PBF - Pazur w mroku
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
19 dzień Golovusu 602 AR, na północ od Czernichły
Zebrawszy od swych krewniaków bukłaki Ivash potruchtał nad brzeg odkrytego opodal leśnego jeziorka, pogwizdując pod nosem. Piaszczyste łachy odgradzające szaroburą toń stawku od porośniętej gzęstwiną skarpy ciągnęły się wąziutkim paskiem wkoło brzegu, toteż młodzieniec zeskoczył na nie ostrożnie i powiódł zaciekawionym spojrzeniem po zwierzęcych tropach. Powierzchnia piasku naznaczona była licznymi śladami łap pozostawionymi przez stworzenia, które przychodziły w to miejsce, by ugasić pragnienie. Nazarko przyglądał się odciskom przez dłuższą chwilę, ku swej uldze nie dostrzegając w pobliżu dowodu niedawnej obecności żadnego liczącego się drapieżnika. Gwizdnąwszy z zadowoleniem przez zęby przeniósł spojrzenie na nieruchomą toń rozlewiska, zionącą chłodem i odstręczającą na samą myśl o zanurzeniu w niej palca. Przeciwny brzeg porośnięty był podchodzącą aż do wody gęstwiną, ciemną już i pełną niepokojących kształtów.
Ivash odkorkował manierki i zaczął napełniać je po kolei, zanurzając naczynia tak, by nawet kropla lodowatej wody nie kapnęła mu na dłonie. Kucając na miękkim piasku podniósł znienacka głowę, bardziej wyczuwając czyjąś obecność niż dostrzegając nagłe poruszenie. Sięgająca po wiszący u pasa toporek ręka zatrzymała się w połowie ruchu, gdy młodzieniec pojął znienacka, na kogo spogląda.
Niziutka dziewczyna o długich, spadających kaskadą na piersi jasnych włosach odpowiedziała mu niepewnym uśmiechem, z wahaniem postępując o krok w stronę Kossyty. Miała pociągłe rysy twarzy i zaniepokojone wielkie oczy, wzrostem zaś sięgała Ivashowi zaledwie do piersi. Mimo zimnej wieczornej aury zmuszającej ludzi do noszenia futer i grubych płaszczy ją okrywała jedynie sukienka ze zwiewnej tkaniny, przylegająca ciasno do ciała i nie skrywająca prawie niczego z zarysowanych pod spodem kształtów.
- A ty coś za jedna?! - syknął Nazarko podnosząc się sprężyście z kucek i otwierając zarazem szeroko oczy. Stojąca kilkanaście stóp dalej dziewczyna drgnęła przestraszona jego nagłym ruchem, cofnęła się o krok wyciągając zza pleców jedną z ukrytych tam dłoni. Oczarowany urodą i aurą bezbronności nieznajomej Ivash zesztywniał spodziewając się błysku stali, ale zamiast ostrza nieznajoma ściskała w dłoni pęk kwiatów, splecionych w bukiet zerwany zapewne nad brzegiem stawku.
Wątek techniczny
Czyżby pogoń za spódniczkami dobiegła finału? Oto prawdziwa miss mokrego podkoszulka o nieśmiałej naturze, która pechowym zbiegiem okoliczności napatoczyła się na drużynowego ogiera. I co teraz? Jak Ivash zaprezentuje swe męskie wdzięki? A może preferuje on wyłącznie wyuzdane ladacznice z wielkiego miasta? Czekam na jakieś deklaracje...
Zebrawszy od swych krewniaków bukłaki Ivash potruchtał nad brzeg odkrytego opodal leśnego jeziorka, pogwizdując pod nosem. Piaszczyste łachy odgradzające szaroburą toń stawku od porośniętej gzęstwiną skarpy ciągnęły się wąziutkim paskiem wkoło brzegu, toteż młodzieniec zeskoczył na nie ostrożnie i powiódł zaciekawionym spojrzeniem po zwierzęcych tropach. Powierzchnia piasku naznaczona była licznymi śladami łap pozostawionymi przez stworzenia, które przychodziły w to miejsce, by ugasić pragnienie. Nazarko przyglądał się odciskom przez dłuższą chwilę, ku swej uldze nie dostrzegając w pobliżu dowodu niedawnej obecności żadnego liczącego się drapieżnika. Gwizdnąwszy z zadowoleniem przez zęby przeniósł spojrzenie na nieruchomą toń rozlewiska, zionącą chłodem i odstręczającą na samą myśl o zanurzeniu w niej palca. Przeciwny brzeg porośnięty był podchodzącą aż do wody gęstwiną, ciemną już i pełną niepokojących kształtów.
Ivash odkorkował manierki i zaczął napełniać je po kolei, zanurzając naczynia tak, by nawet kropla lodowatej wody nie kapnęła mu na dłonie. Kucając na miękkim piasku podniósł znienacka głowę, bardziej wyczuwając czyjąś obecność niż dostrzegając nagłe poruszenie. Sięgająca po wiszący u pasa toporek ręka zatrzymała się w połowie ruchu, gdy młodzieniec pojął znienacka, na kogo spogląda.
Niziutka dziewczyna o długich, spadających kaskadą na piersi jasnych włosach odpowiedziała mu niepewnym uśmiechem, z wahaniem postępując o krok w stronę Kossyty. Miała pociągłe rysy twarzy i zaniepokojone wielkie oczy, wzrostem zaś sięgała Ivashowi zaledwie do piersi. Mimo zimnej wieczornej aury zmuszającej ludzi do noszenia futer i grubych płaszczy ją okrywała jedynie sukienka ze zwiewnej tkaniny, przylegająca ciasno do ciała i nie skrywająca prawie niczego z zarysowanych pod spodem kształtów.
- A ty coś za jedna?! - syknął Nazarko podnosząc się sprężyście z kucek i otwierając zarazem szeroko oczy. Stojąca kilkanaście stóp dalej dziewczyna drgnęła przestraszona jego nagłym ruchem, cofnęła się o krok wyciągając zza pleców jedną z ukrytych tam dłoni. Oczarowany urodą i aurą bezbronności nieznajomej Ivash zesztywniał spodziewając się błysku stali, ale zamiast ostrza nieznajoma ściskała w dłoni pęk kwiatów, splecionych w bukiet zerwany zapewne nad brzegiem stawku.
Wątek techniczny
Czyżby pogoń za spódniczkami dobiegła finału? Oto prawdziwa miss mokrego podkoszulka o nieśmiałej naturze, która pechowym zbiegiem okoliczności napatoczyła się na drużynowego ogiera. I co teraz? Jak Ivash zaprezentuje swe męskie wdzięki? A może preferuje on wyłącznie wyuzdane ladacznice z wielkiego miasta? Czekam na jakieś deklaracje...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
Zbieram po drodze jeszcze trochę drewna które nie dymi zbytnio. W końcu po co mamy przyciągać dymem te bardziej inteligentne potwory w tym ludzi...
Zbieram po drodze jeszcze trochę drewna które nie dymi zbytnio. W końcu po co mamy przyciągać dymem te bardziej inteligentne potwory w tym ludzi...
Ostatnio zmieniony 12 lutego 2012, 18:57 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
19 dzień Golovusu 602 AR, na północ od Czernichły
Oczyściwszy ze uschniętej już trawy miejsce na ognisko Ivan ułożył okrąg z niewielkich kamieni i sięgnął po noszone w woreczku przy pasie krzesiwo. Volkh cisnął pod nogi kuzyna spory pęk nazbieranego naprędce chrustu i zaczął zgarniać rękami z ziemi kruszące się pod wpływem dotyku liście, mające posłużyć za podpałkę. Robiło się coraz ciemniej, spomiędzy sękatych rozłożystych korzeni drzew wypełzały szerokie cienie obejmujące we władanie coraz większy obszar lasu. Wilimov rozejrzał się raz jeszcze po wybranym na nocleg załomie, z zadowoleniem utwierdzając się w słuszności tego wyboru. Skała chroniła podróżników przed zbyt wczesnym odkryciem, miała też z powodzeniem przesłaniać blask rzucany przez płonące szczapy, a sam ogień oraz zapach spalenizny powinny odstraszyć pomniejsze drapieżniki.
Karakov uderzył kilka razy krzesiwem o metalową płytkę, rozpalił zziębniętymi rękami podpałkę obkładając ją garściami liści i suchym mchem. Wilimov przetarł szmatką wyciągniętą z plecaka płytką blaszaną miskę, wrzucił do niej wyczyszczone grzyby i obrane ze skórki owoce, po czym wstał z kucek rozglądając się po okolicy w poszukiwaniu Ivasha, który od dłuższej chwili nie dawał znaku życia.
- Bez wody niczego nie ugotuję - burknął pod nosem Volkh - Pewnikiem znowu się zapomniał i obżera hubę prosto z drzewa, wałkoń jeden.
Wątek techniczny
Tak, bez wody zupy nie będzie, a Nazarko jakoś nie śpieszy się z powrotem. Zamierzacie go poszukać czy czekacie, aż sam się znajdzie?
Oczyściwszy ze uschniętej już trawy miejsce na ognisko Ivan ułożył okrąg z niewielkich kamieni i sięgnął po noszone w woreczku przy pasie krzesiwo. Volkh cisnął pod nogi kuzyna spory pęk nazbieranego naprędce chrustu i zaczął zgarniać rękami z ziemi kruszące się pod wpływem dotyku liście, mające posłużyć za podpałkę. Robiło się coraz ciemniej, spomiędzy sękatych rozłożystych korzeni drzew wypełzały szerokie cienie obejmujące we władanie coraz większy obszar lasu. Wilimov rozejrzał się raz jeszcze po wybranym na nocleg załomie, z zadowoleniem utwierdzając się w słuszności tego wyboru. Skała chroniła podróżników przed zbyt wczesnym odkryciem, miała też z powodzeniem przesłaniać blask rzucany przez płonące szczapy, a sam ogień oraz zapach spalenizny powinny odstraszyć pomniejsze drapieżniki.
Karakov uderzył kilka razy krzesiwem o metalową płytkę, rozpalił zziębniętymi rękami podpałkę obkładając ją garściami liści i suchym mchem. Wilimov przetarł szmatką wyciągniętą z plecaka płytką blaszaną miskę, wrzucił do niej wyczyszczone grzyby i obrane ze skórki owoce, po czym wstał z kucek rozglądając się po okolicy w poszukiwaniu Ivasha, który od dłuższej chwili nie dawał znaku życia.
- Bez wody niczego nie ugotuję - burknął pod nosem Volkh - Pewnikiem znowu się zapomniał i obżera hubę prosto z drzewa, wałkoń jeden.
Wątek techniczny
Tak, bez wody zupy nie będzie, a Nazarko jakoś nie śpieszy się z powrotem. Zamierzacie go poszukać czy czekacie, aż sam się znajdzie?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Willimov zaniepokojony ruszył odłożył chrust i ruszył nad jeziorko.
Gdy dotarł nad brzeg krzyknął do zauroczonego Ivasha:
- Eto Nimfa. Pozor daj, bo utopi Cie! Na menotha! A kysz sjiło nieczysta! - Volkh pamiętał straszne opowieści babuszki o kobietach złudnie pięknych kobietach, które uwodziły młodzieńców, po czym zabierał ich w topiel. Wyciągnął miecz przyjmując obronną pozycję.
Gdy dotarł nad brzeg krzyknął do zauroczonego Ivasha:
- Eto Nimfa. Pozor daj, bo utopi Cie! Na menotha! A kysz sjiło nieczysta! - Volkh pamiętał straszne opowieści babuszki o kobietach złudnie pięknych kobietach, które uwodziły młodzieńców, po czym zabierał ich w topiel. Wyciągnął miecz przyjmując obronną pozycję.
Ostatnio zmieniony 12 lutego 2012, 19:21 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Pozwoliłem sobie zaznaczyć na czerwono fragment wcześniejszego postu 8ART-a jako deklarację warunkową, ponieważ mój drogi gracz troszeczkę za bardzo popchnął do przodu akcję przygody
Przyjmuję, że obaj z Ivanem ruszyli w kierunku, w którym wcześniej oddalił się Nazarko, zamierzając odszukać spóźnialskiego kuzyna. Jednocześnie czekam na deklarację Deliada w kwestii reakcji na widok tajemniczej nieznajomej.
Pozwoliłem sobie zaznaczyć na czerwono fragment wcześniejszego postu 8ART-a jako deklarację warunkową, ponieważ mój drogi gracz troszeczkę za bardzo popchnął do przodu akcję przygody
Przyjmuję, że obaj z Ivanem ruszyli w kierunku, w którym wcześniej oddalił się Nazarko, zamierzając odszukać spóźnialskiego kuzyna. Jednocześnie czekam na deklarację Deliada w kwestii reakcji na widok tajemniczej nieznajomej.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Sorry, zrobiłem to trochę nieświadomie. Dałem jednego gdy pisałem posta 259, a kilka sekund wcześniej napisałeś Ty 258. Gdy to zauważyłęm, zeedytowałem posta, myśląc, że jesteśmy w pobliżu jeziorka. Znów mnie uprzedziłęś:) Keth kolejnego posta uprzedzając mnie i podając więcej informacji o Ivanie i Volkhu. Stąd całe zamieszanie:) Ale jak coś to nie widze problemu w lekkim zmodyfikowaniu wszystkiego tak aby miało to ręce i nogi.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Hej laleczko - powiedział Ivash z szerokim uśmiechem.
- Aleś diabliczko piękna. Równieś piękna jak zabójcza...
Ivash od maleńkości nasłuchał się bajań o rusałkach, nimfach, zmorach i południcach. Z jednej strony wiedział, że nieludź wsysa życie, ale kiedyś słyszał, że jeden człowiek przeżył. Wychędożył taką na śmierć. Śmierć z rozkoszy ma się rozumieć. Czary chyba zaczynały działać.
Wsunął rękę pod skórznię i wyszukał dłonią święty znak. Uchowaj praworządny przed pokusą.
Oderwał wzrok od piękności i powoli zaczął się wycofywać.
Nagle w oczach zapaliły mu się diabliki.
-Jeżeli chcesz się ogrzać i nieco urozmaicić nieżycie to podążaj za mną.
- Aleś diabliczko piękna. Równieś piękna jak zabójcza...
Ivash od maleńkości nasłuchał się bajań o rusałkach, nimfach, zmorach i południcach. Z jednej strony wiedział, że nieludź wsysa życie, ale kiedyś słyszał, że jeden człowiek przeżył. Wychędożył taką na śmierć. Śmierć z rozkoszy ma się rozumieć. Czary chyba zaczynały działać.
Wsunął rękę pod skórznię i wyszukał dłonią święty znak. Uchowaj praworządny przed pokusą.
Oderwał wzrok od piękności i powoli zaczął się wycofywać.
Nagle w oczach zapaliły mu się diabliki.
-Jeżeli chcesz się ogrzać i nieco urozmaicić nieżycie to podążaj za mną.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
19 dzień Golovusu 602 AR, na północ od Czernichły
Domyślając się skrycie prawdziwej natury urodziwego dziewczęcia, Ivash Nazarko wciąż nie przestawał się do niej szeroko uśmiechać, jednocześnie krok po kroku cofając się w przeciwną stronę. Płowowłosa nieznajoma przekrzywiła w bok głowę, a na jej pięknym obliczu pojawił się wyraz zasmucenia przemieszanego z rozczarowaniem. Uniesiony powolnym ruchem dłoni bukiet kwiatów wpadł do wody przy brzegu jeziorka, zaczął się unosić na mrocznych falach. Dziewczę postąpiło do przodu idąc śladem młodego Kossyty, wyjęło zza pleców drugą rękę, ciągle schowaną za sobą.
- Stworzycielu! - sarknął Ivash dostrzegając w jej ręce długie ostrze o liściastym kształcie, ciemne i matowe, wykonane z pietyzmem i kunsztem z jakiejś oszlifowanej do niebywałej gładkości skały. Młodzieniec wyszarpnął z pętli przy pasie swój toporek cofając się jeszcze o krok wzdłuż brzegu i bijąc się z myślami w desperackiej próbie podjęcia jakiejkolwiek decyzji - W imię Menotha, odstąp, nimfo wszeteczna!
Jasnowłosa nieznajoma rozszerzyła nieznacznie oczy słysząc imię boskiego Praworządcy, skrzywiła usta odsłaniając zęby i wydając z siebie niskie syknięcie, które zmroziło myśliwemu krew w żyłach.
A lodowate ciarki pełznące po grzbiecie Ivasha przybrały znienacka na sile, kiedy ziemia zaczęła ustępować mu w przerażający sposób pod stopami.
Wątek techniczny
Cwaniaki jesteście, wiecie? Myślałem, że dacie się ufnie podejść Mistrzowi Gry i uderzycie do tej słodkiej istotki z łapskami, a tu co? Zamiast dzikiej żądzy chędożenia oziębła niechęć? A miałem Was za prawdziwych mężczyzn północy, co nie przepuszczą nawet wiewiórce!
Wycofujący się wzdłuż skarpy Nazarko wpakował się znienacka w kłopoty, których naturę poznacie w następnym updacie.
Domyślając się skrycie prawdziwej natury urodziwego dziewczęcia, Ivash Nazarko wciąż nie przestawał się do niej szeroko uśmiechać, jednocześnie krok po kroku cofając się w przeciwną stronę. Płowowłosa nieznajoma przekrzywiła w bok głowę, a na jej pięknym obliczu pojawił się wyraz zasmucenia przemieszanego z rozczarowaniem. Uniesiony powolnym ruchem dłoni bukiet kwiatów wpadł do wody przy brzegu jeziorka, zaczął się unosić na mrocznych falach. Dziewczę postąpiło do przodu idąc śladem młodego Kossyty, wyjęło zza pleców drugą rękę, ciągle schowaną za sobą.
- Stworzycielu! - sarknął Ivash dostrzegając w jej ręce długie ostrze o liściastym kształcie, ciemne i matowe, wykonane z pietyzmem i kunsztem z jakiejś oszlifowanej do niebywałej gładkości skały. Młodzieniec wyszarpnął z pętli przy pasie swój toporek cofając się jeszcze o krok wzdłuż brzegu i bijąc się z myślami w desperackiej próbie podjęcia jakiejkolwiek decyzji - W imię Menotha, odstąp, nimfo wszeteczna!
Jasnowłosa nieznajoma rozszerzyła nieznacznie oczy słysząc imię boskiego Praworządcy, skrzywiła usta odsłaniając zęby i wydając z siebie niskie syknięcie, które zmroziło myśliwemu krew w żyłach.
A lodowate ciarki pełznące po grzbiecie Ivasha przybrały znienacka na sile, kiedy ziemia zaczęła ustępować mu w przerażający sposób pod stopami.
Wątek techniczny
Cwaniaki jesteście, wiecie? Myślałem, że dacie się ufnie podejść Mistrzowi Gry i uderzycie do tej słodkiej istotki z łapskami, a tu co? Zamiast dzikiej żądzy chędożenia oziębła niechęć? A miałem Was za prawdziwych mężczyzn północy, co nie przepuszczą nawet wiewiórce!
Wycofujący się wzdłuż skarpy Nazarko wpakował się znienacka w kłopoty, których naturę poznacie w następnym updacie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
19 dzień Golovusu 602 AR, na północ od Czernichły
Zduszony okrzyk Ivasha, niezrozumiały, ale dźwięczący przestrachem, zjeżył obu myśliwym włosy na głowach. Gnając na złamanie karku młodzieńcy dopadli do brzegu leśnego jeziorka po zaledwie krótkiej chwili szaleńczego biegu. Rozchyliwszy gwałtownie kępy zasłaniających wodę paproci myśliwi spojrzeli z górującej nad leśnym stawkiem skarpy i skamienieli porażoni bezbrzeżnym lękiem.
Szarpiący się rozpaczliwie Nazarko tkwił po uda w grząskim gruncie na brzegu stawku, zapadając się w błotnistą ziemię i młócąc powietrze rękami w daremnej próbie pochwycenia któregoś z wystających ze skarpy korzeni niewielkich drzewek. U jego stóp, ale poza zasięgiem ramion młodzieńca, tkwiła na skraju stałego gruntu niziutka kobieca postać o długich jasnych włosach i wyjątkowo kształtnym ciele, spoglądająca w bezruchu na tonącego w ruchomym błocie człowieka. Jedną ze swych rąk nieznajoma wyciągała w stronę Kossyty, w drugiej dzierżyła opuszczony wzdłuż przesłoniętego cienką sukienką uda nóż o dziwacznym zakrzywionym ostrzu.
Lecz nie samo ostrze zdjęło myśliwych taką grozą, a wyzierające spod gęstej grzywy pięknych włosów potworne oblicze kobiety, pomarszczone i ściągnięte w zwierzęcym grymasie, który odsłaniał rzędy zaostrzonych żółtawych zębów. Czując w ustach nienaturalną suchość Kossyci pojęli od razu, z czym przyszło im się spotkać, bo chociaż nie widzieli jeszcze wcześniej takiej istoty, natychmiast rozpoznali w niej rusałkę, puszczańską istotę zwaną potocznie skrzatuchą.
Wątek techniczny
Żeby nie było, że ciągle Was tylko straszę, tym razem podrzuciłem na żer małą niespodziankę. Rusałka to przedstawicielka szerokiej gamy istot zwanych zbiorczo skrzatami, zamieszkujących puszcze całego zachodniego Immorenu. Zwykli ludkowie mówią o niej szeptem, nie chcąc kusić złego licha, opowiadając o czarownych spojrzeniach i zwodniczych maskach, po którymi ukrywa się prawdziwe oblicze rusałki, czyhającej podstępem na życie nieostrożnych wędrowców. Co więcej, powiada się, że dzięki plugawej mrocznej magii skrzatuchy potrafią maskować iluzją trzęsawiska i ruchome piaski, wabiąc na nie swe ofiary.
Ivash jest zupełnie bezbronny, próby wyrwania się z grząskiego błocka tylko pogarszają jego sytuację. Co teraz? Wyciągacie go wspólnie ignorując rusałkę? Dzielicie się na team obronny i ratunkowy? (kto bije skrzatuchę, a kto wyciąga Ivasha z błota?). Ostania opcja to zignorowanie Nazarka w chęci dopadnięcia rusałki wspólnymi siłami! Czekam na deklaracje.
Zduszony okrzyk Ivasha, niezrozumiały, ale dźwięczący przestrachem, zjeżył obu myśliwym włosy na głowach. Gnając na złamanie karku młodzieńcy dopadli do brzegu leśnego jeziorka po zaledwie krótkiej chwili szaleńczego biegu. Rozchyliwszy gwałtownie kępy zasłaniających wodę paproci myśliwi spojrzeli z górującej nad leśnym stawkiem skarpy i skamienieli porażoni bezbrzeżnym lękiem.
Szarpiący się rozpaczliwie Nazarko tkwił po uda w grząskim gruncie na brzegu stawku, zapadając się w błotnistą ziemię i młócąc powietrze rękami w daremnej próbie pochwycenia któregoś z wystających ze skarpy korzeni niewielkich drzewek. U jego stóp, ale poza zasięgiem ramion młodzieńca, tkwiła na skraju stałego gruntu niziutka kobieca postać o długich jasnych włosach i wyjątkowo kształtnym ciele, spoglądająca w bezruchu na tonącego w ruchomym błocie człowieka. Jedną ze swych rąk nieznajoma wyciągała w stronę Kossyty, w drugiej dzierżyła opuszczony wzdłuż przesłoniętego cienką sukienką uda nóż o dziwacznym zakrzywionym ostrzu.
Lecz nie samo ostrze zdjęło myśliwych taką grozą, a wyzierające spod gęstej grzywy pięknych włosów potworne oblicze kobiety, pomarszczone i ściągnięte w zwierzęcym grymasie, który odsłaniał rzędy zaostrzonych żółtawych zębów. Czując w ustach nienaturalną suchość Kossyci pojęli od razu, z czym przyszło im się spotkać, bo chociaż nie widzieli jeszcze wcześniej takiej istoty, natychmiast rozpoznali w niej rusałkę, puszczańską istotę zwaną potocznie skrzatuchą.
Wątek techniczny
Żeby nie było, że ciągle Was tylko straszę, tym razem podrzuciłem na żer małą niespodziankę. Rusałka to przedstawicielka szerokiej gamy istot zwanych zbiorczo skrzatami, zamieszkujących puszcze całego zachodniego Immorenu. Zwykli ludkowie mówią o niej szeptem, nie chcąc kusić złego licha, opowiadając o czarownych spojrzeniach i zwodniczych maskach, po którymi ukrywa się prawdziwe oblicze rusałki, czyhającej podstępem na życie nieostrożnych wędrowców. Co więcej, powiada się, że dzięki plugawej mrocznej magii skrzatuchy potrafią maskować iluzją trzęsawiska i ruchome piaski, wabiąc na nie swe ofiary.
Ivash jest zupełnie bezbronny, próby wyrwania się z grząskiego błocka tylko pogarszają jego sytuację. Co teraz? Wyciągacie go wspólnie ignorując rusałkę? Dzielicie się na team obronny i ratunkowy? (kto bije skrzatuchę, a kto wyciąga Ivasha z błota?). Ostania opcja to zignorowanie Nazarka w chęci dopadnięcia rusałki wspólnymi siłami! Czekam na deklaracje.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times