PBF - Chłopcy z East Marina

Jaz
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 19 sierpnia 2012, 21:44

Post autor: Jaz » 20 stycznia 2013, 21:56

Gladzio rozejrzal sie. Szybko podniosl z podlogi kawalek cegly. Noz blysnal w rece.
- To jak? Gotowy na Texanska masakre 12 w 5D??
Wbjam noz w ramie na wysokosci lokcia, a nastepnie uderzam w niego cegla. To powinno przeciac miesnie i sciegna. Szpony sa wysuniete wiec nie powinny stanac na drodze noza.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 stycznia 2013, 22:06

Strefa Walki; Sat 25/07/2020; 1127hrs

Garcia wytarł usta z wymiocin i potrząsnął z odrazą głową, bo dziarskie poczynania Gladzia na krótką chwilę odebrały mu mowę.

- Ja pierdolę, ale z ciebie rzeźnik - wycharczał fikser przełamując w końcu swój wstręt i łapiąc kończynę martwego boostera za nadgarstek w zamiarze jak najszybszego urwania jej na wysokości pogłębianego przez Wilsona cięcia.
Prawie profesjonalna amputacja! MG, test na Powiązania poproszę! Komu możemy sprzedać ten niebywały łup? ;)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 21 stycznia 2013, 16:12

Psychole!

Czarny przesuwa foteliki do przodu robiąc na tyłach więcej miejsca, wsiada do auta i odpala póki co cicho radio szukając jakiejś wesołej muzyczki.

Kiedy już ekipa zapakuje się do barbiemobila odpala na full ten oto kawałek i zawijamy stąd.

http://www.youtube.com/watch?v=v5V4lc3jaZE

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 stycznia 2013, 16:50

Strefa Walki; Sat 25/07/2020; 1130hrs

Nóż zagłebił się w ścięgna i więzadła łokciowe. Monokrystaliczne ostrze cięło martwą tkankę niczym masło. Wilson z wprawą dziewiętnastowiecznego północnoamerykańskiego trapera odkroił miękkie części. Potem zagłębił ostrze w chrzątce łokcia.

Garcia nawet nie patrzył woląc nie zmuszać żołądka do wyrzygania samego siebie. Już sam dźwięk odcinanych kawałków trupa przyprawiał go o gwałtowne ciarki. Fixer wyciszył cyberadio i chwycił za zimną, fioletową dłoń martwego. Pociągnął mocno, a gdy chrząstka w łokciu nie puściła wygiął ramię trupa:

- Kurwaa, czekaaj! - Jęknął tylko Gladzio: - Już po chuju...

Tkwiące w stawie monoostrze złamało się pod wpływem zwielokrotnionej dźwignią siły fixera. Ale uzbrojone w szpony przedramię przynajmniej gładko oddzieliło się od ramienia.

- Dobra, jebał pies ten nóż. - Hector machnął ręką na złamane monkrystaliczne ostrze, po czym zawinął łup w zdartą z trupa kurtkę : - Bierzmy Lewego i wypierdalamy z tego smutnego jak pizda miejsca.
Stwierdziłem, że zadanie amputacji ręki nie może zakończyć się niepowodzeniem. Rzuciłem więc tylko dwiema k10 za Heca i Paula, aby sprawdzić cxy nie będzie jakiegoś peszka. No i był... Założyłem więc, że fixer tak niefortunnie odrywał rękę, że nóż Wilsona pękł. Cóż monostrza są bardzo kruche. Nie jest źle bo początkowo myślałem żeby nieszczęśnik pociął się szponami;)

W tej chwili macie już łup zawinięty w kurtce i Lewego co rusz tracącego i odzyskującego świadomość. Sam do auta nie trafi (bez nogi niby jak?!), więc życze Wam powodzenia w taszczeniu wielkiego, lecącego przez ręce chłopa w dół po wąskiej i stromej klatce schodowej;)
Ostatnio zmieniony 23 stycznia 2013, 11:29 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Jaz
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 19 sierpnia 2012, 21:44

Post autor: Jaz » 22 stycznia 2013, 19:46

Rozgladam sie za drzwiami. Mozemy ich uzyc jako noszy lub po prostu zeslizgnac po schodach Lewego na dol. Jak nie to przezuce go przez ramie. Chyba Gladzio da rade??

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 23 stycznia 2013, 12:06

Strefa Walki; Sat 25/07/2020; 1132hrs

Gladzio podszedł do zapleśniałych drzwi zastanawiając się czy się nadadzą na zrobienie z nich prowizorycznych noszy. Fixer w tym czasie nadal grzebał jeszcze w kieszeniach trupów. Udało mu się wydobyć starą komórkę Samsunga, która pomimo tego, że była warta może kilka dolców, to nadal była jakimś łupem. Na wyświetlaczu nie było zasięgu. Garcia przetarł tani plastik, wyłączył telefon i schował go do kieszeni z zadowoloną miną.

Wilson był zaprząnięty właśnie sposobem w jaki wyrwie drzwi z zawiasów, gdy ponaglił go Garcia:

- Pośpiesz się, chyba coś słyszałem. - Cyberaudio fixera jakby wychwyciło odległ strzępek rozmowy, dochodzący gdzieś z spoza budynku, powodując natychmiastowy skok adrenaliny. Ostatnie czego mu było trzeba, to awantura w Strefie, gdzie nikt nie miał skrupółów i chętnie sięgał po cięższe zabawki niż tylko pistolety.

Gladzio szybko podniósł Lewego i przewiesił go z pomocą Heca przez plecy. Ranny boleśnie charknął i zemdlał, gdy jego zmasakrowana noga z obrzydliwym chrzęstem oderwałą się od ziemi.

- Kurwa, ale ciężki skurwiel... - steknął Wilson, ale dziarsko ruszył w dół po schodach.


***

Czarny denerwował się już nie na żarty. Nawet próbował drydnąć do któregoś z kumpli na górze, ale komórka wypluwała niespotykany normalnie komunikat: "No network coverage".

- Kurwa dwudziesty pierwszy wiek i dodzwonić się nie można. - Pomyślał.

Auto stało z włączone, ale nie wydobywał się z niego dźwięk silnika. Hybrydowy napęd Hondy korzystał teraz z elektrycznego silnika. Czarny był całkiem rad z tego, bo przynajmniej we mgle nie niósł się w dal warkot spalinowego motoru. Nerwowo przestępując z nogi na nogę czekał na chłopaków. Nie było ich już przeszło pięć minut. Nerwy doszły zenitu, gdy do uszu Eugene'a doszły strzępki rozmowy z której dosłyszał tylko słowa "musi być tu" czy "to gdzieś tu". Ręka technika odruchowo sięgnęła po spluwę. Ktokolwiek czegoś tu szukał, to pewno nie był kimś z kim Czarny chciał sobie zrobić przyjacielską fotunie. We gęstej mgle nawet nie mógł dobrze zlokalizować skąd dochodziła rozmowa. Zaklął tylko w duchu, że chłopaki siedzą jeszcze w domu.

Nim jeszcze Czarny dokończył litanię przekleństw, dostrzegł w drzwiach różowego budynku znjaome sylwetki. Gladzio sapał ciężko taszcząc Lewego. Czarny splunął i machnał ręką, żeby się pośpieszyli, choć widział, że obaj wyciągają nogi jak tylko się da.

- Pewno Hec słyszał to co i ja. - Domyslił się Czarny.

I wtedy dosłyszeli głośny, dziki krzyk dochodzący gdzieś z mgły:

- Ej! Tutaj! Tu jest! Słychać nutę!
Hmmm prawdziwi melomani! Ciekawe, czy to koledzy Lewego szukają go z takim samym pietyzmem jak chłopaki z East Marina? A może to czarni panowie o azjatyckich rysach twarzy? Albo policja? A co powiedzielibyście na zmartwychwstałego Tanka? A może to po prostu złomiarze lub poszukiwacze zaginionych winyli?

Głos dochodził gdzieś z bliska, tak jakby zza auta. Jeśli ten krzykacz się poruszy to pewnie zaraz wejdzie w zasięg wzroku, czyli kilkunastu metrów. Zakładam, że Gladzio, o ile nie zrzuci z pleców Leego nie może podjąć żadnych działań strzeleckich. Do auta macie jeszcze jakieś sześć metrów, przez mały ogródek, furtkę, chodnik.
Czarny póki co stoi przy aucie. Drzwi są otwarte

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt: