PBF - Narodziny legendy
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Chciałbym jeszcze w jakiś sposób przekazać, najlepiej bezpośrednio do ucha jarla, choć pewnie tak się nie uda, informację o bretonie, który szykował na nas zasadzkę i dlatego powrót w towarzystwie eskorty byłaby mile widziany. Druga sprawa to interesujące wydarzenia na trakcie, takie jak spalone trupy tu i tam się walające...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Kotołak nie przejawiał jakotakiego fizycznego zainteresowania kocicami. Choć były piękne i gibkie, to nie były w czasie rui. Khajici rzadko marnowali czas na niepotrzebne nie mogace przyniesc zadnego skutku igraszki tak jak ludzie, ktorzy mogli zostawic fortune w zamruzie. Zreszta trudno bylo sie dziwic khjitom. Nie czuli zbytnio popedu do samic bez rui, a kiedy juz dochodzilo do zblizenia, to konczyli cali obdrapani i wyczerpani. Dla ogladajego takie widowisko czleka bardziej wygladaloby to na karczemna bojke lub rodzinna awanture nizli na milosne uniesienia.
Barr'teh wyciagnal sie raz jeszcze, podziekowal za poczestunek i choc byla mu mila obecnosc pobratymcow, to gdzies w glowie zaczynalo pobrzmiewac dziwne uczucie troski o seoich kompanow:
- Barr'teh martwi sie o czlowiekow z ktorymi przyszedl. Sa juz dlugo w miescie. Barr'teh pojdzie sprawdzic czy czlowieki sa wolne. Barr'teh dziekuje. Jurta Barr'teha jest jurta khajitow.
Barr'teh wyciagnal sie raz jeszcze, podziekowal za poczestunek i choc byla mu mila obecnosc pobratymcow, to gdzies w glowie zaczynalo pobrzmiewac dziwne uczucie troski o seoich kompanow:
- Barr'teh martwi sie o czlowiekow z ktorymi przyszedl. Sa juz dlugo w miescie. Barr'teh pojdzie sprawdzic czy czlowieki sa wolne. Barr'teh dziekuje. Jurta Barr'teha jest jurta khajitow.
sprobuje dostac sie jednak do miasta. Jak nie brama, to przez mur. W koncu ludzie sa beznadziejni w budowaniu bezsensownych murow, przez ktore nawet kocie dziecie by przeszlo.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Potężny jarlu dziękujemy za zaprosszenie, ale poza murami zosstał jeden z nass kotołak Barteh, czy i jego dotyczy Twe zaprosszenie na ucztę? Zosstał za murami bo jego pobratymcy rzekli nam iż kotołakom do miassta wchodzić nie wolno, tedy zosstał z nimi. Gdyby jednak kocur się tu zjawił prosszę nie każ go zabijać, się pewnie o nass martwi. My o niego takoż, jesst nasszym druhem.
Ostatnio zmieniony 20 listopada 2012, 19:12 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Pod murami Białej Grani, 10 dzień Ostatnich Siewów
Oblizując co chwila pokryte resztkami księżycowego cukru wąsy, Barr'teh powlókł się niechętnie ku mostowi zwodzonemu nad zewnętrzną fosą Białej Grani, rozdarty pomiędzy chęcią pozostania w gronie puszystych i pachnących swojsko khajiitów, a gnany tęsknotą za swoimi niekocimi druhami, z którymi niezwykle się zżył przez ostatnie lata.
Wejście do grodu nie stanowiło dla kotołaka większego kłopotu nawet przy zamkniętej bramie, jeśli pod uwagę brało się zwyczajną wspinaczkę w górę muru, bo zwinny kocur poradziłby sobie z wyzwaniem w krótką chwilę. Źródło kłopotu mogli stanowić strażnicy, odziani na ciemnożółty kolor hersirowie z końską głową na swych tarczach obchodzący wysokie blanki.
Barr'teh był dość bystry, by móc przewidzieć reakcję ludzi na widok niezapowiedzianego futrzanego intruza przełażącego nad parapetem muru. Zamiast wspinać się na pokryty wąsami mchu mur kocur ruszył powolnym krokiem ku następnej bramie, gotów zaryzykować mało obiecującą rozmowę z pilnującymi jej drużynnikami.
Wrota bramy rozchyliły się, nim kotołak pokonał zwodzony most, w szczelinie stanął jeden z hersirów unosząc rękę i przywołując Barr'teha ewidentnie ku sobie. Khajiit zastrzygł uszami nie potrafiąc opanować zdziwienia, poruszył bacznie uszami.
- Chudy, pasiasty, do rysia podobny - skwitował drużynnik - Ty się zwiesz Barr'teh? Jeśli tak, chodź ze mną, tylko się zachowuj, bo na powróz wezmę!
Oblizując co chwila pokryte resztkami księżycowego cukru wąsy, Barr'teh powlókł się niechętnie ku mostowi zwodzonemu nad zewnętrzną fosą Białej Grani, rozdarty pomiędzy chęcią pozostania w gronie puszystych i pachnących swojsko khajiitów, a gnany tęsknotą za swoimi niekocimi druhami, z którymi niezwykle się zżył przez ostatnie lata.
Wejście do grodu nie stanowiło dla kotołaka większego kłopotu nawet przy zamkniętej bramie, jeśli pod uwagę brało się zwyczajną wspinaczkę w górę muru, bo zwinny kocur poradziłby sobie z wyzwaniem w krótką chwilę. Źródło kłopotu mogli stanowić strażnicy, odziani na ciemnożółty kolor hersirowie z końską głową na swych tarczach obchodzący wysokie blanki.
Barr'teh był dość bystry, by móc przewidzieć reakcję ludzi na widok niezapowiedzianego futrzanego intruza przełażącego nad parapetem muru. Zamiast wspinać się na pokryty wąsami mchu mur kocur ruszył powolnym krokiem ku następnej bramie, gotów zaryzykować mało obiecującą rozmowę z pilnującymi jej drużynnikami.
Wrota bramy rozchyliły się, nim kotołak pokonał zwodzony most, w szczelinie stanął jeden z hersirów unosząc rękę i przywołując Barr'teha ewidentnie ku sobie. Khajiit zastrzygł uszami nie potrafiąc opanować zdziwienia, poruszył bacznie uszami.
- Chudy, pasiasty, do rysia podobny - skwitował drużynnik - Ty się zwiesz Barr'teh? Jeśli tak, chodź ze mną, tylko się zachowuj, bo na powróz wezmę!
Kwestia doprowadzenia khajiita na dwór jarla została rozwiązana...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów
Hastur odczekał, aż Balgruuf wyśle jednego ze swoich przybocznych do bramy grodu, podrapał się niespokojnie po nasadzie nosa świadomy czegoś, co pominął z rozmysłem w trakcie swej wcześniejszej opowieści, a co zamierzał mimo wszystko przekazać jarlowi.
W myślach redgardzkiego wojownika wciąż powracały wspomnienia poparzonych ognistymi zaklęciami trupów, które ledwie wieczór wcześniej były żywymi towarzyszami Havara, a które teraz najpewniej ogryzały lisy i szarpały dziobami wrony.
Hastur zastanawiał się w duchu jak ograniczyć tę opowieść do uszu jarla, nim jednak wpadł na rozwiązanie dylematu, odezwał się milczący dotąd Sivariael. Szlachetnie urodzony elf siedział na skraju dębowego stołu, ze skrzyżowanymi na piersiach ramionami i pozornie zupełnie obojętny na słane cały czas pod jego adresem spojrzenia dworaków.
- Czy ów pierwszy przybysz, o którym wspomniałeś, szlachetny jarlu, nie był przypadkiem Bretonem? - zapytał dźwięcznym głosem, spoglądając prosto w oczy władyki.
- Zaiste, Bretonem - kiwnął na znak potwierdzenia głową Balgruuf - Podobnie jak wy zaszczyci nas dziś wieczorem gościną. Tymczasem trzeba dopatrzyć tego i owego.
Pan Białej Grani wstał z tronu poprawiając kosztowne szaty, wygładził rękawy kubraku.
- Proventusie, kąpiel dla gości - zarządził klaszcząc w dłonie - Oddajcie im którąś z komnat w zachodnim skrzydle, niech się oporządzą. Czyste stroje, pachnidła, fryzurowanie.
Hastur odczekał, aż Balgruuf wyśle jednego ze swoich przybocznych do bramy grodu, podrapał się niespokojnie po nasadzie nosa świadomy czegoś, co pominął z rozmysłem w trakcie swej wcześniejszej opowieści, a co zamierzał mimo wszystko przekazać jarlowi.
W myślach redgardzkiego wojownika wciąż powracały wspomnienia poparzonych ognistymi zaklęciami trupów, które ledwie wieczór wcześniej były żywymi towarzyszami Havara, a które teraz najpewniej ogryzały lisy i szarpały dziobami wrony.
Hastur zastanawiał się w duchu jak ograniczyć tę opowieść do uszu jarla, nim jednak wpadł na rozwiązanie dylematu, odezwał się milczący dotąd Sivariael. Szlachetnie urodzony elf siedział na skraju dębowego stołu, ze skrzyżowanymi na piersiach ramionami i pozornie zupełnie obojętny na słane cały czas pod jego adresem spojrzenia dworaków.
- Czy ów pierwszy przybysz, o którym wspomniałeś, szlachetny jarlu, nie był przypadkiem Bretonem? - zapytał dźwięcznym głosem, spoglądając prosto w oczy władyki.
- Zaiste, Bretonem - kiwnął na znak potwierdzenia głową Balgruuf - Podobnie jak wy zaszczyci nas dziś wieczorem gościną. Tymczasem trzeba dopatrzyć tego i owego.
Pan Białej Grani wstał z tronu poprawiając kosztowne szaty, wygładził rękawy kubraku.
- Proventusie, kąpiel dla gości - zarządził klaszcząc w dłonie - Oddajcie im którąś z komnat w zachodnim skrzydle, niech się oporządzą. Czyste stroje, pachnidła, fryzurowanie.
Do wieczerzy jeszcze kilka godzin, ale pewnie szybko Wam przelecą! Szorowanie w balii kocura, fryzurowanie jaszczura, skrapianie pachnidłami dunmera! Oj, będzie się działo!
Inna kwestia - tę przygodę możemy bez trudu rozegrać na dwa sposoby: hack & slash lub dużo bardziej złożona "Gra o tron". Jeśli macie większe ambicje, to sesja właśnie dla Was!
Inna kwestia - tę przygodę możemy bez trudu rozegrać na dwa sposoby: hack & slash lub dużo bardziej złożona "Gra o tron". Jeśli macie większe ambicje, to sesja właśnie dla Was!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Khajit przybrał obronną pozę, domyslając się, że towarzyszy pojmano. Szybko coenił sytuację. Kilku strażników szybko otoczyło kotołaka. Opór był bardzo ryzykowny. Khajit pisknął tylko, pełnym beznadzieji tonem:
- Barr'teh niewinny, nic nie zrobił człowiekom...
- Barr'teh niewinny, nic nie zrobił człowiekom...
A może zagrajmy w konwencji Gra o slash, lub Hack & Tron
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Osiołkowi w żłoby dano... Myślę, że najlepiej by było (jak mówi 8art) trochę tego i trochę tego. U mnie powody prozaiczne: czasu za mało, żeby zagłębiać się w niuanse intryg. Ewentualnie Hastur będzie tym mniej inteligentnym, o podstępy i subtelne gierki nie dbającym członkiem drużyny, wszelkie problemy rozwiązując metodą "na rympał".
Wracając do gry: nie mamy dowodów, żeby otwarcie wystąpić przeciw bretonowi. Dysponujemy tylko informacjami z podsłuchanej przez Sivariaela rozmowy. Ciekaw jestem co ten gość kombinuje. Pytanie: w jakich okolicznościach breton będzie wracał do Rzecznej Puszczy? Z nami, z hersirami czy na własną rękę? Nie chce mi się wierzyć, że porzucił plany zasadzki, więc coś pewnie chowa w rękawie. Wskazana ostrożność.
Wracając do gry: nie mamy dowodów, żeby otwarcie wystąpić przeciw bretonowi. Dysponujemy tylko informacjami z podsłuchanej przez Sivariaela rozmowy. Ciekaw jestem co ten gość kombinuje. Pytanie: w jakich okolicznościach breton będzie wracał do Rzecznej Puszczy? Z nami, z hersirami czy na własną rękę? Nie chce mi się wierzyć, że porzucił plany zasadzki, więc coś pewnie chowa w rękawie. Wskazana ostrożność.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów
Oddany do dyspozycji gości pokój miał wielkie przeszklone okna, za którymi rozciągała się zapierająca dech w piersiach panorama gór. Wprowadzeni do środka przez kilku służących, najemnicy rzucili na wyścieloną futrami kamienną posadzkę swe podróżne sakwy i zaczęli z dziką radością zdejmować zbroje, cuchnące potem i zakurzone po wielogodzinnej wędrówce.
- Patrzcie na te meble - westchnął Hastur, który mimo żołnierskiej natury potrafił też docenić piękno architektury czy umeblowania - Srebrne świeczniki, witraże. Gdyby mi ktoś powiedział, że trafimy w takie miejsce, pewnie bym go wyśmiał.
- Trzeba tylko uważać, żeby nas za szybko stąd nie wyrzucili - uniósł znacząco brwi Llorvas, próbując jednocześnie nie okazywać własnego podziwu dla bogato urządzonej komnaty - Jarl ma za huskarla dunmerską kobietę, a to może nam dobrze wieścić.
Kilku młodych Nordów wpadło z hałasem do pomieszczenia, spoglądając z wielką podejrzliwością na rozumnego jaszczura i próbując jednocześnie jak najszybciej przecisnąć przez otwarte szeroko drzwi dwie drewniane balie do kąpieli.
- Hasstur i Llorvass wykąpią ssię pierwssi - zaproponował wspaniałomyślnie Ahraveen - Ja ssię chętnie wygrzeję.
- Tylko nie zaśnij, bo cię wieczerza minie - prychnął Llorvas stając przy kamiennym parapecie wielkiego okna i wyglądając na zewnątrz w próbie oszacowania wysokości, na której wznosiła się Smocza Przystań.
Ustawiwszy na posadzce balie młodzi służący czmychnęli czym prędzej z komnaty, zaraz za progiem rozpraszając się na wszystkie strony na widok kolejnego niezwykłego gościa prowadzonego do środka przez kilku trzymających się od niego na zaledwie krok drużynników.
- Barr'teh niewinny, niczego nie zrobił - tłumaczył im ze spuszczonymi uszami kotołak - Czemu człowieki tak patrzą na Barr'teha?

Oddany do dyspozycji gości pokój miał wielkie przeszklone okna, za którymi rozciągała się zapierająca dech w piersiach panorama gór. Wprowadzeni do środka przez kilku służących, najemnicy rzucili na wyścieloną futrami kamienną posadzkę swe podróżne sakwy i zaczęli z dziką radością zdejmować zbroje, cuchnące potem i zakurzone po wielogodzinnej wędrówce.
- Patrzcie na te meble - westchnął Hastur, który mimo żołnierskiej natury potrafił też docenić piękno architektury czy umeblowania - Srebrne świeczniki, witraże. Gdyby mi ktoś powiedział, że trafimy w takie miejsce, pewnie bym go wyśmiał.
- Trzeba tylko uważać, żeby nas za szybko stąd nie wyrzucili - uniósł znacząco brwi Llorvas, próbując jednocześnie nie okazywać własnego podziwu dla bogato urządzonej komnaty - Jarl ma za huskarla dunmerską kobietę, a to może nam dobrze wieścić.
Kilku młodych Nordów wpadło z hałasem do pomieszczenia, spoglądając z wielką podejrzliwością na rozumnego jaszczura i próbując jednocześnie jak najszybciej przecisnąć przez otwarte szeroko drzwi dwie drewniane balie do kąpieli.
- Hasstur i Llorvass wykąpią ssię pierwssi - zaproponował wspaniałomyślnie Ahraveen - Ja ssię chętnie wygrzeję.
- Tylko nie zaśnij, bo cię wieczerza minie - prychnął Llorvas stając przy kamiennym parapecie wielkiego okna i wyglądając na zewnątrz w próbie oszacowania wysokości, na której wznosiła się Smocza Przystań.
Ustawiwszy na posadzce balie młodzi służący czmychnęli czym prędzej z komnaty, zaraz za progiem rozpraszając się na wszystkie strony na widok kolejnego niezwykłego gościa prowadzonego do środka przez kilku trzymających się od niego na zaledwie krok drużynników.
- Barr'teh niewinny, niczego nie zrobił - tłumaczył im ze spuszczonymi uszami kotołak - Czemu człowieki tak patrzą na Barr'teha?

Jeśli chcecie, macie okazję naradzić się we własnym gronie, za zamkniętymi drzwiami komnaty. Ja gotów jestem przeskoczyć w odpowiednim momencie do samej biesiady, by nie zwalniać akcji!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów
Hastur i Llorvas pierwsi weszli do pełnych gorącej wody i pachnących mydlinami balii, szorując się z entuzjazmem przyniesionymi przez służbę szczotkami i rozchlapując wokół pianę. Ahraveen i Sivariael usiedli na obitych grubą tkaniną krzesłach o rzeźbionych oparciach, popijając ze srebrnych pucharów niewielkie łyczki wina i rozprawiając ściszonymi głosami o trudach podróży z Rzecznej Puszczy.
Okazujący ostentacyjną niechęć wobec pomysłu kąpieli kotołak usiadł na szerokim parapecie okna, liżąc na przemian to jedną, to drugą łapę i zerkając za niemal idealnie przeźroczyste szyby zmrużonymi ślepiami.
- Aż czuć tę czystość, która się unosi w powietrzu - oznajmił z lekkim uśmieszkiem na ustach rządca Białej Grani, uchylając drzwi komnaty i wchodząc do środka - Zaiste wiedzieli bogowie, co czynią zsyłając śmiertelnym istotom pomysł na wykorzystanie mydła i szczotki.
- A wystarczyło, żeby dali człowiekom szorstki jęzor - prychnął w odpowiedzi Barr'teh, z upodobaniem liżąc poduszeczki łap.
Ogolony na łyso mężczyzna spojrzał na kocura z ukosa, nie wiedząc widać, czy ma jego słowa potraktować jako żart czy całkiem poważne stwierdzenie.
- Jestem Proventus Avenicci, zarządca Białej Grani z nadania jarla Balgruufa - przedstawił się omijając kałuże rozlanej na posadzkę wody i siadając na najbliższym krześle - Jarl polecił mi, bym zadbał o waszą wygodę, toteż zajrzałem osobiście. Woda dość gorąca? Wino smakuje?

Hastur i Llorvas pierwsi weszli do pełnych gorącej wody i pachnących mydlinami balii, szorując się z entuzjazmem przyniesionymi przez służbę szczotkami i rozchlapując wokół pianę. Ahraveen i Sivariael usiedli na obitych grubą tkaniną krzesłach o rzeźbionych oparciach, popijając ze srebrnych pucharów niewielkie łyczki wina i rozprawiając ściszonymi głosami o trudach podróży z Rzecznej Puszczy.
Okazujący ostentacyjną niechęć wobec pomysłu kąpieli kotołak usiadł na szerokim parapecie okna, liżąc na przemian to jedną, to drugą łapę i zerkając za niemal idealnie przeźroczyste szyby zmrużonymi ślepiami.
- Aż czuć tę czystość, która się unosi w powietrzu - oznajmił z lekkim uśmieszkiem na ustach rządca Białej Grani, uchylając drzwi komnaty i wchodząc do środka - Zaiste wiedzieli bogowie, co czynią zsyłając śmiertelnym istotom pomysł na wykorzystanie mydła i szczotki.
- A wystarczyło, żeby dali człowiekom szorstki jęzor - prychnął w odpowiedzi Barr'teh, z upodobaniem liżąc poduszeczki łap.
Ogolony na łyso mężczyzna spojrzał na kocura z ukosa, nie wiedząc widać, czy ma jego słowa potraktować jako żart czy całkiem poważne stwierdzenie.
- Jestem Proventus Avenicci, zarządca Białej Grani z nadania jarla Balgruufa - przedstawił się omijając kałuże rozlanej na posadzkę wody i siadając na najbliższym krześle - Jarl polecił mi, bym zadbał o waszą wygodę, toteż zajrzałem osobiście. Woda dość gorąca? Wino smakuje?

Na obrazku przykład zdobnictwa Smoczej Przystani. Jeśli macie jakieś pytania do zarządcy, możecie zarzucić nimi z głębokości balii!
O podejrzeniach wobec Bretona nic nie wspominałem, bo Araven sugerował przekazanie sugestii dunmerce, nikomu innemu.
O podejrzeniach wobec Bretona nic nie wspominałem, bo Araven sugerował przekazanie sugestii dunmerce, nikomu innemu.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Woda gorąca, a wino dobre. Nasz dunmer jesst nieśmiały a wpadła mu w oko dunmerka owa co przy jarlu jesst. Można z nią pogadać chwilę?, chciałem jej cossik rzec, załatwicie to dla mnie panie, oczywiście pójdę bez broni jak tak trzeba. A z dunmerką musze się rozmówic nim uczta się zacznie bo potem ja będę ssię bawił a ona ma inne obowiązki.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów
- Legendy powiadają, że miało to miejsce w czasach Pierwszej Ery - opowiadał rządca Avenicci, popijając wino razem z gośćmi i racząc ich szczegółami z przeszłości Białej Grani - Król Olaf Jednooki stoczył pojedynek z wielkim Numineksem na szczycie Góry Anthor, tytaniczny pojedynek na Thu'um. Wygrał i przywlókł pokonanego smoka do Białej Grani, nakazując przebudować zamek tak, by ten mógł się stać zarazem więzieniem dla bestii.
Hastur wrzucił mokrą szczotkę do balii i pławiąc się w pełnej mydlin wodzie wyciągnął rękę do Ahraveena, odbierając od jaszczura pełen wina puchar. Kąpiel odświeżyła Redgarda i odprężyła zarazem, rozluźniając mięśnie i ścięgna, budząc w mężczyźnie rzadko odczuwane przemożne lenistwo.
- Doskonały trunek - oznajmił przybysz z Hammerfell, upiwszy wpierw nieco wina, a następnie unosząc puchar w stronę rządcy w geście toastu - A zatem stał tu już wtedy gród?
- Nikt nie wie, kiedy zbudowano pierwsze mury - wzruszył ramionami Avenicci - Ale starożytne zapiski mówią, że kiedy pojawili się tutaj pierwsi osadnicy, natrafili na dzikie wzgórze i wzniesioną na jego szczycie wielką kuźnię. To oczywiście nasza Niebiańska Kuźnia, wokół której wyrosło później miasto.
- A kto zbudował kuźnię? - zainteresował się Sivariael, który co prawda znał nieco szczegółów ze snutych przez rządcę opowieści, ale zamierzał uzupełniać przy każdej okazji luki w swej wiedzy.
- Tego nikt nie wie - odparł Avenicci - Legendy mówią, że stała tu jeszcze przed pojawieniem się ludzi i elfów. Kiedy znaleźli ją Towarzysze pod rozkazami Jeeka z Rzeki, nie natrafili na ślad życia, ale postanowili tu osiąść, bo to żyzna kraina.
- Ssłyssałem o Pięciusset Towarzyssach - oznajmił Ahraveen, równie rozleniwiony co Hastur, ale bacznie przysłuchujący się słowom rządcy - Ale nie wiedziałem, że ossiedli właśśnie tutaj.
- Nie wszyscy - odparł rządca - Podobno Jeek miał pod sobą dwudziestu dwóch Towarzyszy, pływających na Jorrvaskru. Musieliście przecież widzieć tę starożytną łódź, bo to ona posłużyła do budowy Hallu Towarzyszy pod Smoczą Przystanią. Ta budowla to właśnie tamta łódź, przyciągnięta tutaj w jakiś niepojęty, znany tylko przodkom sposób i odwrócona do góry nogami.

- Legendy powiadają, że miało to miejsce w czasach Pierwszej Ery - opowiadał rządca Avenicci, popijając wino razem z gośćmi i racząc ich szczegółami z przeszłości Białej Grani - Król Olaf Jednooki stoczył pojedynek z wielkim Numineksem na szczycie Góry Anthor, tytaniczny pojedynek na Thu'um. Wygrał i przywlókł pokonanego smoka do Białej Grani, nakazując przebudować zamek tak, by ten mógł się stać zarazem więzieniem dla bestii.
Hastur wrzucił mokrą szczotkę do balii i pławiąc się w pełnej mydlin wodzie wyciągnął rękę do Ahraveena, odbierając od jaszczura pełen wina puchar. Kąpiel odświeżyła Redgarda i odprężyła zarazem, rozluźniając mięśnie i ścięgna, budząc w mężczyźnie rzadko odczuwane przemożne lenistwo.
- Doskonały trunek - oznajmił przybysz z Hammerfell, upiwszy wpierw nieco wina, a następnie unosząc puchar w stronę rządcy w geście toastu - A zatem stał tu już wtedy gród?
- Nikt nie wie, kiedy zbudowano pierwsze mury - wzruszył ramionami Avenicci - Ale starożytne zapiski mówią, że kiedy pojawili się tutaj pierwsi osadnicy, natrafili na dzikie wzgórze i wzniesioną na jego szczycie wielką kuźnię. To oczywiście nasza Niebiańska Kuźnia, wokół której wyrosło później miasto.
- A kto zbudował kuźnię? - zainteresował się Sivariael, który co prawda znał nieco szczegółów ze snutych przez rządcę opowieści, ale zamierzał uzupełniać przy każdej okazji luki w swej wiedzy.
- Tego nikt nie wie - odparł Avenicci - Legendy mówią, że stała tu jeszcze przed pojawieniem się ludzi i elfów. Kiedy znaleźli ją Towarzysze pod rozkazami Jeeka z Rzeki, nie natrafili na ślad życia, ale postanowili tu osiąść, bo to żyzna kraina.
- Ssłyssałem o Pięciusset Towarzyssach - oznajmił Ahraveen, równie rozleniwiony co Hastur, ale bacznie przysłuchujący się słowom rządcy - Ale nie wiedziałem, że ossiedli właśśnie tutaj.
- Nie wszyscy - odparł rządca - Podobno Jeek miał pod sobą dwudziestu dwóch Towarzyszy, pływających na Jorrvaskru. Musieliście przecież widzieć tę starożytną łódź, bo to ona posłużyła do budowy Hallu Towarzyszy pod Smoczą Przystanią. Ta budowla to właśnie tamta łódź, przyciągnięta tutaj w jakiś niepojęty, znany tylko przodkom sposób i odwrócona do góry nogami.

Na obrazku siedziba norskiej gildii zaciężnych żołnierzy, usytuowana właśnie w Białej Grani. Mijaliście ją po drodze, była na wysokości świętego drzewa Kinaret oraz posągu Talosa, ale Waszą uwagę zaprzątnął wówczas charyzmatyczny kapłan miotający klątwy na elfy z Dominium! Z tyłu po lewej legendarna Niebiańska Kuźnia, najpewniej najstarsza budowla Skyrimu!
Co do deklaracji Aravena, umieszczę ją w osobnym poście, bo wpis pojawił się, kiedy ja kończyłem dłubać ten update. Przy okazji, mam nadzieję, że Was zbytnio nie przynudzam tym serwowanym obficie folklorem, ale uważam setting Skyrimu za tak przebogaty, że nie potrafię się wręcz powstrzymać przed tego rodzaju wstawkami!
Co do deklaracji Aravena, umieszczę ją w osobnym poście, bo wpis pojawił się, kiedy ja kończyłem dłubać ten update. Przy okazji, mam nadzieję, że Was zbytnio nie przynudzam tym serwowanym obficie folklorem, ale uważam setting Skyrimu za tak przebogaty, że nie potrafię się wręcz powstrzymać przed tego rodzaju wstawkami!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów
Dolewając co chwila wina do kubków swych gości, rządca Białej Grani snuł opowieści z zamierzchłych czasów, albo dając upust swej niebywałemu upodobaniu do starożytnej historii albo też nie chcąc się wciągnąć w rozmowy o obecnej sytuacji dzielnicy.
Lecz Ahraveen nie potrafił się opędzić przed pewną natrętną myślą, która nie dawała mu spokoju i która wymagała w opinii jaszczura jak najszybszego działania.
- Powiedzcie zatem, zacny panie, cy sspotkam się z ową dunmerką, co ssię trosscy o jarla? - wrócił do swej wcześniejszej prośby, potraktowanej przez rządcę za jakiś frywolny żart.
Proventus Avenicci umilkł na chwilę świdrując rozebranego do biodrowej przepaski argonianina wzrokiem, ważąc w myślach usłyszane ponownie pytanie.
- Irileth nie lubi, kiedy się ją odciąga od jarla, ale zapytam ją, czy zechce na chwilę zaniechać swych obowiązków - powiedział ostrożnie, tonem dźwięczącym nutą zastrzeżenia - Jeśli jednak w głowach wam swawolne krotochwile, to czujcie się zawczasu ostrzeżeni. Irileth nie ma pojęcia, co to żart lub figiel i łatwo wpada w złość.
Dolewając co chwila wina do kubków swych gości, rządca Białej Grani snuł opowieści z zamierzchłych czasów, albo dając upust swej niebywałemu upodobaniu do starożytnej historii albo też nie chcąc się wciągnąć w rozmowy o obecnej sytuacji dzielnicy.
Lecz Ahraveen nie potrafił się opędzić przed pewną natrętną myślą, która nie dawała mu spokoju i która wymagała w opinii jaszczura jak najszybszego działania.
- Powiedzcie zatem, zacny panie, cy sspotkam się z ową dunmerką, co ssię trosscy o jarla? - wrócił do swej wcześniejszej prośby, potraktowanej przez rządcę za jakiś frywolny żart.
Proventus Avenicci umilkł na chwilę świdrując rozebranego do biodrowej przepaski argonianina wzrokiem, ważąc w myślach usłyszane ponownie pytanie.
- Irileth nie lubi, kiedy się ją odciąga od jarla, ale zapytam ją, czy zechce na chwilę zaniechać swych obowiązków - powiedział ostrożnie, tonem dźwięczącym nutą zastrzeżenia - Jeśli jednak w głowach wam swawolne krotochwile, to czujcie się zawczasu ostrzeżeni. Irileth nie ma pojęcia, co to żart lub figiel i łatwo wpada w złość.
Kiedy już się odświeżycie, Ahraveen (lub Llorvas, jeśli Mordimer się zgłosi) zyska okazję do dyskretnej rozmowy z przyboczną jarla.