PBF - Pazur w mroku
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
18 dzień Golovusu 602 AR, domostwo kapłana
Pomarszczony jak śliwka, ale wciąż krzepki mimo ciężaru przygniatających barki lat kapłan Stworzyciela pracował tego popołudnia w swoim skromnym obejściu, rozłupując siekierą przyniesione mu przez wiernych kawałki drewna. Starannie naostrzone narzędzie spadało co chwila z głuchym stukiem na pieniek, a pachnące świeżą żywicą szczapy śmigały na wszystkie strony tworząc niewielkie kupki gotowego do poukładania opału.
Młodzieńcy weszli za furtkę w milczeniu, ściągając z głów czapki i kaptury w geście poważania wobec menickiego duchownego. Starzec nie zauważył ich w pierwszej chwili, mamrocząc coś cały czas pod nosem i tłukąc kawałki drewna z zapałem godnym człeka w sile wieku. Zniecierpliwiony Ivash zakasłał w kułak. Słysząc ów dźwięk czcigodny Dragan obejrzał się przez ramię, zmierzył przybyszów mało życzliwym wzrokiem, potem pokazał ręką na pieniek i wbitą w niego siekierę.
- Czegóż chcecie, synki? - zapytał odwracając się w stronę gości - Nie w porę żeście przyszli, nie w porę. Wiele mam dziś pracy, a jakoś nikogo do pomocy nie widać.
- Mądrości, a porady szukamy - spróbował od pochlebstwa Volkh - Kłopot mamy uczonej natury, a przecie gdzie nam w mieście uczonego człeka szukać inszego jak wy, czcigodny.
Dragan parsknął sardonicznie, ale Wilimov dostrzegł w jego bladych oczach błysk starannie skrywanego zadowolenia.
- Przyszliście po nauki z Księgi Boskich Praw? - starzec przysiadł na służącym do rąbania drewna pieńku, taksując młodzieńców przenikliwym mimo podeszłego wieku wzrokiem - Jesteście prawymi menitami? Szczerze oddanymi dziećmi Praworządcy?
- Jako nasi rodziciele - odpowiedział Volkh wyciągając spod płaszcza menofiks i przykładając go w geście uwielbienia do ust. Menicki kapłan wyraźnie złagodniał na ów widok, chociaż wciąż sprawiał wrażenie srogiego i zniecierpliwionego.
- Wszędzie pełno heretyków - sarknął ze złością i smutkiem zarazem - Wszędzie się panoszą morrowianie, świętokradcy i zaprzedańcy. A gdzie nie oni, to poganie, żmijowe plemię. Tak niewielu nas zostało na północy. Czemuż, ach czemuż odwrócił się od nas nasz Ojciec w Urcaenie? Dbajcie o czystość swych dusz, synkowie. Pielęgnujcie prawdziwą wiarę, nie dajcie się zwieść na manowce fałszywym bożkom. Młodziście jeszcze, wiele możecie zdziałać w imię Menotha. Porzućcie swe miałkie życie, oddajcie potrzebującym majątek i udajcie się na południe, do raju na ziemi, gdzie doskonały na podobieństwo Menotha Hierarcha Voyle stworzył państwo rządzone w imieniu Praworządcy.
- Ale to straszniście daleko... - wyjąkał zbity z tropu płomienną przemową Ivash - Wiele setek mil przez krainy południowców...
- Jam jest zbyt stary, by tam się udać, ale przed wami droga szeroka - przerwał mu władczo kapłan, wstając z pieńka z błyszczącymi gorączką oczami - Protektorat Menotha! Raj na ziemi stworzony dla Jego dzieci! Tam jest miejsce wszystkich prawych menitów, tam winni się udać!
- Rozważymy czym prędzej twe słowa, czcigodny - odezwał się pośpiesznie Wilimov, mający przed oczami wspomnienie wojskowej mapy Immorenu i potrafiący w miarę dokładnie wyobrazić sobie ogromny dystans dzielący Tverkatkę od położonego daleko na południu państwa ortodoksyjnych menitów - W podjęciu decyzji pomóc nam zaś może wymiernie twa opinia na temat tego symbolu.
Starzec umilkł czekając, aż myśliwy wyciągnie z kieszeni kawałek papieru, wyraźnie niezadowolony z ingerencji w jego przemowę. Volkh udał, że tego nie zauważa, rozprostowując w palcach solidnie już pogniecioną kartkę i prezentując kapłanowi wyrysowany na niej symbol.
Sędziwy mąż zmrużył oczy próbując przyjrzeć się uważniej grafitowemu rysunkowi, potem wyciągnął kartkę z ręki Wilimova i usiadł ponownie na pieńku. Przedłużające się milczenie i zmarszczone czoło starca zaczęły utrwalać Volkha w przekonaniu, że duchowny bezskutecznie szuka w pamięci wyjaśnienia dla nieznanego sobie symbolu, wtedy jednak Dragan westchnął ciężko i opuścił kartkę na kolana wbijając w twarz młodzieńca ostry wzrok.
- Skąd to macie? - zapytał szeptem starzec, wwiercając się spojrzeniem w oczy Wilimova - Kto wam pokazał ten znak?
Wątek techniczny
Dziadek ma już swoje lata, więc pewnie mu się coś poplątało, ale jeśli chcecie, możecie ciągnąć dalej tę mało obiecującą rozmowę. Jeśli o wstawkę z menickim rajem na ziemi idzie, kilka słów wyjaśnienia. Ponad sto lat temu, w roku 482 AR daleko na południu wybuchła tzw. Cygnarska Wojna Domowa. Blisko milion południowców menickiego wyznania wszcząło bratobójczą wojnę wymierzoną w rządzącą Cygnarem morrowiańską większość religijną, wywołując wyjątkowo krwawy konflikt zakończony prawem do secesji i akcją przesiedleńczą religijnych ortodoksów na ziemie położone na wschodzie kraju. Tak powstało piąte Żelazne Królestwo, chociaż termin królestwo niezbyt pasuje do teokratycznego państwa opartego na menickim prawie religijnym.
Pożyczyłem od mojego brata podręcznik do bitewniaka Hordes, w początkowych rozdziałach jest tam bardzo przejrzyście rozpisany układ sił politycznych w Immorenie, postaram się przetłumaczyć ten tekst w miarę szybko i wrzucić do odpowiedniego topika.
Pomarszczony jak śliwka, ale wciąż krzepki mimo ciężaru przygniatających barki lat kapłan Stworzyciela pracował tego popołudnia w swoim skromnym obejściu, rozłupując siekierą przyniesione mu przez wiernych kawałki drewna. Starannie naostrzone narzędzie spadało co chwila z głuchym stukiem na pieniek, a pachnące świeżą żywicą szczapy śmigały na wszystkie strony tworząc niewielkie kupki gotowego do poukładania opału.
Młodzieńcy weszli za furtkę w milczeniu, ściągając z głów czapki i kaptury w geście poważania wobec menickiego duchownego. Starzec nie zauważył ich w pierwszej chwili, mamrocząc coś cały czas pod nosem i tłukąc kawałki drewna z zapałem godnym człeka w sile wieku. Zniecierpliwiony Ivash zakasłał w kułak. Słysząc ów dźwięk czcigodny Dragan obejrzał się przez ramię, zmierzył przybyszów mało życzliwym wzrokiem, potem pokazał ręką na pieniek i wbitą w niego siekierę.
- Czegóż chcecie, synki? - zapytał odwracając się w stronę gości - Nie w porę żeście przyszli, nie w porę. Wiele mam dziś pracy, a jakoś nikogo do pomocy nie widać.
- Mądrości, a porady szukamy - spróbował od pochlebstwa Volkh - Kłopot mamy uczonej natury, a przecie gdzie nam w mieście uczonego człeka szukać inszego jak wy, czcigodny.
Dragan parsknął sardonicznie, ale Wilimov dostrzegł w jego bladych oczach błysk starannie skrywanego zadowolenia.
- Przyszliście po nauki z Księgi Boskich Praw? - starzec przysiadł na służącym do rąbania drewna pieńku, taksując młodzieńców przenikliwym mimo podeszłego wieku wzrokiem - Jesteście prawymi menitami? Szczerze oddanymi dziećmi Praworządcy?
- Jako nasi rodziciele - odpowiedział Volkh wyciągając spod płaszcza menofiks i przykładając go w geście uwielbienia do ust. Menicki kapłan wyraźnie złagodniał na ów widok, chociaż wciąż sprawiał wrażenie srogiego i zniecierpliwionego.
- Wszędzie pełno heretyków - sarknął ze złością i smutkiem zarazem - Wszędzie się panoszą morrowianie, świętokradcy i zaprzedańcy. A gdzie nie oni, to poganie, żmijowe plemię. Tak niewielu nas zostało na północy. Czemuż, ach czemuż odwrócił się od nas nasz Ojciec w Urcaenie? Dbajcie o czystość swych dusz, synkowie. Pielęgnujcie prawdziwą wiarę, nie dajcie się zwieść na manowce fałszywym bożkom. Młodziście jeszcze, wiele możecie zdziałać w imię Menotha. Porzućcie swe miałkie życie, oddajcie potrzebującym majątek i udajcie się na południe, do raju na ziemi, gdzie doskonały na podobieństwo Menotha Hierarcha Voyle stworzył państwo rządzone w imieniu Praworządcy.
- Ale to straszniście daleko... - wyjąkał zbity z tropu płomienną przemową Ivash - Wiele setek mil przez krainy południowców...
- Jam jest zbyt stary, by tam się udać, ale przed wami droga szeroka - przerwał mu władczo kapłan, wstając z pieńka z błyszczącymi gorączką oczami - Protektorat Menotha! Raj na ziemi stworzony dla Jego dzieci! Tam jest miejsce wszystkich prawych menitów, tam winni się udać!
- Rozważymy czym prędzej twe słowa, czcigodny - odezwał się pośpiesznie Wilimov, mający przed oczami wspomnienie wojskowej mapy Immorenu i potrafiący w miarę dokładnie wyobrazić sobie ogromny dystans dzielący Tverkatkę od położonego daleko na południu państwa ortodoksyjnych menitów - W podjęciu decyzji pomóc nam zaś może wymiernie twa opinia na temat tego symbolu.
Starzec umilkł czekając, aż myśliwy wyciągnie z kieszeni kawałek papieru, wyraźnie niezadowolony z ingerencji w jego przemowę. Volkh udał, że tego nie zauważa, rozprostowując w palcach solidnie już pogniecioną kartkę i prezentując kapłanowi wyrysowany na niej symbol.
Sędziwy mąż zmrużył oczy próbując przyjrzeć się uważniej grafitowemu rysunkowi, potem wyciągnął kartkę z ręki Wilimova i usiadł ponownie na pieńku. Przedłużające się milczenie i zmarszczone czoło starca zaczęły utrwalać Volkha w przekonaniu, że duchowny bezskutecznie szuka w pamięci wyjaśnienia dla nieznanego sobie symbolu, wtedy jednak Dragan westchnął ciężko i opuścił kartkę na kolana wbijając w twarz młodzieńca ostry wzrok.
- Skąd to macie? - zapytał szeptem starzec, wwiercając się spojrzeniem w oczy Wilimova - Kto wam pokazał ten znak?
Wątek techniczny
Dziadek ma już swoje lata, więc pewnie mu się coś poplątało, ale jeśli chcecie, możecie ciągnąć dalej tę mało obiecującą rozmowę. Jeśli o wstawkę z menickim rajem na ziemi idzie, kilka słów wyjaśnienia. Ponad sto lat temu, w roku 482 AR daleko na południu wybuchła tzw. Cygnarska Wojna Domowa. Blisko milion południowców menickiego wyznania wszcząło bratobójczą wojnę wymierzoną w rządzącą Cygnarem morrowiańską większość religijną, wywołując wyjątkowo krwawy konflikt zakończony prawem do secesji i akcją przesiedleńczą religijnych ortodoksów na ziemie położone na wschodzie kraju. Tak powstało piąte Żelazne Królestwo, chociaż termin królestwo niezbyt pasuje do teokratycznego państwa opartego na menickim prawie religijnym.
Pożyczyłem od mojego brata podręcznik do bitewniaka Hordes, w początkowych rozdziałach jest tam bardzo przejrzyście rozpisany układ sił politycznych w Immorenie, postaram się przetłumaczyć ten tekst w miarę szybko i wrzucić do odpowiedniego topika.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Zacny kapłanie jako Vilimow rzekł rozważymy Twe słowa. Teraz zaś spocznijcie nieco i powiedzcie w czym Wam możemy pomóc, drwa pewnie narąbać? Ja w ramię ranion przez trolla to cięzko u mnie z machaniem siekierą ale kuzyni chłopy krzepkie to wnet który drew narąbie,powidzcie co możemy jeszcze dla Was uczynic ku chwale Menotha? Moze wody nanieść? Jakoweś sprawy w Tverkutsku załatwić? A Wy tu na ów znal popatrzcie może cosik sobie przypomnicie, człek z was bogobojny i bywały. My myśliwi prości po poradę przyszlim.
Ostatnio zmieniony 04 lutego 2012, 09:21 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Da, nasz kuzyn dziwne sny ma od czasu kiedy nas troll napadł w lesie. Być może ony troll coś z tym znakiem na wspólnego.
Ivash po wypowiedzeniu tej kwestii starał się unikać wzroku kapłana, bojąc się, że kłamstwo da się wyczytać w jego oczach. Dla odwrócenia uwagi zaczął zbierać narąbane drwa aby zanieść je do domu.
Ivash po wypowiedzeniu tej kwestii starał się unikać wzroku kapłana, bojąc się, że kłamstwo da się wyczytać w jego oczach. Dla odwrócenia uwagi zaczął zbierać narąbane drwa aby zanieść je do domu.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
18 dzień Golovusu 602 AR, domostwo kapłana
Menicki kapłan przyłożył prawą dłoń do skroni jakby coś go znienacka rozbolało w głowie, oklapnął jeszcze bardziej na pieńku. Ivan postąpił krok do przodu chcąc go podtrzymać, ale starzec natychmiast uniósł drugą rękę, ściskającą wciąż papierowy rysunek.
- To bardzo stary znak - oświadczył po ciągnącej się niemiłosiernie chwili milczenia - I bardzo rzadki. Wielce trudno natrafić na niego przez przypadek, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Trudno też oczekiwać, by boski Praworządca zesłał go na jakowegoś wyznawcę bez powodu, zwłaszcza wówczas, gdy wyznawiec ów na wielkiego wygląda nicponia.
Było w wypowiadanych cicho słowach kleryka coś, co sprawiło, że przysłuchujący się staruszkowi Wilimov poczuł jak cierpnie mu skóra; tym bardziej, że przenikliwy wzrok starca zdawał się biec co chwila w stronę sękatej drewnianej lagi opartej o pobliską ścianę domostwa.
- Gadajcie przeto uczciwie, jakeście weszli w jego posiadanie! - podniósł głos menita - Nie śmiejcie łgać, bo srogą na was pokutę nałożę, a może i Stworzyciel sam z siebie was pokara! Kto kapłana Menotha śmie okłamywać, ten grzech śmiertelny popełnia, a za takowy grzech prócz śmierci rozliczne inne kary jeszcze grożą, straszniście okropniste!
Wątek techniczny
Zamierzacie wyłożyć kawę na ławę czy uciekacie na złamanie karku? A jeśli wyjawicie prawdę, pokazujecie też menofiks i opieczętowany list?
Menicki kapłan przyłożył prawą dłoń do skroni jakby coś go znienacka rozbolało w głowie, oklapnął jeszcze bardziej na pieńku. Ivan postąpił krok do przodu chcąc go podtrzymać, ale starzec natychmiast uniósł drugą rękę, ściskającą wciąż papierowy rysunek.
- To bardzo stary znak - oświadczył po ciągnącej się niemiłosiernie chwili milczenia - I bardzo rzadki. Wielce trudno natrafić na niego przez przypadek, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Trudno też oczekiwać, by boski Praworządca zesłał go na jakowegoś wyznawcę bez powodu, zwłaszcza wówczas, gdy wyznawiec ów na wielkiego wygląda nicponia.
Było w wypowiadanych cicho słowach kleryka coś, co sprawiło, że przysłuchujący się staruszkowi Wilimov poczuł jak cierpnie mu skóra; tym bardziej, że przenikliwy wzrok starca zdawał się biec co chwila w stronę sękatej drewnianej lagi opartej o pobliską ścianę domostwa.
- Gadajcie przeto uczciwie, jakeście weszli w jego posiadanie! - podniósł głos menita - Nie śmiejcie łgać, bo srogą na was pokutę nałożę, a może i Stworzyciel sam z siebie was pokara! Kto kapłana Menotha śmie okłamywać, ten grzech śmiertelny popełnia, a za takowy grzech prócz śmierci rozliczne inne kary jeszcze grożą, straszniście okropniste!
Wątek techniczny
Zamierzacie wyłożyć kawę na ławę czy uciekacie na złamanie karku? A jeśli wyjawicie prawdę, pokazujecie też menofiks i opieczętowany list?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Zacny kapłanie, wybacz nam młodym i głupim. Po prawdzie mamy pierścień i menofiks z owym symbolem. Rysunek zrobił Vilimov. Pierścien i menofiks Ci zaraz pokażemy. Własciciela owych fantów Troll ubił a my zas potem owego trolla zabiliśmy, w którego to żołądku był i wspomniany pierścień i menofiks. Kuzyni pokażcie zacnemu kapłanowi o czym mowa.
Ostatnio zmieniony 04 lutego 2012, 21:27 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
18 dzień Golovusu 602 AR, domostwo kapłana
Wysłuchawszy wyjaśnień młodzieńca kapłan spojrzał na całą trójkę srogim wzrokiem, iście przypominając swą zachmurzoną miną i groźnym błyskiem w oczach wyobrażenie Praworządcy utrwalone w myślach kuzynów, przyciskając jednocześnie do piersi ochronnym gestem otrzymany od Volkha złoty menofiks.
- Noszą go jedynie ci, którzy naprawdę na to zasłużyli, prawdziwie wierni kultowi Stworzyciela - powiedział po chwili odrywając spojrzenie do dzierżonego przez Ivana listu do Zareniva - Ci, którzy się pieczętują znakiem tarczy wspartej o mur są dzisiaj straszniście nieliczni i zwykli nie obnosić się ze swą misją, bo zbyt wielu otacza ich nieżyczliwców.
- Rzeknijcie wreszcie, któż to za oni! - nie wytrzymał Ivash, który dotąd przysłuchiwał się słowom kleryka z otwartymi ustami - Kto to taki znak nosi?
Dragan rozejrzał się wpierw wkoło jakby się chciał upewnić, że nikt nie podsłuchuje rozmowy, potem przechylił w stronę kuzynów swą pomarszczoną twarz.
- To święci mężowie z zakonu Muru - powiedział szeptem, w którym pobrzmiewał ton nabożnego lęku - Błogosławieni przez Praworządcę rycerze wiary.
- Paladyn Murników... - wykrztusił z niedowierzaniem Nazarko - Ale przecie... przecie oni jeno w bajaniach... abo to prawda była?
- Gdzieś ty był, kiedy Menoth pomyślunkiem obdzielał? - sarknął staruszek odzyskując zwyczajową złośliwość - Murnicy to nie żadne bajania, jeno najprawdziwsza prawda. Wieki temu siła ich była w Khadorze, ale to już przeszłość. Zakonni rycerze broniący słabych i chorych, opiekujący się tymi, którzy nie mogli zatroszczyć się o siebie sami. Pogromcy pomiotu Żmija, Tarcza Praworządcy, Mur Wiary. To stąd wziął się ów znak, tarcza wmurowana w warowną ścianę.
- Paladyn Murników - powtórzył Ivash, wciąż nie potrafiąc do końca uwierzyć w opowieść kapłana.
- Raz żem w życiu widział ichnego paladyna - pokiwał ze smutkiem głową Dragan, opuszczając wzrok z powrotem na wymiętą kartkę papieru - Wiele lat temu, kiedym jeszcze posługiwał jako młody kleryk w Korsce, gościł w świątyni wysłannik z Sulu, prawdziwy zakonny rycerz Murników.
- A teraz? - zapytał Volkh - Co się z nimi stało teraz? Nie mógł który aby wędrować kiedy po Tverkatce?
Wiekowy kapłan wzruszył ciężko ramionami, pokręcił bezradnie głową.
- Wieki temu pewnikiem tak, synku. Wszelako teraz słuch po nich zaginął. Podobno mają się dobrze w Protektoracie Menotha, pełnią swą misję w Sulu i Imerze ku chwale Stworzyciela. Lecz w krainach prastarych Kosów dawno już ich nie widziano.
Wątek techniczny
Musicie wiedzieć, że opowieści o zakonnych rycerzach zwanych Murnikami niezmiennie fascynują menitów. Ten ogromnie niegdyś wpływowy zakon praktycznie zniknął z ziem północnego Immorenu, kiedy czciciele Menotha stali się coraz mniej znaczącą mniejszością wyznaniową, ale wciąż się tu o nich pamięta. Murnicy to jaśniejsza strona menickiego kleru, obrońcy uciśnionych, hojni dawcy jałmużny, święci bojownicy o sprawiedliwość balansującą czasami na pograniczu konfliktu z kanonami wiary. Podobno jacyś działają wciąż na dalekim południu, w pustynnym Protektoracie Menotha, Wy sami jednak nigdy żadnego paladyna Murników nie widzieliście, nie słyszeliście także o nikim, kto by miał okazję jednego z nich ujrzeć na własne oczy.
Czekam na nowe deklaracje.
Wysłuchawszy wyjaśnień młodzieńca kapłan spojrzał na całą trójkę srogim wzrokiem, iście przypominając swą zachmurzoną miną i groźnym błyskiem w oczach wyobrażenie Praworządcy utrwalone w myślach kuzynów, przyciskając jednocześnie do piersi ochronnym gestem otrzymany od Volkha złoty menofiks.
- Noszą go jedynie ci, którzy naprawdę na to zasłużyli, prawdziwie wierni kultowi Stworzyciela - powiedział po chwili odrywając spojrzenie do dzierżonego przez Ivana listu do Zareniva - Ci, którzy się pieczętują znakiem tarczy wspartej o mur są dzisiaj straszniście nieliczni i zwykli nie obnosić się ze swą misją, bo zbyt wielu otacza ich nieżyczliwców.
- Rzeknijcie wreszcie, któż to za oni! - nie wytrzymał Ivash, który dotąd przysłuchiwał się słowom kleryka z otwartymi ustami - Kto to taki znak nosi?
Dragan rozejrzał się wpierw wkoło jakby się chciał upewnić, że nikt nie podsłuchuje rozmowy, potem przechylił w stronę kuzynów swą pomarszczoną twarz.
- To święci mężowie z zakonu Muru - powiedział szeptem, w którym pobrzmiewał ton nabożnego lęku - Błogosławieni przez Praworządcę rycerze wiary.
- Paladyn Murników... - wykrztusił z niedowierzaniem Nazarko - Ale przecie... przecie oni jeno w bajaniach... abo to prawda była?
- Gdzieś ty był, kiedy Menoth pomyślunkiem obdzielał? - sarknął staruszek odzyskując zwyczajową złośliwość - Murnicy to nie żadne bajania, jeno najprawdziwsza prawda. Wieki temu siła ich była w Khadorze, ale to już przeszłość. Zakonni rycerze broniący słabych i chorych, opiekujący się tymi, którzy nie mogli zatroszczyć się o siebie sami. Pogromcy pomiotu Żmija, Tarcza Praworządcy, Mur Wiary. To stąd wziął się ów znak, tarcza wmurowana w warowną ścianę.
- Paladyn Murników - powtórzył Ivash, wciąż nie potrafiąc do końca uwierzyć w opowieść kapłana.
- Raz żem w życiu widział ichnego paladyna - pokiwał ze smutkiem głową Dragan, opuszczając wzrok z powrotem na wymiętą kartkę papieru - Wiele lat temu, kiedym jeszcze posługiwał jako młody kleryk w Korsce, gościł w świątyni wysłannik z Sulu, prawdziwy zakonny rycerz Murników.
- A teraz? - zapytał Volkh - Co się z nimi stało teraz? Nie mógł który aby wędrować kiedy po Tverkatce?
Wiekowy kapłan wzruszył ciężko ramionami, pokręcił bezradnie głową.
- Wieki temu pewnikiem tak, synku. Wszelako teraz słuch po nich zaginął. Podobno mają się dobrze w Protektoracie Menotha, pełnią swą misję w Sulu i Imerze ku chwale Stworzyciela. Lecz w krainach prastarych Kosów dawno już ich nie widziano.
Wątek techniczny
Musicie wiedzieć, że opowieści o zakonnych rycerzach zwanych Murnikami niezmiennie fascynują menitów. Ten ogromnie niegdyś wpływowy zakon praktycznie zniknął z ziem północnego Immorenu, kiedy czciciele Menotha stali się coraz mniej znaczącą mniejszością wyznaniową, ale wciąż się tu o nich pamięta. Murnicy to jaśniejsza strona menickiego kleru, obrońcy uciśnionych, hojni dawcy jałmużny, święci bojownicy o sprawiedliwość balansującą czasami na pograniczu konfliktu z kanonami wiary. Podobno jacyś działają wciąż na dalekim południu, w pustynnym Protektoracie Menotha, Wy sami jednak nigdy żadnego paladyna Murników nie widzieliście, nie słyszeliście także o nikim, kto by miał okazję jednego z nich ujrzeć na własne oczy.
Czekam na nowe deklaracje.
Ostatnio zmieniony 04 lutego 2012, 21:36 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
18 dzień Golovusu 602 AR, domostwo kapłana
Dragan umilkł wpatrując się z prawdziwym uwielbieniem w menofiks, pogładził go nabożnie czubkami palców.
- Przepiękny - orzekł po chwili - Ciekawość mną targa ogromnista, cóż takiego może zawierać list tak opieczętowany, a do jakowegoś niewiele wartego kajaza słany, wszelako zgrzeszyłbym wielce, gdybym tę pieczęć złamał. Jeśliście zatem po radę przyszli, takowa jest moja rada. Mus wam czym prędzej do tego Zareniva list dostarczyć, to iście święta misja dla menity, nawet zatwardziałego nicponia. Wszelako nie lza tak cennego menofiksu w dzicz zabierać, coby go jeszcze przez przypadek nie stracić, a nie zgrzeszyć wówczas śmiertelnym zaniedbaniem. Tedy menofiks u mnie pozostanie w opiece, dopóki nie zdecyduję, co dalej z nim uczynić.
Wątek techniczny
Cóż, czyż nie każda rada ma swą cenę?
Dragan umilkł wpatrując się z prawdziwym uwielbieniem w menofiks, pogładził go nabożnie czubkami palców.
- Przepiękny - orzekł po chwili - Ciekawość mną targa ogromnista, cóż takiego może zawierać list tak opieczętowany, a do jakowegoś niewiele wartego kajaza słany, wszelako zgrzeszyłbym wielce, gdybym tę pieczęć złamał. Jeśliście zatem po radę przyszli, takowa jest moja rada. Mus wam czym prędzej do tego Zareniva list dostarczyć, to iście święta misja dla menity, nawet zatwardziałego nicponia. Wszelako nie lza tak cennego menofiksu w dzicz zabierać, coby go jeszcze przez przypadek nie stracić, a nie zgrzeszyć wówczas śmiertelnym zaniedbaniem. Tedy menofiks u mnie pozostanie w opiece, dopóki nie zdecyduję, co dalej z nim uczynić.
Wątek techniczny
Cóż, czyż nie każda rada ma swą cenę?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Volkh spojrzał piorunującym wzrokiem na Ivana, po czym oddał niechętnie kapłanowi znalezisko. Był wściekły, bo wyjawiając prawdę jak na spowiedzi pozbawił trójkę młodych ludzi, zapewne cennego menfoiksu, a dobrze wiedział iż starzec w najlepszym wypadku menofiks wymieni na mahorke i bimber.
- Ivash drewna narąbał a Iwan przez rok będzie chrust wielebnemu znosił - kąśliwie rzucił zły Volkh. - Menofiks jest zapewne częścią przesyłki i musi trafić z listem.
- Ivash drewna narąbał a Iwan przez rok będzie chrust wielebnemu znosił - kąśliwie rzucił zły Volkh. - Menofiks jest zapewne częścią przesyłki i musi trafić z listem.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Kapłanie jako rzekliscie pierścien i menofiks do paladynów Menotha przynależą, tedy my je oddamy Zarenovovi gdyż u niego owi paladyni czasem bywają skoro jeden z listem właśnie do niego sie udawał nim go troll pożarł. Paladyni napewno nie bedą zachwyceni utratą menofiksu a i Menothowi to się pewnie nie spodoba. Intencje macie dobre, ale menofiks do paladynów należy a wam Wielebny jakiś bezbożny złodziej mógłby go ukraść. Menoth go oddał w nasze ręce tedy nam zwróćcie menofiks.
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2012, 10:27 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Da, da, nielza nam przesyłki rozdzielać - Ivah powiedział krótko i począł się wycofywać.
- Droga przed nami daleka, a czas ucieka nieubłaganie.
Wątek techniczny:
Źle się stało, że tyle osób widziało nas rozpytujących o ten znak. Lepiej poradzimy sobie w nocy w lesie niż z namolnymi Khardami. Wyruszajmy już dzisiaj.
- Droga przed nami daleka, a czas ucieka nieubłaganie.
Wątek techniczny:
Źle się stało, że tyle osób widziało nas rozpytujących o ten znak. Lepiej poradzimy sobie w nocy w lesie niż z namolnymi Khardami. Wyruszajmy już dzisiaj.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
18 dzień Golovusu 602 AR, domostwo kapłana
Pojmując w mig znaczenie słów Wilimova wiekowy kapłan zjeżył się iście niczym rozdrażniony kot, przyciskając menofiks do piersi gestem przywodzącym na myśl matkę chroniącą przed obcymi swe niemowlę.
- List najważniejszy jest dla kajaza, nie insze rzeczy - odpowiedział szorstkim tonem - Ten menofiks to cud, święty dar zesłany z Urcaenu. Mus mu pozostać w Tverkutsku pod moją opieką, nie znikać gdzieś na przetracenie. Jak wrócicie, zgłosicie się do mnie, a wtenczas wyślę was z listami do wizygota Beshukina, do Rorschiku. Zawieziecie mu ten menofiks, bo miejsce tak cudnej rzeczy jest w menickiej świątyni, a nie w tej dziczy.
Volkh zmarszczył gniewnie czoło, przemknęła mu bowiem przez myśl wizja Dragana czyhającego tylko na okazję, aby wymienić złoty symbol za plecami kuzynów na węgiel i strawę, natychmiast jednak poczuł ogromne zawstydzenie. Dragan Bolgo był najbardziej oddanym Starej Wierze człowiekiem jakiego Wilimov kiedykolwiek poznał: surowym, konsekwentnym i bezwzględnie przestrzegającym zapisów Księgi Boskich Praw. Każdy inny mieszkaniec Tverkutska mógł być w mniejszym lub większym stopniu podejrzewany o chęć przetracenia bezcennego przedmiotu, ale nie on. Wilimov gotów był przyjąć, że kapłan prędzej oddałby własne życie niż powierzył menofiks niegodnym tego ludziom.
A na wspomnienie wyjazdu do Rorschiku zawstydzenie przeszło w nie dość starannie ukrytą ekscytację. Położone dobre pięćset mil na południe od Tverkutska miasto chlubiło się wspaniałą świątynią Stworzyciela, największym sakralnym przybytkiem menitów w Khadorze i zarazem siedzibą najwyższych kapłanów Praworządcy w tym kraju. W swym krótkim życiu Volkh Wilimov nie miał nigdy okazji przekroczyć granic Tverkatki i Kosu, a teraz łaskawy los zsyłał mu okazję do wędrówki w serce Umbrii, gdzie podług opowieści mieszkało najwięcej pobożnych Khadorian menickiego wyznania.
Wątek techniczny
Śpieszę z wyjaśnieniem, że menofiks jest w rękach tego kapłana naprawdę bezpieczny. Meniccy duchowni to wyjątkowo srodzy i bezwzględni osobnicy, często wręcz przesadnie szafujący karami i potępiający najmniejszy grzech. Dragana Bolgę znacie na dodatek od wielu lat i nigdy nie dał on nikomu pretekstu do tego, by spróbować postawić mu jakikolwiek zarzut sprzeniewierzenia się pełnionej funkcji.
Co więcej, wygląda na to, że trwając przy pomyśle odebrania mu menofiksu będziecie musieli zrobić to siłą, a konsekwencje prawne i obyczajowe takiej szarpaniny z menickim kapłanem mogą być dramatyczne (i nie mam tu na myśli khadoriańskich władz, które niezbyt się incydentem przejmą, a reakcje miejscowych menitów).
Pojmując w mig znaczenie słów Wilimova wiekowy kapłan zjeżył się iście niczym rozdrażniony kot, przyciskając menofiks do piersi gestem przywodzącym na myśl matkę chroniącą przed obcymi swe niemowlę.
- List najważniejszy jest dla kajaza, nie insze rzeczy - odpowiedział szorstkim tonem - Ten menofiks to cud, święty dar zesłany z Urcaenu. Mus mu pozostać w Tverkutsku pod moją opieką, nie znikać gdzieś na przetracenie. Jak wrócicie, zgłosicie się do mnie, a wtenczas wyślę was z listami do wizygota Beshukina, do Rorschiku. Zawieziecie mu ten menofiks, bo miejsce tak cudnej rzeczy jest w menickiej świątyni, a nie w tej dziczy.
Volkh zmarszczył gniewnie czoło, przemknęła mu bowiem przez myśl wizja Dragana czyhającego tylko na okazję, aby wymienić złoty symbol za plecami kuzynów na węgiel i strawę, natychmiast jednak poczuł ogromne zawstydzenie. Dragan Bolgo był najbardziej oddanym Starej Wierze człowiekiem jakiego Wilimov kiedykolwiek poznał: surowym, konsekwentnym i bezwzględnie przestrzegającym zapisów Księgi Boskich Praw. Każdy inny mieszkaniec Tverkutska mógł być w mniejszym lub większym stopniu podejrzewany o chęć przetracenia bezcennego przedmiotu, ale nie on. Wilimov gotów był przyjąć, że kapłan prędzej oddałby własne życie niż powierzył menofiks niegodnym tego ludziom.
A na wspomnienie wyjazdu do Rorschiku zawstydzenie przeszło w nie dość starannie ukrytą ekscytację. Położone dobre pięćset mil na południe od Tverkutska miasto chlubiło się wspaniałą świątynią Stworzyciela, największym sakralnym przybytkiem menitów w Khadorze i zarazem siedzibą najwyższych kapłanów Praworządcy w tym kraju. W swym krótkim życiu Volkh Wilimov nie miał nigdy okazji przekroczyć granic Tverkatki i Kosu, a teraz łaskawy los zsyłał mu okazję do wędrówki w serce Umbrii, gdzie podług opowieści mieszkało najwięcej pobożnych Khadorian menickiego wyznania.
Wątek techniczny
Śpieszę z wyjaśnieniem, że menofiks jest w rękach tego kapłana naprawdę bezpieczny. Meniccy duchowni to wyjątkowo srodzy i bezwzględni osobnicy, często wręcz przesadnie szafujący karami i potępiający najmniejszy grzech. Dragana Bolgę znacie na dodatek od wielu lat i nigdy nie dał on nikomu pretekstu do tego, by spróbować postawić mu jakikolwiek zarzut sprzeniewierzenia się pełnionej funkcji.
Co więcej, wygląda na to, że trwając przy pomyśle odebrania mu menofiksu będziecie musieli zrobić to siłą, a konsekwencje prawne i obyczajowe takiej szarpaniny z menickim kapłanem mogą być dramatyczne (i nie mam tu na myśli khadoriańskich władz, które niezbyt się incydentem przejmą, a reakcje miejscowych menitów).
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2012, 22:10 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.