OK, nie przepuszczę Neveirsowi takiej okazji. Cały czas łuk w lewej ręce, a prawa gotowa do rzucenia szybkiego zaklęcia. W razie licznego lub silnego i wrażliwego na ogień wroga rzucam łuk i czaruję oburącz.
PBF - Narodziny legendy
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Trzymamy się we czterch blisko, ja topór w garści, jak coś to 2 ataki i jeden blok tarczą w razie walki z draugrami, zanaczy, jak im nie zwiejemy.
Ostatnio zmieniony 19 lutego 2013, 08:30 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Bretoński czarownik odetchnął z ledwie skrywanym zadowoleniem, kiedy jego nieufni towarzysze zaaprobowali w końcu ostateczny plan działania, chociaż Hastur odniósł wrażenie, że brak choćby słowa podziękowania ze strony wyleczonego w nagły sposób Tronda nieco Neviersa dotknął.
- Lepiej oddalcie się od razu, póki jeszcze nie przejdziemy progu - poradził ledwie słyszalnym szeptem Breton - Kiedy zaczniemy iść, aura amulet przemieści się razem z nami, a wtedy wy w jednej chwili zostaniecie jej pozbawieni. Jeśli będziecie wystawali przed wrotami jak wiejskie ciołki, ci strażnicy z miejsca wsiądą wam na karki.
Nie czekając na odpowiedź kogokolwiek z pozostawionej przed komorą czwórki najmitów, Neviers szturchnął Sivariaela łokciem dając mu znak, by altmer ruszył w głąb grobowca. Wyciągnięty z pochwy miecz Bretona zasyczał cichutko, zaszczękał metalicznie na żelaznych okuciach pochwy.
- Niech was bogowie mają w opiece i do ponownego zobaczenia - szepnął czarownik stawiając jedną ze stóp na progu wejścia do grobowca.
Bretoński czarownik odetchnął z ledwie skrywanym zadowoleniem, kiedy jego nieufni towarzysze zaaprobowali w końcu ostateczny plan działania, chociaż Hastur odniósł wrażenie, że brak choćby słowa podziękowania ze strony wyleczonego w nagły sposób Tronda nieco Neviersa dotknął.
- Lepiej oddalcie się od razu, póki jeszcze nie przejdziemy progu - poradził ledwie słyszalnym szeptem Breton - Kiedy zaczniemy iść, aura amulet przemieści się razem z nami, a wtedy wy w jednej chwili zostaniecie jej pozbawieni. Jeśli będziecie wystawali przed wrotami jak wiejskie ciołki, ci strażnicy z miejsca wsiądą wam na karki.
Nie czekając na odpowiedź kogokolwiek z pozostawionej przed komorą czwórki najmitów, Neviers szturchnął Sivariaela łokciem dając mu znak, by altmer ruszył w głąb grobowca. Wyciągnięty z pochwy miecz Bretona zasyczał cichutko, zaszczękał metalicznie na żelaznych okuciach pochwy.
- Niech was bogowie mają w opiece i do ponownego zobaczenia - szepnął czarownik stawiając jedną ze stóp na progu wejścia do grobowca.
Bardzo ważne pytanie - czwórka w rezerwie oddala się natychmiast czy czeka pod wrotami na rozwój wydarzeń?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Starając się nie przełykać zbyt często śliny, ściskający w dłoni amulet Sivariael ruszył powolnym krokiem przed siebie, nie odrywając szeroko otwartych oczu od stojących we wnękach draugrów. Okryci żelaznymi pancerzami nieumarli wciąż wiercili się niespokojnie na swych posterunkach, lecz chociaż ich wzrok pozornie przenikał przez słusznie struchlałego altmera, żaden z martwiaków najwyraźniej wcale go nie dostrzegał.
Ktokolwiek stworzył przywieziony z Markartu amulet, włożył w niego naprawdę wiele pracy.
Asekurowany przez Neviersa i Tronda, elf zrobił kilka następnych kroków, po krótkiej chwili przyśpieszając nieco tempo. Draugrowie nadal sprawiali wrażenie całkowicie ślepych, ale ich poruszające się na styliskach obusiecznych toporów palce jawnie świadczyły o tym, że bynajmniej nie spali snem wiecznym.
Minąwszy trzecie w kolejności wnęki Sivariael zesztywniał raptownie, a Breton i młody góral przylgnęli do niego mimowolnie, bo nieumarli strażnicy grobowca poruszyli się znienacka i zeskoczyli z wnęk okręcając się w kierunku wejścia do grobowca.
Altmer zagryzł wargi do krwi powstrzymując się jakimś cudem przed okrzykiem, bo w ostatniej chwili pojął, że bynajmniej nie on stał się obiektem zainteresowania szczękających metalem ożywieńców. Sześciu nieumarłych strażników krypty przebiegło niepokojąco żwawym truchtem obok trójki zwiadowców, omijając ich wprawnie tak samo jak kamienne cokoliki i misy całopalne, ale nie wykazując intruzami najmniejszego zainteresowania.
- Kurwa maśś! - zza progu komory dobiegł głośny sykliwy okrzyk rozumnego jaszczura.
Starając się nie przełykać zbyt często śliny, ściskający w dłoni amulet Sivariael ruszył powolnym krokiem przed siebie, nie odrywając szeroko otwartych oczu od stojących we wnękach draugrów. Okryci żelaznymi pancerzami nieumarli wciąż wiercili się niespokojnie na swych posterunkach, lecz chociaż ich wzrok pozornie przenikał przez słusznie struchlałego altmera, żaden z martwiaków najwyraźniej wcale go nie dostrzegał.
Ktokolwiek stworzył przywieziony z Markartu amulet, włożył w niego naprawdę wiele pracy.
Asekurowany przez Neviersa i Tronda, elf zrobił kilka następnych kroków, po krótkiej chwili przyśpieszając nieco tempo. Draugrowie nadal sprawiali wrażenie całkowicie ślepych, ale ich poruszające się na styliskach obusiecznych toporów palce jawnie świadczyły o tym, że bynajmniej nie spali snem wiecznym.
Minąwszy trzecie w kolejności wnęki Sivariael zesztywniał raptownie, a Breton i młody góral przylgnęli do niego mimowolnie, bo nieumarli strażnicy grobowca poruszyli się znienacka i zeskoczyli z wnęk okręcając się w kierunku wejścia do grobowca.
Altmer zagryzł wargi do krwi powstrzymując się jakimś cudem przed okrzykiem, bo w ostatniej chwili pojął, że bynajmniej nie on stał się obiektem zainteresowania szczękających metalem ożywieńców. Sześciu nieumarłych strażników krypty przebiegło niepokojąco żwawym truchtem obok trójki zwiadowców, omijając ich wprawnie tak samo jak kamienne cokoliki i misy całopalne, ale nie wykazując intruzami najmniejszego zainteresowania.
- Kurwa maśś! - zza progu komory dobiegł głośny sykliwy okrzyk rozumnego jaszczura.
Teraz już wiecie, że sfera działania amuletu ma dość ograniczony promień...
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-Dawajcie szybko odciągnijmy te szkielety od reszty aby dać im czas na zbadanie tej komnaty! Ruszmy się!!!
Llorvas stara się wyciągnąć strażników poza wrota (jeśli ma te strzały oblepione pajęczyną to strzela w nieumarłych podpalonymi strzałami a jeśli nie to dwa miecze i te moje akcję)
Llorvas stara się wyciągnąć strażników poza wrota (jeśli ma te strzały oblepione pajęczyną to strzela w nieumarłych podpalonymi strzałami a jeśli nie to dwa miecze i te moje akcję)
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
Oddalcie się od wrót może nieumarli mają tylko pewien zasięg zainteresowania intruzami. Nie ma co wdawać się w walkę. To są zwinne smyki.
Trond zwraca pilnią uwagę na wszelkie możliwe niespodzianki szykowane dla odkywcòw olbrzymiej komnaty.
Nie mam szans na przemyślaną fabularkę ale Trond pragnie podziękować za pomoc NPCowi lub raczej dobrodziejowi GMowi. Się cholewcia zrymowało nawet. Się nie zapomni mistrzu.
Trond zwraca pilnią uwagę na wszelkie możliwe niespodzianki szykowane dla odkywcòw olbrzymiej komnaty.
Nie mam szans na przemyślaną fabularkę ale Trond pragnie podziękować za pomoc NPCowi lub raczej dobrodziejowi GMowi. Się cholewcia zrymowało nawet. Się nie zapomni mistrzu.