PBF - Pazur w mroku

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 kwietnia 2012, 18:19

22 dzień Golovusu 602 AR, w drodze do Tverkutska

Obie strzały dosięgły celu niemal w tej samej sekundzie. Ugodzone grotami bogriny zwaliły się pomiędzy swych ziomków wywołując niebywałą wrzawę i zamieszanie. Uszaci drapieżcy skoczyli na wszystkie strony szukając żółtymi ślepkami napastników. Dwaj stojący na zakręcie traktu myśliwi zostali dostrzeżeni w ułamku chwili, a wtedy skrzeki niepokoju przeszły w dziki krwiożerczy wrzask.

- Walą na nas! - ryknął Karakov opuszczając swój łuk i przerzucając ciężar ciała ze zranionej nogi na tę zdrową - Damy im radę?!

Tuzin wymachujących włóczniami i maczetami bogrinów rzucił się traktem w stronę pary Kossytów, wrzeszcząc i sycząc niczym żbiki. Jeden z nich wysforował się do przodu, a potem potknął na kamieniu i runął pod płaskie stopy kompanów, a ci dosłownie wdeptali go w grunt pędząc na złamanie karku w stronę łuczników.

Lecz ten tuzin mniej Karakova martwił od kilkunastu innych drapieżców. Ci skoczyli na boki szlaku znikając pośród drzew, wtopili się w późnojesienny krajobraz z ewidentnym zamiarem obejścia strzelców z flanek.


Wątek techniczny

Dwa tuziny to dwunastu na jednego. Zważywszy na to, że bogriny mają 5 ŻYW, jest pewno minimalna, bardzo malutka szansa na to, że jednak ich zaciukacie! Chcecie spróbować?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 kwietnia 2012, 18:23

Wątek techniczny

Nie próbujemy. Na koń i zatrzymujemy się dopiero w Tverkutsku.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 kwietnia 2012, 19:10

Chodu, jakby było 10-ciu na jednego byśmy spróbowali...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 kwietnia 2012, 19:51

22 dzień Golovusu 602 AR, w drodze do Tverkutska

Ściskając kurczowo łuki młodzieńcy śmignęli chyżo do trzymanych przez Ivasha koni, błyskawicznie wskakując na siodła i chowając broń do sajdaków. Dzikie wrzaski ścigających ich bogrinów zostały szybko wzbogacone sykliwą nutą pierwszych wystrzeliwanych przez drapieżców strzał, jeden z pocisków doniósł nawet do Ivana gwiżdżąc mu przy uchu.

Żaden z Kossytów nie potrzebował dalszych ponagleń. Smagnięte po zadach konie runęły przed siebie galopem, mknąc na złamanie karku w stronę odległego wschodniego brzegu Voranu.


Wątek techniczny

Zgubicie bardzo szybko pościg, bo pieszy bogrin jednak z koniem nie wygra. Śmigacie prosto do Tverkutska? Jest wczesne przedpołudnie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 kwietnia 2012, 20:01

Komanda na Tverkutsk rzekł Iwan wyczuwając w sobie duszę jeźdżca.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 kwietnia 2012, 20:39

22 dzień Golovusu 602 AR, nad Voranem

Zgrzane konie dotarły do brzegu Voranu po zaciekłym wyścigu z czasem, tocząc pianę z pysków i robiąc ciężko bokami. Volkh obejrzał się za siebie i odetchnął z ulgą nie dostrzegając nigdzie śladu pościgu.

- Dawno zostali w tyle - rzucił uspokajającym tonem Ivan, ale i on sam co chwila zerkał za siebie. Ivash podjechał koniem pod samą wodę, zgarbił się w siodle.

- Krew ci spod skórzni ciecze - chrząknął Karakov spoglądając z niepokojem na pokryty czerwonymi wężykami bok konia Volkha. Kuzyn machnął uspokajająco ręką, ale Ivan wcale nie poczuł się tą odpowiedzią zadowolony.

- Opatrzę się na przeciwnym brzegu - oznajmił Wilimov oglądając się ponownie za siebie - Chcę się odgrodzić od reszty rzeką, wtedy nabiorę trochę spokojności.


Wątek techniczny

Jesteście nad Voranem, przeprawa przez rzekę na końskich grzbietach?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 kwietnia 2012, 20:53

Spróbujemy przeprawy na końskich grzbietach, ale poczekamy trochę by konie nieco ostygły. W międzyczasie rzucę okiem na rany Vołkha.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 kwietnia 2012, 22:12

- Ja żem kiedyś słyszał, że to to - wskazał palcem na konie - całkiem nieźle pływa, nawet z jeźdźcem. Ino coś mi się wydaje, że ja tak zgrzane wlezie do wody to wyzionie ducha na płuca jeszcze przed Tverkutskiem.
- Widzieliście może czy któryś z koni naszej obstawy zwiał. Ja taki pokrwawiony wróci do Zeranivki to mogą pościg jakowyś wysłać. A Tyszkę martwego widzieliście?


Wątek techniczny:

Koń koniem, własne życie ważniejsze. Mam nadziej, że powiedzenie końskie zdrowie nie wzięło się z niczego. Ściągam portki i wjeżdżam do wody jako pierwszy. Najlepiej w miejscu w którym wody rozlewają się szeroko i jest w miarę płytko. Staram się zmusić konia do przepłynięcia na drugą stronę.
Ostatnio zmieniony 12 kwietnia 2012, 22:45 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 kwietnia 2012, 12:10

22 dzień Golovusu 602 AR, nad Voranem

Odczekawszy jedynie tyle, ile w uznaniu krewniaków było niezbędne dla zdrowia zziajanych koni, młodzieńcy zaczęli forsować z wysokości siodeł zimny nurt Voranu, obserwując bacznie obydwa brzegi rzeki. Konie parskały i prychały zanurzając się niemal po szyje w lodowatej wodzie, dzielnie jednak parły do przodu, ani razu nie tracąc dna pod kopytami.

Ivash odetchnął z nieskrywaną ulgą, kiedy cała trójka wydostała się na suchy grunt pod przeciwnej stronie rzeki, przekręcił się w siodle wyciągając spod odzienia swój drewniany menofiks i przykładając go w geście podzięki do czoła.

- Kurwie syny mniejsze są od nas, tedy pewnikiem nie będą chciały rzeki wpław brać - uznał na głos, spoglądając zatroskanym wzrokiem w stronę poranionych, wciąż krwawiących kuzynów - Co z wami? Pomarzli my wszytcy, a do tego jeszcze wam jucha ciecze!

- Stworzyciel nad nami czuwa - odpowiedział śmiertelnie poważnym tonem Ivan, garbiąc się w siodle i klepiąc po szyi zmęczonego konia - Bóg nas ocalił od zguby.

- Ciekaw żem jeno, czy pokarał też grzeszników? - burknął Volkh unosząc znacząco jedną brew - Inakszy grzesznicy rychło zwalą nam się na karki.


Wątek techniczny

Jesteście po drugiej stronie rzeki, cali, ale nie do końca zdrowi. Obrażenia Volkha są bardzo poważne, rany Ivana względne. Następny odcinek podróży to puszcza dzieląca zachodni brzeg Voranu od północnego brzegu Czernichły.

Myślicie już powoli nad szczegółami wiążącymi się z powrotem do Tverkutska?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 13 kwietnia 2012, 13:20

- Swarniście jak młode kokoszki. Już my dość krwi przelali na cześć Menotha na jakiś miesiąc albo i rok. Rany wam trza przewiązać i tyle. Chodźta tylko kawałek dalej coby te małe paskudztwa nie próbowały do nas strzelać - powiedział wesoło Ivash, który po przekroczeniu rzeki poczuł jak spada mu ciężar z serca.
Obawy Nazarko były tym większe, że jako jedyny nie nie złożył kajazowi przysięgi milczenia. Tyszka nie za takie rzeczy zabijał. Ale skoro obstawy nie było jaki i borginów, wszysko miał się ku lepszemu.


Wątek techniczny:

W drogę i to pędem, tylko pierw rany kuzynów opatruje ( poświęcę moją koszulinę
)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 kwietnia 2012, 15:27

Kuzyni, ja tam wierzę, że nas nie obwieszą, niby k....a za co - cholera ze żmijarzami się biliśmy, prawie nas zaciukali. Murnik Jaremi Ulgan był tam zginął, cześć jego pamięci. A ten cały kajaz mnie wkurzył. Panisko rypane. Miecze i menofiks zabrał, zakapiorów swoich wysłał coby nas ubili. mam nadzieję, że da sobie spokój i ręce jego do Tverkutska nie sięgają. Ty Ivash wpierw Vołkha opatrz, on ciężej raniony. Ja wytrzymam. do domu jeszcze mamy kawałek trza czujność zachować i broń mieć na podorędziu. Ty Ivash naprawdę chcesz do niego na służbę iść?
Ostatnio zmieniony 13 kwietnia 2012, 18:37 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 13 kwietnia 2012, 18:29

- A ja myśle, że Tvekutska nam nado po cichu, po zmroku, tuż przed bram zamknięciem wjechać, z ran u wuja wydobrzeć i na trakt. Kajaz tylko patrzeć puści wieści za nami, a ta cała potyczka z Bogrinami na naszą niekorzyść, nieważne czy ktoś z kajazowych drużynników z życiem uszedł czy nie. Może i łby wynieśliśmy ale oskarżenia na nas spadną srogie. Że to zasadzka ukartowana była, żeśmy pewnie paladyna i kajazową drużyne na smert powiedli. A komu sędzia i tłuszcza kuzyni zawierzy? Kmiotkom takim jak my, czy hospodarowi wielkiemu, co ma w dodatku świadków, li to prawdziwych, li takich co łgać na potęgę będą. Ciężkie termina na nas spadną. A jak nas małolepszemu wydadzą to przyznamy się do wszystkiego co nam zarzucą. - Sfrapowany Volkh nie ukrywał beznadzieji sytuacji

- Do Voyta możem iść. Ty Iwash prawdę wyznać możesz, boś przysięgą nie związan, ale co jeśli Pan Tverkutskim zamku z kajazem za pan brat? Obwieszą nas nim się zorientujem o co chodzi. A jeśli w zgodzie nie żyją to też same kłopota być mogą, bo jeszcze zarzucą, żeśmy z listem wpierw do Voyta nie przybyli jeno do zagorzałego wroga zanieśli. Zresztą gdy nam dowoda przedstawić każą to co? Przysiąc jedynie możem i tyle. Szansa jedank jest mała, że posłuch nam da i od złego uchroni. Ale ryzykowny wielce gambit. Ech bratkowie, jeno to albo szlak nam pozostaje na lata długie nim zapomną wszyscy o nas. Zresztą murnikową przysięgę wypełnić trzeba. Słowo się rzekło, a przysięga taka nie wiatr nie uleci...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 kwietnia 2012, 18:40

Znaczy ku murnikom ruszymy? Na owa pielgrzymkę co kapłan z Tverkutska miala nas wysłać? Najwyzej tam się zaciągniemy, ale trza murnikom przekazać jak kajaz sobie poczyna. Ale tam syn kajaza znowu znacznym kapłanem jest... ale moze nie taki nieuzyty jak ojciec jego. Z wujostwem i kuzynkami trza nam się pożegnać.
Ostatnio zmieniony 13 kwietnia 2012, 20:00 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 13 kwietnia 2012, 19:40

- Do murników nam trza iść, ale aż mi ściska w dołku żeby kajazowi krwi trochę napsuć. To tak być nie może, że za pomoc niemal śmierć nas spotkała. Nic to, ale jak nas o sprzyjanie żmijarzom posądzili.... Co to to nie! Płazem nie puszczę! Życie żeśmy narażali żeby zratować mu syna. I co za to? Ulgan martwy, Tyszka mordem straszy, relikwia skradzione, a na nas jak na na wilków patrzą. Pójdę ja do władz w Tverkutsku i wyznam jak się rodzina Zeranievów prowadzi. Od co, za sk....syństwo tym samym odpłacę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 kwietnia 2012, 19:42

22 dzień Golovusu 602 AR, w drodze do Czernichły

Puszczański trakt wiodący nad Czernichłę świecił pustkami. Słońce wisiało już wysoko i mróz odpuścił, ale temperatura wciąż była bardzo niska i skuleni w siodłach młodzieńcy dzwonili z zimna zębami. W lesie panowała cisza, z rzadka przerywana krakaniem wron lub skrzypieniem gałęzi.

Kuzyni milczeli, pogrążeni w posępnych myślach. Na co dzień weseli i skorzy do figli, teraz nie przejawiali najmniejszej ochoty do krotochwil, wspominając wszystkie przerażające wydarzenia ostatnich dni: wyprawę w pogórze Nyschathy, nocną rzeź w kalderze, zatarg z kajazem i całkiem niedawną potyczkę z bogrinami. Mali ludożerczy drapieżcy często grasowali w puszczach Khadoru zasadzając się na pomniejsze karawany lub samotnych podróżnych i regularne wypady wojska w niczym nie zmniejszały grożącego z ich strony zagrożenia. Volkh dziękował w duchu Menothowi za to, że napastnicy znad Voranu należeli do jakiegoś ubogiego krielu, nie nosili bowiem tarcz ani metalowych pancerzy. Tu i ówdzie z górskich kryjówek wypady urządzały bardziej zasobne plemiona bogrinów, dobrze uzbrojone i dzięki zwyczajowej liczebności zawsze niebezpieczne nawet dla ufortyfikowanych ludzkich osad.

- Co to było? - poderwał znienacka głowę Ivash, kręcąc na boki głową i wytężając słuch. Wilimov zesztywniał w siodle mogąc przysiąc, że dosłyszał nagle stłumione gęstwą echo nieludzkiego śmiechu, niosącego się puszczą gdzieś od północnego skraju puszczy.


Wątek techniczny

Czy ten odcinek drogi nie jest jakoś dziwnie znajomy? :P

ODPOWIEDZ