiedzi oriakanina Gotmund uciszył ruchem ręki zbierającego się do mówienia Crandalla i ze szczery uśmiechem na ustach rzekł:
-Widzicie panowie rajcy jakich to przyjaciół zesłali mi bogowie? Nie dość, że o swoją to jeszcze i o czyjąś krzywdę się upomną! Zatem skończmy tą farsę bo żadnych monet od nich nie wyciągnięcie a tym bardziej ja nie mam zamiaru płacić nikomu, macie ich ekwipunek więc go sprzedajcie i tyle! A na dodatek za pojmanie złoczyńcy powinni otrzymać nagrodę a nie do celi ich zamykać. A teraz sprawdźmy co tam ma w tych swoich tobołach.
Dowódca straży wyciągnął fajkę i zaczął ją nabijać spoglądając w stronę rajców, którzy nagle nabrali wody w usta.
Medyk przykrył ciało malauka płachtą płótna i wszyscy podeszliście do stołu z leżącymi rzeczami. Po szybkich oględzinach leżącego na stole ekwipunku nie było tam nic ciekawego, jakieś drobiazgi, rzeczy osobiste.
Jedyną rzeczą która zainteresowała wszystkich była sakiewka mile brzęcząca, po wysypaniu jej zawartości ujrzeliście 7 platynowych monet, trzydzieści sztuk złota i kilkanaście srebrnych monet.
Ubranie zrobione z skóry dobrego gatunku teraz strasznie ubłocone i zakrwawione, płaszcz z podbiciem futrzanym.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador, siedziba straży miejskiej.
Crandall przyglądał się monetom, ale nic nie odrzekł, Gotmund przeszukiwał szaty, przetrzepywał kieszenie, nawet zaglądał do butów szukając chyba jakiejś ukrytej skrytki, ale nic nie znalazł.
Margolas zapatrzył się na bogato zdobiony ciężki miecz, z głownią wysadzaną klejnotami i schowany w posrebrzanej pochwie. Półolbrzym przyglądał się chwilę po czym podniósł broń i oo dziwo miecz okazał się o wiele lżejszy niż na to wyglądał, Margolas złapał za rękojeść i powoli wysunął ją z pochwy. Oczy wszystkich skierowały się w stronę wysuwającej się czarnej klingi, ostrze było niezwykłe jak na miecz półtora ręczny-nieco krótsze ale za to szersze i niezwykle ostre. Półolbrzym wpatrzony był w nie niczym zaczarowany.
-To już wszystkie jego rzeczy - wtrącił się Crandall - czy to już koniec Waszej wizyty tutaj? Coś jeszcze chcielibyście wiedzieć przejrzeć? Są jeszcze ich konie w stajni i ci dwaj jego pomocnicy. Chcecie ich przesłuchać czy co?
Crandall przyglądał się monetom, ale nic nie odrzekł, Gotmund przeszukiwał szaty, przetrzepywał kieszenie, nawet zaglądał do butów szukając chyba jakiejś ukrytej skrytki, ale nic nie znalazł.
Margolas zapatrzył się na bogato zdobiony ciężki miecz, z głownią wysadzaną klejnotami i schowany w posrebrzanej pochwie. Półolbrzym przyglądał się chwilę po czym podniósł broń i oo dziwo miecz okazał się o wiele lżejszy niż na to wyglądał, Margolas złapał za rękojeść i powoli wysunął ją z pochwy. Oczy wszystkich skierowały się w stronę wysuwającej się czarnej klingi, ostrze było niezwykłe jak na miecz półtora ręczny-nieco krótsze ale za to szersze i niezwykle ostre. Półolbrzym wpatrzony był w nie niczym zaczarowany.
-To już wszystkie jego rzeczy - wtrącił się Crandall - czy to już koniec Waszej wizyty tutaj? Coś jeszcze chcielibyście wiedzieć przejrzeć? Są jeszcze ich konie w stajni i ci dwaj jego pomocnicy. Chcecie ich przesłuchać czy co?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Pieniądze interesują mnie nie tyle z punktu widzenia finansów, o ile ich pochodzenia. Nie wiem, czy na Orchii Mordimera jest jednolita waluta czy podział na monety bite w poszczególnych krajach? Jeśli to pierwsze, nie mam pytań. Jeśli to drugie, interesuje mnie pochodzenie monet (może coś podpowiedzieć na temat niedawno przez malauka odwiedzonych krain).
Margolas chciałby przejąć miecz w posiadanie? Jeśli tak, mogę pokombinować z odpowiednią gadką...
Pieniądze interesują mnie nie tyle z punktu widzenia finansów, o ile ich pochodzenia. Nie wiem, czy na Orchii Mordimera jest jednolita waluta czy podział na monety bite w poszczególnych krajach? Jeśli to pierwsze, nie mam pytań. Jeśli to drugie, interesuje mnie pochodzenie monet (może coś podpowiedzieć na temat niedawno przez malauka odwiedzonych krain).
Margolas chciałby przejąć miecz w posiadanie? Jeśli tak, mogę pokombinować z odpowiednią gadką...