East Marina, Weird Stuff; 22/07/2020; 22:30
Osgood zniknął na zapleczu, wskazując wcześniej chłopakom automat z kawą, stojący zaraz koło wejścia do hurtowni. Pierwszy na gorący napój skusił się Garcia. Podszedł i zapłacił dolca za cappucino. O ile aromat kawy był całkiem kuszący, to ulotnił się z pierwszym łykiem z plastikowego kubka. Smakowi napoju bliżej było do szczochów lub miejskiego ścieku niż do kawy. Fixer jednak uśmiechnął się i z uznaniem zkomplentował zawartość kubka:
- Mmmmm, wyborna! Dobra wyskakujemy z hajsiwa. Trzeba zapłacić Billemu.
Chłopaki zaczęli opróżniać kieszenie i wkrótce na małym stoliku leżało odliczone tysiąc czterysta dolarów. Wilson przypatrywał się fixerowi popijającemu aromatyczny napój:
- Kurwa jak ten automat taki dobry, to i ja się skuszę. Chodź Czarny, jebniemy po kawusi - Stwierdził Paul. Zbliżył telefon i automat inkasując dwa eurobucksy sycząc i bucząc przygotował kolejne cappucino. Garcia gdy tylko spostrzegł minę Eugene'a i Paula "delektujących" się smakiem kawy, wiedział, że ich napój smakuje tak samo podle jak i jego.
- Ja pierdolę, co za gówno. Hec ta twoja jest ok?
- Moja jest zajebiaszcza. A co? Coś z twoją nie za halo? - Z niewinną miną spytał latynos i dopił resztę syfiastego cappucino: - Dobra kawa nie jest zła... Może się automat spieprzył?
Czarny wpatrywał się w zawartość kubka z miną jakby siłą woli miał odmienić gównianą kawę w wypasaną ambrozję parzoną z prawdziwych ziarenek kawy przez mistrzów baristów. Wilson pierwszy przejrzał szczeniacki wkręt fixera. Wyrzucił kubek parującej, gorącej cieczy do kosza i spojrzał nienawistnie na nie mogącego powstrzymać od śmiechu Hectora:
- Ty pedale! Wcisnąłeś nam ten badziew! Wyjeb tę kawę Czarny! - Rozkazał technikowi: - Przynajmniej tylko on jeden wypił te szczochy.
Do recepcji wrócił Billy, trzymając w ręku foliową torebeczkę i chłopaki uspokoili się raptownie, niemal zapominając o całym zajściu. Podeszli do lady i wręczyli technikowi gotówkę. W ręku Czarnego spoczął mały kształt wielkości karty kredytowej zapakowany w plastikowej torebce:
- Wasze karty. Pierwsza klasa, nie do odróżnienia z orginałem bez ekspertyzy mikroskopowej. - Osgood wyminął chłopaków i zamówił sobie cappucino z automatu. Upił łyk z nieskrywaną miną ogarniającej go błogości, po czym spojrzał na punków patrzących na jego kubek z odrazą:
- No kurde tylko mi nie wmawiajcie jak wszyscy klienci, że kawa chujowa...
Karty macie. Zakładam, że każdy z Was dołozył po 50eb do kasy Kapusty.
Co do kwestii finansowych, zawsze możecie spróbować oddać w Mallplexie kombinezony Wilsona i Schwarza. Nie powinno być problemu. Kompletu Garcii nie przyjmą bo jest cały zdarty i podziurawiony, ale pancerze, tych, którzy nie przyjęli na klatę żadnej kulki śa jak najbardziej ok.
Jeśli nie macie już żadnych planów w Wierd Stuff, to przejdziemy z akcją dalej.
Sorry za laga, ale mam jazdę w pracy i trochę mało czasu, żeby codziennie mieć czas siedzieć przy kompie. Jak się da to piszę czasem z pracy z telefonu, ale tylko jak mam trochę spokoju, a tego ostatnio jak na lekarstwo:(
EDIT:
Pancerz Wilsona też jest przestrzelony. Dostał jedną kulkę w poście 324, ale resztę kombinezonu można oddać.