Post
autor: Astaroth » 24 stycznia 2013, 00:29
Jaskinie nie należały do ulubionych miejsc elfki. Ponure, często ciasne i wilgotne podziemne korytarze i groty nie wzbudzały w niej ciepłych uczuć. Towarzysze szykowali się by ruszyć dalej gdy nagle elfce przypomniała się stara legenda. Mówiła ona o Jaskini Wiecznego Szczęścia, której wnętrze było niczym nieskazitelna tafla wody. W owej jaskini można było odnaleźć swe szczęście, ale wówczas nigdy nie odnajdywało się już drogi powrotnej. Ponoć polerowane ściany korytarzy odbijały wizerunek każdego, kto nimi przemierzał, a ten, kto zwrócił uwagę na swe odbicie tracił zupełnie poczucie czasu i orientacje i zostawał w jaskini do śmierci. Jedno, nawet przelotne spojrzenie zamieniało się w wieczne wpatrywanie się w ścienne obrazy - ponoć ukazujące najskrytsze pragnienia, od których nie można się było uwolnić.
Caratris znieruchomiała na chwilę w myślach wyobrażając sobie siebie stojąca przed gładką ścianą i nawet nie zdającą sobie sprawy, że powoli umiera z głodu, pragnienia i wycieńczenia.
- Cudownie - wyrwało się elfce i dopiero po chwili zorientowała się, że powiedziała to głośno. Em... znaczy, nieważne. Opowiem Wam potem.
Elfka machnęła ręką i już miała ruszyć do jaskini, gdy nagle przypomniało jej się, że wchodząc do głębokich jaskini należy zabrać ze sobą coś, co można znaleźć na powierzchni, jako talizman gwarantujący bezpieczny powrót. Gdzieś też słyszała, żeby wchodząc do jaskini należy po trzech krokach obejrzeć się za siebie, a potem... co potem? Zapomniała?!
Miny towarzyszy skutecznie odegnały jednak myśli o kolejnych przesądach, które może akurat w tej sytuacji byłyby odpowiednie.
- Poczekajcie chwileczkę - Caratris szybko zeszła z kamiennego mostu, oderwała trochę kory z najbliższego pnia, pogładziła szorstki kawałek drzewa i schowała do kieszeni.
Ostatnio zmieniony 24 stycznia 2013, 00:37 przez
Astaroth, łącznie zmieniany 1 raz.