Chcesz łamać to łam, tylko po co przysparzać męki i cierpieniu istotom niższym jak MY? To już lepiej ich dobić szybko i tyle!
PBF - Narodziny legendy
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-Czyli co Dumas idziesz pierwszy to tak mamy to rozumieć czy co? A aby nie było żadnych wątpliwości co do Ciebie to jeśli złapiesz sobie więźnia to będziesz mógł z nim sobie robić co chcesz
- w tym momencie Llorvas uśmiecha się do Dumasa -
No chyba, że My zadecydujemy inaczej.
Llorvas sprawdził więzy i kneble więźniów, dociągnął jeszcze na wszelki wypadek sznury, po czym wrócił osłaniać towarzyszy w dalszej eskapadzie, ale tym razem to dunmer idzie za Dumasem dwa kroki z tyłu.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Jeszcze jedno przed wyruszeniem: Trond, nie dałbyś rady jakoś zablokować tej kraty, żeby ktoś nam psikusa nie zrobił, gdy będziemy beztrosko zwiedzać podziemia? Może jakoś by się dało tą wajchę przyblokować, albo coś... I pamiętajmy, żeby w drodze powrotnej Breton nie szedł pierwszy, bo może chciałby odciąć nam drogę kratą i czmychnąć z łupem. Pomyślmy jak się przed tym zabezpieczyć.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Przejście pod kratą skrywało krótki ciemny korytarz, oświetlony zaledwie dwiema zatkniętymi w skorodowane obejmy pochodniami, ale spowita półmrokiem nie dość gęstym, by przeszkadzało to w jakikolwiek sposób kotołakowi. Stawiając bezszelestnie kroki Barr'teh prześlizgnął się do końca tunelu i przykucnął u jego zakręcającego ostro w bok wylotu mierząc okrągłymi ślepiami kolejne pomieszczenie.
- Co widzisz? - wyszeptał niemalże do ucha khajiita depczący mu po piętach Hastur, niem jednak Redgard wypowiedział owe pytanie do końca, poznał własnymi oczami odpowiedź.
U wylotu korytarza rozciągała się sklepiona wysoko krypta, rozjaśniona tu i ówdzie blaskiem łuczyw, pełna głębokich cieni w licznych kątach i zakamarkach. Ściany pomieszczenia pełne były wyciętych w litej skale poziomych wnęk, na nich zaś spoczywały zawinięte w zmurszałe szmaty szczątki dawno temu zmarłych mieszkańców północnego królestwa.
- Barr'teh myśli, że to grobownik - oznajmił ledwie słyszalnie kocur, mimowolnie ulegając niepokojącej aurze starej nekropolii.
- Pewnikiem nie jedyny w tym kurhanie - dodał półgłosem Neviers, który kucnął tuż obok Hastura - W tak wielkich podziemnych grobowcach zwykło się budować wiele sąsiadujących ze sobą krypt, zwykle podzielonych między związane krwią klany. Musimy mieć baczenie, coby nie pobłądzić w tym labiryncie. I musimy być nader ostrożni w marszu przez te krypty.
- Cisza jak makiem zasiał - wzruszył ramionami Hastur - Cokolwiek teraz robi Arnulf i jego banda, najpewniej są daleko stąd.
- Albo już nie żyją - wydął w charakterystyczny dla siebie sposób usta Breton - Wszelako nie o Arnulfa mi chodziło.
- A kogo? - zaciekawił się kocur okręcając swoją wąsatą głowę w stronę przybysza z Wysokiej Skały.
- O draugrów - odparł Neviers, a kiedy wypowiedział dziwne słowo, przez jego oblicze przemknął cień nie dość starannie skrywanego niepokoju - O nieumarłych strażników grobowców.
- Łotrzyki tędy przeszły - wtrącił Sivariael - Patrzaj sam, ani śladu świeżych trupów. Starych trupów poza wnękami też nie uwidzisz.
- Doskonale winieneś wiedzieć, że są sposoby ku temu, by przejść obok draugrów nie budząc ich ze śpicy - wzruszył ramionami Neviers - Może zbytecznie się troskam, ale jeśli ów przewodnik z Markartu miał klucz do dźwigni od kraty, może posiadać inne użyteczne... rzeczy.
Przejście pod kratą skrywało krótki ciemny korytarz, oświetlony zaledwie dwiema zatkniętymi w skorodowane obejmy pochodniami, ale spowita półmrokiem nie dość gęstym, by przeszkadzało to w jakikolwiek sposób kotołakowi. Stawiając bezszelestnie kroki Barr'teh prześlizgnął się do końca tunelu i przykucnął u jego zakręcającego ostro w bok wylotu mierząc okrągłymi ślepiami kolejne pomieszczenie.
- Co widzisz? - wyszeptał niemalże do ucha khajiita depczący mu po piętach Hastur, niem jednak Redgard wypowiedział owe pytanie do końca, poznał własnymi oczami odpowiedź.
U wylotu korytarza rozciągała się sklepiona wysoko krypta, rozjaśniona tu i ówdzie blaskiem łuczyw, pełna głębokich cieni w licznych kątach i zakamarkach. Ściany pomieszczenia pełne były wyciętych w litej skale poziomych wnęk, na nich zaś spoczywały zawinięte w zmurszałe szmaty szczątki dawno temu zmarłych mieszkańców północnego królestwa.
- Barr'teh myśli, że to grobownik - oznajmił ledwie słyszalnie kocur, mimowolnie ulegając niepokojącej aurze starej nekropolii.
- Pewnikiem nie jedyny w tym kurhanie - dodał półgłosem Neviers, który kucnął tuż obok Hastura - W tak wielkich podziemnych grobowcach zwykło się budować wiele sąsiadujących ze sobą krypt, zwykle podzielonych między związane krwią klany. Musimy mieć baczenie, coby nie pobłądzić w tym labiryncie. I musimy być nader ostrożni w marszu przez te krypty.
- Cisza jak makiem zasiał - wzruszył ramionami Hastur - Cokolwiek teraz robi Arnulf i jego banda, najpewniej są daleko stąd.
- Albo już nie żyją - wydął w charakterystyczny dla siebie sposób usta Breton - Wszelako nie o Arnulfa mi chodziło.
- A kogo? - zaciekawił się kocur okręcając swoją wąsatą głowę w stronę przybysza z Wysokiej Skały.
- O draugrów - odparł Neviers, a kiedy wypowiedział dziwne słowo, przez jego oblicze przemknął cień nie dość starannie skrywanego niepokoju - O nieumarłych strażników grobowców.
- Łotrzyki tędy przeszły - wtrącił Sivariael - Patrzaj sam, ani śladu świeżych trupów. Starych trupów poza wnękami też nie uwidzisz.
- Doskonale winieneś wiedzieć, że są sposoby ku temu, by przejść obok draugrów nie budząc ich ze śpicy - wzruszył ramionami Neviers - Może zbytecznie się troskam, ale jeśli ów przewodnik z Markartu miał klucz do dźwigni od kraty, może posiadać inne użyteczne... rzeczy.
Słyszeliście wiele opowieści o nieumarłych strzegących kurhanów na dalekiej północy i chociaż nie spotkaliście jak dotąd żadnego z nich samemu, zauważalne wahanie Bretona przyprawiło niektórych z awanturników o zimne dreszcze. Nawiązując do wypasionych postów BG z sesji Aravena i Dobro poproszę teraz o fabularki gracze tyczące się ich stosunku do nieumarłych (mile widziana gęsia skórka, bladość obliczy i szczękające zęby)! 
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Llorvas stanął jak wryty gdy usłyszał o nieumarłych, włosy na jego rękach zjeżyły się a całą skórę spowiła gęsia skórka, po raz pierwszy od dłuższego czasu dzielny i nieustępliwy Dunmer poczuł strach. Wiedział, że z każdym żywym przeciwnikiem sobie poradzi ale nieumarli, to było coś przerażającego, choć Llorvas starał się nie okazywać tego po sobie jego ręce zaczęły drżeć powoli, i tylko dlatego, że reszta towarzyszy stała dalej nie wycofał się do wyjścia.
Dunmer z całej siły starał się opanować, szukał sposobu na walkę z martwiakami, na to czy jego broń będzie mogła zniszczyć kreatury ciemności, coraz bardziej zaciskał szczęki z całych sił starając się nie okazać jak bardzo się boi. Może dzięki temu co usłyszał i dzięki paraliżowi który go ogarnął nie uciekł w pierwszej chwili.
Dopiero po jakimś czasie dotarło do niego, że ma w swoim arsenale broń która może uratować jego i towarzyszy, mianowicie magię. Powoli w myślach przypominał sobie słowa mocy, i to podziałało na niego uspokajająco, dunmer powoli uspokajał się, biorąc głębokie oddechy i przymykając na chwilę oczy.
Dunmer z całej siły starał się opanować, szukał sposobu na walkę z martwiakami, na to czy jego broń będzie mogła zniszczyć kreatury ciemności, coraz bardziej zaciskał szczęki z całych sił starając się nie okazać jak bardzo się boi. Może dzięki temu co usłyszał i dzięki paraliżowi który go ogarnął nie uciekł w pierwszej chwili.
Dopiero po jakimś czasie dotarło do niego, że ma w swoim arsenale broń która może uratować jego i towarzyszy, mianowicie magię. Powoli w myślach przypominał sobie słowa mocy, i to podziałało na niego uspokajająco, dunmer powoli uspokajał się, biorąc głębokie oddechy i przymykając na chwilę oczy.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Jak to żywe trupy, ludzie ssą dziffni, argonianie nie wstają z grobów, ale ludzie pewnie tak, gorącokrwiści za życia, to i po śmierci nie śpią sspokojnie. Co za cassy, oby Ci umarli spali grzecznie.
Taką sentencję wygłosił jaszczur.
Ostatnio zmieniony 15 stycznia 2013, 14:46 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Sivariael otrząsnął się. Wielokrotnie spotykał już podobnych strażników, ale o draugrach wiedział tylko ze słyszenia. Mimo to wiedział że na nieumarłych, niezależnie od ich typu, magia działa sporo skuteczniej od zwykłej broni. Dlatego też zdjął strzałę z cięciwy łuku, by mieć wolną prawą rękę do rzucenia zaklęcia.
Robię jak w opisie. W razie spotkania kogoś żywego użyję łuku. Cału czas bacznie się rozglądam w poszukiwaniu pułapek i wrogów, ale też inter