PBF - Mrok nad Delamirą

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 08 stycznia 2013, 22:59

Zorian łypnął wzrokiem na Vanko, który najwyraźniej się niczego nie bał. Ostatnio był taki odważny przy pira... zaraz! Jak znowu się schleje, to tym razem może się to skończyć dla nas jeszcze gorzej niż ostatnio! - pomyślał z jeszcze większym przerażeniem aquilończyk. Adrenalina powodowana kolejnym spazmem strachu podsunęła mu pewien pomysł.

- Muszę się odlać - mruknął na tyle głośno, by mieć pewność, że wszyscy go słyszeli, po czym schował się za drzewem i wyciągnął własny bukłak z winem. Najbezpieczniejsze wino i jedzenie zawsze jest w żołądku... myślał, pijąc na szybko, schowany przed wzrokiem reszty.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 09 stycznia 2013, 00:27

Zo.. Zorian?!

-niemalże krzyknął zdumiony Vanko dostrzegając przechylony bukłak zza drzewa, za którym skrył się aquilończyk. Po czym ruszył niezgrabnie ku niemu potykając się o wystający korzeń, którego nie zauważył, bo nadto pochłonięty był spostrzeżeniem. Bulgot opróżnianego wina był dla zamorianina łatwiejszy do rozpoznania niż kowalski młot uderzający w kowadło.

Poderwał się z ziemi niczym wygłodzona puna, która dostrzegła tuzin królików. Skoczył ku aquilończykowi, po czym przyłapawszy go pod drzewem bez bukłak ("łotr musiał go gdzieś rzucić!") przybliżył swą twarz ku twarzy skrytowinopijcy. Oczy mężczyzn zetknęły się w mroku. Ciche beknięcie, jakie niespodziewanie wyrwało się z gardzieli Zoriana przerwało niezręczną ciszę. Po czym wydawało się, że moment dzieli ich od momentu, w którym Vanko zacznie dusić kompana.

Nagle, opuściwszy dłonie zamorianin, spokojnym i pełnym zrozumienia głosem rzekł:

Rozumiem. Bałeś się, że i ciebie okradną.
Ostatnio zmieniony 09 stycznia 2013, 01:49 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 09 stycznia 2013, 10:16

Zimne oczy Vanko przewiercały mózg Zoriana niby świdrem, ale wojak wytrzymał spojrzenie. Unieruchomione ręce tylko nadludzką siłą woli przestały się trząść, gdy stalowy uchwyt czarnego zabójcy poluzował się. Z gardła aquilończyka wyrwało się małe beknięcie.

- Rozumiem. Bałeś się, że i ciebie okradną - powiedział zamorianin, spokojnym i pełnym zrozumienia głosem.

Zorian tylko energicznie pokiwał głową i wetknął za pazuchę opróżniony bukłak.

- Nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać... - burknął tylko, na gońcu dodając ciche - gulp! - przełykanej śliny.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 stycznia 2013, 10:18

Po chwili zastanowienia ponownie wkroczyliście na ponure mokradła, tym razem z zamiarem ich opuszczenia. Żar wciąż leje się z nieba, jednak splątane korony drzew sprawiły, że panował tutaj półmrok. Było gorąco i duszno. Po drodze odkryliście nadjedzone i rozkładające się ciało Pikta. Umarł od ran zadanych przez tę samą istotę, która raniła dzika. Wydawało się, że coś sięgnęło po dzikusa z gałęzi ponad nim. Ślady wskazywały, że bestia przytrzymywała się szponami, wbijając je głęboko w drewno.
Co robicie?

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 09 stycznia 2013, 10:24

Staram się nie dotykać ścierwa, wyciągan łuk i wypatruję ewentualnych wrogów

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 09 stycznia 2013, 12:38

Nie znam się nadto na łowach...

-zamyślił się Vanko przyglądając się niedojedzonej papce.

Spójrzcie na to okiem tropiciela -tu zwrócił się do bardziej obeznanych z lasem kompanów-

ile toto kurestwo mogło ważyć? Harpia to jakaś, czy piktyjska baba w rui?
Analizując rozstaw szponów, wysokość na gałęzi itp, moznaby ocenić przyblizoną wielkość i wagę bestii.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 stycznia 2013, 15:58

Onym kurewstwem okazała się gigantyczna modliszka, a raczej kilka, gdyż jakiś czas potem zaatakował was ów potwór, a raczej kilka potworów. Potężne, szablaste szpony gigantycznej modliszki zdolne rozedrzeć kolczugę.
Modliszek jest 5, średnio dwóch na jedną modliszkę licząc Liguryjczyków, co robicie? walczycie, czy uciekacie, jeden raz można strzelić, lub rzucić bronią miotaną.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 09 stycznia 2013, 16:29

Oż niech to plugastwo piekło chędożone pochłonie!!! Kurestwo jedno, w życiu takiego paskudztwa żem nie widział!
Czy jeżeli zacznę strzelać, będę zobligowany do walki wręcz? Jeżeli nie, strzelam jeden raz i biorę nogi za pas. Jeżeli tak - po prostu uciekam. Jeszcze jedno - czy zdążę wejść na drzewo zanim mnie dopadną i ile mniej więcej zajmie im wejście za mną? Oczywiście wycofam się na drzewo jedynie w wypadku decyzji o walce, a jeżeli będę strzelać to w modliszkę która wygląda najgroźniej ew. z łap ścueka jej jakaś trucizna czy coś. Aha, jeżeli da mi to trochę czasu, w wypadku wejścia na drzewo rezygnuję z pierwszego strzału.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13