PBF - Mrok nad Delamirą

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 listopada 2012, 18:12

I runda
Belvas zamoranski zabójca z dwoma ghanatańskimi szyletami przypominającymi zębate miecze ruszył na spotkanie wroga wyprowadził morderczy cios na prawa noge Pikta, ten nie zdołał uniknąć ciosu i padł martwy z niemal odrąbaną nogą, drugi Pikt zadał cios toporem ale Belvas go uniknął, dochodzi do Ciebie trzeci Pikt, nadal masz dwóch.

Tranicos z dwoma mieczami zaatakował raz, ale Pikt się uchylił, kontra Piktów jeden z maczugą, drugi z toporem, uniknąłeś nader groźnego ciosu topora dostałeś maczugą w lewą nogę za 4 obrażenia, wykonałeś częściowy unik, inaczej byłoby gorzej.

PIKTOWIE

VANKO. Uniknąłeś maczugi, dostałeś toporem w tors za 1 obrażenie, zbroja Cię ochroniła. Twoja kontra sejmitar wznosi się do ciosu, trafiasz Pikta w brzuch powalając go masz kolejnego.

Zorian
, aquiloński renegat dzierży tarczę i miecz, staje się celem ataku dwóch Piktów z klanu Niedźwiedzia, wymanewrowałeś obu, nie trafili Cię, ty zaś potężnym cięciem odrąbałeś Piktowi lewą rękę, trafienie krytyczne, podchodzi kolejny.

Druss potężny Cymerianin z dw toporem, dwa pityjskie diabły uderzyły, dostałeś toporem w lewą noge za 5 obrażeń, oraz maczugą w lewą rekę, ale ten cios częściowo sparowałeś i nie przebił zbroi. Cięzki topór Cymeryjczyka wznosi się do ciosu, i odrąbuje głowę Pikta cios specjalny. Dochodzi kolejny.

Zabici Piktowie 4.

Runda II
Belvas uderzył ponownie ale Pikt uniknął ciosu. Czas na kontrę wrogów. Topór Pikta rani Cię w prawa nogę za 6 obrażeń, cios specjalny

Tranicos atakuje ponownie mieczem, krytyczny cios przebijasz serce Pikta dochodzi kolejny, maczuga i topór zmierzają w twym kierunku, uniknąłeś topora i sparowałeś dwoma mieczami cios maczugi.
PIKTOWIE

Vanko, znowu jesteś celem dwóch ataków, unikasz topora ale maczuga trafia Cie w głowę za 4 obrażenia. Twoja kontra niemal odrąbałes Piktowi nogę dochodzi kolejny.

Ataki Piktów na Zoriana, jeden odbity tarcz a, drugi uniknięty, kontra Zoriana, zwinny Pikt unika ciosu.

Druss, cymeryjczyk o stalowych muskułach, znowu Piktowie atakują, uniknąłeś topora i sparowałeś cios maczugą, twój dwuręczny topór zdolny zabić byka wznosi się w górę, odrąbałeś Piktowi prawe ramię, umiera.
Zabici Piktowie 7.

III runda

Belvas dzierżąc , dwa ghanatańskie ostrza uderzył ponownie, cięcie w brzuch powala Pikta. Atak kolejnych dwóch, unikasz ciosu maczugi, topór Pikta trafił w brzuch ale zbroja Cię ocaliła.

Tranicos, uderzył ponownie ciężko ranny Pikt dostał w ramię i padł, cios jego towarzysza zranił Cię w noge za dwa obrażenia.

Piktowie

Vanko, musisz przetrwać ataki dwóch wojowników, zdołałeś się wywinąć, twój sejmitar uderza w odpowiedzi, Pikt odbija jego ostrze maczugą.

Zorian, uniknąłeś ciosów Piktów. Twoja kontra, niemal odcięła Piktowi lewą rekę.

Druss, piktyjski topór i maczuga zmierzają w twą stronę: uniknąłeś maczugi ale dostałeś cios w lewe ramię za 3 obrażenia. Cios w tors zabija Pikta.



Zabici lub wyeliminowani Piktowie 10.
Nagle ponad szczęk oreża, bo walka odbywa się niemal w ciszy, przerywanej jękami rannych i zabitych, przebija się głos wodza Piktów, na jego stanowcza komendę Piktowie powoli odstępują. Wódz, rzekł także po aquilońsku Biali nie walczyć, to być zła magia, my nie chcieć wojna. Co robicie?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 listopada 2012, 18:17

Opisy walki z Waszej strony mile widziane, moje są siła rzeczy uproszczone. I czekam na deklaracje czy przerywacie walkę, bo Wódż wroga jakby odzyskał panowanie nad sobą, Piktowie też są nieco w szoku czemu walczą z wami a mieli atakować inne plemię. Okazji do rucania nożem nie było, byliście zbyt związani walką wręcz.
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2012, 19:22 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 listopada 2012, 19:10

Maczuga o włos ominęła głowę Zoriana, który wykonawszy unik uderzył znad głowy w nacierajacego, przecinając mu rękę na wysokości bicepsa. Krew trysnęła po i tak już ubrudzonym tabardzie, dodając nowych wzorków na głowie aquilońskiego lwa. Nagle odgłosy walk powoli cichną, a piktyjscy napastnicy przybierają obronną postawę i wycofują się na wzgórza.

- Na Mitrę! Trzymać szyk! Nie wiemy, czy to nie podstęp! - Zorian krzyknął, widząc jak Druss chciał wyskoczyć na cofającego się pikta. - Niewiele brakowało, a nasz bohater wpadłby w morderczy szał - dodał w myślach.

Wtem przemówił wódz klanu Niedźwiedzia.

Aquilończyk w tym czasie rozejrzał się po pobojowisku. Odcięte kończyny, kałuży krwi i mnóstwo zabitych ciał leżało wokoło. Przez chwilę Zorian poczuł mdłości, a zawartość żołądka podeszła do gardła. Z trudem stłumił odruch wymiotny - nie chciał wyjść na mięczaka wśród towarzyszy broni. Starzeje się...

Widok cofających się dzikich Zorian odebrał z radością. Sytuacja mogła się w każdej chwili pogorszyć, i z minuty na minute rosła ilość trupów - po obu stronach konfliktu. Najemnik rozejrzał się po towarzyszach.

- Vanko! Trzymasz się?
Póki co Zorian zostaje na pozycji, w gotowości do walki. Sam pierwszy nie zaatakuje, ale miecza póki co nie schowa. Nie jest do końca przekonany, czy to nowa sztuczka piktów, czy faktycznie sprawka - tfu! - magii.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 14 listopada 2012, 19:18

Fala dzikusów runęła niczym sztorm na pozycje obrońców. Nadciągający pikt rzucił się w powietrze w samobójczym niemalże przypływie furii wierząc w swoje zwycięstwo, lecz morderczy zapewne cios maczugi dzikiej bestii nie zdołał dosięgnąć celu. Niczym bezwładny wór mięcha nadział się na uniesiony sejmitar przygniatając na moment Vanka impetem natarcia. Ledwie zamorianin odrzucił z siebie martwe truchło zaskakujący cios topora prześlizgnął po jego torsie, a w miejscu powalonego przeciwnika naraz wychynęło kolejnych dwóch..
Potknąwszy się o ciało martwego towarzysza nieostrożny napastnik wyprowadził nieudolny cios toporzyskiem, a żądny krwi sejmitar sam upomniał się o łatwy łup rozpruwając tętnicę nogi dostawnej. Krew trysnęła obficie! Pochłonięty zwarciem Vanko zbyt późno dostrzegł wymierzoną wprost w jego czerep maczugę. Nie zdoławszy już uniknąć ciosu odstąpił kroku ogłuszony otrzymanym uderzeniem, gdy tak niechętnie przyodziewany hełm ocalił raz jeszcze jego głowę. Być może ten niezamierzony krok w tył uratował życie Vanka gdy zarówno ostrze wrogiego topora, jak i maczuga wynurzającego się właśnie z fali natarcia kolejnego pikta znów o włos minęły zamorianina. Podstępnie wyprowadzony przez najemnika cios w serce pikta został z szybkością błyskawicy odtrącony uderzeniem maczugi. Wściekłość ogarnęła Vanka, a krew uderzyła do skroni, gdy gdzieś w oddali dostrzegł całkowite zmieszanie wodza Niedźwiedzi próbującego przekrzyczeć szczęk oręża:

Biali nie walczyć, to być zła magia, my nie chcieć wojna

Odstąpcie!- krzyknął Vanko w piktyjskim potężnym niczym grom głosem.

Rozejrzawszy się po kompanach Vanko dostrzegał z ulgą, że wszyscy jego druhowie uszli z walki zwycięsko. Dopiero po chwili gdy umysł jego odnotował wycofywanie się dzikich wojowników dotarły do niego słowa Zoriana.

Jak giez końskiego zadu przyjacielu! He he! -

nad wyraz radośnie rzucił kompanowi, gdy rozbudzona wściekłość ustąpiła miejsca radości z rezultatu walki.
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2012, 19:27 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

el
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 09 listopada 2012, 16:23

Post autor: el » 14 listopada 2012, 19:28

Belvas zorienotwał się, że piktów jest zbyt wielu, bu rzucać nożami, skończyłby stratowany przez dzikich. Rzucił się w stronę pierwszego z piktów. Szerokie cięcie zębatego ostrza rozszarpało udo barbarzyńcy niemal do kości. Belvas wiedział, że dzikusowi zostało kilka sekund życia. Atak na tętnice udową był jednym z jego ulubionych.

W ostatniej chwili rzucił się na plecy, unikając potężnego zamachu toporem. Nawykł do walki jeden na jednego, nie do starcia z całą zgrają barbarzyńców. Odepchnął się od ziemi i błyskawicznie natarł na wroga mierząc w punkty witalne, poślizgnął się jednak na podmokłym podłożu i ostrze ścięło ledwie kosmyk włosów wiszący przy szczęce wroga.

Belvas nie zdążył przyjąć postawy obronnej, poczuł, jak ostrze topora zagłębia się w jego nodze. Syknął z bólu, ale nie mógł pozwolić sobie na słabość. Skrócił dystans i zatopił ostrze w brzuchu barbarzyńcy, przebijając go na wylot. Bezwładne ciało osunęło się na ziemię.

Zabójca nie dostrzegł na czas dwóch wrogów zachodzących go od boku. Nieuwagę przypłaciłby życiem, gdyby nie solidny pancerz. Stalowe łuski pogięły się od uderzenia toporem, zatrzymały jednak ostrze. Zejście z linii ataku pozwoliło Zamoraninowi uniknąć ciosu maczugą.

Ktoś coś krzyczał, ale Belvas był zbyt pochłonięty śmiercionośnym tańcem by zwrócić na to uwagę. Nie czekając, aż wrogowie odzyskają inicjatywę rzucił się na topornika chcąc przebić go zakrzywionym ostrzem...
Rozsądniej byłoby przerwać walkę, ale uznałem że Belvas ma teraz zbyt wiele na głowie, by przejmować się drobiazgami. Kiedy dorżnie nacierających barbarzyńców zacznie zastanawiać się co dalej...

Nie wiem jak się ma ogólna sytuacja, jak sobie radzą nasi kolonizatorzy... Jeśli mamy przewagę proponuję schwytać kilku języków a resztę dorżnąć. Zaatakowali nas, i jeśli pozwolimy im odejść istnieje spora szansa, ze mogą wrócić w większej liczbie z żądzą zemsty... Z dzikimi się nie negocjuje.

EDIT: A zeby was... Zawsze jak piszę posta to ktoś mi wyskoczy... :(
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2012, 19:31 przez el, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

    <