PBF - Dar Skorpiona
Hida Ieyasu stanął w rozkroku z kamiennym obliczem wypatrując nadbiegajacych nieumarłych.Wyczuwał już wyraźnie ich smród zepsucia i słyszał ich kroki.Jego tetsubo zaczęło zataczać powolne młyńce .Samuraj spiął się gotowy do pierwszego uderzenia.
Jednocześnie ostrzegł swych klanowych braci
-NADCHODZĄ!!-
Jednocześnie ostrzegł swych klanowych braci
-NADCHODZĄ!!-
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Nie rozumiem czy owi samurajowie przebiegają obok nas zmierzając w stronę posterunku, czy nas atakują.
Jeśli ich celem jest posterunek, to proponuję biec za nimi i uderzyć ich od tyło, podczas gdy od przodu zajmować ich będzie obsada posterunku.
Jeśli atakują nas, to wiele do zrobienia nie ma, poza przygotowaniem się na atak.
Niezależnie od powyższych deklaracji, Satoriego będę traktował może nie jak jawnego wroga, ale jak osobę nie będącą sprzymierzeńcem i będę gotowy na atak z jego strony. Jeśli natomiast zobaczę najmniejsze oznaki szaleństwa w jego oczach, a będzie to w ogniu walki, będę musiał wyeliminować go jako bezpośrednio zagrażającego oddziałowi.
Jeśli ich celem jest posterunek, to proponuję biec za nimi i uderzyć ich od tyło, podczas gdy od przodu zajmować ich będzie obsada posterunku.
Jeśli atakują nas, to wiele do zrobienia nie ma, poza przygotowaniem się na atak.
Niezależnie od powyższych deklaracji, Satoriego będę traktował może nie jak jawnego wroga, ale jak osobę nie będącą sprzymierzeńcem i będę gotowy na atak z jego strony. Jeśli natomiast zobaczę najmniejsze oznaki szaleństwa w jego oczach, a będzie to w ogniu walki, będę musiał wyeliminować go jako bezpośrednio zagrażającego oddziałowi.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Satoru wyrwany nagle z odrętwienie rozejrzał się po towarzyszach, wstał z kolan szybko oceniając sytuację:
Jeśli są już tak blisko, że nie da rady wycofać się na z góry upatrzone pozycję to zostaje nam walka, ale jeśli zdołamy się cofnąć to wtedy mówię:
Jeśli są już tak blisko, że nie da rady wycofać się na z góry upatrzone pozycję to zostaje nam walka, ale jeśli zdołamy się cofnąć to wtedy mówię:
-Tym razem ustępujemy pola, by w przyszłości zabić więcej wrogów, trzeba nam jak najszybciej donieść o nadciągającej armii to nasza powinność wobec Daimyo.
Jeśli Satoru zna na tych terenach jakieś miejsca w których możemy ich zgubić lub bronić się w dogodnym miejscu to tam trzeba się udać.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Technicznie:
Hiruma Ieyasu idąc na szpicy natknął się na armie nieumarłych zmierzających w stronę posterunku. Nadeszli oni od strony południowej, mijając pasmo skalne od strony zachodniej. Armia ta jest obecnie 600 kroków przed Wami i jej zastępy dzielą Was od wyznaczonego celu.
To samo pasmo skalne minęliście (prowadzeni przez Hirumę Satoru i Hirumę Ieyasu) od strony wschodniej. Tutaj zetknęły się zatem Wasze i potępieńców drogi, a kierunek wędrówki okazał się taki sam.
Przed chwilą jednak usłyszeliście tupot nadbiegających ku Wam od północnej strony istot (a więc od strony maszerującej armii), któremu towarzyszy ochydny odó zgnilizny. Obecnie wiatr wieje od strony północnej.
Hiruma Ieyasu idąc na szpicy natknął się na armie nieumarłych zmierzających w stronę posterunku. Nadeszli oni od strony południowej, mijając pasmo skalne od strony zachodniej. Armia ta jest obecnie 600 kroków przed Wami i jej zastępy dzielą Was od wyznaczonego celu.
To samo pasmo skalne minęliście (prowadzeni przez Hirumę Satoru i Hirumę Ieyasu) od strony wschodniej. Tutaj zetknęły się zatem Wasze i potępieńców drogi, a kierunek wędrówki okazał się taki sam.
Przed chwilą jednak usłyszeliście tupot nadbiegających ku Wam od północnej strony istot (a więc od strony maszerującej armii), któremu towarzyszy ochydny odó zgnilizny. Obecnie wiatr wieje od strony północnej.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Możemy się gdzieś ukryć? Jak nie to przygotowuję się do ostatnie szarży ku chwale rodu Kraba. Z okrzykiem banzai ruszę do walki, ale tylko jak nie da rady zrobić zasadzki np. lub się wycofać w razie takiej decyzji dowódcy, jestem za zajęciem pozycji obronnej i walką.
Ostatnio zmieniony 13 lutego 2013, 18:38 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Wojownicy obnażyli swe miecze stając z wyprostowaną piersią na spotkanie z przeznaczeniem.
Całe życie samuraja wypełnia bowiem gotowość, pielęgnowana od chwili narodzin do śmierci.
Lecz dłonie Hatoriego drżały, zaś skroń Kazukiego zrosiły krople potu. Wówczas Hida Ieyasu wystapił krok naprzód, zacisnąwszy dłonie na potężnym tetsubo począł recytować nauki starego sensei Shigesuke.
Powinnością samuraja jest niewzruszenie myśleć o śmierci.
Samuraj, który nie docenia ducha walki, chociaż nosi miecz za pasem, jest tylko chłopem, albo kupcem w przebraniu wojownika.
Najpierw uderzył ich odór zgnilizny. Chwilę później trzy sylwetki wyłoniły się z kurzawy szarego, wiejącego niemiłosiernie w oczy pyłu. Hida Shingen złamał szereg wyrywając się ku nadciagającej hordzie z rodowym okrzykiem na ustach.
Miecz Shingena nie znał litości. Błyskawicznym cięciem ciął dwóch przeciwników. Czerwona posoka trysnęła na jego rozwścieczone oblicze, gdy prastara katana odesłała napastników w zaświaty. Trzeci wojownik tymczasem nad wyraz zwinnie uchylił się przed opadającym ciosem tetsubo Hidy Ieyasu, lecz stracił równowagę lądując na ziemi. Ieyasu uniósł okutą żelazem, inkrustowaną mottem rodzinnym pałkę by zadać decydujący cios, gdy ponad wszystkim rozległ się dramatyczny krzyk Kazukiego.
!!! Matte !!!

matte- zatrzymaj się, czekaj
Całe życie samuraja wypełnia bowiem gotowość, pielęgnowana od chwili narodzin do śmierci.
Lecz dłonie Hatoriego drżały, zaś skroń Kazukiego zrosiły krople potu. Wówczas Hida Ieyasu wystapił krok naprzód, zacisnąwszy dłonie na potężnym tetsubo począł recytować nauki starego sensei Shigesuke.
Powinnością samuraja jest niewzruszenie myśleć o śmierci.
Samuraj, który nie docenia ducha walki, chociaż nosi miecz za pasem, jest tylko chłopem, albo kupcem w przebraniu wojownika.
Najpierw uderzył ich odór zgnilizny. Chwilę później trzy sylwetki wyłoniły się z kurzawy szarego, wiejącego niemiłosiernie w oczy pyłu. Hida Shingen złamał szereg wyrywając się ku nadciagającej hordzie z rodowym okrzykiem na ustach.
Miecz Shingena nie znał litości. Błyskawicznym cięciem ciął dwóch przeciwników. Czerwona posoka trysnęła na jego rozwścieczone oblicze, gdy prastara katana odesłała napastników w zaświaty. Trzeci wojownik tymczasem nad wyraz zwinnie uchylił się przed opadającym ciosem tetsubo Hidy Ieyasu, lecz stracił równowagę lądując na ziemi. Ieyasu uniósł okutą żelazem, inkrustowaną mottem rodzinnym pałkę by zadać decydujący cios, gdy ponad wszystkim rozległ się dramatyczny krzyk Kazukiego.
!!! Matte !!!

matte- zatrzymaj się, czekaj
Ostatnio zmieniony 13 lutego 2013, 22:21 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Bezlitosny cios Ieyasu opadł z niemiłosiernym trzaskiem na osłaniającego twarz napastnika. Hida przez moment zawahał się- istota cienia osłaniała głowę, lecz co innego przykuło jego uwagę. Napastnik nie próbował powstrzymać swą kataną ciosu tetsubo, tak jak zwykli to czynić niektórzy samurajowie, wyżej ceniący przekazywaną z pokolenia na pokolenie klingę, niż własne życie. Ofiara splunęła krwią, osuwając się na ziemię.
Z ciemności wyłoniły się powłóczące nogami, zawodzące sylwetki nieumarłych..
Z ciemności wyłoniły się powłóczące nogami, zawodzące sylwetki nieumarłych..
Ostatnio zmieniony 13 lutego 2013, 21:24 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.