PBF - Pazur w mroku
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Wciąż szepcząc bezgłośnie modlitwę, Ivash położył się na boku i wystawiwszy zza głazu lunetę wodził nią po dnie kaldery chłonąc z chorobliwą fascynacją obrazki wydające się pochodzić z czasów zamierzchłej przeszłości, kiedy dzicy barbarzyńcy wojowali na ziemiach północy z kapłanem-królem Khardovicem. Młodzieniec nie miał pojęcia jak długo ta ukryta na pogórzu Nyschathy kotlina była miejscem schadzek czcicieli Bestii o Wielu Kształtach, ale mogła służyć ich plugawym obrządkom przez całe dziesięciolecia czy nawet wieki.
Tłukący w wielkie instrumenty bębniarze potrząsali rytmicznie głowami, tańczący do wygrywanej przez nich melodii kultyści podrygiwali coraz bardziej konwulsyjnie, racząc się trunkami pitymi ze skórzanych bukłaków podawanych ochoczo z rąk do rąk. Srebrzysta tarcza Calderu zdawała się wręcz rosnąć w oczach, kąpiąc dno rozświetlonej ogniskami kotliny w nieziemskiej poświacie. Przyglądając się wyznawcom Żmija przez lunetę Nazarko rozpoznawał w większości Kossytów, wysokich i smukłych, ale silnie zbudowanych. Towarzyszyli im Skirowie oraz niemała grupka Vorgojów o przebitych zwierzęcymi kośćmi nosach.
Myśliwy odstawił od oka lunetę przykładając czoło do zimnej powierzchni głazu i próbując ogarnąć myśli. Chociaż upiorny huk bębnów nie pozwalał nawet na chwilę zapomnieć o grozie sytuacji, młodzieniec wciąż nie do końca potrafił uwierzyć w to, że ledwie dwa dni wcześniej leżał pod własnym kocem na poddaszu domostwa wuja, w otoczonym wysoką palisadą bezpiecznym Tverkutsku z dala od bluźnierczych rytuałów żmijarzy i zgrozy nocy spędzanej w blasku księżycowej pełni na dzikim pogórzu Nyschathy.
Bębny umilkły bez ostrzeżenia, w jednej chwili, a przenikliwa cisza wręcz zadzwoniła w uszach zaskoczonych tym faktem ludzi. Nazarko zapomniał natychmiast o Tverkutsku i wspomnieniu uroczej twarzy Tamary błąkającym się gdzieś w zakamarkach jego pamięci. Młodzieniec wyjrzał ponad krawędź głazu i wstrzymał oddech dostrzegając znieruchomiałych w bezruchu kultystów. Setka ludzkich postaci zwrócona była ku ledwie widocznym po przeciwnej stronie kaldery wejściom do pieczar, wypatrując czegoś z wyczuwalnym ożywieniem.
Kajaz wyszarpnął lunetę z ręki Ivasha i przytknął ją ponownie do oka otwierając mimowolnie usta. Pozbawiony cennego instrumentu Nazarko musiał zdać się na własne oczy, ale i te wystarczyły mu, by dostrzegł grupkę nadchodzących od strony jaskiń postaci, wlokących ze sobą przemocą jakiegoś walczącego zaciekle człowieka.
- Oskar! - wysyczał Zareniv - To Oskar!
Wątek techniczny
Młody Zareniv żyje, chociaż trudno powiedzieć jak długo jeszcze stan ów się utrzyma! Zabawy ustały, w zamian kultyści zaczęli pomrukiwać coś rytmicznie witając w taki sposób wleczonego ku środkowi kaldery więźnia. Jest tam wbity w ziemię drewniany pal, któremu wcześniej się nie przyglądaliście, więc zapewne to tam żmijarze zechcą przywiązać swą ofiarę.
Wciąż szepcząc bezgłośnie modlitwę, Ivash położył się na boku i wystawiwszy zza głazu lunetę wodził nią po dnie kaldery chłonąc z chorobliwą fascynacją obrazki wydające się pochodzić z czasów zamierzchłej przeszłości, kiedy dzicy barbarzyńcy wojowali na ziemiach północy z kapłanem-królem Khardovicem. Młodzieniec nie miał pojęcia jak długo ta ukryta na pogórzu Nyschathy kotlina była miejscem schadzek czcicieli Bestii o Wielu Kształtach, ale mogła służyć ich plugawym obrządkom przez całe dziesięciolecia czy nawet wieki.
Tłukący w wielkie instrumenty bębniarze potrząsali rytmicznie głowami, tańczący do wygrywanej przez nich melodii kultyści podrygiwali coraz bardziej konwulsyjnie, racząc się trunkami pitymi ze skórzanych bukłaków podawanych ochoczo z rąk do rąk. Srebrzysta tarcza Calderu zdawała się wręcz rosnąć w oczach, kąpiąc dno rozświetlonej ogniskami kotliny w nieziemskiej poświacie. Przyglądając się wyznawcom Żmija przez lunetę Nazarko rozpoznawał w większości Kossytów, wysokich i smukłych, ale silnie zbudowanych. Towarzyszyli im Skirowie oraz niemała grupka Vorgojów o przebitych zwierzęcymi kośćmi nosach.
Myśliwy odstawił od oka lunetę przykładając czoło do zimnej powierzchni głazu i próbując ogarnąć myśli. Chociaż upiorny huk bębnów nie pozwalał nawet na chwilę zapomnieć o grozie sytuacji, młodzieniec wciąż nie do końca potrafił uwierzyć w to, że ledwie dwa dni wcześniej leżał pod własnym kocem na poddaszu domostwa wuja, w otoczonym wysoką palisadą bezpiecznym Tverkutsku z dala od bluźnierczych rytuałów żmijarzy i zgrozy nocy spędzanej w blasku księżycowej pełni na dzikim pogórzu Nyschathy.
Bębny umilkły bez ostrzeżenia, w jednej chwili, a przenikliwa cisza wręcz zadzwoniła w uszach zaskoczonych tym faktem ludzi. Nazarko zapomniał natychmiast o Tverkutsku i wspomnieniu uroczej twarzy Tamary błąkającym się gdzieś w zakamarkach jego pamięci. Młodzieniec wyjrzał ponad krawędź głazu i wstrzymał oddech dostrzegając znieruchomiałych w bezruchu kultystów. Setka ludzkich postaci zwrócona była ku ledwie widocznym po przeciwnej stronie kaldery wejściom do pieczar, wypatrując czegoś z wyczuwalnym ożywieniem.
Kajaz wyszarpnął lunetę z ręki Ivasha i przytknął ją ponownie do oka otwierając mimowolnie usta. Pozbawiony cennego instrumentu Nazarko musiał zdać się na własne oczy, ale i te wystarczyły mu, by dostrzegł grupkę nadchodzących od strony jaskiń postaci, wlokących ze sobą przemocą jakiegoś walczącego zaciekle człowieka.
- Oskar! - wysyczał Zareniv - To Oskar!
Wątek techniczny
Młody Zareniv żyje, chociaż trudno powiedzieć jak długo jeszcze stan ów się utrzyma! Zabawy ustały, w zamian kultyści zaczęli pomrukiwać coś rytmicznie witając w taki sposób wleczonego ku środkowi kaldery więźnia. Jest tam wbity w ziemię drewniany pal, któremu wcześniej się nie przyglądaliście, więc zapewne to tam żmijarze zechcą przywiązać swą ofiarę.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Murnik opanował nagłe poruszenie zbrojnych uniesioną wysoko dłonią, z miejsca zaprowadzając tym gestem dyscyplinę. Wstrząśnięty widokiem wleczonego na miejsce kaźni potomka kajaz obejrzał się w stronę paladyna z obliczem wykrzywionym w grymasie ponaglającego zniecierpliwienia.
- Posłuchajcie uważnie, a powtórzcie tym słabym na uszach! - powiedział półgłosem Ulgan wyciągając bardzo wolno i ostrożnie swój miecz - Ci, co łuki i samopały mają, broń gotowić. Strzelać tylko na mój znak. Kiedy wystrzelą, reszta szarżą w dół, a nóg nie żałować. Ci, co strzelą mają broń cisnąć i popędzić zaraz za nami. Tamci mają dwukrotną przewagę, tedy styknie każdemu z nas po dwóch ubić i po sprawie.
- Trochę ich więcej jak dwóch na jednego... - bąknął jeden ze zbrojnych, znany już kuzynom Skir z kawaleryjskim toporem.
- Nie trzęś portkami - wycedził przez zaciśnięte zęby Zareniv - Różnicę biorę dla siebie.
Zerkający w stronę kajaza Volkh poczuł ponownie delikatne wibracje rozchodzące się w powietrzu wokół ciężkiego masywnego miecza kajaza, zdradzające istnienie magianicznych mechanizmów ukrytych gdzieś w głowni broni.
- Czekać na mój sygnał - przypomniał Murnik, a znajdujący się w pobliżu zbrojni powtórzyli szeptem jego instrukcje przekazując je dalej.
W dole wiedziony ku palowi młody człowiek przestał się szarpać, kiedy jedna z prowadzących go postaci przysunęła usta do głowy więźnia mówiąc mu coś wprost do ucha. Podekscytowany Nazarko aż uniósł się na łokciach, ale rzecz jasna nie miał szans, by dosłyszeć jakiekolwiek słowo. Cokolwiek młody Zareniv usłyszał, musiało go to bezgranicznie przerazić albo pozbawić resztek nadziei na przeżycie, przestał bowiem stawiać opór i pozwolił się pociągnąć pod ramiona ku palowi śledzony bacznie przez dwie setki rozgorączkowanych oczu.
Wątek techniczny
Paladyn Ulgan sformułował podstawowe założenia planu działania. Połowa uczestników rajdu ma przygotować do strzału swą broń dystansową, druga połowa czekać z gotowym orężem na rozkaz do szarży. Kiedy pierwsi wystrzelą, drudzy runą co sił w dół zbocza, zyskując na impecie dzięki atakowi z wyżej położonego terenu. Strzelcy po oddaniu salwy mają cisnąć łuki i strzelby, po czym natychmiast ruszyć w ślad za druhami. Wszyscy kultyści są z pewnością uzbrojeni, ale istnieje spora szansa, że sporo ich położycie w pierwszych sekundach starcia, zanim zdążą się połapać w sytuacji.
I teraz pora na dokładne deklaracje. Którzy z Was zabrali włócznie? Zadają one 1k8 ran, krytyk 3x przy wyniku 20, można nimi rzucać, można próbować trzymać przeciwnika na dystans. To pierwsze, teraz taktyka działania. Będziecie strzelać czy idziecie w pierwszej fali? Jeśli strzelacie, postępujecie zgodnie z instrukcjami czy też po oddaniu pierwszej salwy nie rzucacie broni i zostajecie nadal na zboczu zamiast szarżować? Jeśli atakujecie, staracie się przedostać do pierwszego szeregu czy trzymacie się na tyłach? Jakieś dodatkowe deklaracje?
Murnik opanował nagłe poruszenie zbrojnych uniesioną wysoko dłonią, z miejsca zaprowadzając tym gestem dyscyplinę. Wstrząśnięty widokiem wleczonego na miejsce kaźni potomka kajaz obejrzał się w stronę paladyna z obliczem wykrzywionym w grymasie ponaglającego zniecierpliwienia.
- Posłuchajcie uważnie, a powtórzcie tym słabym na uszach! - powiedział półgłosem Ulgan wyciągając bardzo wolno i ostrożnie swój miecz - Ci, co łuki i samopały mają, broń gotowić. Strzelać tylko na mój znak. Kiedy wystrzelą, reszta szarżą w dół, a nóg nie żałować. Ci, co strzelą mają broń cisnąć i popędzić zaraz za nami. Tamci mają dwukrotną przewagę, tedy styknie każdemu z nas po dwóch ubić i po sprawie.
- Trochę ich więcej jak dwóch na jednego... - bąknął jeden ze zbrojnych, znany już kuzynom Skir z kawaleryjskim toporem.
- Nie trzęś portkami - wycedził przez zaciśnięte zęby Zareniv - Różnicę biorę dla siebie.
Zerkający w stronę kajaza Volkh poczuł ponownie delikatne wibracje rozchodzące się w powietrzu wokół ciężkiego masywnego miecza kajaza, zdradzające istnienie magianicznych mechanizmów ukrytych gdzieś w głowni broni.
- Czekać na mój sygnał - przypomniał Murnik, a znajdujący się w pobliżu zbrojni powtórzyli szeptem jego instrukcje przekazując je dalej.
W dole wiedziony ku palowi młody człowiek przestał się szarpać, kiedy jedna z prowadzących go postaci przysunęła usta do głowy więźnia mówiąc mu coś wprost do ucha. Podekscytowany Nazarko aż uniósł się na łokciach, ale rzecz jasna nie miał szans, by dosłyszeć jakiekolwiek słowo. Cokolwiek młody Zareniv usłyszał, musiało go to bezgranicznie przerazić albo pozbawić resztek nadziei na przeżycie, przestał bowiem stawiać opór i pozwolił się pociągnąć pod ramiona ku palowi śledzony bacznie przez dwie setki rozgorączkowanych oczu.
Wątek techniczny
Paladyn Ulgan sformułował podstawowe założenia planu działania. Połowa uczestników rajdu ma przygotować do strzału swą broń dystansową, druga połowa czekać z gotowym orężem na rozkaz do szarży. Kiedy pierwsi wystrzelą, drudzy runą co sił w dół zbocza, zyskując na impecie dzięki atakowi z wyżej położonego terenu. Strzelcy po oddaniu salwy mają cisnąć łuki i strzelby, po czym natychmiast ruszyć w ślad za druhami. Wszyscy kultyści są z pewnością uzbrojeni, ale istnieje spora szansa, że sporo ich położycie w pierwszych sekundach starcia, zanim zdążą się połapać w sytuacji.
I teraz pora na dokładne deklaracje. Którzy z Was zabrali włócznie? Zadają one 1k8 ran, krytyk 3x przy wyniku 20, można nimi rzucać, można próbować trzymać przeciwnika na dystans. To pierwsze, teraz taktyka działania. Będziecie strzelać czy idziecie w pierwszej fali? Jeśli strzelacie, postępujecie zgodnie z instrukcjami czy też po oddaniu pierwszej salwy nie rzucacie broni i zostajecie nadal na zboczu zamiast szarżować? Jeśli atakujecie, staracie się przedostać do pierwszego szeregu czy trzymacie się na tyłach? Jakieś dodatkowe deklaracje?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Watek techniczny
Rusze z kuzynem, blisko. Wlocznia w rekach. Mam zamiar ja rzucic w tlum gdy bede juz blisko, ale by miec wystarczajaco czasu na wyciagniecie miecza. A potem to juz wszystko w rekach Menotha. Szeptam tylko cobysmy sie w strone Oskara cisneli i nawzajem oslaniali. O flankowaniu to raczej mowy nie ma bo sila ich, ale pilmowac sie mozemy. Jakas piesn mennicka zaintonuje w trakcie szarzy, o ile jeszcze jakas z nerwow pamietam.
Rusze z kuzynem, blisko. Wlocznia w rekach. Mam zamiar ja rzucic w tlum gdy bede juz blisko, ale by miec wystarczajaco czasu na wyciagniecie miecza. A potem to juz wszystko w rekach Menotha. Szeptam tylko cobysmy sie w strone Oskara cisneli i nawzajem oslaniali. O flankowaniu to raczej mowy nie ma bo sila ich, ale pilmowac sie mozemy. Jakas piesn mennicka zaintonuje w trakcie szarzy, o ile jeszcze jakas z nerwow pamietam.
Ostatnio zmieniony 20 marca 2012, 23:58 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Drżący z podniecenia i zdenerwowania Volkh ledwie trzymał na wodzy swe emocje, ale Murnik wciąż nie wydawał polecenia ataku. Paladyn podniósł się z klęczek z dzierżonym w prawicy mieczem, lewą zaś rękę wzniósł wysoko w górę nakazując tym gestem strzelcom czekanie. Wiedziony przez swych oprawców młody Zareniv dotarł już do pala i został doń wprawnie przywiązany za pomocą grubego łańcucha przeciągniętego przez wbite w stare drewno żelazne obręcze.
- Na co czekamy? - wysyczał dygoczący na całym ciele kajaz, łapiąc Ulgana za rękaw płaszcza. Murnik uciszył Zareniva przeciągłym syknięciem, nie odrywając wzroku od rozgrywającej się w dole sceny i wciąż nie opuszczając lewej dłoni. Wilimov zaczął się poważnie lękać tego, że któryś z kultystów obejrzy się na zbocze u wylotu tunelu i dostrzeże gotowych do szarży Khadorian, ale wnet pojął, że stojący pomiędzy ogniskami żmijarze najpewniej niczego by nie zobaczyli otoczeni blaskiem płomieni, a przez to niemal zupełnie ślepi poza linią światła bijącego od ognisk.
- Zamienili sznur na łańcuch - powiedział paladyn, co prawda na głos, ale bardziej do siebie niż klęczącego obok kajaza - Po co zamienili? Nie zerwałby tego sznura nawet walcząc jak szalony...
Wilimov słyszał mamrotane pod nosem słowa Murnika, ale nie rozumiał ich znaczenia. Na jego oczach jeden z oprawców odwrócił się od przykutej do pala ofiary i wzniósł ręce ku Calderowi zrzucając jednocześnie kaptur z głowy.
Był to ten sam człowiek, który chwilę wcześniej pozbawił broniącego się dotąd zaciekle Oskara Zareniva chęci stawiania dalszego oporu, mówiąc mu coś, co zapewno odebrało nieszczęsnemu młodzieńcowi zdrowy rozum.
Sto ludzkich gardeł wydało z siebie chrapliwy okrzyk, przywodzący na myśl raczej zwierzęce ryknięcie niż rozumną mowę.
Igor Zareniv zachwiał się porażony tym widokiem, wsparł się na mieczu wstrząśnięty jak nigdy wcześniej.
- Vladim... - wycharczał kajaz - Vladim...
- I tak oto zrzucił wilk owczą skórę ukazując swą prawdziwą naturę - powiedział lodowatym głosem paladyn, cedząc słowa przez zaciśnięte zęby.
Wątek techniczny
I kim jest ów człek na dole, hę? Kim? Poznaliście go?
Drżący z podniecenia i zdenerwowania Volkh ledwie trzymał na wodzy swe emocje, ale Murnik wciąż nie wydawał polecenia ataku. Paladyn podniósł się z klęczek z dzierżonym w prawicy mieczem, lewą zaś rękę wzniósł wysoko w górę nakazując tym gestem strzelcom czekanie. Wiedziony przez swych oprawców młody Zareniv dotarł już do pala i został doń wprawnie przywiązany za pomocą grubego łańcucha przeciągniętego przez wbite w stare drewno żelazne obręcze.
- Na co czekamy? - wysyczał dygoczący na całym ciele kajaz, łapiąc Ulgana za rękaw płaszcza. Murnik uciszył Zareniva przeciągłym syknięciem, nie odrywając wzroku od rozgrywającej się w dole sceny i wciąż nie opuszczając lewej dłoni. Wilimov zaczął się poważnie lękać tego, że któryś z kultystów obejrzy się na zbocze u wylotu tunelu i dostrzeże gotowych do szarży Khadorian, ale wnet pojął, że stojący pomiędzy ogniskami żmijarze najpewniej niczego by nie zobaczyli otoczeni blaskiem płomieni, a przez to niemal zupełnie ślepi poza linią światła bijącego od ognisk.
- Zamienili sznur na łańcuch - powiedział paladyn, co prawda na głos, ale bardziej do siebie niż klęczącego obok kajaza - Po co zamienili? Nie zerwałby tego sznura nawet walcząc jak szalony...
Wilimov słyszał mamrotane pod nosem słowa Murnika, ale nie rozumiał ich znaczenia. Na jego oczach jeden z oprawców odwrócił się od przykutej do pala ofiary i wzniósł ręce ku Calderowi zrzucając jednocześnie kaptur z głowy.
Był to ten sam człowiek, który chwilę wcześniej pozbawił broniącego się dotąd zaciekle Oskara Zareniva chęci stawiania dalszego oporu, mówiąc mu coś, co zapewno odebrało nieszczęsnemu młodzieńcowi zdrowy rozum.
Sto ludzkich gardeł wydało z siebie chrapliwy okrzyk, przywodzący na myśl raczej zwierzęce ryknięcie niż rozumną mowę.
Igor Zareniv zachwiał się porażony tym widokiem, wsparł się na mieczu wstrząśnięty jak nigdy wcześniej.
- Vladim... - wycharczał kajaz - Vladim...
- I tak oto zrzucił wilk owczą skórę ukazując swą prawdziwą naturę - powiedział lodowatym głosem paladyn, cedząc słowa przez zaciśnięte zęby.
Wątek techniczny
I kim jest ów człek na dole, hę? Kim? Poznaliście go?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Vladim Zareniv zakrzyknął coś donośnie, a tłum odpowiedział mu głuchym pomrukiem, kołysząc się nieznacznie pod wpływem rosnących emocji. Przyglądający się temu ludzie z Zarenivki dosłownie skamienieli, w jednej chwili rozpoznając tożsamość przewodzącego ceremonii człowieka, najwyraźniej do tej chwili wielce w sadybie poważanego. Struchlałe usta poczęły żywiej szeptać słowa błagalnych modlitw, wiele dłoni ścisnęło kurczowo noszone na szyjach menofiksy albo kreśliło palcami w powietrzu znaki mające chronić przed złem.
- Nie ma ofiarnego ostrza - zauważył Murnik, wciąż mówiąc ni to do siebie, ni to do wstrząśniętego na wskroś kajaza - Tu rzecz nie idzie o rytuał rozpoczynający łowy... a łańcuch z czarnego żelaza...
W tej samej chwili z dołu uszu obserwatorów dobiegł nagły okrzyk, który nie padł wcale ze zgromadzenia ludzi przy palu, tylko spod tonących w mroku wejść do jaskiń. Volkh wytężył oczy spoglądając w tamtą stronę i poczuł lodowate ciarki uświadamiając sobie znienacka, że w cieniu przeciwnego zbocza kotliny stał ktoś ukryty poza linią światła padającego od ognisk, ktoś obserwujący ceremonię z dystansu i najwyraźniej dość czujny, by w końcu dostrzec poruszenie na stoku opodal wejścia do tunelu.
- Ognia! - krzyknął Murnik opuszczając gwałtownym ruchem lewą rękę i zrywając się jednocześnie do szaleńczego sprintu ku setce zaskoczonych kultystów.
Wątek techniczny
I tak to się zaczęło, a jaki będzie koniec? Trudno powiedzieć, ale możecie przyjąć za pewnik, że żadna ze stron nie będzie brała jeńców! W blasku księżycowej pełni pół setki khadoriańskich lojalistów wiedzionych przez paladyna Menotha zetrze się z setką zdziczałych wyznawców Bestii o Wielu Kształtach! Bitwa jakby żywcem przeniesiona z kart zamierzchłej przeszłości, kiedy armie starożytnych menitów toczyły krwawe boje z nieprzeliczonymi hordami Morgulu!
Vladim Zareniv zakrzyknął coś donośnie, a tłum odpowiedział mu głuchym pomrukiem, kołysząc się nieznacznie pod wpływem rosnących emocji. Przyglądający się temu ludzie z Zarenivki dosłownie skamienieli, w jednej chwili rozpoznając tożsamość przewodzącego ceremonii człowieka, najwyraźniej do tej chwili wielce w sadybie poważanego. Struchlałe usta poczęły żywiej szeptać słowa błagalnych modlitw, wiele dłoni ścisnęło kurczowo noszone na szyjach menofiksy albo kreśliło palcami w powietrzu znaki mające chronić przed złem.
- Nie ma ofiarnego ostrza - zauważył Murnik, wciąż mówiąc ni to do siebie, ni to do wstrząśniętego na wskroś kajaza - Tu rzecz nie idzie o rytuał rozpoczynający łowy... a łańcuch z czarnego żelaza...
W tej samej chwili z dołu uszu obserwatorów dobiegł nagły okrzyk, który nie padł wcale ze zgromadzenia ludzi przy palu, tylko spod tonących w mroku wejść do jaskiń. Volkh wytężył oczy spoglądając w tamtą stronę i poczuł lodowate ciarki uświadamiając sobie znienacka, że w cieniu przeciwnego zbocza kotliny stał ktoś ukryty poza linią światła padającego od ognisk, ktoś obserwujący ceremonię z dystansu i najwyraźniej dość czujny, by w końcu dostrzec poruszenie na stoku opodal wejścia do tunelu.
- Ognia! - krzyknął Murnik opuszczając gwałtownym ruchem lewą rękę i zrywając się jednocześnie do szaleńczego sprintu ku setce zaskoczonych kultystów.
Wątek techniczny
I tak to się zaczęło, a jaki będzie koniec? Trudno powiedzieć, ale możecie przyjąć za pewnik, że żadna ze stron nie będzie brała jeńców! W blasku księżycowej pełni pół setki khadoriańskich lojalistów wiedzionych przez paladyna Menotha zetrze się z setką zdziczałych wyznawców Bestii o Wielu Kształtach! Bitwa jakby żywcem przeniesiona z kart zamierzchłej przeszłości, kiedy armie starożytnych menitów toczyły krwawe boje z nieprzeliczonymi hordami Morgulu!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Biegnę z toporem w dłoniach, ku wrażym sługusom Bestii o wielu kształtach. Jestem wsciekły z powodu takiej zdrady, członek znacznego rodu brat kajaza zdradził własnego bratanka i okazał się znaczącym wyznawcą żmija... Ten czarny łańcuch, może chca by coś opętało młodego Zareniva albo go pożarło. Blask 3 księzyców połączony z hukiem samopałów i swistem wystrzelonych strzał, tworzy nieco upiorną scenerię, w której przebiega szarża mennitów. Na razie skupaim się na walce, jeśli ją pzrzetrwam zobaczymy co dalej. Na pohybel sługusom żmija krzyczę i wyprowadzam cios w najbliższego kultystę do jakiego dobiegnę.
Techniczny:
W boju uważam na Volkha i Ivasha o ile będę walczył blisko nich
Techniczny:
W boju uważam na Volkha i Ivasha o ile będę walczył blisko nich
Ostatnio zmieniony 21 marca 2012, 18:58 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Mętlik i chaos w głowie umknął wraz z komendą ognia. Ivash przycisnął cięciwę do policzka i wycelował w zdrajcę rodziny Zarenivów. Problemy rodzinne należały do trudnych do rozwiązania więc Nazarko chciał zakończyć je jak najszybciej.
Nie patrząc nawet na efekt końcowy swojego strzału porzucił łuk, pochwycił włócznię i pomknął za kuzynami. Zbiegając wziął na cel jednego ze zdębiałych barbarzyńców i cisnął w niego włócznie. Następnie wyszarpnął z za pasa topór i ruszył do straceńczej szarży na wrogów kłębiących się w pobliżu Ivana i Volkha.
Nie patrząc nawet na efekt końcowy swojego strzału porzucił łuk, pochwycił włócznię i pomknął za kuzynami. Zbiegając wziął na cel jednego ze zdębiałych barbarzyńców i cisnął w niego włócznie. Następnie wyszarpnął z za pasa topór i ruszył do straceńczej szarży na wrogów kłębiących się w pobliżu Ivana i Volkha.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Volkh rzucił się naprzód dzierżąc krzepko włócznie. Zaintonował pieśń, lecz kompletnie zapomniał słów i głos uwiązł mu w gardle ze strachu. Cisnął włócznie w jednego z kultystów, sięgnął po miecz i ramieniem niemal przywarł do Ivana aby zewrzeć szyk. Z dzikim wrzaskiem, pewno nawet bardziej szalonym od opętanych czcicieli Żmija natarł na hurmę wrogów.
Wątek techniczny
Staram się wykorzystywać jak się da ataki okazyjne, gdy już będziemy w zwarciu i uważam na Iwana. Ivash, póki co za nami ale pewno zaraz nas dogoni...
Wątek techniczny
Staram się wykorzystywać jak się da ataki okazyjne, gdy już będziemy w zwarciu i uważam na Iwana. Ivash, póki co za nami ale pewno zaraz nas dogoni...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Nim jeszcze przebrzmiał okrzyk Murnika, nie mogący się doczekać rozkazu strzelcy zwolnili cięciwy lub pociągnęli za cyngle samopałów. Rozbrzmiewająca pierwszymi okrzykami ostrzeżeń cisza przecięta została jadowitym sykiem strzał i ostrym trzaskiem wystrzałów z broni prochowej. W powietrzu wykwitły jasne chmurki rzedniejącego szybko prochowego dymu, a stromym zboczem sypnęły się lawiną mniejsze lub większe kamienie wprawione w ruch podeszwami butów gnających w dół żołdaków z Zarenivki.
Niektórzy czciciele Bestii zwalili się na ziemię dosięgnięci grotami strzał lub wystrzelonymi z myśliwskich strzelb pociskami, zabici lub ciężko zranieni. Nazarko zwolnił przyciągniętą do policzka cięciwę, posłał swoją strzałę prosto w kotłowaninę ludzkich ciał w dole łudząc się nadzieją, że zdoła dosięgnąć grotem zdrajcę rodu Zarenivów.
Nieziemski blask Calderu rozświetlał wnętrze kotliny, przydając rozgrywającym się w jej ścianach scenom niezwykłego wyrazu.
Wątek techniczny
Zdecydowałem, że policzę sobie od ręki wstępną fazę walki. Dwudziestu zbrojnych z Zarenivki (13 z łukami, 7 ze strzelbami) wali zgodną salwą w tłuszczę na dole. Cele są zaskoczone, więc tracą premię do OB ze Zręczności i ich uśredniona OB wynosi teraz 12 (10 bazowo, +2 za lekkie zbroje). Strzelcy mają przed sobą ściśnięty tłum, więc dostają premię +8 do trafienia (+2 za przycelowanie, +6 za setkę zbitych ciasno tarcz ćwiczebnych).
Turlam dla NPC-ów dwiema turami: najpierw łucznicy, potem broń prochowa. Celny jest każdy wynik 4+ na 1k20. Pociski dosięgły w sumie piętnastu kultystów, siedmiu z nich zginęło na miejscu, reszta została mniej lub bardziej dotkliwie poraniona.
Nazarko chybiła Vladima, trafił z łuku jednego z kultystów i chociaż go nie zabił, gość na pewno nie czuje się komfortowo.
Nim jeszcze przebrzmiał okrzyk Murnika, nie mogący się doczekać rozkazu strzelcy zwolnili cięciwy lub pociągnęli za cyngle samopałów. Rozbrzmiewająca pierwszymi okrzykami ostrzeżeń cisza przecięta została jadowitym sykiem strzał i ostrym trzaskiem wystrzałów z broni prochowej. W powietrzu wykwitły jasne chmurki rzedniejącego szybko prochowego dymu, a stromym zboczem sypnęły się lawiną mniejsze lub większe kamienie wprawione w ruch podeszwami butów gnających w dół żołdaków z Zarenivki.
Niektórzy czciciele Bestii zwalili się na ziemię dosięgnięci grotami strzał lub wystrzelonymi z myśliwskich strzelb pociskami, zabici lub ciężko zranieni. Nazarko zwolnił przyciągniętą do policzka cięciwę, posłał swoją strzałę prosto w kotłowaninę ludzkich ciał w dole łudząc się nadzieją, że zdoła dosięgnąć grotem zdrajcę rodu Zarenivów.
Nieziemski blask Calderu rozświetlał wnętrze kotliny, przydając rozgrywającym się w jej ścianach scenom niezwykłego wyrazu.
Wątek techniczny
Zdecydowałem, że policzę sobie od ręki wstępną fazę walki. Dwudziestu zbrojnych z Zarenivki (13 z łukami, 7 ze strzelbami) wali zgodną salwą w tłuszczę na dole. Cele są zaskoczone, więc tracą premię do OB ze Zręczności i ich uśredniona OB wynosi teraz 12 (10 bazowo, +2 za lekkie zbroje). Strzelcy mają przed sobą ściśnięty tłum, więc dostają premię +8 do trafienia (+2 za przycelowanie, +6 za setkę zbitych ciasno tarcz ćwiczebnych).
Turlam dla NPC-ów dwiema turami: najpierw łucznicy, potem broń prochowa. Celny jest każdy wynik 4+ na 1k20. Pociski dosięgły w sumie piętnastu kultystów, siedmiu z nich zginęło na miejscu, reszta została mniej lub bardziej dotkliwie poraniona.
Nazarko chybiła Vladima, trafił z łuku jednego z kultystów i chociaż go nie zabił, gość na pewno nie czuje się komfortowo.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Volkh i Ivan trzymali się tak blisko Murnika jak to tylko było możliwe, prąc wielkimi susami w stronę łapiących za broń i wrzeszczących na całe gardła czcicieli Drapieżcy. Kultyści odwracali się w stronę nieoczekiwanych napastników potrącając się wzajemnie i tratując tych, którzy padli chwilę wcześniej od grotów strzał i ołowianych kul. Karakov dostrzegł przez ułamek chwili krzyczącego coś ku księżycom Vladima Zareniva, ale widok przesłonili mu ledwie sekundę później pierwsi żmijarze, wymachujący szaleńczo wyszarpniętymi zza pasów toporami i zastawiający się grotami włóczni.
Na oczach młodzieńców dwaj czy trzej wojacy z Zarenivki nabili się na zatknięte w ziemię włócznie, wpadając na rozszczepione groty siłą rozpędu niczym szarżujące na myśliwych czarnogrzywy. Krew zbryzgała kamienistą ziemię, pierwsze ciała runęły z głuchym łoskotem pod nogi walczących. Wilimov zawył przeciągle nie siląc się nawet na artykuowanie słów, uwalniając tym wrzaskiem skumulowany w sercu lęk o życie walczący o lepsze z gorączką bitewnego podekscytowania.
Obie grupy zderzyły się z ogłuszającym łoskotem metalu i ludzkich ciał, w przestrzeń nad kalderą wzbiła się nieopisana kakofonia krzyków, jęków i szczęku krzyżowanej broni. Magianiczny miecz kajaza zapłonął znienacka oślepiającą poświatą, wzdłuż jego długiego ostrza wystrzeliły złociste płomyki rysujące na bokach klingi zawiłe wzory. Trzej pierwsi poganie mający dość odwagi, by stawić rozjuszonemu władyce czoła zginęli w ułamku chwili, rozpłatani pojedynczymi cięciami, które przeszły przez ich chronione skórzniami ciała nie napotykając najmniejszego oporu. Walczący u boku Zareniva Ulgan siekł dzierżonym oburącz mieczem niczym parowa machina do zabijania, odrąbując wyciągnięte ku sobie ręce, rozszczepiając czaszki i przebijając sztychem miecza odsłonięte choćby na chwilę torsy.
Tyle zdążył zobaczyć rozgorączkowany młody Kossyta, nim nie wyrósł przed nim rosły drab o aparycji Skira wymachujący ciężkim toporem pośród ryków godnych rozwścieczonego trollora.
Wątek techniczny
Nie wiem, czy potrafię opisać w detalach kocioł bitewny z udziałem blisko półtorej setki uczestników, ale myślę, że widzieliście dość filmów kostiumowych, by móc to sobie wyobrazić. Od teraz będę pisał osobne wstawki dla moich pupilów koncentrując się na wycinkach miejsca bitwy, bo w nocy w takim ścisku i tłoku i tak nie ma szans na zachowanie obrazu całości. Uwaga! Automatycznie rozliczam Wam ataki okazyjne, ponieważ teraz w każdej rundzie będzie okazja, by komuś w tym tłumie sprzedać kosę (a już doskonale sprawdzi się tutaj Zmysł Walki Volkha).
Dostępne taktyki to: w pierwszej rundzie skorzystanie z szarży (+2 TR, -2 OB.), potem walka standardowa (bez bonusów), walka defensywna (-4 TR, +2 OB.) lub zupełna obrona (brak ataków, OB +4). 8ART, mogę założyć, że ciskasz w Skira włócznią czy chcesz jeszcze zmienić deklarację? Araven wywija toporem, Deliad zaraz otrzyma własny wpis.
Volkh i Ivan trzymali się tak blisko Murnika jak to tylko było możliwe, prąc wielkimi susami w stronę łapiących za broń i wrzeszczących na całe gardła czcicieli Drapieżcy. Kultyści odwracali się w stronę nieoczekiwanych napastników potrącając się wzajemnie i tratując tych, którzy padli chwilę wcześniej od grotów strzał i ołowianych kul. Karakov dostrzegł przez ułamek chwili krzyczącego coś ku księżycom Vladima Zareniva, ale widok przesłonili mu ledwie sekundę później pierwsi żmijarze, wymachujący szaleńczo wyszarpniętymi zza pasów toporami i zastawiający się grotami włóczni.
Na oczach młodzieńców dwaj czy trzej wojacy z Zarenivki nabili się na zatknięte w ziemię włócznie, wpadając na rozszczepione groty siłą rozpędu niczym szarżujące na myśliwych czarnogrzywy. Krew zbryzgała kamienistą ziemię, pierwsze ciała runęły z głuchym łoskotem pod nogi walczących. Wilimov zawył przeciągle nie siląc się nawet na artykuowanie słów, uwalniając tym wrzaskiem skumulowany w sercu lęk o życie walczący o lepsze z gorączką bitewnego podekscytowania.
Obie grupy zderzyły się z ogłuszającym łoskotem metalu i ludzkich ciał, w przestrzeń nad kalderą wzbiła się nieopisana kakofonia krzyków, jęków i szczęku krzyżowanej broni. Magianiczny miecz kajaza zapłonął znienacka oślepiającą poświatą, wzdłuż jego długiego ostrza wystrzeliły złociste płomyki rysujące na bokach klingi zawiłe wzory. Trzej pierwsi poganie mający dość odwagi, by stawić rozjuszonemu władyce czoła zginęli w ułamku chwili, rozpłatani pojedynczymi cięciami, które przeszły przez ich chronione skórzniami ciała nie napotykając najmniejszego oporu. Walczący u boku Zareniva Ulgan siekł dzierżonym oburącz mieczem niczym parowa machina do zabijania, odrąbując wyciągnięte ku sobie ręce, rozszczepiając czaszki i przebijając sztychem miecza odsłonięte choćby na chwilę torsy.
Tyle zdążył zobaczyć rozgorączkowany młody Kossyta, nim nie wyrósł przed nim rosły drab o aparycji Skira wymachujący ciężkim toporem pośród ryków godnych rozwścieczonego trollora.
Wątek techniczny
Nie wiem, czy potrafię opisać w detalach kocioł bitewny z udziałem blisko półtorej setki uczestników, ale myślę, że widzieliście dość filmów kostiumowych, by móc to sobie wyobrazić. Od teraz będę pisał osobne wstawki dla moich pupilów koncentrując się na wycinkach miejsca bitwy, bo w nocy w takim ścisku i tłoku i tak nie ma szans na zachowanie obrazu całości. Uwaga! Automatycznie rozliczam Wam ataki okazyjne, ponieważ teraz w każdej rundzie będzie okazja, by komuś w tym tłumie sprzedać kosę (a już doskonale sprawdzi się tutaj Zmysł Walki Volkha).
Dostępne taktyki to: w pierwszej rundzie skorzystanie z szarży (+2 TR, -2 OB.), potem walka standardowa (bez bonusów), walka defensywna (-4 TR, +2 OB.) lub zupełna obrona (brak ataków, OB +4). 8ART, mogę założyć, że ciskasz w Skira włócznią czy chcesz jeszcze zmienić deklarację? Araven wywija toporem, Deliad zaraz otrzyma własny wpis.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Watek techniczny
Raczej cisne w niego wlocznia, no chyba ze braknie czasu by siegnac miecz. Caly czas uruchomiony zmysl walki. W rundzie pierwszej szarza, potem walka standard, a pozniej gdy juz zaroi sie od przeciwnikow tryb defensywny. Jezeli sytuacja przybierze bardzo niekorzystny obrot, to full obrona i tylko korzystanie z atakow okazyjnych.
Raczej cisne w niego wlocznia, no chyba ze braknie czasu by siegnac miecz. Caly czas uruchomiony zmysl walki. W rundzie pierwszej szarza, potem walka standard, a pozniej gdy juz zaroi sie od przeciwnikow tryb defensywny. Jezeli sytuacja przybierze bardzo niekorzystny obrot, to full obrona i tylko korzystanie z atakow okazyjnych.