PBF - Bezsłoneczna Cytadela
CYTADELA
Uciekający goblin zmierzał wyraźnie w kierunku pobliskiego zakrętu szerokiego przejścia przegrodzonego niskim murem ,który do niedawna stanowił jeszcze ufortyfikowana goblińska pozycję.Za nim długimi susami mknął elficki szermierz w nadziei wziecia żywcem zbiega.
Prawie niezauważalnym gestem stojący nieopodal człowiek siegnął do kamizeli.W powietrzu zafurkotały dwa niewielkie błyszczące przedmioty,które wirując dookoła własnej osi poleciały w kierunku uciekającego wroga.Coś z cichym gwizdnieciem przeleciało koło uszu Aravena.Szermierz gwałtownie zwolnił,natomiast biegnący przd nim goblin z kwikiem zwalił się na ziemie.Z jego głowy trysneła fontanna krwi gdy pierwszy pocisk przeorał mu prawy policzek zamieniając ucho w krwawy strzęp ciała.Drugi pocisk wbił się gleboko w łydkę powalając go na ziemie.Obficie krwawiący stwór czołgając się po ziemi zniknął za załomem muru.Araven dopadł go jednak nim ten przecisnął się przez pokaźna szparę w deskach przegradzających korytarz.Agelt podnosząc z ziemi błyszczący drobiazg zbliżał się powoli wpatrując się zimnym wzrokiem w rannego humanoida.Szermierz podtykając goblinowi czubek miecza pod gardło zauważył sterczace z jego łydki dziwnie wygladające,niewielkie ostrze.
Tymczasem przy murku Grag wymachując korbaczem i rycząc donośnie atakował zapamiętale stawiającego opór żałosnego karzełka.Goblin był szybki i mały,dzieki czemu zdażył przebiec pod wirującą kolczastą kula i uderzył półolbrzyma w kolano.Rozległ się zgrzyt metalu gdy toporne ostrze goblińskiego miecza zjechało po pancernym nakolanniku barbarzyńcy.Goblin odskoczył w tył by uniknąć kolejnego ciosu korbacza.Znalazł kolejna luke w obronie wielkoluda.Nim jednak zdażył zareagować powracajaca kula zmiażdżyła mu twarz.W powietrze pofruneły wybite zęby i krwawy rozbryzg ozdobił pobliska ścianę.Prawie bezgłowy trup osunał się na ziemie bezwładnie.Barbarzyńca stanął nad ciałem wroga i splunął nań w pogardzie.
Uciekający goblin zmierzał wyraźnie w kierunku pobliskiego zakrętu szerokiego przejścia przegrodzonego niskim murem ,który do niedawna stanowił jeszcze ufortyfikowana goblińska pozycję.Za nim długimi susami mknął elficki szermierz w nadziei wziecia żywcem zbiega.
Prawie niezauważalnym gestem stojący nieopodal człowiek siegnął do kamizeli.W powietrzu zafurkotały dwa niewielkie błyszczące przedmioty,które wirując dookoła własnej osi poleciały w kierunku uciekającego wroga.Coś z cichym gwizdnieciem przeleciało koło uszu Aravena.Szermierz gwałtownie zwolnił,natomiast biegnący przd nim goblin z kwikiem zwalił się na ziemie.Z jego głowy trysneła fontanna krwi gdy pierwszy pocisk przeorał mu prawy policzek zamieniając ucho w krwawy strzęp ciała.Drugi pocisk wbił się gleboko w łydkę powalając go na ziemie.Obficie krwawiący stwór czołgając się po ziemi zniknął za załomem muru.Araven dopadł go jednak nim ten przecisnął się przez pokaźna szparę w deskach przegradzających korytarz.Agelt podnosząc z ziemi błyszczący drobiazg zbliżał się powoli wpatrując się zimnym wzrokiem w rannego humanoida.Szermierz podtykając goblinowi czubek miecza pod gardło zauważył sterczace z jego łydki dziwnie wygladające,niewielkie ostrze.
Tymczasem przy murku Grag wymachując korbaczem i rycząc donośnie atakował zapamiętale stawiającego opór żałosnego karzełka.Goblin był szybki i mały,dzieki czemu zdażył przebiec pod wirującą kolczastą kula i uderzył półolbrzyma w kolano.Rozległ się zgrzyt metalu gdy toporne ostrze goblińskiego miecza zjechało po pancernym nakolanniku barbarzyńcy.Goblin odskoczył w tył by uniknąć kolejnego ciosu korbacza.Znalazł kolejna luke w obronie wielkoluda.Nim jednak zdażył zareagować powracajaca kula zmiażdżyła mu twarz.W powietrze pofruneły wybite zęby i krwawy rozbryzg ozdobił pobliska ścianę.Prawie bezgłowy trup osunał się na ziemie bezwładnie.Barbarzyńca stanął nad ciałem wroga i splunął nań w pogardzie.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Jest was więcej pytam goblina, pytam też czy byli tu jacyś ludzie niedawno, generalnie wołam Mepo by takoż brał udział w przesłuchaniu.
Ostatnio zmieniony 21 lipca 2012, 11:10 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Gadaj gdzie macie skarbiec gnido. Ino nie kłam bo ci flaki wypruję, zawiąże wokół szyi i jeszcze nimi uduszę. Gdzie macie ludzisków i posążek smoka! Co nie gadasz, jak masz gadać! Mam ci wyrwać nogę i wybrzmocić nią po łbie. Gdzie wińsko trzymacie, mów ale już? Masz ty ozór w gębie,czy ci mam tam pochodnię przyświecić, coby sprawdzić. Nadal nie gadasz, a może nie słyszysz? Pokaż no te uszy, już jak ja ci je ponaciągam to mysz buszującą w ruinach na górze usłyszysz - wrzeszczał rozjuszony Grag.
Nauka przesłuchiwania więźniów była kultywowana od setek lat w rodzie Graga i staranie przekazywana z pokolenia na pokolenie. Unikatowa metoda zawsze przynosiła pożądany skutek, jednak istniał mały procent prawdopodobieństwa niepowodzenia i zejścia przesłuchiwanego zanim zdąży wypowiedzieć choć jedno słowo. Dlatego żelazna zasada mówiła, że należy łapać dziesięciu więźniów, a nie jednego. Poczciwy Agelt musiał się jeszcze wiele nauczyć. Jednak pod okiem, wymagającego nauczyciela za jakiego uważał się Grag, młody cyrulik jeszcze będzie uczył tych sztuczek swoich dzieci.
Grag chwycił za wielkie uszy goblina i zaczął je naciągać na wszystkie strony, porozumiewawczo mrugając do Agelta.
Nauka przesłuchiwania więźniów była kultywowana od setek lat w rodzie Graga i staranie przekazywana z pokolenia na pokolenie. Unikatowa metoda zawsze przynosiła pożądany skutek, jednak istniał mały procent prawdopodobieństwa niepowodzenia i zejścia przesłuchiwanego zanim zdąży wypowiedzieć choć jedno słowo. Dlatego żelazna zasada mówiła, że należy łapać dziesięciu więźniów, a nie jednego. Poczciwy Agelt musiał się jeszcze wiele nauczyć. Jednak pod okiem, wymagającego nauczyciela za jakiego uważał się Grag, młody cyrulik jeszcze będzie uczył tych sztuczek swoich dzieci.
Grag chwycił za wielkie uszy goblina i zaczął je naciągać na wszystkie strony, porozumiewawczo mrugając do Agelta.
CYTADELA-przy murze goblinów
Rycerz krążył przy posterunku goblinów.Mur był niewysoki,około metra,może nieco więcej w najwyższym miejscu.Kamienie były toporne,do tego nierówno ułozone.Ocenił że kilka dobrze wymierzonych ciosów ciężką pałą lub młotem wystarczyłoby do powalenia przeszkody.W obrebie muru znalazł płonace ognisko,na którym zwęglały sie resztki jakiejś pieczeni,nieopodal zaś walały się prymitywnie wykonane strzały i kilka krótkich włoczni.
***
Goblin zawył gdy potężne łapska barbarzyńcy wykręciły mu uszy.Plując krwią spływającą z rozciętej głowy i kwicząc na zmianę wrzeszczał cos po swojemu.Ryki jeńca otrzeźwiły kobolda który obudził się i z trudem wygramolił z plecaka półolbrzyma.Zaskrzeczał coś w podobnym języku i wrzeszczący potepieńczo stwór zamilkł.
-Meepo uważa że on nie zna języka dużych ludzi.Meepo go przepyta gdzie smok.Duży człowiek go przywiąże...-to powiedziawszy kobold zaczął grzebać w swoim niedużym plecaku.Po chwili zniechęcony ruszył w kierunku muru i palącego sie tam ogniska.Wrócił po chwili pogryzając na wpół zwęglone mieso,w drugiej łapce sciskając płonącą żagiew.
-A teraz Meepo goblinowi to i owo przypiecze ....tralala...Meepo dowie się gdzie smoku...
Rycerz krążył przy posterunku goblinów.Mur był niewysoki,około metra,może nieco więcej w najwyższym miejscu.Kamienie były toporne,do tego nierówno ułozone.Ocenił że kilka dobrze wymierzonych ciosów ciężką pałą lub młotem wystarczyłoby do powalenia przeszkody.W obrebie muru znalazł płonace ognisko,na którym zwęglały sie resztki jakiejś pieczeni,nieopodal zaś walały się prymitywnie wykonane strzały i kilka krótkich włoczni.
***
Goblin zawył gdy potężne łapska barbarzyńcy wykręciły mu uszy.Plując krwią spływającą z rozciętej głowy i kwicząc na zmianę wrzeszczał cos po swojemu.Ryki jeńca otrzeźwiły kobolda który obudził się i z trudem wygramolił z plecaka półolbrzyma.Zaskrzeczał coś w podobnym języku i wrzeszczący potepieńczo stwór zamilkł.
-Meepo uważa że on nie zna języka dużych ludzi.Meepo go przepyta gdzie smok.Duży człowiek go przywiąże...-to powiedziawszy kobold zaczął grzebać w swoim niedużym plecaku.Po chwili zniechęcony ruszył w kierunku muru i palącego sie tam ogniska.Wrócił po chwili pogryzając na wpół zwęglone mieso,w drugiej łapce sciskając płonącą żagiew.
-A teraz Meepo goblinowi to i owo przypiecze ....tralala...Meepo dowie się gdzie smoku...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Grag spojrzał nieco podejrzliwie na goblina.
- Nie rozumie. Czy udaje, że nie rozumie? Nie ważne już ja go nauczę mówić po naszemu.
Półolbrzym już miał powrócić do "tortur", jednak się rozmyślił. Jego umysł rozjaśniła złota myśl. Postanowił wykorzystać Meepo jako tłumacza. Na początek należało zaatakować oskarżeniem.
- Małpo, jak po gobliniemu będzie "gdzie trzymacie ludziska". Zresztą tłumacz - powiedział do Meepo.
- Gdzie trzymacie ludzi, parszywy gównojadzie! Tłumacz małpo - wykrzyczał wściekle pierwsze zdanie Grag, po czym spokojnie poprosił o tłumaczenie.
- Nie rozumie. Czy udaje, że nie rozumie? Nie ważne już ja go nauczę mówić po naszemu.
Półolbrzym już miał powrócić do "tortur", jednak się rozmyślił. Jego umysł rozjaśniła złota myśl. Postanowił wykorzystać Meepo jako tłumacza. Na początek należało zaatakować oskarżeniem.
- Małpo, jak po gobliniemu będzie "gdzie trzymacie ludziska". Zresztą tłumacz - powiedział do Meepo.
- Gdzie trzymacie ludzi, parszywy gównojadzie! Tłumacz małpo - wykrzyczał wściekle pierwsze zdanie Grag, po czym spokojnie poprosił o tłumaczenie.
CYTADELA-goblinia fortyfikacja
Kobold wyszczekał krótkie zdanie w języku goblinów.Więzień przestał się wydzierać,patrząc podejrzliwie na kobolda.Potem zaczął coś zawzięcie tłumaczyć koboldowi,usiłując cos pokazywać rękoma.Kiedy skończył,Meepo odwrócił się w Waszą strone
-Meepo nie wie gdzie są ludzie,Meepo wie gdzie inne koboldy.Meepo uwolni braciszków.Duzi ludzie uwolnią też.Meepo zaprowadzi.
Kobold wyszczekał krótkie zdanie w języku goblinów.Więzień przestał się wydzierać,patrząc podejrzliwie na kobolda.Potem zaczął coś zawzięcie tłumaczyć koboldowi,usiłując cos pokazywać rękoma.Kiedy skończył,Meepo odwrócił się w Waszą strone
-Meepo nie wie gdzie są ludzie,Meepo wie gdzie inne koboldy.Meepo uwolni braciszków.Duzi ludzie uwolnią też.Meepo zaprowadzi.
Techniczny: daleko jesteśmy od tych cel?
Czujny rycerz po zakończeniu przesłuchania (na tą chwilę) patrzy na mocarny łapy Graga, czy aby nie zechce on haniebnie zakończyć nędznego żywota więźnia. Przy najmniejszej próbie interweniuje.
Czujny rycerz po zakończeniu przesłuchania (na tą chwilę) patrzy na mocarny łapy Graga, czy aby nie zechce on haniebnie zakończyć nędznego żywota więźnia. Przy najmniejszej próbie interweniuje.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
CYTADELA
Tarmoszony za uszy i kopany po nogach goblin zaczął w końcu ulegać presji Meepa, płaczliwym głosem wyznając ukrywane dotąd informacje, ku zaskoczeniu wszystkim ujawniając też całkiem niezłą znajomość Wspólnej Mowy, do której dotąd uparcie się nie przyznawał.
- Żem widział ludziów! - wyjawił próbując jednocześnie zasłonić podbite oczy rękami - Żeśmy ich pojmali, będzie tak ze dwa i dwa dziesięciodnie temu! Toć nie lejcie, pany, będę gadał! Za uszyska nie ciągajcie, na wszytkich bogów, co wam one miłe!
- Gdzie są te człowieki? - wysyczał Meepo, wyraźnie ciesząc się z rzadkiej dla siebie chwili, kiedy to on miał nad kimś władzę - Coście z nimi uczynili?
- Parę dniów żeśmy ich trzymali u się, aleć potem Belak ich zechciał, to ich na dół zabrano! Potem jużeśmy ichniów nie widzieli, ani razu, ani jednego!
- Jak ich zwano, tych ludziów? - nie ustawał w wypytywaniu Meepo, dla odmiany z mściwym uśmiechem przydeptując jeńcowi palce u gołych stóp. Goblin wrzasnął, zwinął się w kłębek próbując jednocześnie chroniąc dłońmi i głowę i stopy.
- Jeden był rycerny, bardzo rycerny! - załkał próbując odpełznąć od kobolda - Wołali nań Bratfiord czy jakowyś podobnie! A inszi to byli niby Talgan i Shurwun czy jakoś tak! Mnie nie wiadome ichne miana, bom jeno raz czy dwa je zasłyszał!
Wątek techniczny
Smok jest w sali z trofeami plemiennymi,natomiast koboldzcy jeńcy i gnom trzymani są w loszku,za palisadą na wprost. Ostatecznie Meepo wyrżnął obuchem goblina w łeb i skutecznie go uśpił.
Tarmoszony za uszy i kopany po nogach goblin zaczął w końcu ulegać presji Meepa, płaczliwym głosem wyznając ukrywane dotąd informacje, ku zaskoczeniu wszystkim ujawniając też całkiem niezłą znajomość Wspólnej Mowy, do której dotąd uparcie się nie przyznawał.
- Żem widział ludziów! - wyjawił próbując jednocześnie zasłonić podbite oczy rękami - Żeśmy ich pojmali, będzie tak ze dwa i dwa dziesięciodnie temu! Toć nie lejcie, pany, będę gadał! Za uszyska nie ciągajcie, na wszytkich bogów, co wam one miłe!
- Gdzie są te człowieki? - wysyczał Meepo, wyraźnie ciesząc się z rzadkiej dla siebie chwili, kiedy to on miał nad kimś władzę - Coście z nimi uczynili?
- Parę dniów żeśmy ich trzymali u się, aleć potem Belak ich zechciał, to ich na dół zabrano! Potem jużeśmy ichniów nie widzieli, ani razu, ani jednego!
- Jak ich zwano, tych ludziów? - nie ustawał w wypytywaniu Meepo, dla odmiany z mściwym uśmiechem przydeptując jeńcowi palce u gołych stóp. Goblin wrzasnął, zwinął się w kłębek próbując jednocześnie chroniąc dłońmi i głowę i stopy.
- Jeden był rycerny, bardzo rycerny! - załkał próbując odpełznąć od kobolda - Wołali nań Bratfiord czy jakowyś podobnie! A inszi to byli niby Talgan i Shurwun czy jakoś tak! Mnie nie wiadome ichne miana, bom jeno raz czy dwa je zasłyszał!
Wątek techniczny
Smok jest w sali z trofeami plemiennymi,natomiast koboldzcy jeńcy i gnom trzymani są w loszku,za palisadą na wprost. Ostatecznie Meepo wyrżnął obuchem goblina w łeb i skutecznie go uśpił.
Ostatnio zmieniony 01 sierpnia 2012, 13:36 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
Rycerz spokojnie wrócił do ponownego oglądania umocnień. Po chwili namysłu rzekł - Ruszajmy uwolnić koboldy. Ich ucieczka powinna narobić nieco zamieszania, co ułatwi nam likwidację goblinów. Zamiast ze wszystkimi na raz, powinniśmy rozłożyć ich sobie na raty dzięki temu. Aha, trzeba by wziąć jakiegoś znaczniejszego jeńca. Widzę że Grag ma zdolności w wyciąganiu potrzebnych informacji. Chętnie z tego skorzystam.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- He, He -zaśmiał się głębokim basem Grag- matka zawsze mawiała, że mam wiele ukrytych talentów.
Półplbrzym podniósł nieprzytomnego goblina za kark i drugą ręką ujął sklepienie czaszki. Już miał przekręcić głowę niezczęśnika, gdy dostrzegł zbulwersowanie spojrzenie rycerza. Westchnął głośno. Poklepał goblina po głowie i odłożył go na ziemię.
- Pośpi kila godzin - dodał zmitygowany - wyciągajmy nogi jeżeli chcemy zrobić goblinom niespodziankę.
Półplbrzym podniósł nieprzytomnego goblina za kark i drugą ręką ujął sklepienie czaszki. Już miał przekręcić głowę niezczęśnika, gdy dostrzegł zbulwersowanie spojrzenie rycerza. Westchnął głośno. Poklepał goblina po głowie i odłożył go na ziemię.
- Pośpi kila godzin - dodał zmitygowany - wyciągajmy nogi jeżeli chcemy zrobić goblinom niespodziankę.
CYTADELA
Pokonawszy przeszkodę na której zatrzymał sie uciekający goblin podażyliście szerokim przejsciem dalej na wprost,docierając do kolejnego zakrętu korytarza.Agelt podkradł sie po cichu do załomu sciany,dajac znać grupie by poczekała.Ostrożnie wyjrzawszy zza sciany ku swojemu zdziwieniu ujrzał dużą salę przegrodzoną w pół pokaźna barykadą przy której napotkany posterunek goblinów wygladał mizernie.
Co gorsza w poblizu,prawie na wprost zakrętu znajdowały się ciężkie żelazne drzwi pilnowane przez cztery uzbrojone po zęby gobliny.O mały włos a cała grupa wyszła by na tych strazników.Jakim cudem obie grupy nie usłyszały sie nawzajem,tego Agelt nie wiedział.
Pokonawszy przeszkodę na której zatrzymał sie uciekający goblin podażyliście szerokim przejsciem dalej na wprost,docierając do kolejnego zakrętu korytarza.Agelt podkradł sie po cichu do załomu sciany,dajac znać grupie by poczekała.Ostrożnie wyjrzawszy zza sciany ku swojemu zdziwieniu ujrzał dużą salę przegrodzoną w pół pokaźna barykadą przy której napotkany posterunek goblinów wygladał mizernie.
Co gorsza w poblizu,prawie na wprost zakrętu znajdowały się ciężkie żelazne drzwi pilnowane przez cztery uzbrojone po zęby gobliny.O mały włos a cała grupa wyszła by na tych strazników.Jakim cudem obie grupy nie usłyszały sie nawzajem,tego Agelt nie wiedział.