Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów
Strzygący bacznie uszami Barr'teh skończył ogryzać wielką kuropatwę, chowając ociekające tłuszczem kosteczki do jednej z kieszeni swego stroju. Chociaż człowieki rządzące Białą Granią wydawały się zamożne, khajiit nie zamierzał ulegać wrażeniu wszechobecnego bogactwa - gromadzenie resztek posiłku na czarną godzinę zawsze wychodziło mu na dobre.
Nie rozumiejąc znaczenia większości infantylnych rozmów ludzi kotołak skoncentrował się na szukaniu wzrokiem ciemnoskórych kobiet, mając w pamięci opowieść Hastura o niewieście z Hammerfell noszącej na przegubie dłoni tatuaż w postaci bransolety. Bystre ślepia kocura prześlizgiwały się kolejno po ławach, ale nigdzie nie dostrzegały redgardzkiej kobiety. W gronie biesiadników zasiadało wiele ludzkich kobiet, wszelako wszystkie bez wyjątku były płowowłosymi Nordkami o niebieskich oczach i bladej skórze, jędrnych piersiach i zarysowanych pod szatami biodrach.
Barr'teh nigdy nie uchodził za znawcę urody ludzkich samic, ale potrafił czytać doskonale mowę ciała człowieczych samców i sama ich obserwacja wystarczała mu, by zauważyć jak wielkie zainteresowanie okazywali swym towarzyszkom miejscowi mężczyźni.
- Jeśli jarl wyśle więcej drużynników poza mury Grani, trzeba będzie poprosić o pomoc Towarzyszy - khajiit zaczął się dla zabicia czasu przysłuchiwać rozmowie kilku mężczyzn o aparycji wojowników, siedzących plecami do niego przy drugim stole, poruszając na przemian uszami i ogonem.
- Jeśli starczy im czasu między jedną i drugą beczką piwa, może wyślą na mur któregoś z gołowąsów - sarknął z głęboką drwiną drugi z biesiadników - Jorrvaskr dawno temu stracił na świetności. Za Askara trakty wokół Grani były bezpieczne, a czym może się poszczycić Kodiak?
- Nie obrażaj zbyt głośno Kodiaka - wtrącił między wielkimi kęsami mięsa trzeci Nord - Stary może i jest już nieruchawy, ale ma dość zaufanych, którzy lubią przetrącać kości. Niechby się Farkas albo Vilkas dowiedzieli...
- Już lepiej, żeby to była Aela - roześmiał się chrapliwie ten mężczyzna, który wcześniej narzekał na utraconą świetność Jorrvaskru - Gdyby ona chciała mi coś przetrącić, długo bym się nie bronił. Istna wilczyca, musi wyczyniać dzikie harce w łożu.
- Też bym jej chętnie dosiadł, ale najpierw dam tobie spróbować, Tulkun - zachichotał pierwszy z rozmówców rozchlapując sobie na kolana gęsty sos - Gładkie masz lica, jak ci je porządnie nożem porżnie, zaczniesz bardziej wyglądać na prawdziwego rębacza.
Ot takie męskie pogaduszki przy piwku...