PBF - Narodziny legendy

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 21 listopada 2012, 04:31

Oczywiście, że chcę porozmawiać z dunmerką, idę tam jak tylko będzie to możliwe.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 listopada 2012, 18:42

Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Dopiwszy wino rządca podniósł się z krzesła i skłonił głowę ku coraz czyściejszym przybyszom. Przywołani przez niego służący wnieśli do komnaty schludnie złożone, pachnące jeszcze krochmalem ubrania; skromne, ale zarazem wytworne, z pewnością zaś dużo elegantsze od tych, które najemnicy nosili na co dzień.

- Słońce zaczyna chylić się ku zachodowi - powiedział Avenicci spoglądając w stronę okna - Niebawem zostanie podana wieczerza. Przyślę kogoś, kto wezwie was do holu.

- Będziemy go niecierpliwie wyczekiwać - oznajmił Llorvas, który zdążył już wyjść z balii i wytrzeć się ręcznikiem, teraz zaś przymierzał podany mu przez służącego strój - Wszelako z wielką nieśmiałością chciałbym przypomnieć, że bardzo zabiegam o choćby krótką rozmowę z panią Irileth.

- Zaraz jej to przekażę - odparł rządca odzyskując cień podejrzliwego wyrazu w oczach, wyszedł za drzwi przepuszczając do środka posługaczy niosących w rękach cebry pełne gorącej wody dla Ahraveena i Sivariaela.
Przyjmuję, że nikt nie miał żadnych pytań do rządcy, dlatego przeskoczymy do następnego etapu przygody!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 listopada 2012, 18:58

Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Ledwie Ahraveen zdążył wyciągnąć się z syknięciem rozkoszy w balii, zanurzając się aż po oczy w wodzie i chłoszcząc jej powierzchnię ogonem, w drzwiach komnaty pojawił się kolejny służący, wysoki norski młodzieniec o długich, starannie uczesanych włosach.

- Pani Irileth prosi do siebie tego, który zabiegał o jej posłuchanie - oznajmił młodzian nie potrafiąc oderwać wzroku od wydmuchującego nozdrzami bańki powietrza jaszczura - Pani Irileth czeka na zewnątrz.

Llorvas dociągnął śpiesznie pas lnianych spodni, wyszedł szybkim krokiem za próg rzucając wilgotny ręcznik na ręce mijanego Hastura.

Dunmerska wojowniczka stała przy balustradzie schodów wiodących ku niższej części wielkiego holu, przyglądając się zmrużonymi oczami krzątaninie służby szykującej biesiadę. W całym pomieszczeniu rozbrzmiewały pokrzykiwania i gwizdy, w górę schodów wtaczano beczki i wnoszono naczynia, przy palenisku układano szczapy świeżego opału. Brzozowe miotły tańczyły w rękach zgrabnych jasnowłosych dziewcząt usuwając z drewnianej podłogi naniesiony przez gości kurz i brud.

- Prosiłeś o rozmowę - oznajmiła szorstkim tonem elfka, dostrzegając kątem oka Llorvasa i odwracając się w jego stronę. Ramiona skrzyżowała wyzywającym sposobem na piersiach, wysuwając dumnie podbródek - Słucham zatem?

- Przed nami trafił tu inny przybysz z Helgen - Llorvas przeszedł od razu do sedna sprawy - Człowiek z Wysokiej Skały. Żywimy podejrzenie, że może dybać na życie jarla.

Irileth świdrowała rozmówcę bacznym wzrokiem, ale umiejętnie skrywała swe uczucia, bo Llorvas nie dostrzegł w jej oczach żadnych emocji.

- Morderca? - odpowiedziała cicho - A skąd tak srogie podejrzenia, jeśli wolno spytać? Są aby poparte czymkolwiek, co można uznać za dowód winy?
Wątpię, by Mordimer się jeszcze dzisiaj zalogował, więc ten wątek najpewniej drgnie dopiero jutro...

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 22 listopada 2012, 19:50

-Droga pani (oddaje pokłon) bardzo nas zasmuciła wieść o tym iż Breton może się tu pojawić, najpierw dybał na nasze życie w Rzecznej Przystani a potem natrafiliśmy na jego ślad w drodze tutaj, znaleźliśmy kilka ciał w lesie, a mijani przez nas wędrowcy oznajmili, że widzieli idącego właśnie Bretona, może to nic nie znaczyć ale wolę ostrzec Cię pani i jarla o mogącym czaić się gdzieś zamachowcu.
Oj Ty człowieku małej wiary! Właśnie z pracy wróciłem i tak do 20:30 będę jeszcze także?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 listopada 2012, 20:58

Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Szczupłe oblicze dunmerki wciąż nie okazało nawet cienia niepokoju, ale w jej ciemnoczerwonych oczach pojawił się pewien ledwie dostrzegalny błysk, którego znaczenia Llorvas nie potrafił odgadnąć.

- Przestroga przyjęta, aczkolwiek niewiele warta - powiedziała w końcu Irileth, wciąż wysuwając wyniośle podbródek i dając elfowi tym samym do zrozumienia, iż żywi wobec niego daleko posuniętą nieufność - Niemniej jednak będę miała szczególne baczenie na wieczerzy... na wszystkich was. Zakarbuj to sobie dobrze w pamięci, mój rodaku, ponieważ nie jesteś jedynym, który przyniósł mi dzisiaj słowa przestrogi.

Llorvas uniósł brwi w pytającym geście, krzyżując na piersiach własne ramiona.

- Ten Breton, który w twej opinii dybie na życie mego pana, ów Dumas Neviers zaraz po przyjściu do grodu nie omieszkał mi wspomnieć o ewidentnie go śledzących cudzoziemcach. Podobno w Rzecznej Puszczy jakiś altmer podburzał przeciwko niemu miejscowych, potem jakaś banda napadła go w drodze w górach i ledwie uszedł z życiem z ich zasadzki.

Llorvas wciąż nie odzywał się ani słowem, słuchając z uniesionymi brwiami słów Ilireth.

- Chociaż nie powiedział niczego wprost, dał mi wyraźnie do zrozumienia, że ów altmer może być w zmowie z Thalmorczykami niechętnymi memu panu, mającemu mu za złe, że przymyka oko na kult Talosa w dziedzinie Białej Grani - ciągnęła ściszonym głosem dunmerka - I ledwie pół dnia później pojawił się na dworze szlachetnie urodzony kuzyn w towarzystwie kompanów z Cyrodiil... cóż za zbieg okoliczności... dlatego mam nadzieję, że nikt dziś wieczór nie uczyni czegoś, co mogłabym uznać za najmniejszy przejaw wrogości wobec jarla.

Wojowniczka przycisnęła prawą pięść do serca, a potem głowni miecza, po czym wyminęła Llorvasa zmierzając w stronę grupki kłócących się o coś służących.
Krótka rozmowa dobiegła końca, Ilireth odeszła. Wieczerza już niebawem!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 listopada 2012, 21:16

To sukinsyn z tego Bretona. Na wieczerzy nie możemy mieć broni?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 listopada 2012, 21:56

Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Przywołani na biesiadę przez jednego ze znaczniejszych rangą hersirów, goście jarla usiedli przy suto zastawionym stole w górnej jego części, opodal samego władyki. Balgruuf zjawił się w towarzystwie znacznie od siebie młodszej i nader urodziwej żony, najpewniej drugiej lub trzeciej z kolei zważywszy na to, że najstarszy z trzech synów jarla wydawał się dorównywać jej wiekiem.

W rozświetlonej blaskiem paleniska i dziesiątek zatkniętych na drewnianych filarach pochodni sali unosił się przyciszony gwar rozmów prowadzonych przez blisko pół setki uczestników wieczerzy. Czujący się nieco niezręcznie w szytym na człowieka ubraniu, w którym ktoś musiał naprędce poczynić dziurę na ogon, Ahraveen wodził wzrokiem po rodzinie jarla, po jego dworzanach i zaufanych wojownikach, po twarzy cesarskiego setnika rozmawiającego o czymś półgłosem z rządcą Aveniccim, po ukrytym pod kapturem obliczu mężczyzny noszącego obszyte złotą nicią szaty nadwornego czarodzieja.

Po skrzywionych w kpiarskim uśmieszku rysach ciemnowłosego Bretona, który jak gdyby nigdy nic usiadł na ławie naprzeciw przybyszów z Cesarstwa, obierając niewielkim kozikiem wyciągnięte z pobliskiego półmiska jabłko.

Widząc jego minę jaszczur żałował, że nikomu z gości nie pozwolono wnieść na salę broni... choć z drugiej strony, mając na względzie stojącą za krzesłem jarla Irileth, nawet mimowolne dotknięcie broni mogło zostać zrozumiane w bardzo opaczny i być może bardzo przykry w skutkach sposób.

- Spokojną mieliście podróż? - zapytał Dumas Neviers, spoglądając z ukosa na milczącego z zaciętą miną Sivariaela.
Jarl jeszcze nie rozpoczął biesiady, więc lepiej się wstrzymać z jedzeniem i piciem. Możecie w zamian pogwarzyć półgłosem z siedzącymi najbliżej gośćmi!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 listopada 2012, 22:01

Jesstem uprzejmy i pytam sąsiada lub a co tam panie w polityce? Jak to Kobitka to chwalę jej urodę i śściemniam co nigdy tak urodziwej ludzkiej (elfiej?) niewiassty żech nie widział.
A do Bretona mówię, sstrasznie niessłowny z wass cłowiek panie Breton. Co wam z tego, że pierwsi tu dotarliście. My herssirów sprowadzimy z łaski jarla.
Ostatnio zmieniony 23 listopada 2012, 09:49 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 23 listopada 2012, 04:12

-My podróż spokojną mieliśmy w przeciwieństwie do Ciebie (uśmiecham się perfidnie do niego), za sobą przynajmniej ciał nie zostawiamy tak jak Ty to robisz, ależ oczywiście, że zdaje sobie sprawę, że musiałeś się bronić bo to Ciebie przecież wszyscy dookoła chcą napaść i w niecny i haniebny sposób wykorzystać prawda?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 23 listopada 2012, 09:42

Redgard nie był w stanie docenić wykwintności ani mnogości potraw, co rusz pojawiających się na stole, jego myśli bowiem zaprzątała obawa o dalsze losy drużyny. Ów breton zaczął odkrywać mocno niepokojące oblicze, zdawał się być bardziej niebezpiecznym człowiekiem i wytrawniejszym graczem niż można się było tego spodziewać. Najemnik postanowił odzywać się jak najmniej w czasie wieczerzy, obawiał się bowiem, że jego słowa, niechybnie podsłuchiwane przez ochronę jarla, w tym wypadku mogłyby zostać źle zinterpretowane i doprowadzić do nader przykrego końca misji. Breton zdawał się doskonale bawić, a jego plany układać się tak, jak tego oczekiwał. W przeciwieństwie do planów najemników. Hastur miał natomiast zamiar nie spuszczać z bretona oka. Podobnie miał zamiar bacznie obserwować Irileth, mając nadzieję, że uda mu się rozgryźć, o co w tym wszystkim chodzi, i być gotowym na reakcję, gdy coś zacznie się dziać. Coś dziać się będzie na pewno, ale nie miał najmniejszego pojęcia co...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 23 listopada 2012, 23:02

Kotołak kręcił się jakby go owsiki cięły. Wykrochmalone ubranie, choć delikatne, wydawało się uwierać Khajita niczym ciężka zbroja. Nerwowo się wiercąc chłonął zapachy jadła jakie przygotowali na ucztę kuchty jarla. A wyczuć można było sporo aromatów dowodzących, że w kuchni nie brakowało niczego, a kunszt kucharzy nie odbiegał od tych służących przy cesarskich stołach.

Co innego interesowało jeszcze kotołaka.Dyskretnie skupiał wzrok na ludzkich samicach, szczególnie tych, które mogłyby uchodzić za Redgarki. Szukał tatuażu w kształcie bransolety na nadgarstku. Wrodzony instynkt łowcy przeczesywał też salę szukając oznak potencjalnego ataku na jarla. Człowieki w obliczu zbliżającej się walki zachowywały się bardzo specyficznie, wydzielając charakterystyczną woń potu. Miał nadzieję, że dzisiejszego wieczoru nie będzie musiał robić uzytku ze swoich pazurów.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 listopada 2012, 21:13

Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Dumas Neviers odciął kawałek jabłka i włożył go do ust spozierając na jaszczura spojrzeniem, w którym kpiarski błysk jeszcze przybrał na sile.

- Słowność bardzo jest bliska memu sercu, żabi przyjacielu - powiedział ciemnowłosy Breton uśmiechając się kącikami ust - Gdybym kiedykolwiek rzekł, że udam się do Białej Grani razem z wami, oczywiste jest, że tak właśnie bym uczynił. Ostrzeżenie zaniosłem, o odesłanie hersirów do osady poprosiłem. Jarl obiecał wydać swój osąd po dłuższym namyśle, tak też uczynił po waszej wizycie.

- I mniemass, że to cię czyni gotowym po odebranie nagrody u naczelniczki Gerdur? - odparł kąśliwie Ahraveen, nadymając skórny worek na gardzieli w przejawie głębokiego rozdrażnienia.

- A jakże - odparł Neviers - Mam nawet ku temu pismo uczynione ręką rządcy Avenicciego, który w nim przyznał, że uczyniłem wszystko, o co naczelniczka poprosiła.

- W drodze powrotnej też zamierzasz rozprawić się z miejscowymi rozbójnikami? - wrócił do wcześniejszego tematu Llorvas, pochylając się lekko do przodu i bawiąc mosiężnym kubkiem.

- To akurat niewesoła sprawa - cień uśmiechu zniknął w jednej chwili z przystojnego oblicza Neviersa - Nie szukałem zwady, ale tamci dybali na moje życie... jakby ich ktoś za mną napuścił. Nie chcieli usłuchać słów rozsądku, więc nie zostawili mi wyboru.

Breton wyciągnął z półmiska drugie jabłko, a potem wykręcił dłoń w nadgarstku posyłając je po dębowym blacie wprost na kolana siedzącego sztywno kilka miejsc dalej Sivariaela.

- Jakby ich ktoś na mnie napuścił - powtórzył mężczyzna mrużąc niepokojąco oczy.
Neviers sprawia wrażenie bardzo pewnego siebie, na dodatek jest sprytny i bystry: świadczy o tym chociażby list od rządcy do Gerdur, który już sobie w międzyczasie załatwił!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 26 listopada 2012, 10:41

List możesz sobie wsadzić gdzie uwazass, sam gadass co nasza przemowa potężnego jarla do wysłania herssirów przekonała. Twoja wcześniejsza, jakoś nie. I jak jarl oznajmił co wojowników da dla pani Gerdur, ja żem oświadczył co z nimi pójdziemy by zapłatę otrzymać na co jarl zgodę wyraził, tedy pissmo sswe możesz se zachować na pamiątkę, zapłata nam się należy. Po uczcie do pissarza takoż ssię udamy po pissmo dla nass, osszuście. A jak mnie nazwiess żabą razz jessce to pożałujesz, Bretonie
Ostatnio zmieniony 26 listopada 2012, 15:45 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 26 listopada 2012, 15:43

-Spokojnie ogoniasty bo ci coś tam jeszcze pęknie i się narobi:-)
Tyle jego co se pogada więc posłuchajmy jakim to jeszcze nas jadem z ust swoich obdarzy.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 listopada 2012, 19:21

Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Neviers uniósł brwi widząc wzburzenie rozumnego jaszczura, odłożył przekrojone wpół jabłko na blat stołu wzruszając nieznacznie ramionami.

- Nikt nie jest winien swemu pochodzeniu, przyjacielu - oznajmił ściszonym, ale wyraźnym tonem - Jak my Bretoni czerpiemy dumę ze świadomości, iż w naszych żyłach płynie domieszka elfiej krwi po starożytnych Ayleidach, tak argonianie nie powinni się wstydzić pokrewieństwa z fascynującą fauną zamieszkującą Czarne Mokradła.

Ahraveen zmrużył swe ślepia próbując rozstrzygnąć, czy Breton właśnie go z premedytacją obraził czy też chciał powiedzieć coś uprzejmego. W tej samej chwili przez salę przebiegł cichy szmer głosów wieszczący, że jarl zadecydował o rozpoczęciu wieczerzy.

Władyka Białej Grani wstał ze swego miejsca klaszcząc kilka razy w dłonie, zwracając na siebie uwagę wszystkich biesiadników.

- Przyjaciele, zacni goście - powiedział dźwięcznym głosem, wodząc wzrokiem po zgromadzonych w Smoczej Przystani przybyszach - Wisi nad nami wielki cień, który objawił się nagle i bez ostrzeżenia, przynosząc śmierć i ogromne troski. Nadchodzą groźne dni i jeszcze groźniejsze noce. Będziemy musieli czuwać bez ustanku, a ręce nie mogą oddalać się nawet na chwilę od broni, ale nie ulegniemy lękowi. Jesteśmy ludem północy, a w naszych żyłach płynie krew potomków pierwszego cesarza.

Jarl odwrócił się w bok przyjmując z rąk stojącego obok służącego napełniony miodem pozłacany róg.

- Smok przywołuje wspomnienia starożytnych nieszczęść, ale ja przypominam wam jak skończyła się tamta zamierzchła wojna - mówił dalej jarl unosząc przed sobą ozdobne naczynie - Nasi przodkowie wyszli z niej zwycięsko, z nich zatem winniśmy czerpać przykład. Wznieśmy zatem toast za pamięć naszych przodków!
Biesiada rozpoczęta! Proponuję jeść, dopóki nie pękniecie, nie wiadomo bowiem, kiedy znowu trafi się Wam tak zacna wyżerka!

ODPOWIEDZ