PBF - Drapieżna ekstaza

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 maja 2012, 12:44

14 dzień Martusu 602 AR, pod "Czarnym Dzikiem"

Właściciel machnął ręką w stronę jednej z pracujących u niego dziewek, pulchnej jasnowłosej kobiety o niebrzydkiej twarzy i głębokim dekolcie, nakazując jej doniesienie piwa do sąsiedniej ławy, po czym klapnął na siedzisko obok Karakova spoglądając na młodzieńca pytająco.

- Niebo w gębie, zacny panie - orzekł z emfazą Ivan - Prawdziwie wielkopańskie jadło. A jak się tak na warzeniu znacie, to znaczy, żeście wielce bystry człek, tedy może wspomożecie nas cenną radą.

- Tedy od razu rzeknijcie, o co wam idzie, a nie sypcie mi tu cukru do zupy - obruszył się bez większej złości gospodarz, pojmując prawdziwe intencje kryjące się za życzliwą oceną gościa - Czego wam trzeba?

- Maścioroba! - wypalił natychmiast Nazarko, zlizując jednocześnie z górnej wargi piwną pianę - Jakiego zdolnego alchemika, a zielarza, co specyfiki rozmaite warzy. Gdzie tu jakiego blisko najść i kogo wizytować odradzacie?

- A jakie wam maście potrzebne? - uniósł brew gospodarz - Jak na bolące kulasy, a łupanie w krzyżu, to sam mam cosik na odsprzedaż. Synowiec mój wielce zdolny, końską maść wyrabia, wielce pomocną, koi ból jak mało co. Chcecie, to wam sprzedam. A co do koni, jużeście się namyślili? Piękne zwierzaki, zadbane, tłuszczu na nich sporo. Nadadzą się do wyrobienia maści jak żadne inne, po czterdzieści szponów dam za sztukę.

- Na nic nam końska maść, panie - zaoponował z miejsca Volkh - Rzecz idzie o rzecz bardzo sekretną, ale co tam, przed wami się kryć nie będziemy. Widziecie tego naszego kuzyna, biedaka? Starzyki nasi uradzili, że się żenić musi, a precz iść z domu, bo darmozjada dłużej pod dachem nie ścierpią.

Słysząc kierowane pod swym adresem cierpkie słowa Ivash skrzywił się kącikami ust, nic jednak nie odrzekł robiąc dobrą minę do złej gry i pociągając głębszy łyk piwa z kufla.

- Znajdli my mu dziewkę, nawet nie zgorszą po gębie, a zadku, ale co z tego, skoro temu naszemu... niedomaga, rozumiecie?

Przełykający piwo Nazarko zakrztusił się, począł łapać spazmatycznie powietrze klepany po plecach przez Karakova. Nie zważając na duszącego się i siejącego wokół drobinkami piwa krewniaka Volkh pokiwał smętnie głową szukając w oczach rozmówcy zrozumienia dla powagi wyłuszczonego przez siebie kłopotu.

- Znaczy się, nie stawa mu? - wyszczerzył zęby gospodarz - Kuśka niedomaga? Oj, chłopcze, na to końska maść nie poradzi, tu trza mocniejszego dekoktu. Jest taki jeden alchemik, co kawałek stąd mieszka, Tolsov się zwie. Ludzie gadają, że zna się na lubczykach, jeno słowa ku temu nie dam. Jam nie jego klient, mnie stawa na zawołanie.

Nazarko przestał się w końcu krztusić, zjeżył się w zamian niczym pociągnięty za ogon kot śląc w stronę robiącego zmartwioną minę Wilimova spojrzenie kryjące w sobie istne błyskawice.

- Byli my już u tego Tolsova, panie - pokręcił głową Kossyta - Akuratnie niczego w zapasie nie miał, trza u niego długo na lubczyk czekać. Nie znacie aby kogo więcej w okolicy, co podobne rzeczy wyrabia?

Khard postukał w zamyśleniu palcami w dębowy blat stołu, a potem odwrócił się w stronę barmanki, tej niebrzydkiej pulchnej dziewki o jasnych włosach.

- Olga, pójdź tu tutaj! - zakrzyknął przywołując dziewczę do siebie - Co rusz jakoweś wywary kupujesz na gładką skórę, dekokty ze skrzypu, a insze paskudztwa. Nie wiesz aby, gdzie tu lubczyk kupić można? Patrzaj biedaka. Kuśka mu nie stawa, a żenić mu się każą i sromota będzie. Poratujesz?

- Ale jak poratować? - błysnęła zębami Olga, spoglądając z wyraźnym zainteresowaniem na duszącego się ponownie Ivasha - Kuśce pomóc stawać czy alchemika wskazać?


Wątek techniczny

Mam nadzieję, że Deliad doceni moje wysiłki mające urozmaicić jego bohaterowi pobyt w mieście! Rozumiem, że Ivash dusi się teraz z zakłopotania, ale może jednak rzuci błyskotliwym tekstem chcąc podziękować grzecznie za zainteresowanie... albo skrzętnie je wykorzystać?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 08 maja 2012, 13:21

Zacna z was i śliczna dziewczyna, ale na razie to może nam jakowegoś alchemika wskażcie, a w kwestii osobistej pomocy samemu Ivashowi to niech on sie z wami sam rozmówi - rzekł Ivan zębiska szczerząc i nadal poklepując po plechach Ivasha.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 08 maja 2012, 18:06

- khe, khe - odchrząknął Ivash zbierając się do kupy po publicznym upokorzeniu.

- Ot masz ci kuzynów! Jak takich masz to już ci wrogów nie trza. Cóż jednak począć rodziny się nie wybiera - odpowiedział nieco zakłopotany Ivash.
- Dworują sobie ze mnie bo wiedzą, że dobre serce mam i ich nie ukrzywdzę. Z problemu się mojego nabijają. Przeinaczając parszywie. Nie z tym problem mam, że mój żołnierz na rozkaz baczność stawać nie chce, a wręcz przeciwnie. Na komendę padnij nie reaguje - przemówił nieco bardziej rozluźniony wpatrując się w oczy dziewczyny.

- Problem to nie lada, gdy żołnierz by wciąż wojować chciał. Żal mi kobiet co do mnie słabość czują, bo po nocy ze mną przez tydzień ledwo co chodzić mogą.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 09 maja 2012, 09:54

- Spojrz mu Pannico na portki jak tam warta pelniona. Tylko patrzec jak mu gacie pekna.- rzucil krztuszac sie ze smiechu Willimov. - Moze i soldat na warcie, jeno go nie widac. Skryc sie musial albo to taki mikry zolnierz, rzec mozna zwiadowca. Okulara trza aby go dostrzec. Nie dziwota ze diewoczki zameczone, skoro z takie maly zolnierz z nimi wojuje.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 09 maja 2012, 14:19

- Ty Volkh spójrz dokładniej, bo to co za nogę bierzesz może być czymś zgoła innym. Pewnikiem Ci w głowie nie powstała myśl, że ktoś może być tak hojnie przez bogów obdarzony - odciął się Ivash.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 maja 2012, 19:06

14 dzień Martusu 602 AR, pod "Czarnym Dzikiem"

Gospodarz i jego pracownica wybuchnęli perlistym śmiechem, wbrew pozorom wcale nie złośliwym, lecz dźwięczącym nutą sympatii w stosunku do chwackiego w gębie młodziana. Dziewczyna potrząsnęła głową i odeszła rzucając Ivashowi spojrzenie, w którym pojawiło się jeszcze czytelniejsze zainteresowanie niż przed chwilą.

- Jeśli dziewki równie gładko obracasz jak gładko ozorkiem mielesz, to jeno pozazdrościć - oznajmił właściciel klepiąc Nazarka po ramieniu dłonią wielką niczym niedźwiedzia szynka i omal mu tego ramienia nie przetrącając przy okazji - Dotąd żem pewien był, że Kossyci to ponuraki, a smutasy, aleś zadał owej prawdzie kłam.

- Widzicie panie jak to człek co rusz czegoś nowego się uczy - wyszczerzył zęby Volkh - Nam za to starzyki do łebów wbijali, że Khardowie to dusigrosze i okropiczne prostaki, a tymczasem sprawiliście nam prawdziwą niespodziankę! I jadło wyśmienite i obsługa doskonała, jeno jeszcze jakowegoś alchemika nam z polecenia trza, a jużci całkiem ukontentowani będziemy.

- Jest tu niedaleko inszy maściorób, ale ten nie tutejszy, z południa pochodzi - odparł po krótkiej chwili namysłu gospodarz - Ryn to, a wiadomo, Rynowie cwane są bestyje i nie lza im ufać. Wycyckają cię z ostatniego rożka, o kopytkach nie wspomnę.

- Ale ma renomę dobrą? - upewnił się Wilimov - Nie sprzeda nam jakiego dziadostwa, po którym Ivash ciągle gacie będzie miał obsrane?

- Żona moja kupowała u niego różne rzeczy i sobie chwaliła - odrzekł gospodarz - Na czyraki pomagało, a sprawy kobiece, tedy zadowolona była. Jeno drogi straszniście, a nadto pomoć ostatnio z wyrobnictwem niedomaga. Klientów precz z niczym odsyła, bo towaru nie ma.

- Może chory? - zasugerował Nazarko odstawiając pusty kufel na stół - Może sam na zdrowiu niedomaga?

- Na chorego to on mi nie wyglądał jakem go wczora na ulicy minął - pokręcił głową właściciel - Zdawa mi się, że jakowyś inszy interes go zaprząta, bo cięgiem jacyś goście go odwiedzają, a tacy dostatniej odziani, co to na zwykłych ludzi z góry spoglądają... ale mnie to snu z oczu nie spędza. Chcecie, to do niego idźcie, a czy czas dla was znajdzie, wasza sprawa.

Khard podniósł się z ławy i klepnął raz jeszcze na pożegnanie Nazarka, tym razem upominającym gestem.

- A ty trzymaj swą bestyję na uwięzi jak się moja żona abo córka przy tobie pojawi - rzucił krótko spoglądając na młodzieńca z góry - Inakszej trza ją będzie jak jadowitą żmiję potraktować, pojmujesz? Na pieniek i łeb toporkiem uciachać. Podumaj nad tym krzynkę. A w bywajcie, robota wzywa.


Wątek techniczny

Poznaliście już pierwsze opinie na temat Tolsova oraz nieznanego jeszcze z nazwiska Ryna. Zjedliście, popiliście, odpoczęliście krzynkę, więc zarzućcie ewentualnymi dodatkowymi deklaracjami odnośnie gospody albo przeskoczymy z akcją do starego alchemika.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 maja 2012, 19:23

No kuzyni, dość marudzenia trza iśc do naszego znajomka. Ale , że tego ryna dostatnio odziani tedy i zamożni mieszkańcy odwiedzają, no, no jakiś większy interes kręci.

Techniczny:
Czas do Tolsova wracać. jak jest pora dnia?


[KETH] Jest późne popołudnie!
Ostatnio zmieniony 09 maja 2012, 20:05 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 maja 2012, 20:06

14 dzień Martusu 602 AR, na ulicach Cherovu

Na zewnątrz wciąż panował siarczysty mróz, ale porządnie najedzeni myśliwi zupełnie inaczej spoglądali teraz na otaczający ich świat. Przykre wspomnienia niedawnej podróży przez puszczę oraz zakorzenione głęboko w pamięci wcześniejsze wydarzenia, pełne krwawej przemocy, bestialskich transformacji i gorzkiego smaku zdrady, odpłynęły na dalszy plan, zastąpione uczuciem przemożnej ciekawości na widok wielkiego miasta o strzelistych kamiennych budynkach, tętniącego pomimo srogiej pogody życiem objawianym mnóstwem krążących po zaśnieżonych ulicach postaci w grubych futrach i czapach.

W wielu miejsach pracowali zapędzeni do prac porządkowych żołnierze, niemal bez wyjątku bardzo młodzi mężczyźni, którym przyszło przejść przez swą pierwszą - obowiązkową - turę służy wojskowej. Tu i ówdzie wspierały ich kierowane przez lalkarzy paroboty, niezmiennie przykuwające pełen fascynacji wzrok Wilimova. Wojskowe konstrukty wyglądały zupełnie inaczej od parobotów cywilnych, przewyższały je dalece nie tylko rozmiarami, ale i masywnością pancerza. W modelach skierowanych do odśnieżania ulic oczarowany widokiem młodzieniec rozpoznał Maraudery, ciężkie szturmowe paroboty zaprojektowane z myślą o wyłamywaniu obronnych bram i rozbijaniu murów. Używane przez nie metalowe pługi podwieszone były do zabezpieczonych stalowymi obejmami pneumatycznych taranów; podstawowej i strasznej w użyciu broni Marauderów. Machiny kroczyły po kamiennym bruku z łoskotem pancernych stóp, rzygając kłębami spalin z baterii rur wydechowych i ciągnąc za sobą przypięte łańcuchami wózki z węglem dorzucanym co jakiś czas do ich kotłów.

- Wiesz Volkh, jak się na toto patrzy z bliska, to jakoś miętko człekowi w kolanach - przyznał niechętnie Ivan, odprowadzając wzrokiem jeden z parobotów - Nie chciałbym, coby mnie kto poszczuł taką parówą. Za szybki, żeby mu uciec, drzewo wyrwie z korzeniami jak na nie wleziesz, spod ziemi cię wykopie. Jakbyśmy taki jeden w tamtej kalderze mieli...

- Aleśmy nie mieli - odparł Wilimov, a na jego twarzy pojawił się na chwilę wywołany wspomnieniami grymas - Było i minęło, choć Ulgana szkoda...


Wątek techniczny

Mała scenka obyczajowa, pocztówka z ulic Cherovu. Podróż do domu alchemika nie zajęła Wam wiele czasu, nie pobłądziliście po drodze, a sam gospodarz już czeka w progu stęskniony widoku nowych znajomych.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 maja 2012, 20:34

14 dzień Martusu 602 AR, na ulicach Cherovu

Gustav Tolsov miał już na sobie wierzchni strój, zawinął się wełnianym szalem gotów czym prędzej wyruszyć we wiadomym kierunku. Wyszedł z domu, kiedy tylko Ivan zastukał w drzwi kostkami prawej dłoni, zamknął domostwo na wielki żelazny klucz.

- Naprawdę bardzom kontent, żeście zechcieli mi pomóc - oznajmił z wyczuwalną nutką emfazy starszy mężczyzna - Spać już po nocach nie mogę ze zdenerwowania, własne wywary mi nie pomagają, dacie wiarę? Mus mi się dowiedzieć, co tamten knuje, bom słyszał, że się z jakowymi możnymi paniskami znosi, w swych progach ich podejmuje. Może im co warzy, co na próbę kupują, a za chwilę mi zwykłych klientów ukradnie jak się wieść rozniesie?

- A wy się znacie z tym Rynem? - zapytał Karakov zrównując krok z idącym ostrożnie po śliskiej ulicy Khardem - Gadacie wy ze sobą?

- A niech mnie Morrow przed tym broni! - załamał ręce stary alchemik - Ja tam z nim nic wspólnego mieć nie chcę, a nade wszystko żadnych wspólnych klientów! To kradziej, prędzej czy później wszytkich ich na swoją stronę przeciągnie, fałszywiec jeden!


Wątek techniczny

Idziecie sobie spokojnym krokiem na spacer mający wieść przez pobliże kamienicy tajemniczego Ryna. Jeśli chcecie pogawędzić z Tolsovem, to doskonała okazja. Rzućcie ewentualnymi pytaniami.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 maja 2012, 21:29

Panie Tolsov może jednak coś wiecie albo podejrzewacie co ów Ryn tam robi?. Tak czy tak wytłumaczcie nam jak do owego Ryna trafić.

Techniczny:
Kuzyni musimy cosik wykombinować we trzech tam nie poleziemy napewno nie kupą.
Ostatnio zmieniony 09 maja 2012, 21:53 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 09 maja 2012, 21:43

- Z tym całym podglądaniem może być problem. My w alchemii nie uczeni, nie potrafim odróżnić ani ingrediencji ani pojemników szklanych coście używacie. Na co mamy patrzeć, co w pamięci konotować? - swobodnym, ale cichym głosem pytał Ivash. Jednocześnie ukratkiem rozglądając się po okolicy. Zapamiętując budynki i rozważając różne drogi odwrotu.
Ostatnio zmieniony 09 maja 2012, 22:01 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 maja 2012, 22:09

14 dzień Martusu 602 AR, na ulicach Cherovu

Khard wzruszył ramionami słysząc pierwsze pytanie Karakova, potrząsnął smętnie głową.

- Mnie się widzi, że on szykuje jakiś nowy specyfik i to pewnikiem dla możnych dam - oznajmił - Jakiś wywar na twarz albo dekolt, upiększający, rozumiecie?

Ivash nie do końca wyznawał się na upiększających miksturach, ale dla świętego spokoju pokiwał głową, że owszem, rozumie.

- Zwie się on Ossian Chalerio - ciągnął dalej Gustav Tolsov, próbując się nie poślizgnąć na śniegu - Już po samym nazwisku poznać, że ani chybi to jakiś szubrawiec, uczciwy Khard się takowym mianem nie podpisuje. Niby to nasz Ryn, rodzony Khadorianin z Umbresku, ale wcale bym się nie zdziwił, jeśli by to był Khadorianin z pierwszego pokolenia. Pewnikiem rodziciele z Llaelu przyjechali, by u nas osiąść.

- Z tym całym podglądaniem może być kłopot, panie. My w alchemii nieuczeni, nie potrafim odróżnić ani ingrediencji ani pojemników szklanych, coście używacie. Na co mamy patrzeć, co w pamięci konotować? - swobodnym, ale cichym głosem zapytał Ivash rozglądając się bacznie wokół.

- Obaczcie, czy jakoweś badania prowadzi - odparł Tolsov - Jakich alembików używa, a jakich fiolek? Czy z kociołków czuć siarką czy mandragorą? Pisze co na karteluszkach abo nie? Wszystko w pracowni bacznie obejrzyjcie, cobyście potem mogli dokładnie opowiedzieć.


Wątek techniczny

Nie ma to jak fachowa porada - od razu człowiek wie, czego szukać! Odnośnie drogi do domu Chaleria, zaraz tam się przespacerujecie, to po to zabrał Was na włóczęgę biedny Tolsov!

Co do ograniczenia grupy, prywatnie proponuję zostawić na czatach (w gospodzie, w zamtuzie, jak kto woli) Volkha. 8ART pojechał na urlop, ma bardzo ograniczony dostęp do sieci, po co go narażać na koszty? ;)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 maja 2012, 09:33

Dobrze panie Tolsov staramy się zapamietać ile można. Ivash my dwaj wywiad musimy uczynić, Volkh na czatach zostanie, Chyba na dach trza wejść i jakoś ze stryszku pracownie podejrzeć, chyba że masz inny pomysł?

Techniczny:
Cicho to mówię by nikt postronny nie usłyszał tego.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 maja 2012, 17:19

14 dzień Martusu 602 AR, na ulicach Cherovu

Dom będący jednocześnie miejscem pracy Ossiana Chaleria okazał się kamiennym budynkiem o stromym dachu i metalowych rynnach, wciśniętym ciasno pomiędzy dwie inne kamienice przylegające do niego z obu stron. Znalazłszy się w pobliżu Gustav Tolsov naciągnął mocniej na głowę swą futrzaną czapę, zgarbił się i wydłużył kroku. Kossyci szli tuż za nim, zerkając na domostwo z ukosa i gwarząc pomiędzy sobą w pozornie beztroski sposób.

- Przednie drzwierza pewnikiem z dębu, a jeszcze żelazem okute - wydał swój osąd Nazarko - Tędy to jeno taki Marauder by się przebił, my nie podołamy. A dach stromy...

- Ale są okienka na poddaszu - wtrącił Wilimov, który spoglądał na niebo wypatrując jakoby ukrytego za śnieżącymi chmurami słońca - Pewnikiem dałoby się przez takie wleźć cichaczem.

- A jak na dach wleziesz? - bystre oczy Karakova szukały od dłuższej chwili łatwego miejsca przystępu do kamienicy, krytycznie oceniając możliwość wspięcia się po ciemku po oblodzonych rynnach.

- Poszukamy inszego domu gdzieś dalej wzdłuż ulicy, bardziej przystępnego - zaproponował Volkh - A potem hyc z dachu na dach. Jeno cobyśmy po ciemku do tego właściwego wleźli.

- Święta racja - odburknął spod swej czapy Tolsov, nawet nie odwracając w stronę domostwa Chaleria nosa - Parę tygodni temu żołdacy posadnika na kamienicę najechali w kwartale nadrzecznym, w której jacyś szkodniki siedziały, przez Szarych wskazane. Przemytnicy czy inszy zbrodzienie, wszelako nic z tego nie wyszło, bo się posadnikowym wojakom domy pomyliły i numer za wcześnie do środka się wdarli. Niewinnych ludzi nastraszyli, a zbrodzienie uciekli.

- Wierzajcie mi, panie, za dwadzieścia szponów żaden z nas się nie pomyli - odrzekł Ivash - A mieszka ten Cholero w tym domu? Czy jeno pracownię tam ma?

- Mieszka, mieszka - potwierdził niechętnie Tolsov - Z niewiastą, a otrokami i jeszcze jakoweś pachołki albo krewniaki, tego mi nie wiedzieć.


Wątek techniczny

Małe objaśnienie - przydomek Szarzy to potocznie stosowany skrót od nazwy Pakt Szarych Magów. Organizacja ta, skupiająca khadoriańskich czarodziejów, nie koncentruje się tylko na wspieraniu rozwoju technologicznego i zgłębianiu magicznych arkanów, jest również swoistą państwową służbą bezpieczeństwa dbającą o eliminację zagrożeń wewnętrznych kraju.

A teraz szczegóły oględzin domostwa. Przednie drzwi na parterze wyglądają masywnie, okna wyposażone są w porządne okiennice. Widoczne świetliki na poddaszu. Wejście po rynnach możliwe, aczkolwiek będzie trudne. Bardziej atrakcyjne wydaje się wejście na dachy gdzieś indziej w głębi ulicy, na lepiej dostępny budynek, a potem wędrówka z dachu na dach (tylko jak tu mieć pewność po ciemku, że nie pomylicie domu?).

Co teraz? Oględziny zakończone? Wracacie do gospody układać plan?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 maja 2012, 17:51

Trza wrócic do gospody. Z grubsza mam taki plan my z Ivashem z dachu innego domu na ten właściwy a Vołkh na dole będzie robił za wskazówkę gdzie ów Ryn zamieszkuje. Nim do oberży wrócimy poszukamy takiego domu bardziej przystępnego, by z jego dachu na dach Chaleria dostać się.
Ostatnio zmieniony 11 maja 2012, 18:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ