PBF - Bezsłoneczna Cytadela
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Grag widząc, że to "tylko" szczury, żachnął się i pokręcił głową, przeklinając pośpiech z jakim schodził na ratunek.
Ból z kolana promieniował nieprzyjemnie gdy barbarzyńca wyciągnął hubkę i krzesiwo.
Po chwili snopy krzesanych iskier poczęły spadać na nasączony oliwą materiał pochodni.
Ogień rozpełzł się i odsuną mrok na kilkanaście metrów.
Szczury, jak większość zwierząt, bały się ognia i nie kwapił się do zbliżania się do niszczycielskiego żywiołu.
Ponadto Grag spotkał już kilku druidów w życiu i wiedział, że umieją sobie radzić ze zwierzętami.
Ból z kolana promieniował nieprzyjemnie gdy barbarzyńca wyciągnął hubkę i krzesiwo.
Po chwili snopy krzesanych iskier poczęły spadać na nasączony oliwą materiał pochodni.
Ogień rozpełzł się i odsuną mrok na kilkanaście metrów.
Szczury, jak większość zwierząt, bały się ognia i nie kwapił się do zbliżania się do niszczycielskiego żywiołu.
Ponadto Grag spotkał już kilku druidów w życiu i wiedział, że umieją sobie radzić ze zwierzętami.
BEZSŁONECZNA CYTADELA;ZEJSCIE
Półolbrzym potężnym zamachem młota zmiażdżył pierwszego szczura,zamieniając go w krwawą breję.Cios skruszył takze kawałek kamiennego stopnia.Odłamek zniknął w ciemnych czelusciach.Drugi szczur piszcząc przeraźliwie wił się nabity na wąskie ostrze elfickiego miecza.Druid tymczasem cały czas nawiazywał kontakt wzrokowy z ostatnim pozostałym przy zyciu gryzoniem.Rycerz obrócił się w stronę szczura z uniesionym nad glową mlotem.Z góry kustykajac schodzil barbarzynca.
Półolbrzym potężnym zamachem młota zmiażdżył pierwszego szczura,zamieniając go w krwawą breję.Cios skruszył takze kawałek kamiennego stopnia.Odłamek zniknął w ciemnych czelusciach.Drugi szczur piszcząc przeraźliwie wił się nabity na wąskie ostrze elfickiego miecza.Druid tymczasem cały czas nawiazywał kontakt wzrokowy z ostatnim pozostałym przy zyciu gryzoniem.Rycerz obrócił się w stronę szczura z uniesionym nad glową mlotem.Z góry kustykajac schodzil barbarzynca.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Skoro już jesteśmy na dole, może się przejdziemy? - zaproponował Grag.
Ostatnio zmieniony 18 maja 2012, 11:40 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Pewnie, dobrze prawisz Gragu, ruszajmy rozejrzeć się po tych podziemiach by odnaleźć zaginionych krewnych pani Hurcelle oraz rycerza Asteriusza i tego tam tropiciela. Nie przepadam za podziemiami ale wyjścia nie ma. Ruszajmy.
Techniczny:
Raczej się nie rozdzielamy i ruszamy ostrożnie, wypatrując zagrożeń.
Techniczny:
Raczej się nie rozdzielamy i ruszamy ostrożnie, wypatrując zagrożeń.
Ostatnio zmieniony 18 maja 2012, 10:25 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
SCHODY, ZRUJNOWANY DZIEDZINIEC
Mocno sponiewierany Leobardis wraz ze skaczącym po kamiennych stopniach gryzoniem oraz Dino Berghar schodzili w dół tworząc coś w rodzaju straży przedniej. Za nimi podążał Araven z dwoma ostrzami w rekach. Pochód kończył zwalisty Grag.
Na skraju pola widzenia z mroku wynurza się czubek fortecy. Podziemna cytadela,choć robi wrażenie,wydaje się od dawna zapomniana,jeżeli nieoświetlone okna,popękane blanki i pochylone wieże mogą być jakąs wskazówką. Wszystko jest ciche,choć z dołu dmie chłodny wietrzyk,niosąc ze sobą zapach kurzu i delikatna won zgnilizny.
Wąskie schody wychodzą na mały dziedziniec,najwyraźniej czubek tego,co niegdyś było blankami. Zapadnięta cytadela zagłębiła się tak daleko w ziemie,iż blanki znajdują się teraz na równym poziomie z podłogą otaczającej je groty. Podłoga rozciąga się na północ oraz południe i najwyraźniej składa się z warstwy zdradzieckich,strzaskanych murów,sięgających do nieodgadnionej głębi. Na zachodzie majaczy ocalała konstrukcja,która musi być Bezsłoneczną Cytadelą. Po zachodniej stronie dziedzińca stoi wieża.
Mocno sponiewierany Leobardis wraz ze skaczącym po kamiennych stopniach gryzoniem oraz Dino Berghar schodzili w dół tworząc coś w rodzaju straży przedniej. Za nimi podążał Araven z dwoma ostrzami w rekach. Pochód kończył zwalisty Grag.
Na skraju pola widzenia z mroku wynurza się czubek fortecy. Podziemna cytadela,choć robi wrażenie,wydaje się od dawna zapomniana,jeżeli nieoświetlone okna,popękane blanki i pochylone wieże mogą być jakąs wskazówką. Wszystko jest ciche,choć z dołu dmie chłodny wietrzyk,niosąc ze sobą zapach kurzu i delikatna won zgnilizny.
Wąskie schody wychodzą na mały dziedziniec,najwyraźniej czubek tego,co niegdyś było blankami. Zapadnięta cytadela zagłębiła się tak daleko w ziemie,iż blanki znajdują się teraz na równym poziomie z podłogą otaczającej je groty. Podłoga rozciąga się na północ oraz południe i najwyraźniej składa się z warstwy zdradzieckich,strzaskanych murów,sięgających do nieodgadnionej głębi. Na zachodzie majaczy ocalała konstrukcja,która musi być Bezsłoneczną Cytadelą. Po zachodniej stronie dziedzińca stoi wieża.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
CYTADELA
Zmierzajac w strone wiezy trzeba było przebrnąc przez mocno niestabilne gruzowisko.Gryzon co chwila pojawial sie i znikal miedzy odlamkami murów,natomiast Wasza grupa miala ze sforsowaniem ''dziedzinca'' spory klopot.Co rusz ktorys z pololbrzymow z rykiem bądź też z głośnym rumorem znikał w kupie gruzu wzbijając w powietrze sporą chmurę pyłu.Elfy sprawnie balansujac na chybotliwych kawałkach murów jakoś dotarły do scian wiezy bez zadrapania.W końcu staneliscie przed topornie wykonanymi drewnianymi drzwiami które prowadzą do wieży i,jak wszystko na to wskazuje albowiem nie zauwazyliscie w poblizu innych wejsc,w głąb zamku.Gryzoń wydał z siebie ostrzegawczy pisk:
-IIIIIIIIIK! IIIIIIIK!
Zmierzajac w strone wiezy trzeba było przebrnąc przez mocno niestabilne gruzowisko.Gryzon co chwila pojawial sie i znikal miedzy odlamkami murów,natomiast Wasza grupa miala ze sforsowaniem ''dziedzinca'' spory klopot.Co rusz ktorys z pololbrzymow z rykiem bądź też z głośnym rumorem znikał w kupie gruzu wzbijając w powietrze sporą chmurę pyłu.Elfy sprawnie balansujac na chybotliwych kawałkach murów jakoś dotarły do scian wiezy bez zadrapania.W końcu staneliscie przed topornie wykonanymi drewnianymi drzwiami które prowadzą do wieży i,jak wszystko na to wskazuje albowiem nie zauwazyliscie w poblizu innych wejsc,w głąb zamku.Gryzoń wydał z siebie ostrzegawczy pisk:
-IIIIIIIIIK! IIIIIIIK!
Ciekawe czy bydlę ma na myśli pułapkę czy przeciwnika? Czy któryś z panów elfów może poszukać niespodzianek przy wejściu, ja poczekam na gości ze środka, gdyby się przydarzyli...
Techniczny: czekam na sprawdzenie wejścia pod kątem nielegalnych Kul Ognia i innych takich. Drzwi otwierają się do środka czy na zewnątrz?
Techniczny: czekam na sprawdzenie wejścia pod kątem nielegalnych Kul Ognia i innych takich. Drzwi otwierają się do środka czy na zewnątrz?
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
[/center]