PBF - Narodziny legendy

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 31 października 2012, 23:17

Techniczny:
E tam praworządnymi, zadyma musi być. Jestem za odbiciem Norda, Elf też zobaczymy jak Kotołak, ale jak to będzie miało szanse powodzenia bo sami go odbijać nie będziemy. Poza tym dawno smoka nie widziałem, a to mój starszy kuzyn jakby, rodzinie trza pomagać...

edit: Jednak to nie rodzina.


[KETH] Smoki w tym świecie nie są postrzegane za gady, to zupełnie inny rodzaj stworzeń: magiczne potwory, w dodatku do dzisiaj uważane za bezpowrotnie wytępione! Ahraveen nie powinien odczuwać żadnego wrażenia pokrewieństwa z tą bestią!
Ostatnio zmieniony 31 października 2012, 23:35 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 października 2012, 23:25

Helgen, 9 dzień Pierwszych Mrozów

Obaj podoficerowie, ochrypli od wrzasków i wymachujący pięściami, popędzali wszystkich napotkanych nieszczęśników ku rynkowi Helgen, wyzywając opornych od tchórzy i grożąc im najsroższymi możliwymi konsekwencjami. Ściskający swój miecz Ahraveen pędził uliczką pomiędzy żołnierzami, potrącany przez nich ustawicznie i wytrzeszczający jednocześnie okrągłe z wrażenia ślepia w poszukiwaniu śladu mitycznej bestii.

Przeraźliwe krzyki ludzi nie milkły, górował wśród nich opętańczy skowyt palących się żywcem ofiar smoczego zionięcia. Kolejny ryk wstrząsnął powietrzem i rozumny jaszczur poczuł jak krew ścina mu się w żyłach na dźwięk tego przerażającego dźwięku. Pomiędzy mijanymi chatami, zasnutymi czarnymi dymem i lizanymi jęzorami szerzących się w zastraszającym tempie pożarów, argonianin ujrzał znienacka następną kamienną basztę, tym razem wzniesioną w północno-zachodnim rogu muru.

Gromada mężczyzn i kobiet w przypominających mundury niebieskich strojach wpadła do środka wieży gnając na złamanie karku i roztrącając brutalnie stojących im przypadkiem na drodze wieśniaków. Żaden z nich nie miał broni, a niektórzy wciąż trzymali spętane rzemieniami ręce za plecami, toteż Ahraveen pojął natychmiast, że spogląda na osławionych Gromowładnych, wojów jarla Ulfrica sprowadzonych do Helgen na śmierć z ręki cesarskiego kata.

Lecz to nie kat miał przesądzić o ich losie.

Łopoczący w gęstym od dymu powietrzu smok, ścigany gradem strzał i ognistymi kulami czarów szkoły zniszczenia, runął niczym jastrząb na basztę, przywierając do niej na podobieństwo monstrualnego nietoperza i uderzając grubokościstym łbem w kamienne bloki na wysokości drugiego piętra wieży.

Ahraveen nie wierzył własnym oczom. Smok rozkruszył bloki szarego kamienia wybijając w ścianie baszty wielką dziurę, po czym wsadził do niej swój łeb i zionął ponownie. Z niewielkich okienek budowli wystrzeliły jaskrawe płomienie, zaświadczające o ognistym piekle jakie rozszalało się na kamiennych schodach baszty. Argonianin wstrzymał oddech spodziewając się, że jacyś Gromowładni wypadną na szczyt wieży, ale spośród buchających znad jej blanków kłębów dymu nie wychynął żaden ludzki kształt.

W powietrzu wirowało mrowie czarnych płatków sadzy.

- Strzelajcie do niego! - w przeraźliwym wrzasku dziesiętnika wibrowała nuta czystego obłędu.


Obrazek

Wątek techniczny

Najwyraźniej oczekuje się od Was, że pochwyciwszy za oręż uderzycie ramię w ramię z żołdakami na smoka! Ahraveen już zadecydował, a pozostali? Możecie otwarcie okazać swą dezaprobatę, uciekając w przeciwną stronę, najlepiej przez dziurę w murze prosto do pobliskiego lasu!

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 31 października 2012, 23:33

Hastur może co najwyżej rzucać kamieniami, bo łuku nie posiada. Zatem podtrzymuję poprzednią deklarację: schować się za budynkiem i obserwować przebieg wydarzeń. Kto chce gonić smoka - niech goni. Kto chce popatrzyć na widowisko - niech lezie z Hasturem.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 31 października 2012, 23:38

Ja przypadkiem zgubię nóż obok jednego z Gromowładnych wskazując mu w miarę dyskretnie ostrze, by więzy sobie porozcinali. I sie starm nie rzucac w oczy cesarskim, nóż gubię naprawdę przypadkowo, takie tu zamieszanie

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 października 2012, 23:51

Helgen, 9 dzień Pierwszych Mrozów

Niewielkie górskie miasteczko stało się piekłem na ziemi, żywą ilustracją o straszących grzeszników opowieści o Otchłani i niewysłowienie okrutnych daedrach. Ziejący bezustannie ogniem smok zbierał przerażające żniwo nie tylko pośród próbujących stawić mu czoła legionistów, obracał w popiół starców, kobiety i dzieci, miażdżył kruche ludzkie ciała pod swym pokrytymi masywnymi tarczkami cielskiem, zabijał ciosami kłów, które dorównywały swymi rozmiarami klingom cesarskich mieczy.

Ukryci w zaułku między dwiema zaczynającymi płonąć chatami, Hastur i Llorvas spoglądali szeroko otwartymi oczami na pustoszącą Helgen bestię. Czarny smok - istota zrodzona z sennych koszmarów - nie robił sobie niczego z uderzających w jego cielsko strzał, odpłacając się zdesperowanym łucznikom tryskającymi z paszczy płomieniami, które w ułamkach chwil przemieniały mężnych wojowników w płonące jak żagiew ludzkie pochodnie.

- Nie damy mu rady! - wrzasnął któryś z żołnierzy - Cofać się do kasztelu! Do kasztelu!

- Ani kroku wstecz! - zaryczał niczym zraniony niedźwiedź umorusany sadzą podsetnik, który wyrósł znienacka u wylotu zaułka - Ani kroku!

Wielki kształt wylądował z łoskotem niemalże na cesarskim oficerze, osadzona na giętkiej szyi paszcza zatrzasnęła się z hukiem zderzanych ze sobą zębów. Zmiażdżony szczękami człowiek nawet nie zdążył wrzasnąć, przeistoczony w jednej chwili w nieforemną bryłę skrwawionego mięsa.

- Do kasztelu! - uliczkami Helgen poniosły się dźwięczące rozpaczą krzyki tracących wszelką nadzieję żołnierzy.


Obrazek


Wątek techniczny

Myślę, że spokojnie rozbiję akcję na dwa osobne wątki: pierwszy dla duetu defensywnego (Hastur i Llorvas) oraz ochoczego do wspierania rebeliantów Ahraveena. Zobaczymy jeszcze tylko, co będzie chciał zrobić kotołak...

Info odnośnie kasztelu - jest to wyjątkowo masywna budowla zbudowana we wschodniej części miasteczka, chyba jako jedyna w całym Helgen mogąca się oprzeć zakusom wielkiego smoka. Jeśli Hastur i Llorvas poważnie myślą o ratowaniu życia, powinni się udać właśnie w tamtym kierunku!

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 01 listopada 2012, 00:03

Hastur kompletni nie podziela zachwytu jaszczura. Smok kojarzy mu się z ogniem i popiołem, a nie są to miłe skojarzenia. Dlatego też od smoka jak najdalej. Wolałbym ukryć się gdzieś indziej, raczej sam lub z Llorvasem i raczej nie z resztą osady. Ale jeśli nie ma innej opcji, to tam właśnie się udajemy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 listopada 2012, 00:12

Helgen, 9 dzień Pierwszych Mrozów

Ahraveen był jednym z pierwszych obrońców miasteczka, którzy dotarli do usłanego płonącymi ciałami rynku. Kiedy smok spadł na Helgen, to właśnie w tym miejscu skupili się niemal wszyscy mieszkańcy osady uczestniczący w krwawej egzekucji kilkunastu przywódców rewolty Gromowładnych. Uskrzydlona bestia zebrała wyjątkowo krwawe żniwo w pierwszych chwilach ataku, paląc ogniem i rozszarpując pazurami dziesiątki stłoczonych ciasno, tratujących się wzajemnie w bezrozumnej trwodze nieszczęśników. Trupy cesarskich żołnierzy, hersirów w tunikach Gromowładnych i odzianych w proste stroje zwykłych górali piętrzyły się wszędzie wokół stanowiąc przerażający widok nawet dla nawykłego do krwawych obrazów Ahraveena.

Smok machnął zamaszyście skrzydłami wzbijając się nieco wyżej w powietrze, a potem wyrzucił z siebie na oczach oniemiałego jaszczura długi jęzor żółtobiałych płomieni, spowijając nimi jakiegoś całkowicie pozbawionego strachu albo obłąkanego łucznika tkwiącego na straceńczej pozycji na pobliskim murze. Towarzyszący Ahraveenowi żołnierze wrzasnęli jednym tonem, pospołu śmiertelnie przerażeni konfrontacją z piekielnym potworem i duszący się wściekłością na widok swego ginącego straszną śmiercią towarzysza broni.


Obrazek

Wątek techniczny

Przyjąłem do wiadomości deklarację Ahraveena o dyskretnym wspomożeniu jakiegoś ocalałego wciąż więźnia, opiszę to w osobnym topiku!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 listopada 2012, 00:14

Unikam smoka i obserwuję co z więźnaimi, ktoś im pomaga?

Techniczny:
Post 159 wskazuje, na to że Elf chce pomagać w uwalnianiu więźniów wg mnie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 listopada 2012, 00:23

Helgen, 9 dzień Pierwszych Mrozów

U wylotu zaułka pojawili się następni legioniści, coraz mniej składnym szykiem wycofujący się ku wschodniej części miasteczka. Hastur wyczuwał wyraźnie ich łamiące się morale, co Redgarda bynajmniej nie dziwiło - on sam też ciągle nie potrafił otrząsnąć się ze wstrząsu, jakim było pojawienie się w Helgen bajkowego stwora z piekła rodem.

- Do kasztelu! - uliczką niosły się desperackie wrzaski walczących o życie ludzi - Uciekajcie, komu życie miłe!

Hastur okręcił się w miejscu kładąc dłoń na ramieniu równie wstrząśniętego niebywałymi wydarzeniami Llorvasa i potrząsając elfem bezceremonialnie.

- Nie pali mi się do tego kasztelu! - wysyczał przez zaciśnięte zęby Redgard - Uciekajmy lepiej na własną rękę, w las! Co zamierzasz uczynić, Llorvasie?


Wątek techniczny

Gwoli ścisłości, droga do kasztelu może wieść obok zgruchotanego przez smoka fragmentu muru, więc jeśli któryś z BG sobie życzy, może pierzchnąć na zewnątrz Helgen i do lasu (tyle, że definitywnie dokonamy wówczas rozłamu drużyny - ja sobie z tym poradzę, ale czy Wy nie będziecie za sobą wzajemnie tęsknili?).

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 01 listopada 2012, 00:38

W las zatem. Ukryć się gdzieś w lesie, ale tak, żeby mieć oko na bramę a raczej na wyłom w murze. Jeśli smok ma się przysłużyć więźniom, to powinna niebawem dołączyć piechota i ja to chcę widzieć z ukrycia. Jeśli tak się nie stanie a smok działa na własną rękę to też wolałbym nie przebywać z nim w tej samej osadzie. Ale moja ostateczna decyzja zależy od Llorvasa. Jeśli uprze się na kasztel, to niech mu będzie. Tam też możemy coś zwojować, mam na to pomysł. Ale nie uprzedzajmy zanadto wydarzeń.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 listopada 2012, 01:34

Edit:

- Barr'teh glupi nie jest! ze smokiem nie bedzie zapasow czynil. - Warknal khajit, przerazony. W oczach lowcy naturalnym bylo, ze mozna polowac na zwierzeta, tudziez humanoidy, ale smok... Smok stal wyzej w pokarmowym lancuchu i chocby go cesarscy batogami gonili, to walczyc ze smokiem nie mial zamiaru. Obserwowal za to uciekajacych Nordow. Poscig za kims wydawal mu sie duzo bardziej naturalnym zajeciem niz bitwa z na poly legendarna bestia. Nie mial jednak zamiaru poki co tego czynic. Byl najemnikiem. Poki co nikt nie zaplacil zlotem za przyniesienie glow jarlow. Rozejrzal sie za Llorasem:

- Khajit i inni powini w las uchodzic. Smok zniszczy kasztel jak wichura szalas.


Watek techniczny

No troche mnie ominelo w rzeczy samej. Ja optowalbym za wylapaniem partyzantow, bo w koncu pewno lepiej nam za nich cesarscy zaplaca. A ze jestesmy dobrymi obywatelami, to trzeba pomoc. Co do walki ze smokiem to khajit nie nalezy do samobojcow, raczej pierzchnie w las niz bedzie walczyl z gory przegrana bitwe.
Ostatnio zmieniony 01 listopada 2012, 10:00 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 01 listopada 2012, 06:40

Wątek tech:
To zależy co smok będzie dalej robił, jeśli uda się na kasztel to trzeba będzie się schować gdzieś i obserwować, jeśli odleci to do kasztelu, bo raczej moimi strzałami to go chyba tylko wkurzyć bardziej mogę, staram się chować i nie rzucać w oczy smokowi.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 listopada 2012, 13:53

Helgen, 9 dzień Pierwszych Mrozów

Khajiit lubił się przyrównywać do ludzi i elfów, nie akceptując przekonania przedstawicieli tych ras, jakoby kotołaki znajdowały się dalece od nich niżej w kwestii rozwoju cywilizacyjnego. Barr'teh jadał ludzką strawę, starał się jak najczęściej chadzać na tylnych łapach i unikał krycia samic swego gatunku w obecności postronnych obserwatorów. Dzięki temu pozostawał niezbicie pewien, że prócz futra i wąsów praktycznie nic nie odróżnia go od człowieka czy elfa.

Ale tego późnego popołudnia w Helgen górę nad wyuczonymi nawykami wzięła pierwotna natura wielkiego kota, uwolniona z głębin podświadomości za pomocą walczącego o przetrwanie instynktu. Kładąc po sobie uszy i jeżąc ukryty pod rzemieniową zbroją grzbiet, wymachujący gorączkowo ogonem khajiit skakał wielkimi susami od jednej pryzmy gruzu i belek do drugiej, uchodząc przed zdezorientowanymi i skrajnie przerażonymi legionistami mogącymi w napadzie paniki chlasnąć tarasującego im drogę kotołaka mieczem.

- Barr'teh jest bystry! - mruknął głucho do siebie samego kocur, utrwalając krótkimi zdaniami kruszejące w zastraszającym tempie poczucie pewności siebie - Barr'eh jest zwinny!

W uliczce pojawił się gnający z metalicznym stukotem podków koń, dosiadany przez lekkozbrojnego jeźdźca w cesarskiej skórzni. Przyciśnięty do szyi zwierzęcia mężczyzna jeszcze popędzał swego wierzchowca, mknąc ku południowej bramie Helgen. Stojący mu na drodze Barr'teh napiął błyskawicznie mięśnie chcąc uskoczyć sprzed nóg pędzącego konia, ale zrobił to zbyt wolno, dając się zaskoczyć jeźdźcowi, który pojawił się jakby znikąd.

Nad uliczką rozległ się głośny łopot skórzastych skrzydeł i wielkie szpony pochwyciły w ułamku chwili jeźdźca wraz z koniem. Krzyczący przeraźliwie człowiek i kwiczące zwierzę uniosły się w powietrze na kilkanaście stóp, po czym runęły w dół stromym łukiem uwolnione z morderczego uścisku.

Barr'teh miał za sobą wiele doświadczeń ze skakaniem na ofiary. Skakał z drzew na jelenie, z brzegów rzeki w nurt pełen ryb, ze skraju wykrotów na uwięzione w dziurach króliki. Będąc łowcą nie zaprzątał sobie nigdy myśli uczuciem jakiego musiała doświadczać w ostatnich chwilach jego ofiara, widząca opadający wprost na nią ogromny kształt.

I tego pamiętnego dnia w Helgen khajiit doświadczył takiego właśnie wrażenia, niczym napadnięty królik czy jeleń. Ciężkie cielsko konia runęło z góry wprost na kotołaka, z rozwianą grzywą i podrygującymi konwulsyjnie nogami. Barr'teh szarpnął się z całej siły w bok, prosto między płomienie trawionej ogniem szopy. Konający koń gruchnął z hukiem w bruk tuż za czubkiem ogona khajiita, siejąc na wszystkie strony strugami gorącej krwi.

- Barr'teh ma dosyć! - tym razem zamiast zwyczajowego mruknięcia z gardzieli kocura wydarło się rozpaczliwe miauknięcie - Barr'teh chce do domu!


Wątek techniczny

Opisałem pokrótce scenkę będącą w międzyczasie udziałem kocura, który w zamieszaniu odłączył się od reszty grupy. Zakładam, że teraz będzie się wycofywał w kierunku południowej bramy, więc zaraz natknie się na swoich kompanów.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 listopada 2012, 14:14

Wobec takich okoliczności i jaszczur cofa się do południowej bramy by Helgen opuścić, pandemonium zniszczenia jakie rozpętał smok nie wskazywało by chciał on uwolnic Nordów i ich sławnego wodza. Wobec tego czas opuścić to płonące coraz bardziej miasteczko. Pójsc gdzies dalej, gdzie sa tylko bandyci jacyś albo zwykłe potwory a nie SMOK... Przemykam ku wolności, unikając smoka i cesarskich.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 listopada 2012, 14:24

Helgen, 9 dzień Pierwszych Mrozów

Nie bacząc na coraz rzadsze okrzyki zagrzewających do walki ze smokiem cesarskich podoficerów, Llorvas i Hastur przemknęli wzdłuż ścian płonących chat docierając do wyrwy w murze wybitej cielskiem koszmarnej skrzydlatej bestii. Potwór wciąż niszczył Helgen, co chwila wzbijając się w powietrze i zataczając ponad miasteczkiem kręgi na podobieństwo ogromnego drapieżnego ptaka. Podobieństwo owe kończyło się w chwili, kiedy czarny kształt zwijał skrzydła i spadał w dół, bo żaden drapieżny ptak nie potrafił ziać ogniem, on zaś jak najbardziej.

Obrazek

Ciemnoskóry Redgard stanął w usianej bryłami gruzu dziurze obrzucając rozgorączkowanym wzrokiem niedalekie zbocze góry, porośnięte świerkowymi zagajnikami i gęstymi krzewami dającymi nadzieję na ukrycie się przed ślepiami koszmarnego stwora.

- Llorvasie, musimy uchodzić! - wrzasnął odwracając się na dźwięk ogłuszającego ryku smoka, tłumiącego na krótką chwilę wszystkie inne odgłosy umierającego miasteczka.

Jakiś dymiący kształt wpadł na Hastura omalże nie zwalając go z nóg, odskoczył z głośnym parsknięciem strosząc wielkie wąsy.

- Barr'teh! Futro ci się tli! - wrzasnął Redgard doskakując do roztrzęsionego kocura i gasząc bezceremonialnymi razami palącą się tu i ówdzie sierść khajiita - A gdzie Ahraveen?!

- Barr'teh nie wie! - miauknął przeraźliwie kotołak - Jaszczurek poszedł łapać smokowca! Jaszczurek obłąkany!

- Słodka Dibello... - wyszeptał zbielałymi wargami Hastur - Poszedł na śmierć...


Wątek techniczny

Llorvas, Hastur i Barr'teh są już razem, ciągle jeszcze na uliczce Helgen, ale jedną nogą za murem. Nie wiecie, co się stało z Ahraveenem, nigdzie go nie widzicie! Nieszczęsne miasteczko stoi w rozszalałym pożarze, skazane na zupełne unicestwienie. Resztki zdolnych ustać na nogach ocalałych z rzezi uciekają do kasztelu, bezustannie prześladowane przez mityczny latający koszmar!

Jest szansa poświęcić dosłownie chwilę, by doskoczyć do leżących wszędzie wokół ciał i złapać wolną ręką za porzucony ekwipunek! Miecze, włócznie, kołczany stalowych strzał, wojskowe łuki. Co do łuków, są lepsze od Waszych, bo zadają z naciągu 9 ran zamiast 7 w przypadku łuków myśliwskich. Stalowe strzały zadają 10 ran (a nie 8 jak w przypadku żelaznych).

ODPOWIEDZ