PBF - Chłopcy z East Marina
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Watek techniczny
Zrobcie jak uwazacie. Direct action w stylu wjazdu i mordobica z hardcorowymi koksami i pudzianami;) z ochrony moze byc ciekawe i w dodatku w przypadku sukcesu zaoowocuje dostepem do potrzebnych Kitty czesci.
Awaria i liczenie, ze doktorkowi powinie sie noga jest mniej prawdopodobne, bo Manny moze miec ups'a, lub generator, co nawet w przypadku odciecia pradu da mu ekstra minuty na ewentualne zakonczenie operacji itp. Ale czy ma ups to juz inna historia. Nie wiem co potem, wjechalibyscie mu na szpital i tak i tak. Problem z ewentualna ochrona by pozostal, ale napewno byloby troche chaosu, mogacego zadzialac na Wasza korzysc.
Kitty i tak pewnie zostanie powiazana z calym zamieszanem. Manny chyba nie jest tak glupi, zeby nie zatrybic kto sie odcina za jego akcje na terenie Kitty.
Zrobcie jak uwazacie. Direct action w stylu wjazdu i mordobica z hardcorowymi koksami i pudzianami;) z ochrony moze byc ciekawe i w dodatku w przypadku sukcesu zaoowocuje dostepem do potrzebnych Kitty czesci.
Awaria i liczenie, ze doktorkowi powinie sie noga jest mniej prawdopodobne, bo Manny moze miec ups'a, lub generator, co nawet w przypadku odciecia pradu da mu ekstra minuty na ewentualne zakonczenie operacji itp. Ale czy ma ups to juz inna historia. Nie wiem co potem, wjechalibyscie mu na szpital i tak i tak. Problem z ewentualna ochrona by pozostal, ale napewno byloby troche chaosu, mogacego zadzialac na Wasza korzysc.
Kitty i tak pewnie zostanie powiazana z calym zamieszanem. Manny chyba nie jest tak glupi, zeby nie zatrybic kto sie odcina za jego akcje na terenie Kitty.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Południowe Śródmieście; kilka przecznic od kliniki Kitty; Sat 25/07/2020 16:50
Dziura w jakiej urządził swój szalony szpital Manny mieściła się w podziemnym garażu mieszkalnego wieżowca z dala od oczu i uszu potencjalnych ciekawskich. Jeśli gabinet był tak samo zaniedbany jak otoczenie nielegalnego lekarskiego przybytku, to trudno byłoby ocenić praktykę Mannego jako budzącą zaufanie i rokującą szybką poprawę zdrowia. Ale dla ludzi bez pracy, ubezpieczeniowych pakietów korporacyjnych wizyta u jednego z setek nielegalnych konowałów była czasem jedyną alternatywą, swoistym żyć lub umrzeć. Zresztą kto wie, może Manny nie tyle specjalizował się w leczeniu żywych, co obdzieraniu trupów z cyborgizacji i potem upłynnianiu cybersprzętu na czarnym rynku.
Wilson i Schwarz stali na winklu podziemnego wjazdu na parking i dyskretnie obserwowali wejście do Mannego. Przy garażowych wrotach kręcił się ogromny ochroniarz, mający koło dwóch metrów wzrostu i prawdopodobnie tyle samo szerokości:
- Popatrz na tego goryla! Ja pierdolę chyba go łatwiej przeskoczyć niż ominąć. - Szepnął Eugene.
- Kurwa wolałbym się z nim nie brać za bary.
- No raczej. Zajebałby Ci z liścia i jebnąłbyś z głodu...
- Jak kurwa z głodu?
- No w locie byś padł z głodu baranie. - Skwitował swoją genialną myśl Schwarz.
Chłopaki postali jeszcze trochę i obeszli budynek. Wyglądało, że do wnętrza prowadzi jeszcze jedno wejście, ale metalowe drzwi musiały otwierać się tylko od środka. Należało się jednak z nimi liczyć, jeśli taj zechciałby z nich skorzytać przy próbie ewentualnej ucieczki.
Schwarz oceniał, że pierdolnik Mannego nie mógł być bardzo duży, ot kilka pomieszczeń garażowych o łącznym metrażu do maksymalnie stu metrów kwadratowych.
Wątek techniczny
Założyłem jednak, że Garcia sam poszedł pohandlować z Borysem, a Wilson i Czarny zrobili krótki rekonesans.
Dziura w jakiej urządził swój szalony szpital Manny mieściła się w podziemnym garażu mieszkalnego wieżowca z dala od oczu i uszu potencjalnych ciekawskich. Jeśli gabinet był tak samo zaniedbany jak otoczenie nielegalnego lekarskiego przybytku, to trudno byłoby ocenić praktykę Mannego jako budzącą zaufanie i rokującą szybką poprawę zdrowia. Ale dla ludzi bez pracy, ubezpieczeniowych pakietów korporacyjnych wizyta u jednego z setek nielegalnych konowałów była czasem jedyną alternatywą, swoistym żyć lub umrzeć. Zresztą kto wie, może Manny nie tyle specjalizował się w leczeniu żywych, co obdzieraniu trupów z cyborgizacji i potem upłynnianiu cybersprzętu na czarnym rynku.
Wilson i Schwarz stali na winklu podziemnego wjazdu na parking i dyskretnie obserwowali wejście do Mannego. Przy garażowych wrotach kręcił się ogromny ochroniarz, mający koło dwóch metrów wzrostu i prawdopodobnie tyle samo szerokości:
- Popatrz na tego goryla! Ja pierdolę chyba go łatwiej przeskoczyć niż ominąć. - Szepnął Eugene.
- Kurwa wolałbym się z nim nie brać za bary.
- No raczej. Zajebałby Ci z liścia i jebnąłbyś z głodu...
- Jak kurwa z głodu?
- No w locie byś padł z głodu baranie. - Skwitował swoją genialną myśl Schwarz.
Chłopaki postali jeszcze trochę i obeszli budynek. Wyglądało, że do wnętrza prowadzi jeszcze jedno wejście, ale metalowe drzwi musiały otwierać się tylko od środka. Należało się jednak z nimi liczyć, jeśli taj zechciałby z nich skorzytać przy próbie ewentualnej ucieczki.
Schwarz oceniał, że pierdolnik Mannego nie mógł być bardzo duży, ot kilka pomieszczeń garażowych o łącznym metrażu do maksymalnie stu metrów kwadratowych.
Wątek techniczny
Założyłem jednak, że Garcia sam poszedł pohandlować z Borysem, a Wilson i Czarny zrobili krótki rekonesans.
Lukam to pod kątem zasilania- nie chodzi o odcięcie prądu, ale wręcz przeciwnie. Zwiększenie mocy, żeby spalić mu wszystkie bezpieczniki. Sam ich pewnie nie wymieni. Kwestia, żeby dostać się do środka- może Wilson ze szponami umówi się na wizytę? Jak już tam będzie to wspomni, że zna technika i dryndnie po Eugena.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kantorek Borysa, 25/07/20, 1700hrs
Hector odczekał, aż Rosjanin schowa do pancernej szafki pod kontuarem reklamówkę z bronią, podrapał się po naznaczonym pierwszymi śladami zarostu podbródku.
- O tych gnojków nie musisz się martwić - powiedział Latynos mrugając w stronę handlarza porozumiewawczo - Nic im się nie stało, ale po takim wjeździe na chatę jeszcze tydzień będą walić w gacie. Jeden się tak wystraszył, że chciał skakać przez okno, całkiem mu się we łbie poprzestawiało.
- Ale nic im nie połamaliście? - upewnił się Borys, wyciągając z kieszeni kamizelki własnoręcznie skręconego papierosa.
- Ani jednej kosteczki - zapewnił z szelmowskim uśmieszkiem Garcia - Czysta robota. Gdybyś miał więcej takich klientów do potrząśnięcia, wiesz, gdzie nas szukać, da?
Hector odczekał, aż Rosjanin schowa do pancernej szafki pod kontuarem reklamówkę z bronią, podrapał się po naznaczonym pierwszymi śladami zarostu podbródku.
- O tych gnojków nie musisz się martwić - powiedział Latynos mrugając w stronę handlarza porozumiewawczo - Nic im się nie stało, ale po takim wjeździe na chatę jeszcze tydzień będą walić w gacie. Jeden się tak wystraszył, że chciał skakać przez okno, całkiem mu się we łbie poprzestawiało.
- Ale nic im nie połamaliście? - upewnił się Borys, wyciągając z kieszeni kamizelki własnoręcznie skręconego papierosa.
- Ani jednej kosteczki - zapewnił z szelmowskim uśmieszkiem Garcia - Czysta robota. Gdybyś miał więcej takich klientów do potrząśnięcia, wiesz, gdzie nas szukać, da?
Jak już odwalimy wszystkie fuchy, kupię Ci nowiutkiego Superchiefa, Koszalu - ale teraz potrzebujemy każdego dolca! Nie wiadomo, czy poradzimy sobie ze sprawą Manny'ego, a rachunek u Kitty na razie pozostaje otwarty! Biorę całą kasę, a po drodze do domu wstępuję gdzieś do sklepu z amunicją po paczkę naboi do Vipera (100 pocisków). Naboje podzieli się między obydwa Vipery.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Charter Hill, Apartamentowiec Concorde; 25/07/2020 1800hrs
- Tą stację trafo na górze też zlukaliśmy. Wejść tam to będzię mały pikuś. - Czarny opowiadał Hecowi szczegóły zwiadu jaki przeprwadził z Gladziem.
- Tylko żeby Cię nie jebło dwa tysie voltów bo tylko trepy spalone z Ciebie zostaną. - Pokreślił Wilson, który żywił słuszny strach do wysokiego napięcia.
- Elektryka prąd tyka, także spokojna twoja rozczochrana Gladzio. Nie jestem takim sierotą jak Ty, co byś tam w tej stacji druty ciągnął na chybił trafił: czarne, białe, duże, małe, jakie podadzą.
- Ja tam nie idę. Sam tam wejdziesz i będziesz ciągnął jak stara dziwka. Lubisz to, nie?
- Dajcie już kurwa spokój. Skupmy się na robocie. - Hector przerwał w końcu rozmowę, która zaczynała zmierzać do kłótni i podał Wilsonowi paczkę amunicji kaliber 10mm: -Masz do Vipera... A co z tą ochroną, bo Kitty wspominała o jakiś silnorękich.
- No stał tam jakiś wielki drąg, ale intelektem to nie śmierdział na moje oko. Koleś jest do zdjęcia jak nic. Jeszcze się taki nie urodził co by serię z dziesiątki na klatę przyjął, choć pewno jakby mu dobrze zaprawić gładką gadką, to by uwierzył żeśmy jego trzej tatusiowie. - Ocenił Paul, który już zaczął nabijać magazynek swojej peemki. Czarny dodał jeszcze:
- Skurwiel w chuj większy niż Mash, ale cybernetyki widocznej nie widziałem.
- Nieźle się nawcinał metki. Musiał koksu zastrzyki chyba z kroplówki przypierdalać. - Wilson, który miał już za sobą bardzo krótki epizod ze sterydami, lubił uchodzić za niekwestionowany autorytet w sprawach związanych z szeroko pojętym body buildingiem:
- Eeee, może jednak omkę przypierdalał a nie Metanabol, chociaż jak tak przypomnę sobie jego ryj to bardziej mi tu pasza dla świń wchodzi w grę.
- Nieważne co żarł, ważne że trzeba go będzie jakoś załatwić albo spławić. - Skonkludował Garcia.
- Tą stację trafo na górze też zlukaliśmy. Wejść tam to będzię mały pikuś. - Czarny opowiadał Hecowi szczegóły zwiadu jaki przeprwadził z Gladziem.
- Tylko żeby Cię nie jebło dwa tysie voltów bo tylko trepy spalone z Ciebie zostaną. - Pokreślił Wilson, który żywił słuszny strach do wysokiego napięcia.
- Elektryka prąd tyka, także spokojna twoja rozczochrana Gladzio. Nie jestem takim sierotą jak Ty, co byś tam w tej stacji druty ciągnął na chybił trafił: czarne, białe, duże, małe, jakie podadzą.
- Ja tam nie idę. Sam tam wejdziesz i będziesz ciągnął jak stara dziwka. Lubisz to, nie?
- Dajcie już kurwa spokój. Skupmy się na robocie. - Hector przerwał w końcu rozmowę, która zaczynała zmierzać do kłótni i podał Wilsonowi paczkę amunicji kaliber 10mm: -Masz do Vipera... A co z tą ochroną, bo Kitty wspominała o jakiś silnorękich.
- No stał tam jakiś wielki drąg, ale intelektem to nie śmierdział na moje oko. Koleś jest do zdjęcia jak nic. Jeszcze się taki nie urodził co by serię z dziesiątki na klatę przyjął, choć pewno jakby mu dobrze zaprawić gładką gadką, to by uwierzył żeśmy jego trzej tatusiowie. - Ocenił Paul, który już zaczął nabijać magazynek swojej peemki. Czarny dodał jeszcze:
- Skurwiel w chuj większy niż Mash, ale cybernetyki widocznej nie widziałem.
- Nieźle się nawcinał metki. Musiał koksu zastrzyki chyba z kroplówki przypierdalać. - Wilson, który miał już za sobą bardzo krótki epizod ze sterydami, lubił uchodzić za niekwestionowany autorytet w sprawach związanych z szeroko pojętym body buildingiem:
- Eeee, może jednak omkę przypierdalał a nie Metanabol, chociaż jak tak przypomnę sobie jego ryj to bardziej mi tu pasza dla świń wchodzi w grę.
- Nieważne co żarł, ważne że trzeba go będzie jakoś załatwić albo spławić. - Skonkludował Garcia.
Jesteście w domu i dzielicie się z Hectorem wrażeniami ze zwiadu. A teraz jak to zrobicie?
Ostatnio zmieniony 02 lutego 2013, 20:16 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Charter Hill, Concorde; 25/07/2020 1810hrs
Garcia wykąpał się szybko i przebrał w świeże ciuchy, nie mogąc zwalczyć żądzy zrzucenia z siebie przesiąkniętych potem ubrań, w których wrócił ze Strefy. Odświeżonemu fikserowi od razu poprawił się humor, a puszka Grzmotu jeszcze owe dobre samopoczucie wzmocniła.
- Siedem i pół stówy - powiedział Latynos siadając na skórzanej kanapie i kładąc na kolanach spiętą gumką paczkę wymiętoszonych banknotów - Borys zapłacił wszystko gotówką, ale pestki do Viperów swoje kosztowały. Nie ma nic za friko. Jak coś nie wypali z tym ripperem, część forsy dla Kitty już mamy... kurwa, szlag mnie trafi!
Hector ścisnął w dłoni puszkę piwa tak silnie, że część spienionego trunku wystrzeliła z opakowania i wylała mu się na spodnie wyrywając z ust fiksera wiązankę hiszpańskojęzycznych przekleństw.
- Nigdy bym nie pomyślał, że będzie trzeba wykładać prawie tysiaka za tego skurwiela Lewego - parsknął Latynos - Jak tak dalej pójdzie, z głodu zdechniemy. Ale znam jednego takiego rzeźnika, któremu da się opchnąć szpony i to za co najmniej ćwierć tysiaka. Kitty spłacimy tak czy owak, albo obiciem mordy temu Manny'emu albo gotówką.
Garcia napił się ponownie piwa, zapominając o upstrzonych wilgotnymi plamami spodniach.
- Ale wolałbym stuknąć interes Manny'ego zamiast wydawania tej forsy - palce lewej dłoni fiksera pieściły bezwiednie opuszkami paczkę banknotów, dobitnie zdradzając niechęć Latynosa do rozstawania się z pieniędzmi.
Garcia wykąpał się szybko i przebrał w świeże ciuchy, nie mogąc zwalczyć żądzy zrzucenia z siebie przesiąkniętych potem ubrań, w których wrócił ze Strefy. Odświeżonemu fikserowi od razu poprawił się humor, a puszka Grzmotu jeszcze owe dobre samopoczucie wzmocniła.
- Siedem i pół stówy - powiedział Latynos siadając na skórzanej kanapie i kładąc na kolanach spiętą gumką paczkę wymiętoszonych banknotów - Borys zapłacił wszystko gotówką, ale pestki do Viperów swoje kosztowały. Nie ma nic za friko. Jak coś nie wypali z tym ripperem, część forsy dla Kitty już mamy... kurwa, szlag mnie trafi!
Hector ścisnął w dłoni puszkę piwa tak silnie, że część spienionego trunku wystrzeliła z opakowania i wylała mu się na spodnie wyrywając z ust fiksera wiązankę hiszpańskojęzycznych przekleństw.
- Nigdy bym nie pomyślał, że będzie trzeba wykładać prawie tysiaka za tego skurwiela Lewego - parsknął Latynos - Jak tak dalej pójdzie, z głodu zdechniemy. Ale znam jednego takiego rzeźnika, któremu da się opchnąć szpony i to za co najmniej ćwierć tysiaka. Kitty spłacimy tak czy owak, albo obiciem mordy temu Manny'emu albo gotówką.
Garcia napił się ponownie piwa, zapominając o upstrzonych wilgotnymi plamami spodniach.
- Ale wolałbym stuknąć interes Manny'ego zamiast wydawania tej forsy - palce lewej dłoni fiksera pieściły bezwiednie opuszkami paczkę banknotów, dobitnie zdradzając niechęć Latynosa do rozstawania się z pieniędzmi.
Jestem za rozpierduchą u Manny'ego - ostatnie akcje utwierdziły Hectora w przekonanie, że jest urodzonym ulicznym zadymiarzem i nic nie zdoła go powstrzymać! Pogadajmy o planie taktycznym. Ilu widzieliście w sumie ochroniarzy: tego jednego? Mam pomysł na przyjrzenie się lokalowi od środka! Garcia pojedzie tam ze szponami, żeby zapytać Manny'ego, na ile je wycenia i czy nie chciałby towaru odkupić. Może nawet odsprzedamy jak da dobrą cenę? Ale celem wizyty będzie przede wszystkim rekonesans wewnętrzny. Co wy na to, jedziemy?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Dogadajcie się albo w trybie fabularnym, albo w trybie technicznym, czy udajecie się na zwiad i sprzedać szpony, czy wjeżdżacie tam bez zbędnych ceregieli i robicie zadyme na maxa. A ja w zależności od podjętych decyzji zaczynam pisać fabularkę. Chciałbym wiedzieć, co na siebie zakładacie i jaki sprzęt zabieracie ze sobą. No i oczywiście plan działania:)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Charter Hill, Concorde; 25/07/2020 1820hrs
Garcia dopił piwo, ale zamiast sięgnąć zwyczajowo po następną puszkę, wcisnął paczkę banknotów w róg kanapy tak, by nikt nie zdołał jej dostrzec nawet z bliska, a potem wyciągnął ze swojej sponiewieranej podróżnej torby schowanego tam Vipera. Kupiona na mieście amunicja zapakowana była w kanciaste plastikowe pudełko, toteż fikser rozdarł folię opakowania i wysypał dziesięciomilimetrowe naboje na blat przysuniętego do kanapy stolika. Nie do końca wprawnymi ruchami Latynos zaczął nabijać pociskami wyciągnięty z automatu magazynek, pogwizdując jednocześnie pod nosem i marszcząc czoło w głębokim zamyśleniu.
Kiedy skończył, odłożył broń na kanapę obok siebie i podniósł wzrok w kierunku kumpli.
- Jadę do Manny'ego, od razu - zdecydował klepiąc dłonią po kolanie - Zabieram szpony ze sobą. Podam się za klienta, popierdzielę z nim o kasie za wszczep. Byłoby fajnie, jakby któryś z was się ze mną zabrał, bo jeszcze gość gotowy mnie wyruchać jak sam tam pójdę. Kto jedzie?
Garcia dopił piwo, ale zamiast sięgnąć zwyczajowo po następną puszkę, wcisnął paczkę banknotów w róg kanapy tak, by nikt nie zdołał jej dostrzec nawet z bliska, a potem wyciągnął ze swojej sponiewieranej podróżnej torby schowanego tam Vipera. Kupiona na mieście amunicja zapakowana była w kanciaste plastikowe pudełko, toteż fikser rozdarł folię opakowania i wysypał dziesięciomilimetrowe naboje na blat przysuniętego do kanapy stolika. Nie do końca wprawnymi ruchami Latynos zaczął nabijać pociskami wyciągnięty z automatu magazynek, pogwizdując jednocześnie pod nosem i marszcząc czoło w głębokim zamyśleniu.
Kiedy skończył, odłożył broń na kanapę obok siebie i podniósł wzrok w kierunku kumpli.
- Jadę do Manny'ego, od razu - zdecydował klepiąc dłonią po kolanie - Zabieram szpony ze sobą. Podam się za klienta, popierdzielę z nim o kasie za wszczep. Byłoby fajnie, jakby któryś z was się ze mną zabrał, bo jeszcze gość gotowy mnie wyruchać jak sam tam pójdę. Kto jedzie?
Przystępujemy do realizacji planu, w najgorszym razie Hector pójdzie tam sam. Biorę szpony i P41, normalne ubranie i zwyczajowo kamizelka pod spód. Jak mogę się najszybciej dostać do ripperdoca? (mam na myśli komunikację miejską i jej koszty bądź spacer na własnych nogach jako alternatywę).
To nie jest jakiś smakacz z college'u. Każdy doktorek ma swoich klientów. Gliny siedzą nam na karku, a Wy jak rozumiem macie ochotę wpaść tam i pozabijać kolesi? Bo nie będzie miejsca na pogaduszki, jak się ciepło zobi i nie sądzę, żeby utaczanie juhy się spodobało pannie Kitty.-
Czarny wyraźnie nie był zadowolony z nakręcających się wzajemnie kumpli, bo ostatnimi czasy coraz częściej kogoś kaleczył, a coraz rzadziej coś składał.
Czarny wyraźnie nie był zadowolony z nakręcających się wzajemnie kumpli, bo ostatnimi czasy coraz częściej kogoś kaleczył, a coraz rzadziej coś składał.