PBF - Pazur w mroku

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 stycznia 2012, 16:45

Wątek techniczny

W ramach targów możecie również pozbyć się swoich oryginalnych lekkich toporków. Handlarz da Wam za nie jedynie 38 kopytek, co jest dość nędzną ceną (kupowane za ponad 60), ale na bezrybiu i troll ryba!

Chcecie zabłysnąć konwersacją z gwardzistami pod bramą ratusza czy wchodzicie do środka bez wdawania się w szczegóły?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3639
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 stycznia 2012, 20:03

- Poszczęściło się, praworządny wspomógł to i musiało się udać. Moje to strzała powaliła trolla. Chwalić się jednak nie lza.
Wnosimy łeb do środka i rozpoczynamy targi.

Wątek techniczny:
Jak zarobię odpowiednią kwotę to chcę kupić skórznię.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 stycznia 2012, 20:16

Jak da rade to ja bym kupił duży topór, alibo chociaż miecz krótki i jak tam moje zdrowie? pewno dalej mocno poszarpany jestem?. Znaczy sprzedałbym toporek + udział za leb Trolla, + to co mam jeszcze w sakiewce. Do burmistraz mówię: Witaj zacny posadniku, chcemy sprzedać łeb tego ogromnego trolla, zębiska ma słuszne to i nagroda wysoka powinna być. Ubijając go wielu podróżnych i mieszkańców od utraty życia uchroniliśmy, przez co i prestiż dla waszego urzędu i was samych wzrósł. Tedy ile za owego trolla nam wypłacicie Posadniku?
Ostatnio zmieniony 23 stycznia 2012, 20:55 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 stycznia 2012, 20:50

18 dzień Golovusu 602 AR, ratusz Tverkutska

Wkroczywszy na wewnętrzny dziedziniec ratusza młodzieńcy rozejrzeli się wokół niepewnym wzrokiem, nie wiedząc za bardzo, gdzie skierować swe kroki. Żaden z nich nigdy wcześniej nie miał potrzeby odwiedzania biura posadnika, więc do tej pory wiedzieli jedynie, gdzie w razie konieczności szukać wiodącej do środka bramy. Do właściwego budynku ratusza prowadziło kilka drzwi ustawicznie otwieranych lub zamykanych przez sporą gromadę wczesnych petentów. Grupki ubranych ciepło ludzi rozprawiały ze sobą głośno na dziedzińcu, dyskutując na temat urzędowych spraw, prognoz pogody, sezonu łowieckiego, cen żywca i małżeńskich kłopotów sąsiadów. Niektórzy pomstowali na wydane widać na ich niekorzyści rozporządzenia, inni studiowali w objawiającym się zmarszczonymi czołami skupieniu otrzymane chwilę wcześniej w środku pisma. Niektóre okna ratusza były leciutko uchylone mimo zimnego poranka, toteż do uszu Kossytów docierał charakterystyczny stukot przystawianych do papieru urzędniczych stempli.

Z opresji wybawiło ich dwóch mężczyzn kończących właśnie w jednym z rogów dziedzińca rozmowę z kilkoma kossyckimi myśliwymi w podszytych futrem ubraniach, założonych widać na odświętną okazję. Ivan domyślił się od razu, że posępni wysocy łowcy nie znali alfabetu, bo jeden z ich rozmówców odczytał im na głos treść trzymanego w dłoni pisma, kazał pokwitować jego znajomość na plecach swego kompana, a potem schował świstek do kieszeni płaszcza. Stojący opodal kuzynów petenci trącali się nawzajem na widok przytarganej w pocie czoła trollowej głowy, zaczynającej zdradzać pierwsze oznaki rozkładu, ale wciąż budzącej swymi rozmiarami instynktowny lęk gapiów. Słysząc pomruk ludzkich głosów dwaj urzędujący na dziedzińcu mężczyźni obejrzeli się w stronę przybyszów.

- Pozwólcie tutaj z tym łebem, dobrzy ludkowie - powiedział jeden z nich zwracając na siebie uwagę Ivana - Dawajcie go tutaj!

Trzymając łeb wspólnie za wieńczące jego czaszkę narośla, Volkh i Ivash skręcili posłusznie we wskazany im róg placu, zmierzając ku wystawionemu tam pod niewielkim zadaszeniem stołowi, na którym leżały jakieś dziwaczne narzędzia. Większość obecnych na dziedzińcu petentów podążyła w ślad za nimi, przyglądając się z zaciekawieniem głowie trolla i komentując jej rozmiary między sobą.

- Wyście go upolowali? - pierwszy z urzędników przeszedł od razu do sedna, nie tracąc czasu na pytania, po co Kossyci przytargali odstręczającą zdobycz do ratusza - Wsadźcie łeb na tę wagę.

- Ale myśmy chcieli do posadnika... - wtrącił nieśmiało Volkh.

- Do posadnika chcieli! - zachichotał urzędnik, po czym natychmiast spoważniał - Synku, po to my tu na dworzu marzniemy, coby takich paskudztw do ratusza nie wnosić, nie lza tam nasmrodzić, a nabrudzić. Łeby na świeżym powietrzu ważymy, mierzymy, a do środka jeno z kwitem po nagrodę. Pojmujesz?

Wilimov ugryzł się w język czując nagły przypływ złości, bo niezmiennie denerwowało go protekcjonalne zachowanie wielu emigrujących na północ Khardów, nie wiedzieć czemu święcie przekonanych o tym, że rodzimi mieszkańcy tych ziem musieli być urodzonymi półgłówkami. Zachowanie to nader często przybierało postać powolnego i głośnego tłumaczenia każdej błahej kwestii, często sztucznie spowalnianego albo obrazowanego niepotrzebnie gestykulacją rąk. Volkh padał ofiarą takiego podejścia do Kossytów w trakcie służby wojskowej i poza nią, ale bynajmniej się do tego nie przyzwyczaił i nadal czuł w takiej sytuacji rozdrażnienie.

Drugi urzędnik podniósł ze stołu jedno z narzędzi i począł nim mierzyć rozstaw szczęki trolla, toteż Wilimov natychmiast zapomniał o urazie spoglądając ciekawym wzrokiem na intrygujący go instrument. Operujący rozciąganą za pomocą korbki miarką Khard zerknął na niego z ukosa, zauważając kątem oka fascynację młodego Kossyty.

- To suwmiarka - oznajmił wyniosłym tonem podnosząc głowę, bo Wilimov górował nad nim wzrostem - Rzecz nader precyzyjna, a dokładna, rozkładająca wielkość stopy na palce, półpalce, a jeszcze mniejsze kawałki. Ten tu dla przykładu paskudnik ma rozstaw paszczęki na dwie stopy i pięć palców, znaczy się podług rejestru, że to klasa B.

- A co to znaczy klasa B? - wtrącił nieco skonfundowany Karakov, któremu suwmiarka jawiła się instrumentem niebywale skomplikowanym i jeszcze bardziej podejrzanym, zapewne kolejną bronią w oszukańczym arsenale khardyckich urzędników.

- Znaczy się, że będzie półtorej setki kopytek - odparł urzędnik kładąc na wadze ciężkie odważniki - Volg, wystaw im z łaski swojej kwit do płatnika.

- Półtorej setki kopytek? - podniecony zasłyszaną kwotą Ivan poczuł jak rumieniec uderza mu na bladą od wczorajszej utraty krwi twarz - Za taką łebę?

- Ani się ważcie targować - zaznaczył urzędnik marszcząc groźnie czoło - Cennik podług rejestru posadnika, a on wytyczne dostaje ze stolicy. Takowy troll warty jest piętnaście sztuk złota i nie dostaniecie ani kopytka więcej!


Wątek techniczny

Chyba się opłaciło wlec ten łeb do miasta, co? (za ocalone mięso roglacza zarobilibyście nie więcej jak setkę). Drugi z urzędników właśnie Wam wypisuje pokwitowanie do zrealizowania w ratuszu, warte sto pięćdziesiąt srebrnych kopytek. Łatwy i godziwy zarobek, toteż teraz łatwiej Wam zrozumieć tych nielicznych wariatów, którzy przybyli do Tverkutska tylko po to, by zarobkowo polować na trolle (niektórzy z nich już zostali pożarci).

Tubę pocztową z listem, menofiks i sygnet macie w torbie wiszącej na ramieniu Karakova, więc teraz pytanie, czy chcecie ich niezwykłą historię przedstawić dwóm urzędnikom pracującym na dziedzińcu czy też raczej pójdziecie cicho do biura płatnika w nadziei na przebicie się do posadnika inną drogą służbową? Bądź też zwijacie cenne fanty i nagrodę i wracacie z powrotem do domu?

A ponieważ ciągle mnie trapi niepokój, czy ten świat i ta historia mają dla Was jakiś nowy świeży klimat (w końcu to premiera systemu Iron Kingdoms w naszym gronie), dajcie znać, czy znaleźliście już coś w tym świecie, co pozwala Wam przejawiać w stosunku do IK RPG rosnącą życzliwość.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 stycznia 2012, 21:31

Z fantami to raczej ku posadnikowi po mojemu. Mnie się podobać zaczyna taki lekko słowiański klimat ma ten świat, to połaczenie magii z techniką mnie na razie nie pasuje co nieco ale ok, taki świat. Mnie się zdawało że z fantami, w tym listem i menofiksem mamy gdzieś poza miasto ruszyć, a nie do burmistrza khardów, ale chyba coś poplątałem. Jakbym się twardo targował to na duży topór bym miał te 3 kopytka by handlarz opuścił. Wg moich wyliczeń mam 111 - po sprzedaniu toporka.
Ostatnio zmieniony 24 stycznia 2012, 10:12 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 24 stycznia 2012, 09:17

Zdecydowanie znaleziska z trollowego zoladka zanosimy Voytowi. Chyba latwiej bedzie dogadac sie jakimis Kossytami niz z Khardami. Pewno beda go chcieli przeczytac nim cokolwiek zdecyduja. Pozatym, kto wie, dla kogo przeznaczony jest list i co zawiera. A cokolwiek by nie zawieral to chyba wolimy sie tym podzielic z ziomkiem niz aroganckimi obcymi.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3639
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 stycznia 2012, 14:21

- Jak dla mnie to łeb trolla powinno się mierzyć trollmiarką, a nie jakąś psówmiarką - Ivash wiedział, że uporczywa konieczność tłumaczenia doprowadzi urzędników do pasji i nie miał zamiaru z tego rezygnować.
-Jakieś klasy powymyślali, a która jest lepsza od B bo mi się widzi, że tą psówmiarkę krzywo przyłożono.
Młody kossyta stara się zabrać zaskoczonym urzędnikom ich miarkę i zmierzyć po swojemu. Najlepiej po skosie.

Wątek techniczny:

Świat ciekawy i ma duży potencjał. Nowości z dziedziny magii i mechaniki dawkowane w odpowiednich ilościach dodadzą mu przyjemny smaczek.
Jak już dostaniemy kwit i wejdziemy do środka sami znajdziemy posadnika i jakoś wkręcimy się do jego "biura" żeby szczegółowo naszą sprawę wyłożyć.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 stycznia 2012, 00:08

Volkh nie wierzyl zbytnio w mozliwosc targow z dwoma urzednikami, a sadzil ze dodatkowe naprzykrzanie sie im, moze nie tyle zbije cene trollowego lba co, przedluzy bezowocne negocjacje.
Zrezygnowany i poirytowany drazniacym zachowaniem Khardow wylaczyl sie z dyskusji i skupil sie na obserwacji dziedzinca szukajac kogos kto moglby ulatwic "audiencje" u posadnika. Gleboko wierzyl, ze skoro los przekazal im w rece drogocenny menofiks oraz tajemniczy list to dopomoze w mistyczny sposob w spotkaniu Voytem.
Z nadzieja rozgladal sie po dziedzincu, niemal jak zagubione dziecko, szukajac znajomych twarzy lub chyba po prostu usmiechu losu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 stycznia 2012, 21:52

18 dzień Golovusu 602 AR, ratusz Tverkutska

Nim zaskoczony Khard zdążył cokolwiek wykrztusić, pomstujący głośno na temat psówmiarek Ivash zaczął mierzyć łeb trolla na własną modłę, kręcąc korbką w szaleńczym tempie i zakładając instrument na czaszkę stwora od jej szczytu po spód żuchwy.

- Patrzajcie wy lepsiej tera, jaką klasę mu z paszczęki wyciągnę! - zakrzyknął młodzieniec wsadzając stopę na sztorc w gębę stwora i rozwierając ją szeroko naciskiem swej nogi - Jak tej psiej miarki nie zbraknie na długość, będą i dwie klasy B naraz!

- Oddaj to, cielebuniu jeden! - zdenerwował się urzędnik próbując wyszarpnąć myśliwemu przyrząd z ręki, ten jednak tak się obracał, by ciągle mieć rozmówcę za plecami - Oddawaj, bo popsowasz! Takimi łapskami to korę z drzew odzierać, a nie się do mierzenia brać! Volg, powiedz mu coś!

Przyglądający się komicznej scenie Kossyci zaczęli chichotać pod nosami, rozbawieni zarówno psotą Ivasha jak i wyrazem złości rysującym się na twarzy Kharda. Ivan trącił kuzyna łokciem dając mu do zrozumienia, by ten przypadkiem nie przebrał miarki ściągając na całą trójkę niepotrzebne kłopoty, toteż Nazarko udał natychmiast głębokie zmieszanie i zawstydzenie zarazem.

- Toć się tak nie burmuszcie, panie - powiedział do urzędnika oddając mu w końcu suwmiarkę - Pewnikiem winienem był oddać tę psunabudęmiarkę memu kuzynowi, temu tam Volkhowi! Ten by wiedział jak z wami gadać, uczony panie! Zna ci się ten Volkh wybornie na parówach!

Odpowiedzialny za pomiary trollowych trofeów Khard zrobił się z czerwonego purpurowy, wręcz kipiąc ze złości.

- Nazwałeś Olega parówą, ćwoku? - zapytał drugi urzędnik spoglądając zwężonymi oczami na pozornie śmiertelnie poważnego Nazarko i ściskając w palcach grafitowy rysik niczym pikinier Żelaznych Kłów swą wybuchową pikę - Chciałeś go obrazić?

- Panie, pomiłujcie! - Ivash był od zawsze mistrzem robienia z ludzi wariatów, toteż nie zawiódł i tym razem. Ściągnąwszy z spod kaptura płaszcza swą wełnianą czapkę zaczął miętosić ją głupkowato w dłoni spoglądając jednocześnie na wściekłego urzędnika wzrokiem wioskowego półgłówka - Jam chciał jeno rzec, że ten Volkh zna się na parówach, znaczy się, tych machinach parowych z tartaku. A przecie jak taki mądry do bojlerów i kotłów, to i na psiej miarce by się lepiej ode mnie rozeznał, prawda? Tedy się już nie pultajcie panie na mnie ciołka, jam wam wcale, ale to wcale nie chciał ubliżyć. Nie będziecie się gniewali?

- Bierz kwita, a zmiataj stąd, zanim każę wojakom precz cię popędzić! - sarknął urzędnik ciskając Ivashowi pokwitowanie w pierś i odwracając się z grymasem wściekłości na twarzy. Nazarko złapał zwinnie kawałek papieru i ukłonił się usłużnie w pas drugiemu Khardowi, po czym wycofał się pomiędzy wciąż chichoczących kossyckich traperów.


Wątek techniczny

Takie to już życie na tej prowincji, Khardowie chcą pokazać jacy to z nich panowie z wielkiego miasta, a Kossyci co rusz robią z nich publicznie głupków. Trzeba tylko uważać, by nie przeholować, bo za obrazę władzy można wpaść w spore kłopoty!

Za łeb trolla nie dostaniecie ani kopytka nad ustaloną kwotę. Co do handlarza bronią, nie upuści ceny o wiadome trzy kopytka, ale przecież zawsze można pożyczyć brakujące kilka monet od kuzynów, prawda? Kto jak kto, ale bliski krewniak pożyczki odmówić nie powinien!

Co do spotkania z posadnikiem, wciąż macie dostępne wszystkie opcje. Możecie mu opowiedzieć wszystko i oddać wszystko (czyt. sygnet i menofiks też) albo opowiedzieć to i owo i oddać tylko list albo nic nie opowiadać, zwinąć kasę od płatnika i udać się do Zareniva cichaczem samemu.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 stycznia 2012, 22:03

Kuzyni pożyczcie który z 10 kopytek, 3 mnie do topora brakuje, a parę groszy bym chciał mieć w kieszeni. Do Zareniva ruszajmy ew. jeno list posadnikowi pokażmy albo li tylko kase za trollowy łeb byśmy wzięli. No ale za list moze by coś skapnęło...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 stycznia 2012, 22:06

18 dzień Golovusu 602 AR, ratusz Tverkutska

Wnętrze ratusza nie było ogrzewane, toteż pracujący tam liczni urzędnicy, niemal bez wyjątku Khardowie lub potomkowie mieszanych związków, nosili grube ubrania, a niejednokrotnie nawet czapki. Główny korytarz pełen był otwartych drzwi wiodących do różnych kancelarii, a zwyczajowy dla ratusza dźwięk mnóstwa ludzkich głosów uwięzionych w ciasnej przestrzeni budowli wzbudził w trójce myśliwych natychmiastową i instynktowną chęć czmychnięcia za próg, najlepiej wprost do lasu.

Tverkutsk był piętnastotysięcznym miastem i tak duża liczba mieszkańców bezwzględnie wymagała istnienia rozbudowanej państwowej administracji, urzędującej nie tylko w trzypiętrowym ratuszu, ale też w kilku przylegających do niego budynkach na sąsiednich uliczkach. Wydawanie zgody na osiedlenie, przepustki dla cudzoziemców i nieludzi, księgi wieczyste majątków ziemskich, asygnaty na wyręb puszczy, referat podatkowy czy komisja poborowa były jedynie niektórymi z dziedzin działalności kadry posadnika Voyta i już sama próba wyobrażenia sobie zakresu kompetencji pracowników ratusza przyprawiała młodych Kossytów o uciążliwy ból głowy.

- Kogo szukacie? - jakiś młody człowiek, starannie ogolony i noszący na dłoniach srebrne pierścienie, spojrzał na zagubionych wyraźnie petentów znad swojego drewnianego biurka, na którym prócz ogromnego liczydła zalegały pryzmy papieru i pęczki grafitowych rysików - Potrzebujecie pomocy?

Ivash zamiast odpowiedzieć wlepił radosne spojrzenie w liczydło, wręcz przebierając palcami obu dłoni. Młodzieniec nie miał pojęcia o praktycznym wykorzystaniu tego przyrządu, ale kilka dni wcześniej zepsuł podobne u handlarza skórami w południowej części miasta, urywając przez przypadek kilka cienkich rzemyków i mając nie lada uciechę z sypiących się z brzękiem na kontuar szklanych paciorków.


Wątek techniczny

Witajcie w dżungli, znaczy się, chciałem rzec: w cywilizacji. Żelazne Królestwa są o kilka kroków do przodu w porównaniu z taką na przykład Orchią, jeśli o kwestie administracyjne idzie. Ekspansjonistyczne mocarstwo korzystające całą parą z rewolucji przemysłowej wymaga solidnych fundamentów, jakimi są odpowiednie urzędy i ich podobni do mrówek pracownicy, produkujący tony rozporządzeń, dekretów i rejestrów rocznie. Khadoriańska administracja w Tverkutsku i tak jest niepozorna w porównaniu z ratuszami południowych miast tego państwa, ale mieszka tu faktycznie piętnaście tysięcy obywateli i sam jeden posadnik nigdy nie podołałby wyzwaniu, jakim jest codzienne kierowanie życiem tak wielkiego skupiska ludzi (o rozrzuconych po całej Tverkatce mniejszych społecznościach nie wspominając).

Nie, żebym się wtrącał, ale sugerowałbym Wam wpierw zajrzeć do skarbczyka po nagrodę - co macie w kieszeni, tego Wam już nie zabiorą (teoretycznie).

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 stycznia 2012, 22:12

Panie my tu kwit mamy na 150 kopytek za łeb trolla wielkiego jakiegośmy ubili, do skarbczyka to którędy? Hm potem zaś byśmy może mieli jeszce jedną sprawę ale najpierw do skarbczyka drogę byście nam wskazali w swej uprzejmości.
Ostatnio zmieniony 25 stycznia 2012, 23:33 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 stycznia 2012, 22:22

18 dzień Golovusu 602 AR, ratusz Tverkutska

Biuro ratuszowego płatnika znajdowało się na piętrze budynku i to niemalże w samym jego środku, otoczone pozbawionymi okien ścianami i pozwalające zajrzeć do środka jedynie przez zakratowane okienko w masywnych, obitych żelazną blachą drzwiach. Palące się jaskrawym płomieniem liczne naftowe lampy rozświetlały ciasną przestrzeń urzędowego skarbczyka, będącego domeną niemłodego już Kharda o pomarszczonej twarzy, ubranego w pocieszny kubrak i jeszcze pocieszniejszą uszatą myckę. W zwykłych okolicznościach Ivash parsknąłby na widok takowego odzienia śmiechem, w gmachu ratuszu zachował jednak stosowną powagę świadomy podejrzliwych spojrzeń słanych mu z głębi korytarza przez kilku strzegących piętra mężczyzn w nabitych mosiężnymi guzami skórzniach.

Płatnik ratusza miał w swym posiadaniu ogromne fundusze, toteż jego kantorek był bacznie strzeżony przez krzepkich strażników na etacie posadnika, nie spuszczających wzroku z żadnego kręcącego się na piętrze petenta.

- Macie tu dziadku papierka - powiedział grzecznym tonem Ivan podając przez okienko w drzwiach otrzymane wcześniej pokwitowanie.

- Patrzajcie smarka, jaki złośliwy - prychnął płatnik obruszając się na dźwięk słowa "dziadek" - Będziesz w moim wieku, to ani do wychodka nie doczłapiesz, pomnisz me słowa! Co to za papierek? Kwit do wypłaty? Który to znowu tak koślawo kreśli cyferki, Volg? I skąd mnie teraz wiedzieć, ile tu stoi, hę? Sto pięćdziesiąt czy piętnaście przecinek zero?

- Może być sto pięćdziesiąt w srebrze albo piętnaście w złocie, dziadku - odparł natychmiast rezolutnie Ivash - A przecinek se zatrzymajcie, przecinkiem brzucha nie napcham. Macie wy tam aby tyle w skarbczyku? Znaczy się, półtorej setki?

- Jakbyś ty wiedział, ile ja tu mam, tobyś z wrażenia gacie obsrał, smarkaczu - burknął wiekowy urzędnik mrużąc oczy na modłę krótkowidza i przystawiając do pokwitowania stempel, którego dźwięk wydał się w ciasnym pomieszczeniu istnie wystrzałem z garłacza - Dam wam w złocie, bo to mniej monet, jakbyście srebrem dostali zapłacone, pewnikiem byście połowę od razu pogubili, młokosy.


Wątek techniczny

Pozwoliłem sobie na odrobinę luzu w tej scence. Gotówka wypłacona pod postacią piętnastu bitych ze złota szponów, równoważnych dziesięciu kopytkom za sztukę. Tym samym stan Waszych sakiewek wydatnie się poprawił! Przyznajcie się, na pewno chodzi Wam już po głowach nieśmiało pomysł, by zająć się zawodowym ubijaniem trolli, co?

A teraz pora na pracę domową. Staram się na różny sposób kreślić w scenkach rodzajowych Wasze postacie, raz to na poważnie, raz z przymrużeniem oka, wciąż jednak nie wiem, czy każdemu z Was z osobna odpowiada wizja nakreślonego przeze mnie BG. By poszerzyć moje wyobrażenie, przygotujcie proszę w trybie technicznym informację na temat swego bohatera odpowiadając na poniższe pytania (w nawiasach podałem skrajne podejścia, sami wyśrodkujcie). Szersze rozwinięcia poszczególnych zagadnień mile widziane.

Stosunek do władzy (głównie Khardów): od olewczego po bezwzględnie praworządny. Stosunek do nie-Kossytów: od serdecznego po skrajnie wrogi. Stopień żarliwości religijnej: od poważnego po fanatyczny. Poczucie humoru: od psotnika po smutasa. Podejście do nowych technologii: od fascynacji po wstręt. Nacisk na gromadzenie bogactwa: od trwonienia do skąpstwa. Podejście do kobiet: od pędu za spódniczkami po obojętność. Więzy rodzinne: od głębokiej lojalności po obojętność. Stosunek do cudzej własności (zwłaszcza sakiewek): od lepkich łapek po wielki szacunek. Więcej mi na razie nie przychodzi do głowy, ale może sami coś jeszcze dodacie od siebie.

I poproszę o deklaracje dalszych poczynań w ratuszu.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 stycznia 2012, 00:50

Volkh patrzyl na swoja dole z wyraznym zadowoleniem. Zlote monety wydawaly sie w dloniach ciezkie niczym sumienie khardyjskiego mordercy. Oczyma wyobrazni juz widzial swoj nowy miecz i byc moze nawet nowa kurte... Szybko jednak wrocil na ziemie. Wyzarta kwasami tuba z listem oraz menofiks z pierscieniem wydawaly sie jeszcze ciezsze nizli zaplata ktora dostali. Volkha zrzerala ciekawosc jakie to tajemnice kryc moga sie w tajemniczej korespondencji. Gestem przywolal kuzynow i szepnal:

- Kumowie, nado nam i pierscien i menofiks okazac Voytowi, moze kto budje wiedjal do kogo owe nalezaly przed pozarciem. Voyt to pan wielkijej eksperiencyji tedy moze skaze co madrego.


Watek techniczny

Stosunek do Khardow: jak Kuba Bogu tak Bog Kubie.
Stosunek do nie-Kossytow: neutralny, choc w stosunku do kogolwiek przejawiajacego zainteresowania techniczne serdeczny.
Zarliwosc religijna: traktuje wiare powaznie, choc zdroworozsadkowo
Poczucie humoru: z duzym poczuciem humoru, ale bez glupich lub niebezpiecznych psikusow.
Technologia: totalna fascynacja polaczona takze z glebokim zainteresowaniem magii, ktora mozna izyc na potrzeby techniki
Stosunek do bogactwa: raczej jako mlodzieniec nie mysli zbytnio o pieniadzach. Dobrze jak sa, jak nie ma to sie je jakos zdobedzie. Dobrze jednak moec kilka kopytek w zapasie.
Stounek do dziewczyn: ugania sie w poszukiwaniu takiej w ktorej sie zakocha...
Wiezy rodzinne: bardzo lojalny i oddany rodzinie. Zawsze powaznie rozwaza co maja do powiedzenia starsi.
Stosunek do cudzej wlasnosci: nie ukradnie niczego powaznego lub o duzej wartosci. Z tartaku wynosi jedynie jakies pojedyncze narzedzia, lub czesci ale nic wiecej.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3639
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 26 stycznia 2012, 08:43

- Słuchajcie kuzyni, po mojemu trza nam zrobić tak. Sami pójdziemy do Zareniva i cała zasługa na nas spadnie, to się znaczy kopytka. Za fatygę i za uczciwość nas nagrodzi - cicho powiedział do towarzyszy Ivasch, chowając czternaście złotych monet w przepastnej (bo pustawej), sakiewce. Jedną monetę bez zastanowienia podał Ivanowi.
-Każdy możny łeb na karku ma i interes wietrzy jak basior juchę. Nasz posadnik takowoż. Manefiks i list nam zarekwiruje, a nas po plecach poklepie żeśmy porządni a religijni - Ivash spojrzał po twarzach towarzyszy szukając zrozumienia.
- No i co ruszycie zadki w puszczę czy was strach obleciał?

Wątek techniczny:

Stosunek do Khardow: Nie lubię z zasady, wrogości jednak nie czuję.
Stosunek do nie-Kossytow: neutralny, choć chamstwa, nieposzanowania zwyczajów i religii nie toleruję.
Żarliwosc religijna: traktuje wiarę poważnie.
Poczucie humoru: ze skłonnością do żartów i psikusów. Stosowanych głównie wobec ludzi wywyższających się i wkurzających.
Technologia: lubię ciekawe gadgety, jednak z przyzwyczajenia narzekam, marudzę i umniejszam znaczeniu mechanicznych wynalazków.
Stosunek do bogactwa: Pieniądze poświęcam na zabawę i interesujące przedmioty. W zasadzie nie mają dla mnie wielkiej wartości. Gdy trzeba zawsze jakoś się je zdobędzie.
Stosunek do dziewczyn: każda spódniczka jest godna zainteresowania, głównie jako obiekt któremu można zaimponować i czerpać z tego zasłużone korzyści.
Więzy rodzinne: Rodzina to podstawa, bardzo lojalny i gotowy do poświęceń.
Stosunek do cudzej własności: Nigdy się sięgam po własność Kossytów, pozostałe nacje jeżeli nie pilnują swojej własności należycie to sami są sobie winni.

ODPOWIEDZ