Charter Hill, Concorde; 25/07/2020 2200hrs
Hector odgrzał w mikrofalówce paczkę jałowego, pozbawionego smaku i nieprzyjemnie wyglądającego prepaku, usiadł przy kuchennym stoliku pakując łyżką porcje parującej jeszcze papki w usta. W głowie fiksera kłębiło się wiele myśli, związanych nie tylko z jutrzejszym skokiem na klinikę ripperdoca, ale i mnóstwem innych zaprzątających uwagę Latynosa problemów.
Garcia podejrzewał, że węsząca wokół Kapusty policja łatwo nie odpuści, a nie miał wciąż pojęcia, jakie haki funkcjonariusze mogli trzymać w zanadrzu na trójkę zadymiarzy z Mariny. Wątpiły, by ktoś powiązał ich ze strzelaniną w zaułkach Mariny albo akcją w biurowcu Microsoftu, bo wówczas wszyscy trzej pewnie już by siedzieli w celach Gnojowiska.
Uwikłani w grę pomiędzy wpływowym fikserem, policją i tuzami Arasaki, musieli dobrze przemyśleć każdy następny krok. Uratowanie Lewego wydawało się dobrym wstępem do przekucia całej tej afery na porządny profit, ile by jednak Hector na ten temat nie myślał, wciąż nie potrafił zdecydować, co właściwie z boosterem zrobić, kiedy ten w końcu się ocknie.
A szło tu o boostera, który miał wobec swoich wybawców co najmniej tysiaczek długu!
Dobra, pogadajmy o skoku na klinikę. Nie wiem jeszcze, czym tam podjedziemy, ale tasery w kieszeniach, a Vipery w torbach podróżnych. Pękatego osiłka traktujemy pierwszym ładunkiem, potem bierzemy Azjatę. Spacyfikowanych gości pakujemy do środka. Garcia ich pilnuje, a Wilsom i Schwarz plądrują miejscówkę. Tak to widzę w ogólnym skrócie. Jakieś uwagi?