PBF - Bezsłoneczna Cytadela
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Półolbrzym nadal węsząc podszedł do "dziury".
- Jedyną pułapką jaką tu widzę może być ta lina. Strasznie cienka. Elfy są lżejsze i dobrze widzą w ciemnościach, więc .... - półolbrzym wykonał gest jakim zwykle gospodarze zapraszają w swoje niskie progi.
Nie wiadomo dlaczego akurat teraz naszły go wspomnienia z dzieciństwa. Przypomniał sobie dzień kiedy kończył piętnaście lat. W prezencie od matki dostał księgę. Od razu wiedział, że nie zwiastuje to niczego dobrego. Dotąd hasał po górach wraz z kampanią niedorostków bawiąc się w "zjedz orka" i "rabowanie głupich elfów". Matka tym czasem załamywał ręce, opatrując co rusz to nowe otarcia i szyjąc podarte ubrania niesfornego syna. Jego szczęśliwe dzieciństwo miało się wkrótce skończyć.
Grag pamiętał matkę jako drobną istotkę, która chodziła z trudem kaczym krokiem. Jak się później dowiedział chód ten zawdzięczał niezaleczonym uszkodzeniom powstałym podczas jego porodu.
Był jednak władcza i energiczna. Jak się uparła to nawet ojciec jej ustępował. Tak było i tym razem. Matka umyśliła, żeby wysłać syna na na nauki etykiety, retoryki, heraldyki i algebry. Jako przyszły spadkobierca wodza, miał być wykształconym i światłym władcą.
Dalsze wspomnienia były najgorszymi jakie Grag pamiętał.
Wątek techniczny:
Takie tam wspomnienia. W celu wyjaśnienia "rycerskiego" zachowania barbarzyńcy.
- Jedyną pułapką jaką tu widzę może być ta lina. Strasznie cienka. Elfy są lżejsze i dobrze widzą w ciemnościach, więc .... - półolbrzym wykonał gest jakim zwykle gospodarze zapraszają w swoje niskie progi.
Nie wiadomo dlaczego akurat teraz naszły go wspomnienia z dzieciństwa. Przypomniał sobie dzień kiedy kończył piętnaście lat. W prezencie od matki dostał księgę. Od razu wiedział, że nie zwiastuje to niczego dobrego. Dotąd hasał po górach wraz z kampanią niedorostków bawiąc się w "zjedz orka" i "rabowanie głupich elfów". Matka tym czasem załamywał ręce, opatrując co rusz to nowe otarcia i szyjąc podarte ubrania niesfornego syna. Jego szczęśliwe dzieciństwo miało się wkrótce skończyć.
Grag pamiętał matkę jako drobną istotkę, która chodziła z trudem kaczym krokiem. Jak się później dowiedział chód ten zawdzięczał niezaleczonym uszkodzeniom powstałym podczas jego porodu.
Był jednak władcza i energiczna. Jak się uparła to nawet ojciec jej ustępował. Tak było i tym razem. Matka umyśliła, żeby wysłać syna na na nauki etykiety, retoryki, heraldyki i algebry. Jako przyszły spadkobierca wodza, miał być wykształconym i światłym władcą.
Dalsze wspomnienia były najgorszymi jakie Grag pamiętał.
Wątek techniczny:
Takie tam wspomnienia. W celu wyjaśnienia "rycerskiego" zachowania barbarzyńcy.
ZEJŚCIE
Araven zwinnie zsunął się po grubej,konopnej linie,wykorzystując umieszczone na niej węzęłki by nie zsunąć się gwałtownie na dół.Kiedy jego stopy dotkneły skalnej półki spojrzał w góre mrużąc oczy.ujrzał jak rycerski Dino Berghar,uosobienie chodzącej góry zsuwa się pomału po linie.Ku sporemu zaskoczeniu obu lina wytrzymała ciężar półolbrzyma jak i sam wielkolud podobnie do wprawnego alpinisty zgrabnie zsunał sie na dół.
Zapiaszczona półka wychodzi na zachód,na podziemną zatokę ciemności.Półka jest szeroka na tyle by swobodnie stanęła na niej czwórka rosłych ludzi,lecz nierówna.Pokrywa ja piach,żwir i kości małych zwierząt.z boku schodzą zygzakami w dół z grubsza wyciosane schody,niknąc w mroku.W piachu daje się dostrzec dziwne,wskazujące na szczury,ślady,są jednak dużo większe niż typowych gryzoni
Araven zwinnie zsunął się po grubej,konopnej linie,wykorzystując umieszczone na niej węzęłki by nie zsunąć się gwałtownie na dół.Kiedy jego stopy dotkneły skalnej półki spojrzał w góre mrużąc oczy.ujrzał jak rycerski Dino Berghar,uosobienie chodzącej góry zsuwa się pomału po linie.Ku sporemu zaskoczeniu obu lina wytrzymała ciężar półolbrzyma jak i sam wielkolud podobnie do wprawnego alpinisty zgrabnie zsunał sie na dół.
Zapiaszczona półka wychodzi na zachód,na podziemną zatokę ciemności.Półka jest szeroka na tyle by swobodnie stanęła na niej czwórka rosłych ludzi,lecz nierówna.Pokrywa ja piach,żwir i kości małych zwierząt.z boku schodzą zygzakami w dół z grubsza wyciosane schody,niknąc w mroku.W piachu daje się dostrzec dziwne,wskazujące na szczury,ślady,są jednak dużo większe niż typowych gryzoni
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
ZEJSCIE
Tan Leobardis chwycił line i zaczął się po niej zsuwac,starając się zatrzymywać na węzęłkach.Nagle elf z głośnym krzykiem oderwał się od sciany i lecąc w dół rąbnął o krawędź półki,tuż u podnóża schodów.Sturlał się po nich znikając w ciemnościach.Na górze zdumiony barbarzyńca obserwował oberwany koniec liny który znikał w jamie wąwozu.W jego strone biegł blady półork pilnujący koni z okrzykiem na ustach
-MÓJ PANIE!!
Tan Leobardis chwycił line i zaczął się po niej zsuwac,starając się zatrzymywać na węzęłkach.Nagle elf z głośnym krzykiem oderwał się od sciany i lecąc w dół rąbnął o krawędź półki,tuż u podnóża schodów.Sturlał się po nich znikając w ciemnościach.Na górze zdumiony barbarzyńca obserwował oberwany koniec liny który znikał w jamie wąwozu.W jego strone biegł blady półork pilnujący koni z okrzykiem na ustach
-MÓJ PANIE!!
Ostatnio zmieniony 13 maja 2012, 13:16 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
ZEJSCiE
Na górze
Barbarzyńca podniósł z ziemi koniec liny uczepiony kamiennej kolumny.Nic nie wskazuje żeby lina była przetarta lub przecięta.Widać zerwała sie z woli bogów.Tymczasem przerażony tan Gonzor wpatrywał się w dół jamy szukając wzrokiem swego seniora.Klęcząc nad otworem w ziemi był obrazowo pochylony co wywołało chwilowe wyobrażenie barbarzyńcy o posłaniu mu kopniaka w zadek i niekontrolowany lot w dół prosto w objecia jego rycerza.Powstrzymał sie jednak od złośliwych zapędów wobec mieszańca.
Na dole
Kiedy opadł kurz z dołu stopni niknacych w mroku dał się słyszeć jęk przepełniony boleścią.Z zakamarków skalnej półki wychynęło kilka futrzastych kształtów które pośpiesznie ruszyły w kierunku schodów i źródła jęków.Były to nad wyraz przerośniete szczury jaskiniowe.Przeciętny przedstawiciel tego gatunku dorównywał rozmiarom małego psa.
Tan Leobardis
Na wpół zamroczony solidnym zderzeniem z kamiennym podłożem jak i stoczeniem się po kamiennych stopniach macając krawędziesciany powoli podnosisz się na nogi.Z góry jak przez mgłę dociera do ciebie dzienne swiatlo z powierzchni,dzieki czemu zauwazasz sunące po schodach popiskujące wlochate ksztalty
Na górze
Barbarzyńca podniósł z ziemi koniec liny uczepiony kamiennej kolumny.Nic nie wskazuje żeby lina była przetarta lub przecięta.Widać zerwała sie z woli bogów.Tymczasem przerażony tan Gonzor wpatrywał się w dół jamy szukając wzrokiem swego seniora.Klęcząc nad otworem w ziemi był obrazowo pochylony co wywołało chwilowe wyobrażenie barbarzyńcy o posłaniu mu kopniaka w zadek i niekontrolowany lot w dół prosto w objecia jego rycerza.Powstrzymał sie jednak od złośliwych zapędów wobec mieszańca.
Na dole
Kiedy opadł kurz z dołu stopni niknacych w mroku dał się słyszeć jęk przepełniony boleścią.Z zakamarków skalnej półki wychynęło kilka futrzastych kształtów które pośpiesznie ruszyły w kierunku schodów i źródła jęków.Były to nad wyraz przerośniete szczury jaskiniowe.Przeciętny przedstawiciel tego gatunku dorównywał rozmiarom małego psa.
Tan Leobardis
Na wpół zamroczony solidnym zderzeniem z kamiennym podłożem jak i stoczeniem się po kamiennych stopniach macając krawędziesciany powoli podnosisz się na nogi.Z góry jak przez mgłę dociera do ciebie dzienne swiatlo z powierzchni,dzieki czemu zauwazasz sunące po schodach popiskujące wlochate ksztalty
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Dawaj tę linę. Patrząc z góry mu nie pomożemy -warknął Grag do giermka.
- Co tam u was na dole - krzyknął basem -spokój? Widać coś? Rzucić wam płonącą pochodnię?
- Co tam u was na dole - krzyknął basem -spokój? Widać coś? Rzucić wam płonącą pochodnię?
Ostatnio zmieniony 18 maja 2012, 11:40 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny:
W końcu jak rozumiem ja nie upadłem i jestem na dole tak? Czy na półce skalnej? Jeśli mogę sprawdzam co z Leobardisem. I wyciągam miecz i lewak.
W końcu jak rozumiem ja nie upadłem i jestem na dole tak? Czy na półce skalnej? Jeśli mogę sprawdzam co z Leobardisem. I wyciągam miecz i lewak.
Ostatnio zmieniony 13 maja 2012, 15:13 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
tech: poprzez infrawizje próbuję zobaczyć co za stworzenia się zbliżają i korzystam ze zdolności nr 10 (ale miecz wyciągam) jednocześnie wołam do towarzyszy:
Tanowie ! jesteście tam!?
Nic mi nie jest ale coś się do mnie zbliża...!
Tanowie ! jesteście tam!?
Nic mi nie jest ale coś się do mnie zbliża...!
[center]Nie dostaniesz drugiej szansy, by zrobi? dobre pierwsze wra?enie.[/center]
[center]
[/center]
[center]
[/center]Druga połowa S-GUN-RAN-a, letnia pora roku, ORKUS WIELKI, zejscie
Giermek zerwawszy się z klęczek pobiegł do koni skąd przytargał zwój grubej konopnej liny,znacznie grubsze niż ta przymocowana do kamiennego słupa. Zarzucił ją na kolumne,zrobił fachowy węzeł i zaparłszy się nogami solidnie zaciągnał.
-Gotowe,panie-powiedział do Graga który pochylał się nad zejsciem próbujac cokolwiek zobaczyć w ciemnościach.
Barbarzyńca chwycił linę w mocarne dłonie, wielkościa dorównujące sporej szynce i począł się opuszczać na dół. Niestety jego umiejętności były niewystarczające by porządnie utrzymać się na linie i w drodze na dół wyrżnął kolanem o niezauważony wystep skalny. Ciężko ladując na ziemi stęknał gdy wzdłuż lewej nogi rozszedł się ból stłuczonego kolana. Klnąc na czym świat stoi pokuśtykał w dół schodów skąd dochodziły odgłosy zamieszania.
Leobardis zobaczył skaczące po schodach trzy spore jaskiniowe szczury. Za nimi żwawym krokiem schodził rycerz Dino Berghar dzierżąc stylisko młota. Zdaje się że za półolbrzymem kroczył elf z dobytymi dwoma ostrzami. Dwa najblizsze gryzonie ruszyły raźno w kierunku druida wyczuwając krew sączącą się z licznych zadrapań. Najtłustszy zaś i zarazem najwolniejszy zatrzymał się wpatrując się z ciekawością w Leobardisa i nastawił uszy,wsłuchując się w szeptane przez kapłana natury słowa. Paciorkowate oczy wpatrywały się wyraźnie w elfa z dużą ciekawością.
Giermek zerwawszy się z klęczek pobiegł do koni skąd przytargał zwój grubej konopnej liny,znacznie grubsze niż ta przymocowana do kamiennego słupa. Zarzucił ją na kolumne,zrobił fachowy węzeł i zaparłszy się nogami solidnie zaciągnał.
-Gotowe,panie-powiedział do Graga który pochylał się nad zejsciem próbujac cokolwiek zobaczyć w ciemnościach.
Barbarzyńca chwycił linę w mocarne dłonie, wielkościa dorównujące sporej szynce i począł się opuszczać na dół. Niestety jego umiejętności były niewystarczające by porządnie utrzymać się na linie i w drodze na dół wyrżnął kolanem o niezauważony wystep skalny. Ciężko ladując na ziemi stęknał gdy wzdłuż lewej nogi rozszedł się ból stłuczonego kolana. Klnąc na czym świat stoi pokuśtykał w dół schodów skąd dochodziły odgłosy zamieszania.
Leobardis zobaczył skaczące po schodach trzy spore jaskiniowe szczury. Za nimi żwawym krokiem schodził rycerz Dino Berghar dzierżąc stylisko młota. Zdaje się że za półolbrzymem kroczył elf z dobytymi dwoma ostrzami. Dwa najblizsze gryzonie ruszyły raźno w kierunku druida wyczuwając krew sączącą się z licznych zadrapań. Najtłustszy zaś i zarazem najwolniejszy zatrzymał się wpatrując się z ciekawością w Leobardisa i nastawił uszy,wsłuchując się w szeptane przez kapłana natury słowa. Paciorkowate oczy wpatrywały się wyraźnie w elfa z dużą ciekawością.