Boskie potyczki - techniczny

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 18 lutego 2013, 19:27

No niby tak, tylko może się do wydać podejrzane przed końcem terminowania u szamana...
Zgromadzisz pieniądze całego plemienia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 lutego 2013, 19:33

Hmm, w sumie masz rację, ale za 27 złt na targu nie poszaleję. A może mały kompromis - wezmę za część majątku 100 złotych krążków, a dzierżawę z kozy w wysokości 17 złt rocznie zostawię sobie w rezerwie. Może być?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 18 lutego 2013, 19:35

O ile uda Ci się wytłumaczyć współplemieńcom zasady dzierżawy ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 lutego 2013, 19:42

Wolno im korzystać z kozy w lubieżnych celach, byle biedne zwierzę nie wyzionęło od nadmiaru wrażeń ducha! :P

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 18 lutego 2013, 20:35

Wprowadzenie dla Bazookha.
Spoiler!
W dalekim Borowirze w mieście o tej samej nazwie, pełniącym honorową rolę stolicy tego niewielkiego puszczańskiego królestwa, panowało lato.
Skwar roztaczał swoje panowanie, na opustoszałych placach, skwerach i parkach. Ociekający potem ludzie chowali się w zacienionych miejscach czekając, aż słońce nieco zniży swój pułap.

Z miejskiej fontannie szumiąc cicho wytryskiwał, z rybiej mordki woda i zataczając zgrabny łuk spadała na siedzącą tam kamienną żabę. Gdy nagle miastem wstrząsnął olbrzymi wybuch. Spanikowane, ogarnięte półsnem gołębie, zerwały się szukając ratunku w przestworzach.

Po stromych schodach kamienicznej piwnicy wytoczył się osmalony krasnolud. Za jego plecami wznosiły się tumany tłustego, smolistego dymu. Kaszląc zgięty wpół opróżniał zaczadzone płuca.

Tymczasem za jego plecami z kłębów dymu wychynęło coś jeszcze. Zielonkawa, zmacerowana dłoń uchwyciła kamienny stopień i wysunęła z tumanów twarz. Była to twarz, która miała wszelkie predyspozycje, aby śnić się do końca życia w nocnych koszmarach. Niegdyś musiał należeć do człowieka. Teraz pożółkła, obrzmiała i nadgniła stanowiła tylko jej karykaturę. Na domiar złego jej prawa część topiła się bulgocząc pod wpływem jakichś ekstremalnie żrących substancji.

Khazad złapał w końcu oddech. Wyprostował się, splunął na pełznące zombie i ruszył do wyjścia z podwórca.

Przy samej bramie zastała go pędząca w chrzęszczących pancerzach straż miejska.

Uczynnie wyjaśnił im, że przyczyną wybuchu był Smerdek, szewc, pędzący bez zgody świątyni Piana bimber.

Gdy straż zniknęła w podwórcu, ruszył szybkim krokiem w stronę nabrzeża.

W Borowirze był spalony.

Był wściekł. Był też niemal pewny, że do sukcesu brakował mu jedynie jeden krok. Maluśki kroczek. Jednak wszystko musiało się rypnąć, gdy skorzystał z tańszych zamienników. Trzeba było kupić ekstrakt z nagrobca, zamiast stosować śluz skolopendry. Jednak zabrakło złotych monet. Teraz natomiast musiał pogodzić się ze stratą laboratorium i pięciu miesięcy ciężkiej pracy.

Wściekłość popchnęła jego myśli ku wspomnieniom. Kiedyś był dobrze rokującym młodym krasnoludzkim alchemikiem. Jednak brak zrozumienia dla jego miłości, obróciła wszystko w niwecz. Jego luba nie przeżyła tego upokorzenia jakie zgotowało jej elfie środowisko.

Bazookh szukając sposobów na przywrócenie jej do życia, sięgnął po czarną magię. Jednak jego praktyki wyszły na jaw. Został obdarty z honoru, dumy i nazwiska rodowego. Wygnano go pod groźbą śmierci. Nie poddał się jednak. Wdarł się do rodowego grobowca swej miłości i porwał je ciało. Ten postępek zaowocował wyznaczeniem 200SZ za jego głowę. Liczni zabójcy poszukiwali jego tropu, dlatego nie mógł nigdzie zagrzać miejsca. Sprzymierzył się z kapłanami Morglitha, dającymi nadzieje na jej wskrzeszenie. Jedna został zdradzony. Zamiast przywrócić elfkę do życia zamienił ją w ghula.
W szale pozabijał kapłanów. Kolejne 500 SZ za jego głowę. Od tamtej pory znienawidził wszystko co związane było z kultem Pana Nieumarłych.

Ghula ukrył w krypcie na starym cmentarzu przy Ogragarze, sucie opłacając dozorcę, aby nikogo nie dopuszczał do krypty.

Od tamtej pory tułał się po całym Orkusie szukając sposobu na odwrócenie klątwy i odmianę ukochanej. Zwiedził wiele miast, ale jak na razie nie udało mu się stworzyć antidotum, ani odkryć inne go sposobu na "wyleczenie" ukochanej.

W końcu poszukiwania doprowadziły go do Borowiru. To właśnie w tym portowym mieście dokują statki z Orkusa Wschodniego. Także, statki wiozące ingrediencje dla Bractwa Białej Alchemii. Już od miesięcy czekał na transport. Wiedział, że znajdzie w nich wszystkie niezbędne komponenty do kontynuacji badań.

Czas spędzony w Borowirze jednak nie uważał za zmarnowany. Przypadkiem w przyświątynnej bibliotece trafił na ciekawy zapis. Ponoć na tych terenach żyła alchemiczka, która poświęciła życie na próbach odwrócenia klątwy likantropii na jej mężu. Kto wie może jej się udało. Nazywał się Elissa.

Tymczasem jednak musiał spotkać się ze swym druhem niedoli, który pilnował portu. Ponoć w nocy ma przybić do portu statek z ładunkiem dla Bractwa Białej Alchemii. Ładunek zostanie przeładowany na barkę i przetransportowany na północ. Trzeba się do niego jakoś dobrać...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 lutego 2013, 13:45

Hoskun po przejściach (czyt. korekcie współczynników)

Złodziej/czarnoksiężnik POZ 0/0.

ŻYW 102, SF 88, ZR 85, SZ 83, INT 67, MD 67, UM 80, CH 55, PR 53, WI 37, ZW 9.

OB naturalna 5, WYP skóry 20/20/20.

BPsych 27, BFiz 25. 1 - 46, 2 - 43, 3 - 40, 4 - 27, 5 - 39, 6 - 54, 7 - 56, 8 - 35, 9 - 30, 10 - 25.

Zawody stajenny oraz hodowca (kozy, borsuki i bagienne smoki). Cztery czary - Czarny pocisk, Przerażenie, Ciemno