Mówią, że miało to miejsce w czasach, kiedy reptilliońskie kobiety miały jeszcze włosy, a krasnoludom nie rosły brody. Na południu Orcusa żył półolbrzym Morelowy Zgniatacz, który w ciągu zaledwie kilku lat zdołał podporządkować sobie kilkanaście wsi, 2 miasteczka i sąsiadów, którzy nawet nie proszeni o to wysyłali Morelowemu konie, złoto i klejnoty.
Morelowy zastanowił się kiedyś, a że nie robił tego często to tym bardziej chwila ta była wzniosła i ważna. Zadał sobie pytanie komu zawdzięcza to, że tak mu się pięknie powodzi, a że myślenie nie było Morelowego mocną stroną to i odpowiedź musiała pojawić się szybko. Tak Morelowy Zgniatacz doszedł do wniosku, że zawdzięcza wszystko Pianowi. Morelowy zdecydował więc, że w jego włościach piwem, winem i wódką mogą handlować wyłącznie kapłani Piana i nie wolno tych produktów importować. Co się działo z tymi, co przepis ten łamali pozostawić należy wyobraźni.
Piotruś Strażak – wójt wsi Lebe, należącej do Morelowego, gasił jak co dzień pożar w gospodzie „U siebie”. Nie przypuszczał nawet tego wieczora, że w nocy pojawi się przed jego oczami postać z innego świata. W widzeniu tym usłyszał słowa:
Jeden cztery dziesięć. Jeden cztery dziesięć.
Bimber w świat zaniesiesz.
Cukier woda drożdże
zmieszaj z sobą dobrze
venerowy to bimberek
nie pij go, to wyłysiejesz
to dziadkowy przysmak tyci
i go rejestr nie dotyczy
lecz pamiętaj moje słowa
że jest bestia jednogłowa
Hauerine bimbru wrogiem
taki demon, tak się zowie
inkwizycją taki świeci
strasz nim dzieci, strasz nim dzieci
Pytanie kim była zjawa wciąż pozostaje zagadką. Ale od tamtego właśnie momentu bimber na dobre zagościł na licznych podniebieniach, zarówno w czasie nakazu jak i po nim. I wciąż straszy się dzieci zagadkowym wrogiem bimbru i samodzielnego myślenia
