PBF - Bezsłoneczna Cytadela
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Grag zmroził wzrokiem chodzące samopas gobliny.
- Brać ich! - nakazał koboldom wskazując gobliny.
- Zróbcie mi radochę i stawiajcie opór. Proszę. - warknął jak atakujący warg.
Grag po edukacjach etyki, był jednym z nielicznych osób w plemieniu używającym zwroty grzecznościowe. Radość z tego powodu wyrażała jedynie jego matka, resztę plemienia bawiło to rozpuku. Dlatego używał ich jedynie w niektórych, szczególnych sytuacjach.
Przyjrzał się człowiekowi.
- Jak się nazywasz człowieku?
- Brać ich! - nakazał koboldom wskazując gobliny.
- Zróbcie mi radochę i stawiajcie opór. Proszę. - warknął jak atakujący warg.
Grag po edukacjach etyki, był jednym z nielicznych osób w plemieniu używającym zwroty grzecznościowe. Radość z tego powodu wyrażała jedynie jego matka, resztę plemienia bawiło to rozpuku. Dlatego używał ich jedynie w niektórych, szczególnych sytuacjach.
Przyjrzał się człowiekowi.
- Jak się nazywasz człowieku?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Kim jesteś Agelcie i jak się tu znalazłeś, jeśli okażesz się przydatny może zdołamy Cię stąd wydostać. Widziałeś tu innych ludzi?
Ostatnio zmieniony 07 czerwca 2012, 21:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
CYTADELA - LOCH
Więzień był przecietnego wzrostu człowiekiem,mniej więcej młodym choć po pokaźnej warstwie brudu cięzko to było stwierdzić.Z pewna dawką zaskoczenia na twarzy przyglądał się dwóm zbrojnym półolbrzymom,szczególnie cięzkozbrojnemu rycerzowi,oraz stojącym obok nich elfom,z czego jednemu na ramieniu siedział wyjątkowo upasiony szczur.
Więzień był przecietnego wzrostu człowiekiem,mniej więcej młodym choć po pokaźnej warstwie brudu cięzko to było stwierdzić.Z pewna dawką zaskoczenia na twarzy przyglądał się dwóm zbrojnym półolbrzymom,szczególnie cięzkozbrojnemu rycerzowi,oraz stojącym obok nich elfom,z czego jednemu na ramieniu siedział wyjątkowo upasiony szczur.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Grag roześmiał się serdecznie. Rozbawia go odpowiedź Agelta. Spodziewał się czegoś całkowicie innego.Być może zdolności złodziejskich, ba może nawet czarnoksięskich... Tymczasem poczciwość człowieka zajaśniała jak szczere złoto. Być może skrywał mroczne tajemnice, ale któż ich niema. Nieznajomy załatwił będąc skrępowanym dwa gobliny, w oczach półolbrzyma zyskał szacunek.
Półolbrzym podszedł do Agelta i poklepał go po ramieniu.
- Pójdziesz z nami. Tylko nie zapomnij, że zawdzięczasz nam ratunek.
Być może istnieją łatwiejsze sposoby uwalniania więźnia z łańcuchów, ale Grag lubił te efektowne. Chwycił za łańcuch zaparł się nogą o ścianę i szarpnął z całych sił.
Półolbrzym podszedł do Agelta i poklepał go po ramieniu.
- Pójdziesz z nami. Tylko nie zapomnij, że zawdzięczasz nam ratunek.
Być może istnieją łatwiejsze sposoby uwalniania więźnia z łańcuchów, ale Grag lubił te efektowne. Chwycił za łańcuch zaparł się nogą o ścianę i szarpnął z całych sił.
CYTADELA
Ogniwa łańcucha trzasnęły pod wpływem szarpnięcia. Zerwany łańcuch opadł swobodnie na brudną podłogę celi. Brudny ale wyjątkowo szczęśliwy w tej chwili Agelt był wolny.
-Chodź z nami,golibrodo-klepnąwszy go solidnie w plecy Grag wyprzedził go w drodze do drzwi,porykując ze śmiechu-Bogowie...zamiast księżniczki trafił nam się parzygnat-
Stojący nieopodal tan Dino chrząknął nieznacznie-Każde talenty można jakoś wykorzystać. Ten oto człowiek ma wszelkie predyspozycje by zadbać o nasz schludny wygląd oraz nasze wierzchowce. A jak powszechnie wiadomo droga do chwały wiedzie nie tylko przez lochy i bezdroża ale również przez salony. Obawiam się że bandy zarośniętych drabów nikt nie będzie chciał specjalnie gościć-wyszczerzył się do reszty.
Koboldy przytargały skądś mocno cuchnącą i zawilgoconą kupę łachów w których Agelt rozpoznał swoje rzeczy:broń i podręczny ekwipunek. Z pewnym wstrętem założył na grzbiet śmierdzące ubranie,przypasał miecz. Kilka drobiazgów niepostrzeżenie zniknęło w jemu tylko wiadomych kieszeniach.
-Jestem gotowy,panie-zwrócił się do stojącego rycerza.-Gwoli ścisłości,El Agelt- wyciągnął brudną dłoń,jednak po chwili opamiętał się pomny że przed nim szlachta stoi.
Zapaliwszy pochodnie i prowadzeni przez Meepo ruszacie w głąb ciemnych tuneli,mijając po drodze mocno zapuszczone komnaty będące siedliskami dla niewielkich społeczności tych małych prymitywnych stworzeń. Po otwarciu się kolejnych drzwi staneliście na powrót w komnacie z klatką,w której pierwszy raz spotkaliście waszego przewodnika. Meepo podreptał gdzieś w róg pomieszczenia. Wrócił ściskając w pazurzastych łapkach niewielki skórzany woreczek
-Talizmany. Na szczęście dla Meepo- zawiesił zdobycz na szyi i ruszył w stronę jednego z wyjść.
Korytarz ciągnął się gdzieś w głąb ruin jednak po dłuższym marszu Meepo stanął przed drewnianymi drzwiami,pokrytymi jakimiś bazgrołami. Za drzwiami ukazała się komnata której podłogę pokrywa gruba warstwa kurzu oraz rozrzucone kawałki kamiennego gruzu. Z prawej strony w ścianę wbudowana jest ozdobna fontanna. Choć popękana,poplamiona i wyschnięta,rzeźba nurkującego smoka zachowała swoje piękno. Na wprost widnieje wejście w ciemny korytarz,w lewej zaś ścianie widnieją kamienne drzwi pokryte płaskorzeźbą i pisemną inskrypcją. Zdobienia ukazują szkieletowe smoki,natomiast od samych drzwi bije nienaturalny chłód. Inskrypcja na drzwiach napisana jest w identycznym języku co inne napisy widziane przez was w ruinach. Meepo szerokim łukiem stara się ominąć drzwi,mamrocząc coś pod nosem. W kurzu na ziemi dostrzec można ślady przejścia jakichś humanoidów.
Ogniwa łańcucha trzasnęły pod wpływem szarpnięcia. Zerwany łańcuch opadł swobodnie na brudną podłogę celi. Brudny ale wyjątkowo szczęśliwy w tej chwili Agelt był wolny.
-Chodź z nami,golibrodo-klepnąwszy go solidnie w plecy Grag wyprzedził go w drodze do drzwi,porykując ze śmiechu-Bogowie...zamiast księżniczki trafił nam się parzygnat-
Stojący nieopodal tan Dino chrząknął nieznacznie-Każde talenty można jakoś wykorzystać. Ten oto człowiek ma wszelkie predyspozycje by zadbać o nasz schludny wygląd oraz nasze wierzchowce. A jak powszechnie wiadomo droga do chwały wiedzie nie tylko przez lochy i bezdroża ale również przez salony. Obawiam się że bandy zarośniętych drabów nikt nie będzie chciał specjalnie gościć-wyszczerzył się do reszty.
Koboldy przytargały skądś mocno cuchnącą i zawilgoconą kupę łachów w których Agelt rozpoznał swoje rzeczy:broń i podręczny ekwipunek. Z pewnym wstrętem założył na grzbiet śmierdzące ubranie,przypasał miecz. Kilka drobiazgów niepostrzeżenie zniknęło w jemu tylko wiadomych kieszeniach.
-Jestem gotowy,panie-zwrócił się do stojącego rycerza.-Gwoli ścisłości,El Agelt- wyciągnął brudną dłoń,jednak po chwili opamiętał się pomny że przed nim szlachta stoi.
Zapaliwszy pochodnie i prowadzeni przez Meepo ruszacie w głąb ciemnych tuneli,mijając po drodze mocno zapuszczone komnaty będące siedliskami dla niewielkich społeczności tych małych prymitywnych stworzeń. Po otwarciu się kolejnych drzwi staneliście na powrót w komnacie z klatką,w której pierwszy raz spotkaliście waszego przewodnika. Meepo podreptał gdzieś w róg pomieszczenia. Wrócił ściskając w pazurzastych łapkach niewielki skórzany woreczek
-Talizmany. Na szczęście dla Meepo- zawiesił zdobycz na szyi i ruszył w stronę jednego z wyjść.
Korytarz ciągnął się gdzieś w głąb ruin jednak po dłuższym marszu Meepo stanął przed drewnianymi drzwiami,pokrytymi jakimiś bazgrołami. Za drzwiami ukazała się komnata której podłogę pokrywa gruba warstwa kurzu oraz rozrzucone kawałki kamiennego gruzu. Z prawej strony w ścianę wbudowana jest ozdobna fontanna. Choć popękana,poplamiona i wyschnięta,rzeźba nurkującego smoka zachowała swoje piękno. Na wprost widnieje wejście w ciemny korytarz,w lewej zaś ścianie widnieją kamienne drzwi pokryte płaskorzeźbą i pisemną inskrypcją. Zdobienia ukazują szkieletowe smoki,natomiast od samych drzwi bije nienaturalny chłód. Inskrypcja na drzwiach napisana jest w identycznym języku co inne napisy widziane przez was w ruinach. Meepo szerokim łukiem stara się ominąć drzwi,mamrocząc coś pod nosem. W kurzu na ziemi dostrzec można ślady przejścia jakichś humanoidów.